niedziela, 14 grudnia 2014

Strong cz.51

                  Rozdział zawiera sceny erotyczne, czytasz na własną odpowiedzialność.
                                             (jeśli chcesz możesz po prostu ominąć daną scenę..) 

-Nie musiałaś tak na niego naskakiwać- mówię, kiedy wracam do salonu.
-Wiem. Nie chciałam. Ale do cholery… Dlaczego on się tego boi?- pyta, wzdychając
-Mi też nie było łatwo podjąć decyzję, kiedy pojechałem po ciebie.- mówię i wychodzę do kuchni…
                                                      *****
~~Ashley~~
Jestem nieco.. zaskoczona i poirytowana, kiedy Harry wychodzi do kuchni. Natychmiast wstaję i podążam za nim
-O czym mówisz?- pytam, stając w progu
-O tym, że nie powinnaś się wtrącać. Niall przyszedł się wyżalić. To mój przyjaciel i nie powinnaś na niego najeżdżać. –mówi nawet na mnie nie spoglądając
-Więc co? Może powiesz, że powinnam pogadać z Dianą?- prycham, a on w końcu na mnie spogląda
-Może to nie jest taki najgorszy pomysł- sugeruje
-Nie ma mowy! Mówisz, że to twój przyjaciel i ok… ale ja zaprzyjaźniłam się z Dianą! I jestem po jej stronie!- nie wiem dlaczego, ale zaczyna mnie to wkurzać…
-Nie wrzeszcz ,ok.? Myślałem, że Niall jest też twoim przyjacielem!- zaczyna
-Harry jesteś niezawodny- prycham
-Nie ma nawet mowy! Nie chcę się w to wtrącać i ty też nie powinieneś!- krzyczę
-W sumie dobrze się stało. Kobiety przy naszych „zajęciach” to nie koniecznie dobry pomysł.- zerka na mnie i wychodzi. Ok… czuję się źle.. dla mnie jego słowa miały dość dwuznaczne znaczenie.. Jestem w lekkim szoku. Myślałam, że jest między nami ok… tym czasem okazuję się niepotrzebna.. Wzdycham po czym udaję się do salonu. Chłopak stoi przy oknie ze szklanką soku w dłoni
-Dzieci też, prawda?- pytam z wyrzutem, a on na mnie spogląda
-Co?- unosi brwi
-Kobiety i dzieci… to nie koniecznie dobry pomysł, przy tym co robicie- wyjaśniam, a on wzdycha
-Ash proszę cię nie szukaj powodu do sprzeczki, ok.?!- pyta, i wiem że jest na skraju wytrzymania
-Ok.. przynajmniej dokładnie wiem na czym stoję Harry. Zawsze jak cieszę się z tego co robisz, ty odwalasz coś takiego.- mówię i czuję się żałośnie
-Co takiego niby robię?!-
-Cały poranek..śniadanie, kąpiel i… a potem co? Wyraźnie zaznaczasz, że jestem tu zbędna.- odzywam się cicho  
-Ashley do kurwy, nawet nie miałem na myśli ciebie!- krzyczy
-Czyżby?- pytam
-Kurwa nie!!- wrzeszczy po raz kolejny i rzuca szklanką w ścianę. Zupełnie się tego nie spodziewałam, więc podskoczyłam nieco i odsunęłam się o krok. Na ścianie został mokry ślad po soku, a drobne kawałki szkła rozsypały się na podłodze. Stało się… po raz pierwszy od dłuższego czasu, w moich oczach znowu stanęły łzy. Spojrzałam na Harrego, ale on nie patrzył na mnie. Zaciskał zęby i przeczesywał włosy dłonią, po czym w końcu odwrócił się do mnie
-Nie mówiłem o tobie- mówi spokojnie, widząc mój strach. Po raz kolejny wzdycha i unosi dłoń w moją stronę. Nie wiem czego oczekuje.. nie wiem co mam zrobić… więc po porostu podchodzę bliżej. Harry łapie moją dłoń i przyciąga mnie do siebie.
-Przepraszam- mówi w moje włosy, a ja chowam głowę w zagłębieniu jego szyi
-Nie miało to tak zabrzmieć- wyjaśnia
-Niall twierdzi, że może to lepiej, że się rozstali. Wiesz.. dopóki nie wie.- kontynuuje
-Mimo to, że są naszymi przyjaciółmi nie powinniśmy się o to kłócić- przyznaje i delikatnie mnie odciąga, kładąc obie dłonie na moich policzkach
-Przepraszam- mówi po raz drugi, a ja kiwam głową. Chłopak ociera moje łzy i delikatnie się uśmiecha
-Powiedz coś- prosi
-Nie mów tak dwuznacznych rzeczy Harry… nie masz pojęcia jak to boli- szepczę, a on kiwa głową i ponownie mnie przytula. Przez kilka minut.. może sekund, zdążam się uspokoić. Płacz zupełnie mija, a ja zaczynam cieszyć się z bliskości chłopaka
-Posprzątam to- mówię w końcu i chcę odsunąć się od Harrego
-Nie ma mowy. Ja to zrobiłem, ja posprzątam- całuje mnie w policzek, po czym podąża do kuchni, by wrócić z miotłą i szufelką. Nie mogę nic poradzić na to, że zaczynam chichotać
-Co?- unosi brwi i spogląda na mnie
-Harry Styles… z miotłą. Ciekawy widok- śmieję się, a on kręci głową
-Gdyby kilka osób mnie teraz zobaczyło… -zaczyna
-Przestaliby się ciebie bać- dodaję za niego, a on się zatrzymuje. Uśmiecha się lekko, po czym idzie wysypać kawałki szklanki do kosza
-Zaskakujesz mnie dzisiaj- mówię, kiedy wraca z kuchni
-Dlaczego?- pyta i przysiada na oparciu kanapy, tuż obok mnie
-Robisz śniadanie, proponujesz kąpiel… robisz wiele innych rzeczy…- mówię, a on chichocze
-„Innych rzeczy”- powtarza, a ja się uśmiecham

-Jeszcze nie skończyłem na dzisiaj- zaskakuje mnie
-Nie? –unoszę brwi, a on staje przede mną
-Co ty na.. resztę dnia, w łóżku?- pyta, a ja przygryzam wargę..
-Proponujesz coś?- droczę się, a on chichocze.
-Wczoraj ty to robiłaś..- przypomina mi i ciągnie mnie za rękę w stronę schodów. Podążam za nim, a po chwili jesteśmy już w sypialni
-Dokończmy coś co zaczęliśmy rano..-szepcze mi na ucho, po czym złącza nasze usta w długim i zachłannym pocałunku. Śmieję się, nie odrywając od niego ust, a on skutecznie ciągnie mnie za sobą do łóżka. Delikatnie popycha mnie na miękki materac, a już po chwili pojawia się nade mną.
-Bez gadania?- pytam, a on zaczyna się śmiać, przypominając sobie ostatni raz u cioci.
-Cii- przykłada palec do swoich ust, a potem pochyla się i zaczyna całować skórę na mojej szyi, szczęce i obojczyku, od czasu do czasu zostawiając lekkie zaczerwienienia. Wplatam dłoń w jego włosy, na co się uśmiecha, po czym unosi moją lewą nogę, uginając ją w kolanie.
-Koszulka- szepczę, podwijając czarny materiał na jego ciele, więc od razu pomaga mi się go pozbyć i powraca do moich ust.
Kolejna fala ciepła rozchodzi się po moim ciele, kiedy jego dłoń podąża po moim udzie w górę, w pewnym momencie zahaczając o koszulkę, więc unoszę się lekko ,a on ją ściąga. Następne w kolejce są moje dresy i bielizna, która znika z mojego ciała równie szybko. Nie mogę się skupić, kiedy jego dłoń podąża coraz niżej, aż w końcu dociera do mojego najwrażliwszego punktu. Zabieram stamtąd jego dłoń i splatam ją z moją, po czym przyciągam go do pocałunku. Nie protestuje, a wręcz przeciwnie, pogłębia go i przeciąga. Korzystając z okazji, odpinam jego pasek i spodnie, po czym staram się zsunąć je z jego bioder. Wkurzam się, kiedy nic z tego nie wychodzi, a Harry zaczyna cicho się śmiać
-Mógłbyś pomóc-  klepię go w ramię, a on podnosi się nieco i ściąga spodnie wraz z bokserkami
-O to chodziło?- pyta, powracając nade mnie
-Dokładnie- uśmiecham się i składam małe pocałunki na jego szyi. nigdy nie byłam wystarczająco śmiała, jeśli chodzi o to wszystko. Wręcz przeciwnie niż Harry. Chłopak jest nieco zaskoczony, kiedy biorę go w dłoń i delikatnie ściskam. Poruszam dłonią w górę i w dół, a Harry cicho pojękuje, więc bardzo mnie to cieszy. Przyspieszam nieco swoje ruchy, a chłopak chowa głowę w moje włosy i ciężko oddycha, starając utrzymać się na jednej dłoni. Droczę się z nim, przestając na chwilkę, a kiedy na mnie spogląda, uśmiecham się i ponownie kładę dłoń na całej jego długości. Harry zamyka oczy, a na jego twarzy pojawia się przyjemny grymas.
-Ashley..- szepcze i dotyka ustami mojego policzka, zanim dochodzi w mojej dłoni. Słyszę jego przyspieszony oddech i mam pełną satysfakcję z tego, co się stało. Zauważam, że chłopak wciąż mi się przygląda i kiedy tylko na niego spoglądam, natychmiast znajduje moje usta i przylega do nich swoimi. Wydaje mi się, że teraz jest nieco bardziej nachalny.. gwałtowny, ale nie przeszkadza mi to. Wręcz przeciwnie. Uśmiecham się, kiedy sięga do stolika i wyjmuje małą paczuszkę. Podaje mi ją i czeka aż otworzę, jednak nic nie mogę na to poradzić, że opakowanie nie chce się rozerwać. Harry zaczyna się śmiać, aż w końcu mi pomaga i rozrywa je zębami. Wręcza mi jego zawartość i cierpliwie czeka, zanim założę prezerwatywę na jego penisa. Chłopak wyrzuca za siebie puste opakowanie i szeroko się uśmiecha, zanim powracamy do poprzedniej pozycji. Harry ponownie zaczyna mnie całować i czuję go tuż przy moim wejściu, by po chwili poczuć go w sobie. Chłopak odrywa się ode mnie i spogląda mi w oczy, kiedy po raz kolejny się porusza.
~~Harry~~
Boże.. czuć to tak dobrze. Kiedy spoglądam w jej oczy, nie widzę żadnego sprzeciwu, żadnego znaku, że tego nie chce. Pomimo tego, że robiliśmy to wiele razy, staram się być ostrożny. Ash nie należy do kobiet, które chcą załatwiać to szybko. Poruszam się powoli, dopóki dziewczyna nie podnosi głowy i sama nie zaczyna mnie całować.
Odciąga moją dłoń od jej ciała i splata nasze dłonie, kładąc je tuż obok jej głowy. Ashley unosi biodra, tym samym dając mi znać, że chce czegoś więcej, więc poruszam się szybciej. Znacznie szybciej. Kiedy docieram do jej wrażliwego punktu, jej plecy wyginają się w łuk, a całe jej ciało przylega do mojego. Boże dlaczego, ona jest taka cudowna. Kocham to uczucie…
~~Ashley~~~
Kiedy Harry porusza się coraz szybciej, wszystkie odczucia zaczynają budować się w moim brzuchu zdecydowanie intensywniej. Harry jęczy cicho, kiedy zaciskam się na całej jego długości i całuje mnie w szyję.
-No dalej skarbie- szepcze mi do ucha, a ja wzdycham, wplatając drugą dłoń w jego włosy. Nie pozwalam mu się odsunąć i przysuwam go do pocałunku, co on szybko odwzajemnia. Jęczę w jego usta  zanim odrywamy się od siebie
-Harry- mówię, po czym biorę kolejny głęboki wdech. Jest mi coraz bardziej gorąco i nie mogę nic na to poradzić.
~~Harry~~
Po kilku kolejnych pchnięciach widzę, że Ashley nie brakuje już wiele. Nie mylę się, kiedy delikatni drapie moje plecy i dochodzi, w kółko powtarzając moje imię. Mój własny… i drugi orgazm, przechodzę kilka minut później. Dziewczyna bardziej ściska moją dłoń i odgarnia moje włosy, całując mnie w policzek.
Uśmiecham się i wychodzę z niej, wyrzucając prezerwatywę do śmietnika.
Przyznaję, że jestem trochę.., osłabiony, więc kładę się na jej małym ciele i pozwalam nam ochłonąć.. przynajmniej na tyle, żeby nasze oddechy powróciły do normalnego rytmu. Ashley wciąż bawi się moimi włosami, a ja składam drobne pocałunki na jej szyi.
-Jesteś doskonała- szepczę do jej ucha, a ona na mnie spogląda
-TO ty jesteś- unosi brwi, a na jej ustach pojawia się uśmiech
-Nie ty.- mówię stanowczo i unoszę się na dłoniach, które kładę po obu stronach jej głowy
-Kocham cię. Więc jesteś doskonały.- wzdycha
-Ja też cię kocham- odpowiadam i spadam na łóżko, tuż obok niej.
~~Ashley~~
Kiedy tylko Harry kładzie się obok, natychmiast podążam za nim i kładę głowę na jego ramię. Okrywam nas kołdrą nieco wyżej, a on całuje mnie w czoło po czym głośno wzdycha.  
-To był jakby… seks na zgodę?- pytam, a on wybucha śmiechem, na co szeroko się uśmiecham
-Może… jeśli tak, to możemy się tak godzić zawsze. Jestem jak najbardziej za. Uwierz mi- chichocze, a ja śledzę palcem jedną z jego jaskółek wytatuowanych na piersi
-Niee. Nie lubię się z tobą kłócić, więc ten element odpada- śmieję się, a on prycha
-W sumie tak.- przytakuje i zaczyna bawić się moimi włosami
-Która w ogóle godzina?- pytam, po dość długiej ciszy.
-18:30- mówi spoglądając na swój zegarek
-Może pójdziemy na jakiś spacer?- pytam
-Jest kurewsko zimno.- mówi, a ja spoglądam na niego
-Prooooszę- przeciągam, a on się uśmiecha i wywraca oczami
-Tu jest miło i ciepło- negocjuje, przejeżdżając palcem po moim ramieniu i nagich plecach
-No weź.. dawno nie wychodziliśmy tak po prostu. Kiedyś taki spacer był u nas normą.- przypominam mu
-Ta. Zawsze ta sama ławka w parku. Pamiętam Ash. –marszczy brwi, a ja lekko się uśmiecham
-Więc?- pytam, a on wzdycha, po raz kolejny przewracając oczami
-Dobra. Ale ja idę pierwszy pod prysznic- unosi brwi, a ja kiwam głową na zgodę i pozwalam mu wstać. Nago podchodzi do jednej z szuflad i wyciąga czystą parę bokserek. Uśmiecha się do mnie, kiedy widzi, że mu się przyglądam.
-Nie gap się- upomina mnie
-To się ubierz- wytykam język, a on zaczyna się śmiać. Szybko podchodzi do łóżka i zrywa ze mnie kołdrę.
-Harry!- krzyczę, a on nie może powstrzymać się od gapienia na mnie i śmiania naraz
-Zboczeniec!- krzyczę i wstaję, zabierając jego koszulkę z podłogi. Zakładam ją na siebie, a on wciąż stoi z kołdrą w rękach
-Serio? Przed chwilą uprawialiśmy seks. Z resztą, to ty gapiłaś się pierwsza- przypomina mi, a ja unoszę brwi
-Czyżby?- śmieję się, a on zostawia kołdrę i podchodzi bliżej
-Tak w ogóle… jest na co popatrzeć- szepcze mi do ucha i uśmiecha się, kiedy widzi, że przygryzam wargę. Odwraca się i znika w końcu w łazience. Śmieję się i ponownie kładę się na łóżku. Słyszę szum wody i… śpiewanie? O mój boże.. on śpiewa pod prysznicem. Wstaję i na palcach podchodzę do drzwi, jednak nie mogę wszystkiego usłyszeć wyraźniej. Kręcę głową, po czym zaczyna chodzić po sypialni. Znajduję czystą bieliznę, parę dżinsów i luźną koszulkę Harrego. Chłopak wychodzi, kiedy zamykam ostatnią szufladę.
-Wolna skarbie- informuje mnie i podchodzi do wielkiej szafy.
-Śpiewałeś?- pytam, a on na mnie spogląda
-Robię to tylko po dobrym seksie słonko- wzrusza ramionami, a ja zaczynam się rumienić.
-Idę- mówię cicho i wchodzę do łazienki. Biorę szybki prysznic i suszę włosy. Myję zęby i nakładam tylko fluid, po czym zakładam czystą bieliznę, a koszulkę Harrego wrzucam do prania. Zakładam przygotowane ubrania i wracam do sypialni.
-Gotowa?- pyta, zapinając swoje spodnie
-Tak. Jeszcze tylko jakaś bluza. Chyba jest naprawdę zimno- mówię i podchodzę do szafy
-Weź moją. Mówiłem, że jest kurewsko zimno.. ale nieee…. Musimy iść na spacer- naśmiewa się ze mnie, więc po raz kolejny pokazuję mu język i zabieram jego czarną bluzę. Kiedy Harry jest już gotowy, schodzimy na parter i zakładamy kurtki.
-Wow..- mówię, czekając aż chłopak zamknie drzwi.
-Jest naprawdę „kurewsko zimno”- cytuję go, a on cicho chichocze, podając mi swoją dłoń. Przyciąga mnie do siebie i obejmuje, przez co robi mi się nieco cieplej. Jest już prawie ciemno, kiedy podążamy wzdłuż ulicy w stronę najbliższego parku. Kładę głowę na ramieniu Harrego, a on rozgląda się dookoła. Wkłada dłoń do kieszeni i wędrujemy w zupełnej ciszy. Mija nas naprawdę wiele ludzi, którzy wręcz starają się uciekać przed zimnem. W tym roku zapowiada się naprawdę niezła zima. Nie zdziwiłabym się, gdyby lada dzień spadł śnieg. W przyszłym tygodniu już grudzień, więc…. O kurcze…
-W przyszłym tygodniu Diana ma urodziny- mówię Harremu
-Co?- pyta, spoglądając na mnie
-Grudzień. 1 wypada w poniedziałek, prawda?- pytam, a on kiwa głową
-W ten dzień ma urodziny- wyjaśniam
-Kup jej jakiś prezent, czy coś- zaczyna
-Zrobię jej niespodziankę. Na pewno będzie w pracy, prawda?-
-Z pewnością. Diana to jedyna osoba jaką znam, która tak przykłada się do pracy- mówi z uśmiechem, a między nami zapada kolejna, długa cisza. Wciąż myślę o Dianie i Niallu. Naprawdę przykro mi, że to wszystko się tak skończyło.. że nie spędzi swojego dnia z osobą, którą kocha.
-Spójrz- Harry mówi i wskazuje przed siebie. Uśmiecham się, kiedy spostrzegam co pokazuje. Nasza ławka. Kiedyś nowa, teraz przestarzała i nieco zniszczona.
-Nasza ławka- mówię cicho, po czym puszczam go i przyspieszam, zostawiając go za sobą. Szybko znajduje się przy niej i dokładnie ją oglądam

-Teraz ledwo stoi- chłopak podchodzi bliżej i kładzie głowę na moim ramieniu, oplatając mnie ramionami
-To nie ważne- wzdycham i ciągnę go za sobą, żeby usiąść. Harry wchodzi na  nią i siada na oparciu… dokładnie jak kiedyś. Więc wybieram tą opcję co zawsze. Siadam pomiędzy jego nogami i opieram się o niego. Zamykam oczy i głęboko wdycham świeże i rześkie powietrze.
-Przychodziliśmy tutaj prawie po każdej imprezie- przypomina Harry
-Ta… nie zawsze byłeś w stanie siedzieć prosto na oparciu- śmieję się, a on lekko mnie szturcha
-Kiedyś poleciałeś do tył- spoglądam do góry na niego, a on zaczyna się śmiać
-Pamiętam. Tyłek bolał mnie przez kolejne dwa dni- chichocze i splata jedną dłoń z moją
-O boże… wydaje się to tak dawno temu- mówię cicho
-Tamtego wieczoru.. też mieliśmy tutaj przyjść, pamiętasz?- pyta, a ja nagle poważnieje. Mieliśmy.. ale widziałam go z inną.. uciekłam nie mówiąc mu o ciąży.. nie zbyt miły wieczór..
-Przyszedłem tutaj po tym wszystkim.- zaczyna, a ja po raz kolejny zerkam na niego
-Przesiedziałem prawie do rana. Myślałem, że może przyjdziesz. Bo przecież to już była nasza tradycja. Ale ty się nie zjawiłaś…- mówi nie patrząc na mnie. jego wzrok utkwiony był gdzieś daleko przed nami
-Byłeś rozczarowany i zły- przypuszczam, a on kiwa głową
-Tak. Po kilku tygodniach… często przychodziłem tutaj z butelką wódki. Siedziałem i piłem… oczywiście nie wliczając tych wieczorów, kiedy próbowałem zapomnieć w inny sposób.
-Nie przypominaj mi, jaki to był sposób- szepczę, a on w końcu na mnie spogląda
-Nie udało się zapomnieć- szepcze mi do ucha, po czym krótko całuje
-Jest jeszcze coś- uśmiecham się, zmieniając temat i wstaję wyciągając do niego rękę. Chwyta ją i zeskakuje z ławki jak mały chłopczyk, z czego oboje się śmiejemy. Od razu podążamy w tym samym kierunku. Dokładnie na wprost nas, stało wielkie drzewo. Musieliśmy przejść przez cały, idealnie skoszony trawnik, pokryty liśćmi, aż w końcu znaleźliśmy się w odpowiednim miejscu
-Czuję się jak w filmie. Wiesz… bohaterowie spotykają się po latach i chodzą do miejsc, które kiedyś miały dla nich znaczenie.- Harry chichocze, a ja wywracam oczami
-To wciąż ma dla mnie znaczenie- poprawiam go i obchodzę całe drzewo dookoła, szukając odpowiedniego miejsca
-Mam- słyszę Harrego, więc wracam do niego. Nie ruszył się nawet na centymetr. Wskazuje palcem i pokazuje mi to czego szukałam
„H+A” w niewielkim serduszku. Pamiętam to- Harry wyrył to swoim scyzorykiem jako „znak” tego co czuje. Byłam tym zupełnie oczarowana, a chwilę po tym powiedział „Kocham cię”.
-Mam pomysł- powiedział i zaczął szukać czegoś w kieszeniach swoich spodni
-To niezwykłe, że to wciąż tutaj jest- śmieję się i dotykam drzewa, śledząc małe literki.
-Zaczekaj- odciąga moją rękę i od razu dostrzegam, że trzyma w ręce scyzoryk. Spoglądam na niego, a on wzrusza ramionami
-Wziąłem go, bo wiedziałem, że tutaj przyjdziemy- wyjaśnia, po czym kuca przy drzewie. Otwiera scyzoryk i zaczyna ponownie coś skrobać. Pochylam się nieco i dokładnie się temu przyglądam. „Napisanie” wszystkiego, co chciał nie zajmuje mu dużo czasu. Dmucha na to, strzepując drzazgi z drzewa, po czym spogląda na mnie „H+A=L”
Uśmiecham się szeroko i przytulam go, kiedy tylko wstaje. Ten dzień jest jednym z najszczęśliwszych jakie spędziliśmy razem. Chłopak śmieje się i całuje mnie w policzek
-Kocham cię- mówię, po czym całuję go w usta
-Ja ciebie też skarbie.- szepcze, praktycznie nie odrywając się ode mnie
-Wracajmy. Zmarzłaś- zauważa, kiedy ponowne na mnie spogląda. Czuję zimno na moich policzkach i naprawdę z chęcią schowałabym się gdzieś, ale nie chcę wracać
-Jeszcze nie- marudzę, kiedy ciągnie mnie z powrotem w stronę ławki
-Nie bądź dzieckiem- śmieje się, odwracając się w moją stronę. Idzie tyłem wciąż patrząc na mnie, więc piszczę, kiedy potyka się o coś i pociąga mnie za sobą. Oboje lądujemy na trawie, a ja nie mogę przestać się śmiać. Chłopak zsuwa mnie z siebie i pochyla się nade mną z szerokim uśmiechem.
Dotyka dłonią mojego policzka i składa na moich ustach długi i delikatny pocałunek.
-Kochani..- słyszymy gdzieś w oddali, więc Harry unosi głowę, a ja podnoszę wzrok w stronę pobliskiego chodnika
-Wracajcie do domu. Jest strasznie zimno.- starsza kobieta z szerokim uśmiechem, krzyczała do nas kiwając głową. Harry zaczyna się śmiać, a ja odpowiadam
-Tak… po prostu się potknęliśmy- tłumaczę, a Harry śmieje się jeszcze bardziej
-Miłego wieczoru- pomachała nam i odeszła mrucząc „Eh.. zakochani”
-Dobranoc- odkrzyknęłam, a Harry w końcu wstaje i szybko otrzepuje swoje spodnie, po czym wyciąga rękę do mnie. Chwytam ją, a on szybko mnie podnosi. Wracamy na chodnik, wciąż cicho chichocząc.
-Idziemy.- chwyta mnie za rękę i ciągnie w stronę domu
-Niee.. chodźmy chociaż na zapiekanki.- proszę, a on rezygnuje i zmienia kierunek drogi.
-Dzięki- mówię i zaczynam chichotać, kiedy spogląda na mnie poważnym wzrokiem. Kiedy chłopak zauważa niewielką budkę, kierujemy się w tamtą stronę, a Harry kupuje nam dwie pyszne zapiekanki, której jemy ruszając w drogę powrotną. Śmieję się, kiedy dostrzegam ketchup na ustach Harrego
-Stój- zatrzymuję go, a on jest lekko zdziwiony. Nie wie co się dzieje, dopóki tego nie wycieram
-Jak Lisa- żartuję, a on mruży oczy, jednak w końcu idziemy dalej. Kiedy zjadamy je do końca, Harry ponownie mnie przytula i w ciszy wracamy do domu. Kiedy tylko, znajdujemy się na miejscu, od razu wchodzę do środka i ściągam kurtkę i buty, po czym wbiegam do salonu, siadając na kanapie
-O mój boże… zamarzłam- mówię, pocierając swoje zimne policzki
-Zrobię ciepłą herbatę. Chcesz?- pytam, a Harry kiwa głową, po czym oboje ruszamy do kuchni. Wstawiam wodę i wykorzystuję chwilę, ogrzewając się przy ciele Harrego. Oczywiście nie obeszło się bez dokuczania, kiedy chłopak wkładał lodowate dłonie pod moją bluzę. Robię nam ciepłą herbatę i dodaję cytrynę, po czym wracamy z kubkami do salonu, a Harry włącza telewizor. Dochodzi prawie 20:30, więc w telewizji lecą kolejne wiadomości. Ciekawi mnie to co mówi dziennikarka
-Dochodzenie w sprawie zabitej policjantki…- niestety nie mogę posłuchać dalej. Harry marudzi coś pod nosem i przełącza na kolejny program.
-Dziwne, nie?- pytam
-Co takiego?
-Policjantka?- unoszę brwi, a on wzrusza ramionami. Postanawiam to przemilczeć, a on zatrzymuje się na jakimś filmie.
-Zostaw tutaj- proszę, po czym ściągam moją bluzę i przytulam się do chłopaka.
~~Harry~~
Po raz kolejny, spoglądam na zegarek. Dochodzi 21:30, więc cieszę się z tego, że Ashley zasnęła na moim ramieniu. Muszę wyjść i mam nadzieję, że dziewczyna nie obudzi się w nocy. Jak dotąd dawno nie miała swoich koszmarów… miejmy nadzieję, że nie wrócą. Gaszę telewizor, po czym jak najdelikatniej zabieram moją księżniczkę do sypialni. Układam ją na łóżku i nie oddycham, kiedy zaczyna się wiercić. Odwraca
się na drugi bok i przytula moją poduszkę, na co delikatnie się uśmiecham. Ściągam jej buty i przykrywam kołdrą. Czekam chwilę, w razie gdyby jednak się przebudziła… nic takiego się nie dzieje. Całuję ją w czoło i schodzę do salonu. Zakładam moją bluzę, którą nosiła dzisiaj Ashley i schodzę do „schowka”. Zabieram zwykłą broń, którą od razu ładuję. Nie potrzebuję dziś, aż tak profesjonalnego sprzętu, wyjmuję jeszcze zapasowy magazynek i chowam go do kieszeni. Ubieram kamizelkę i wracam do salonu, po czym dzwonię do Louisa
-Będę za jakieś 20 minut- informuję go, na co mówi, że czekają już tylko na mnie. Wychodzę z domu i wsiadam do samochodu, jadąc w miejsce kolejnej akcji…  



AAAAA.... ok ok ok.. przepraszam za ten rozdział :/ wiem że nie wyszedł dobrze... wyszedł źle... 
przepraszam za tą scenę i w ogóle.. nie umiem ich pisać i całkiem to spaprałam... 
chciałam jednak żeby chodź jeden rozdział poświęcony był tylko i wyłącznie Hashley... bez kłopotów.. przyjaciół a nawet Lisy... tylko oni i  ich historia... 
mam nadzieję że mimo wszystko przeczytaliście do końca...i że zostawicie komentarz... 
(kolejny rozdział być może również z perspektywy Nialla i Diany)
spróbujmy z małą zasadą... muszę to zrobić ze względu na wyświetlenia...które są i to całkiem niezłe.. mimo to komentarze nie pojawiają się w takiej ilości jak bym chciała...
                                             10 komentarzy=kolejny rozdział.. 
W takim razie do następnej ;)
Mrs.Horan


10 komentarzy:

  1. K O C H A M T O O P O W I A D A N I E!!! Jesteś cudowna a rozdzial jest słodki ❤️❤️❤️

    OdpowiedzUsuń
  2. cudownee! :) tak słodko :) uwielbiam takie rozdziały ;d
    do zobaczenia w następnym :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Jejj ten rozdzial jest mega slodki<33
    @blanka1499

    OdpowiedzUsuń
  4. Jeju kocham ten rozdział jest taki inny i wgl omfg * - * nie mogę się doczekać kolejnego rozdziału :* - Wiktoria - @primasek1

    OdpowiedzUsuń
  5. Kiepski???? Chyba zajebisty wow :P
    Po prostu nic dodać nic ująć
    Kocham cię po prostu
    Życzę weny i pozdrawiam Jessica ^^

    OdpowiedzUsuń
  6. Mega czekam na nn ❤️

    OdpowiedzUsuń
  7. Super i niech on rzuci tą prace ;-; xD :)) ~Alissa

    OdpowiedzUsuń
  8. Wkurza mnie to że tak bardzo nie wierzysz w siebie.. Ja nie czytam wszystkiego bo byle czego nie mam zamiaru marnować czasu, w sensie jestem wymagającym czytelnikiem a to jest naprawdę dobre. Więc dziewczyno bierz sie w garść bo to sie bardzo dobrze czyta:)

    OdpowiedzUsuń