poniedziałek, 14 października 2013

Przypadkowe spotkanie cz.53

Spojrzał na mnie z jeszcze większym bólem i odpowiedział.
[N] Nic, nie możesz zrobić, potrzebuję czasu- odwrócił się i wyszedł....
                                                                       ******
Zamknęłam oczy i chwilkę stałam tak starając się uspokoić. Poszłam do sypialni, a Niall, spokojnie leżał już w łóżku. Podeszłam do swoich rzeczy i wyjęłam z walizki koszulkę od Nialla i szorty. Poszłam do łazienki i wzięłam ciepłą choć krótką kąpiel. Wyszłam z wanny, ubrałam przyniesione rzeczy, a włosy rozczesałam i zostawiłam rozpuszczone. Umyłam zęby i przemyłam twarz zimną wodą. Wiedziałam, że za drzwiami jest Niall, co miałam zrobić? Tak po prostu podejść i się położyć? Nie miałam pojęcia jak się zachować. Musiałam jednak w końcu wyjść, nie będę przecież spać w łazience, a wydawała się to najlepsza perspektywa. Nadusiłam na klamkę, a drzwi ustąpiły. Niall leżał na plecach i kiedy tylko weszłam do pokoju spojrzał w moją stronę. Lekko się zarumieniłam. Podeszłam do łóżka i delikatnie odsunęłam kołdrę. Wsunęłam się pod nią i położyłam głowę na poduszce, co spowodowało, że moje długie włosy się na niej rozproszyły. Nie wiem z kąt wzięło się u mnie tyle odwagi, ale odwróciłam się w jego stronę i położyłam głowę na jego klatce piersiowej. Nie zareagował, ale postanowiłam nie odpuszczać, wtuliłam się jeszcze bardziej i złożyłam delikatny pocałunek na jego szyi. Nie ukrywam, że zabolało mnie to, że nie zareagował w żaden sposób, ale liczyło się to, że tu jest, że leżę obok niego i wsłuchuję się w jego przyspieszone bicie serca. Już prawie zasypiałam, kiedy poczułam ciepło na swoim biodrze. Niall delikatnie objął mnie ramieniem, a jego dłoń spoczęła właśnie tam. Uśmiechnęłam się delikatnie i zasnęłam z nadzieją, że być może jeszcze nie wszystko stracone.
---------------------------Perspektywa Nialla------------------------------------------------
Gdyby powiedziała mi przez telefon, że pracuje żeby zapomnieć, postarałbym się coś zrobić, żeby to zmienić, ale ona nie zrobiła nic. Dowiedziałem się od lekarza i to mnie wkurzało najbardziej. Kiedy wyszła z łazienki wyglądała ślicznie… jej włosy swobodnie opadały na ramiona, a moja koszulka, która była na nią o wiele za duża prawie w całości zakryła jej krótkie spodenki, które miała na sobie. Była zakłopotana, położyła się obok, żeby po chwili położyć swoją głowę na mojej klatce piersiowej. Byłem zaskoczony, nie wiedziałem co mam zrobić, serce samo zaczęło bić szybciej i nie potrafiłem nad tym zapanować. Nie ruszyłem się z nadzieją, że sama się cofnie, ale nie zrobiła tego, wręcz przeciwnie, pocałowała mnie i położyła głowę z powrotem. Poczułem, że zasypia, jej oddech stał się miarowy i płytki. Odruchowo objąłem ją ramieniem, a moja dłoń wylądowała na jej biodrze. Ocknęła się czułem jak delikatnie się porusza, ale nie zrobiła nic. Co mnie ucieszyło. W końcu i mnie udało się zasnąć…
Spojrzałem na zegarek była 11:20. Amy smacznie spała, tym razem trzymając w mocnym uścisku moją dłoń, a jej twarz była wtulona w moje ramie. Leżałem bez ruchu nie chcąc jej obudzić. Kiedy tylko poluźniła swój uścisk, delikatnie wyswobodziłem się z niego i wstałem. Ubrałem się i poszedłem na długi spacer, chcąc pomyśleć, czy to wszystko ma sens…
-----------------------------Perspektywa Amandy-----------------------------------
Delikatnie uchyliłam oczy chcąc przyzwyczaić się do jasnego światła wpływającego przez uchylone okno. Nialla nie było, więc delikatnie nakryłam kołdrą swoje ramiona i wtuliłam się w ciepłą jeszcze poduszkę, gdzie niedawno musiał leżeć mój blondynek. Myślałam, że Niall jest w domu, leżałam i czekałam, aż wróci ale nie przychodził, więc wstałam i ubrałam się (to) i postanowiłam coś narysować. Nie robiłam tego od bardzo dawna, ostatni raz robiłam to jeszcze jak mieszkałam w Irlandii z rodzicami, a później tak jakoś wyszło, że właściwie zapomniałam, że wychodzi mi to nie najgorzej. Podeszłam do małego biurka w kącie pokoju i zaczęłam szukać. Po jakiś 5 minutach znalazłam ołówek, jakieś kartki i gumkę. Usiadłam na łóżku i zaczęłam rysować Nialla……
Nie wiem ile czasu zajęło mi rysowanie… ale kiedy prawie skończyłam usłyszałam dźwięk zamykanych drzwi. Po chwili chłopak wszedł do pokoju i spojrzał na mnie. Trochę się zdziwił, że coś rysuję bo nigdy mu nie mówiłam, że umiem. Podszedł do mnie i dyskretnie spojrzał na kartkę. Usiadł tuż obok mnie i spuścił głowę. Odłożyłam kartkę tak, żeby nie widział co jest narysowane i spojrzałam na niego, chciał coś powiedzieć, wziął kartkę, a ja nie zdążyłam go zatrzymać.
---------------------Perspektywa Nialla-----------------------------------
Długi spacer dobrze mi zrobił, wróciłem do mieszkania i poszedłem do Amy. Siedziała na łóżku i robiła coś na kartce, którą pewnie znalazła w biurku. Usiadłem tuż obok niej i wyciągnąłem rękę, żeby zobaczyć co robiła na kartce papieru. Chciała ją zabrać, ale
nie zdążyła. To co zobaczyłem mnie zdziwiło. Na kartce byłem ja… wyglądałem jak żywy. Ona miała wielki talent…
[N] Wow! Nie mówiłaś, że umiesz tak rysować- uśmiechnąłem się do niej
[A] Dawno tego nie robiłam, podoba ci się?- spytała cicho
[N] Pewnie jest świetne! Mogę zatrzymać?- chciałem to mieć
[A] Pewnie, bierz- uśmiechnęła się sztucznie i wstała chcąc odłożyć ołówek na biurko. Ja również wstałem i postanowiłem wreszcie z nią porozmawiać
[N] Amy…m.. możemy porozmawiać?- spytałem niepewnie, a ona najwyraźniej zaskoczona odwróciła się w moją stronę
-------------------------------Perspektywa Amandy---------------------------------
To co usłyszałam mnie zaskoczyło. Niall chciał ze mną rozmawiać. Nie ukrywam, że trochę się wystraszyłam. 
[A] Jesteś pewny? Ostatnio nie chciałeś ze mną rozmawiać- powiedziałam niepewnie
[N] Przepraszam cię, ja musiałem się zastanowić… wciąż nie potrafię zrozumieć, ale nie chcę się z tobą kłócić. Tęsknię za tobą i nie chcę marnować czasu na głupoty.- powiedział, a ja lekko się uśmiechnęłam. Podeszłam do niego, delikatnie go przytulając i dotykając moimi ustami jego warg. Był trochę zaskoczony, bo na początku nie zareagował. W końcu jednak zaczął odwzajemniać coraz bardziej zachłanne pocałunki.
[A] Ja też tęskniłam- wyszeptałam wprost w jego usta na chwilkę się od nich odrywając, co Niall zaraz zmienił z powrotem przylegając do moich warg….

tej części nie uważam za najlepszą :(
podjęłam decyzję co do bloga i..... 
nie usuwam go :) na razie 
kolejną część postaram się dodać jutro :) miłego czytania i komentowania :)
Mrs.Horan 

niedziela, 13 października 2013

Przypadkowe spotkanie cz.52

Kiedy tylko zaszliśmy do samochodu Niall otworzył mi drzwi i pomógł wsiąść do jego czarnego auta…
                                                                       ********
Zatrzasnął za mną drzwi i włożył torbę do bagażnika, już po chwili siedział na siedzeniu kierowcy, zapinając pas odpalił silnik. Do jego mieszkania było jakieś 10 minut drogi. Odważyłam się spytać
[A] Mówiłeś, że będziesz o 12:00, coś się stało?- mówiłam dość cicho
[N] I byłem, najpierw poszedłem do twojego lekarza, a potem czekałem pod drzwiami- powiedział pewnie, skupiony tylko na drodze
[A] Dlaczego nie wszedłeś?- raniło mnie to, że nie chciał ze mną rozmawiać, czekałam na odpowiedz, ale się jej nie doczekałam. Spojrzałam na niego, a on szybko popatrzył w boczną stronę po swojej stronie. Unikał mojego wzroku i jakiegokolwiek innego kontaktu. Niall zatrzymał się tuż przy krawężniku i szybko wysiadł z samochodu. Wyjął torbę i otworzył mi drzwi. Spuściłam głowę i niezdarnie wysiadłam ze środka. Oplótł mnie dłonią jak w szpitalu, a nogą zatrzasnął drzwi i wciskając przycisk na kluczyku zamknął samochód. Kiedy znaleźliśmy się w jego mieszkaniu Niall zaprowadził mnie do sypialni i postawił torbę na podłodze obok jego wielkiej szafy. Usiadłam na łóżku wpatrując się w swoje palce, które tak nagle mnie zainteresowały. Niall stanął na środku pokoju parząc na mnie.
[N] Chyba zostały jakieś rzeczy od ostatniego razu, kiedy tu byłaś więc chyba wszystko masz, chyba że chcesz coś od siebie z mieszkania, to pojadę po nie- powiedział
[A] Gdybyś mógł, tylko kilka dodatkowych ubrań na ten tydzień- spojrzałam na niego pytająco
[N] Jasne, to ja jadę –powiedział i wyszedł, po chwili słyszałam dźwięk zamykanych drzwi. Położyłam się na łóżku i wtuliłam w poduszkę, na której najwyraźniej spał Niall, bo była cała pomięta. Zrobiło mi się dość zimno, ale nigdzie nie widziałam, żadnego koca. W torbie nie miałam bluzy, więc niepewnie podeszłam do szafy chłopaka. Otworzyłam ją i znalazłam tam bluzę, którą Niall lubił nosić. Wyciągnęłam ją i założyłam na swoje ramiona. Wróciłam na łóżko i ponownie wtulona w poduszkę i bluzę blondyna zasnęłam.
--------------------------------Perspektywa Nialla-----------------------------
Wszedłem do jej mieszkania i od razu poszedłem do jej sypialni. Wszystko było tak jak zawsze… kiedy podszedłem do łóżka, zauważyłem zdjęcia. Wziąłem je i zacząłem oglądać. Wszystkie przedstawiały mnie i ją jak byliśmy na London Eye… obejrzałem je trochę wspominając i odłożyłem je na miejsce. Podszedłem do szafy wyjmując z niej małą walizkę. Rozpiąłem ją i zacząłem wkładać to co wpadło mi w ręce, bluzki, koszulki, bluzy, dżinsy, dresy, spodenki i bieliznę. Kiedy walizka była już pełna zapiąłem ją i wyszedłem z jej mieszkania. Jazda samochodem do mnie trwała jakieś 15 minut więc byłem z powrotem dość szybko. Wszedłem do mieszkania i skierowałem się do sypialni, chcąc odstawić nowo przywiezione rzeczy mojej dziewczyny. To co zobaczyłem lekko mnie zdziwiło… Amanda spała w mojej bluzie, wtulona w poduszkę, na której jeszcze kilka godzin temu spałem ja. Wyszedłem z pokoju i usiadłem przed telewizorem, oglądając jakiś beznadziejny program. Z nudów po prostu usnąłem.
--------------------------------Perspektywa Amandy---------------------------------
Kiedy się obudziłam była godzina 18:40 zwlekłam się z łóżka i zauważyłam walizkę, która stała tuż obok mojej torby, którą przywiozłam ze szpitala. Nie zdejmując bluzy poszłam sprawdzić czy Niall jest w domu. Był w salonie i smacznie sobie spał przy włączonym telewizorze. Stałam chwilkę i się w niego wpatrywałam, wiedząc, że nie będę miała odwagi spojrzeć mu w oczy jak się obudzi. Zgasiłam plazmę zawieszoną na ścianie i poszłam przygotować nam kolacje. Postanowiłam zrobić naleśniki, bo to ulubione danie Nialla. Zrobienie wystarczającej ilości zajęło mi 20 minut, więc rozstawiłam na wysepce dwa talerze, naleśniki i zrobioną przed chwilą herbatę. Zostało mi teraz najtrudniejsze, musiałam go obudzić i właśnie w tym celu poszłam do salonu. Ale chłopaka nie było już na kanapie. Powędrowałam, więc dalej do sypialni. Niall chodził po pokoju szukając czegoś, stanęłam w drzwiach i spytałam
[A] Co robisz?- odwrócił się w moim kierunku przelotnie na mnie zerkając i powrócił do poprzedniej czynności
[N] Szukam- odpowiedział zdawkowo
[A] Czego?- byłam już zdenerwowana tym, że mnie tak zbywa
[N] Koszulki- powiedział i przykucnął przy jednej ze swoich wciąż nie rozpakowanych walizek. Podeszłam do niego i uklękłam obok
[A] Pomogę ci- powiedziałam
[N] Nie trzeba, poradzę sobie- powiedział. Wciąż klęcząc powiedziałam
[A] Zrobiłam kolację… twoje ulubione naleśniki- miałam nadzieję, że się ucieszy
[N] Nie jestem głodny, zjem później, ale ty zjedz teraz- powiedział wciąż szperając w ubraniach. Byłam zdenerwowana, nagle Niall chyba znalazł to czego szukał, bo wstał i chciał wejść do łazienki, jednak ja mu to uniemożliwiłam stając pomiędzy nim, a drzwiami.
[A] Dlaczego to robisz?- spytałam cicho, nie miał zamiaru odpowiedzieć i starał się mnie ominąć i złapać za klamkę.- Odpowiedz mi- domagałam się odpowiedzi- Delikatnie skierowałam jego twarz, tak aby na mnie spojrzał. Kiedy nasze spojrzenia wreszcie się spotkały, w jego oczach wciąż widziałam ból i złość. Wiedziałam, że nic nie wskóram, więc ustąpiłam i przepuściłam go do łazienki, a on bez słowa zniknął za drzwiami. Znowu zaczęłam płakać, pobiegłam do kuchni i z hukiem pozbierałam talerze, zostawiając naleśniki na blacie. Wypiłam tylko herbatę, wciąż połykając słone łzy. Nagle do salonu wszedł Niall wiedział, że płacze mimo to nic nie zrobił. Jego dresy idealnie pasowały do jego cery, a luźna koszulka delikatnie opinała się na jego klatce piersiowej. Jego włosy były potargane i mokre. Dopiero wyszedł z pod prysznica, postanowiłam pójść za nim. Stał w kuchni i szykował sobie naleśniki, zatrzymałam się w progu i obserwowałam co robi. Usiadł na krześle i zaczął jeść.
[A] Niall porozmawiaj ze mną- powiedziałam- nie zniosę tej ciszy- dodałam podchodząc do niego tak, że teraz dotykałam dłonią jego ręki. Chłopak spojrzał na mnie i przestał jeść.
[N] Co chcesz wiedzieć- spytał, jego ręka ani drgnęła
[A] Dlaczego to robisz?, Dlaczego jesteś zły?, Co mam zrobić, żebyś zaczął mnie traktować jak dawniej?- zalałam go pytaniami, spojrzał mi w oczy i powiedział
[N] Jestem zły, że to robiłaś, że zawalałaś nocki, żeby pracować i zapomnieć. Aż tak bardzo chcesz o mnie zapomnieć?
[A] To nie chodzi o to Niall, nie chcę o tobie zapominać, ale po prostu nie wiedziałam co mam z sobą zrobić, kiedy wracałam do domu wieczorem, rozumiesz? Nie chciałam myśleć, a jak wracałam po nadgodzinach, to po prostu od razu zasypiałam, tak było lepiej
[N] Rozmawialiśmy codziennie, dlaczego mi nie powiedziałaś?- zabrał swoją dłoń spod mojej i delikatnie odwrócił się twarzą do mnie
[A] Co miałam ci powiedzieć? „ hej kochanie, jest mi ciężko jak cholera i pracuje po godzinach”? Co by to zmieniło?- moje oczy znowu się zaszkliły
[N] To by zmieniło wszystko Amy… wszystko- powiedział i odstawił talerz z zaczętym naleśnikiem na blat obok kranu.
[A] Przepraszam cię, nie wiem co mam jeszcze zrobić, żebyś mi wybaczył- pojedyncza łza spłynęła po moim policzku. Spojrzał na mnie z jeszcze większym bólem i odpowiedział.
[N] Nic, nie możesz zrobić, potrzebuję czasu- odwrócił się i wyszedł....



Jest kolejna część nie wiem czy fajna czy nie ale to nie ważne...
kolejną postaram się dodać dzisiaj, ale nie wiem jak to będzie ...jeszcze dziś poinformuję was co z blogiem
miłego czytania i komentowania :)
Mrs.Horan 

sobota, 12 października 2013

Przypadkowe spotkanie cz.51


Po głosach śmiało mogłem stwierdzić, że to Louis i Harry. Wstałem z kanapy i podszedłem do drzwi lekko je uchylając...

                                                                   *****
[N] Czego?- spytałem, a oni bez ostrzeżenia po prostu weszli do mieszkania. Po ich minach wnioskowałem, że byli wkurzeni.
[Lo] Co ty odpierdalasz?- spytał poirytowany Louis
[N] Właśnie spałem- powiedziałem, ale dobrze wiedziałem, o co im chodzi
[H] Przestań stary, widzę, że się trochę zabawiłeś- powiedział Harry spoglądając na bałagan w salonie. Butelka po wódce się przewróciła, druga stała otwarta, a obok leżał pusty karton po zjedzonej pizzy.
[Lo] Amanda się martwi, boi się o ciebie, siedzi w szpitalu i płacze, a ty sobie pijesz- poinformował i stwierdził Louis. Wciąż byłem pijany, bo alkohol jeszcze szumiał mi w głowie.
[H] Szukaliśmy cię po całym mieście, od 12:00, nie przyszło nam do głowy, że wrócisz do domu- powiedział Harry
[N] No cóż, nie jesteście geniuszami- zaśmiałem się, chwiejnym krokiem wracając na kanapę w salonie.- A co do Amy, to ja też się martwiłem, też się bałem i też ryczałem- dodałem i wypiłem kolejny łyk wódki
[Lo] Więc co, tak ją karzesz? Ma czuć, to co ty czułeś? Zastanów się, ranisz ją!- krzyknął Louis. Tego było za wiele.
[N] Myślisz, że co, że ona nie zraniła mnie!!!- wstałem z kanapy i jakbym momentalnie wytrzeźwiał podszedłem do Louisa
[Lo] Nie poznaję cię Niall… co się z tobą dzieje?- spytał Harry. Spojrzałem mu prosto w oczy i powiedziałem
[N] Po prostu nie lubię, jak ktoś na kim mi zależy jak cholera, mnie oszukuje rozumiesz?- powiedziałem już łagodnie. Louis zabrał butelki po alkoholu z salonu, ale i też te z kuchni, które wciąż były pełne i schował je do barku.
[Lo] Przestań pić, weź się w garść i jedź do niej, jakąś godzinę temu dzwoniła do nas, pytała o ciebie i powiedziała nam, że jutro wychodzi ze szpitala, ale musi leżeć. Musisz się nią zająć. Kochasz ją, a ona kocha ciebie i dobrze o tym wiesz. –powiedział Louis. Pokiwałem głową i podziękowałem im, że przyjechali. Obiecałem, że zadzwonię do dziewczyny, a oni pojechali do swoich mieszkań. Stwierdziłem, że mają rację, nie mogę jej za nic karać, po prostu tęskniła. Tym razem wziąłem krótki i zimny prysznic, chcąc żeby pomógł mi otrzeźwieć. Trochę pomogło umyłem zęby i usiadłem na łóżku w sypialni. Przypomniałem sobie tamten wieczór, kiedy jej się oświadczyłem, i co działo się potem… wziąłem telefon i znalazłem jej numer. Zawahałem się chwilkę, czy zadzwonić sam sobie tłumacząc, że jest dość późno. Wcisnąłem zieloną słuchawkę i czekałem, aż odbierze...
---------------------------------Perspektywa Amandy------------------------------------------
Liam dotrzymywał mi towarzystwa tak długo, jak mógł, ale w końcu pielęgniarka znowu kazała mu wyjść mówiąc, że skończyły się godziny odwiedzin pacjentów. Lubiłam z nim przebywać, zawsze mieliśmy jakiś temat do rozmowy. Kiedy wyszedł nie mogłam zasnąć, wciąż myśląc o Niallu, Louis i Harry zadzwonili z informacją, że jest u siebie w mieszkaniu i że zadzwoni do mnie, ale to nie następowało, zaczęłam w to wątpić do momentu, aż mój telefon nie zawibrował. Od razu wyciągnęłam po niego rękę i odebrałam widząc kto dzwoni.
[A] Halo, Niall jak dobrze, że dzwonisz, posłuchaj, przepraszam daj mi to wszystko jakoś wytłumaczyć, proszę cię powiedz coś- poprosiłam go
[N] Był u mnie Louis z Harrym i… -przerwał na chwilkę- mówili, że jutro wychodzisz- wciąż był chłodny, w jego głosie nadal można było usłyszeć nutkę złości
[A] Tak, wychodzę- powiedziałam cicho, lekko zawiedziona, że Niall wciąż jest na mnie zły
[N] Przyjadę po ciebie, o której cię wypisują?- spytał. Na mojej twarzy pojawił się lekki uśmiech, myśl że zabierze mnie ze szpitala oznaczała, że jest nadzieja, że mi wybaczy. Wciąż czekał ma moją odpowiedz
[A] O 12:30, tak powiedział lekarz- powiedziałam
[N] Świetnie, przyjadę o 12:00, chcesz zostać u mnie?- był trochę zakłopotany, ale jego ton wcale się nie zmienił. Mimo to, poczułam w brzuchy, jakby stado motyli zostało do niego wpuszczonych.
[A] Oczywiście, że tak Niall- powiedziałam szybko
[N] Więc do jutra, miłej nocy, pa- powiedział i się rozłączył. Tak bardzo chciałam usłyszeć te słowa z jego ust, zawsze kiedy rozmawialiśmy przez telefon, mówił jak bardzo mnie kocha, a teraz nic. Po męczących próbach, żeby zasnąć w końcu mi się to udało.
--------------------------Perspektywa Nialla-------------------------------------
Więc jutro o 12:00 znowu ją zobaczę. Choć nadal byłem na nią zły, cieszyłem się, że ją zobaczę. Słyszałem to.. słyszałem w jej głosie ten ból, spowodowany tym, że odnosiłem się do niej w ten sposób, ale jakoś nie potrafiłem tego zmienić, chociaż bardzo chciałem.
------------------------------Perspektywa Amandy-----------------------------
Lekarz pozwolił mi wstać, żebym mogła spakować rzeczy, które przywiozła mi ostatnio Megi, kiedy to zrobiłam poszłam się umyć i ubrać w świeże ciuchy (takie) . Spakowałam swoją piżamkę i usiadłam na łóżku. Czekałam na lekarza i Nialla. Miałam nadzieję, że się nie rozmyślił i przyjedzie. Była już 12, a chłopaka jeszcze nie było. Co jeśli nie przyjedzie? Zaczęłam się denerwować. Przyszła pielęgniarka, która zmieniła mi opatrunek i powiedziała, że za chwilkę przyjdzie lekarz z wypisem. „Gdzie jest Niall, gdzie jest Niall” wciąż krążyło w mojej głowie. Nagle drzwi się otworzyły, a w nich stanął mój lekarz prowadzący pan Smith. Zrobiło mi się przykro i spuściłam wzrok na swoje dłonie. Jednak usłyszałam kroki zaraz za lekarzem i po chwili ktoś usiadł na fotelu obok. Podniosłam wzrok i ujrzałam Nialla, na mojej twarzy pojawił się nieśmiały i lekko zauważalny uśmiech. Jego włosy były potargane od dzisiejszego uporczywego wiatru na zewnątrz.
[L] Pani Amando- zaczął lekarz- wypisuję panią do domu, ale musi się panią ktoś opiekować. Przez najbliższy tydzień jak najmniej wysiłku, a jak najwięcej odpoczynku, snu i najlepiej by było gdyby pani bardzo dużo leżała. Za tydzień przyjedzie pani na kontrolę dobrze?
[A] tak- potaknęłam głową
[L] Mieszka pani sama? –spytał lekarz, już miałam odpowiedzieć, kiedy Niall udzielił odpowiedzi za mnie
[N] Mieszka ze mną, ja się nią zajmę
[L] Dobrze w takim razie nie mam zastrzeżeń- uśmiechnął się wręczając mi papierek.- widzimy się za tydzień- powiedział i wyszedł. Zapadła między nami niezręczna cisza. Nagle Niall wstał i wziął moją torbę.
[N] Możemy iść?- spytał mnie. Kiwnęłam głową i wstałam jednak, chyba zrobiłam to za szybko, bo zakręciło mi się w głowie. Niall podszedł szybko obejmując mnie ręką w pasie, kładąc dłoń na moim prawym biodrze. Poczułam się trochę lepiej, czując lekki zapach jego perfum zmieszany z jakimś innym zapachem. Alkoholu?? Pił? Kiedy tylko zaszliśmy do samochodu Niall otworzył mi drzwi i pomógł wsiąść do jego czarnego auta…




tak jak obiecałam dodaję dzisiaj kolejną część :) 
od godziny zastanawiam się nad ostatecznym podjęciem decyzji co do bloga... niestety obawiam się że decyzja was nie ucieszy... wciąż się waham ale jak na razie jestem na NIE :( o mojej ostatecznej decyzji poinformuję was jutro a dziś miłego czytania życzę i komentowania :)
Mrs.Horan

Przypadkowe spotkanie cz.50



Długo się w siebie wpatrywaliśmy, aż w pewnej chwili zamknęłam ciężkie już powieki….
--------------------------------------Perspektywa Nialla----------------------------------------
Wciąż trzymałem ją za rękę wpatrując się w jej brązowe tęczówki, czekałem aż zaśnie co przyszło dosyć szybko. Długo patrzyłem jak jej oddech zmienia się w miarowe i płytkie westchnienia. Sam zamknąłem oczy i usnąłem. Rano obudził nas głos lekarza, który przyszedł z badaniami. Amy poprawiła się w łóżku, a ja tylko czekałem, aż doktor powie nam co było powodem znalezienia się Amandy w szpitalu.
[L] Mam do pani pytanie pani Nilson- powiedział lekarz- Czy przez ostatnie tygodnie intensywnie pani pracowała?- spytał. Spojrzałem na dziewczynę, a ona od razu skierowała swój przerażony wzrok na mnie i delikatnie pokiwała głową. Doktor Smith kontynuował
[L] Wyniki badań wskazują na to, że powodem pani zasłabnięcia było przemęczenie i przepracowanie. Pani organizm nie dawał sobie rady z wysiłkiem jaki pani wzięła na siebie, dlatego zareagował w taki sposób, a nie inny.- byłem w szoku, wszystko było jasne, Amy od kąt wyjechałem w trasę zostawała po godzinach w pracy. To dlatego zawsze rozmawialiśmy rano… wszystko zaczęło składać się w całość, a linia mojej szczęki zaczęła się zaciskać. Byłem na nią zły. W międzyczasie do pokoju weszła Megi zajmując miejsce po drugiej stronie jej łóżka. Wstałem z miejsca nie mogąc znieść tego, czego się przed chwilką dowiedziałem. Lekarz powiedział wszystko i wyszedł Amy zaczęła
[A] Niall posłuchaj mnie…- w jej oczach zbierały się łzy, widziała, że byłem wściekły, chodziłem po pokoju i nie wiedziałem co mam powiedzieć…
[N] Jak mogłaś!- krzyknąłem, a ona wzdrygnęła się wystraszona- Dlaczego się krzywdziłaś! Wiesz jak się czułem kiedy się dowiedziałem, że leżysz w szpitalu!- dodałem nie zniżając tonu swojego głosu. Amanda zaczęła płakać zakrywając prawą dłonią usta.
[N] Myślałem że…- mój głos stał się zachrypnięty, spowodowany nagłym przypływem emocji… żalu…
[A] Niall proszę cię… ja chciałam tylko zapomnieć…- powiedziała przez łzy- zrozum- dodała
[N] Jak mam to zrozumieć?!-znowu krzyknąłem patrząc na nią ze złością
[A] Niall proszę cię podejdź do mnie- powiedziała nie przestając płakać- powiedz coś- dodała, ale ja nie byłem w stanie powiedzieć nic więcej. Spojrzałem na nią, patrzyła z nadzieją że zbliżę się do niej. Nie zrobiłem tego odwróciłem się i trzaskając drzwiami wyszedłem na korytarz kierując się w stronę wyjścia….
-----------------------------------Perspektywa Amandy--------------------------------
W jego oczach widziałam złość, smutek i zawiedzenie. Kiedy chciałam, żeby podszedł na jego twarzy zagościło coś w rodzaju obrzydzenia… co teraz będzie czy Niall mi to wybaczy? Kiedy wyszedł zaczęłam ryczeć na dobre. Nie wiedziałam czy wróci. Megi przytulała mnie i starała jakoś uspokoić. Wtuliłam się w nią jak tylko mogłam, ale nie tego chciałam, chciałam żeby teraz był tu Niall. Żeby podszedł i z całej siły mnie przytulił. Żebym mogła poczuć zapach jego perfum i ciepło jego ciepłej skóry. Mijały kolejne minuty, a on nie wracał. Po godzinie zwątpiłam, że przyjdzie. Przyjechali wszyscy Zayn, Louis, Liam, Harry… ale nie on. Chłopacy dowiedzieli się co się stało, ale nie byli na mnie źli. Megi wyszła gdzieś z Zaynem, rozumiałam ich, ze mną nie było już tak źle, a oni chcieli nacieszyć się sobą.
[H] Nie martw się Amy, Niall wróci zobaczysz-dodawał mi otuchy Harry.
[A] Wątpię był wściekły, nie ma go już od godziny- powiedziałam wycierając mokre policzki. Płakałam właściwie od kąt mój Horanek nie wybiegł z sali.
[Lo] Harry chodź poszukamy go, a Liam zostaniesz z Amy?- spytał Louis
[L] Jasne, znajdźcie go jak najszybciej i nakopcie mu do tyłka- powiedział Liam. Harry z Louisem wstali i wyszli z pomieszczenia.
[L] Znajdą go i przyprowadzą tutaj, zobaczysz- pocieszał mnie Liam, trzymając mnie za rękę i siedząc w tym miejscu, w którym jeszcze dziś rano siedział Niall.
----------------------------------------Perspektywa Nialla--------------------------------
Dzisiejszego dnia nie było zbyt ciepło. Wsiadłem w samochód i pojechałem do parku. Zamknąłem drzwi auta i poszedłem na spacer. Potrzebowałem czasu…. Jak ona mogła, to robić? Chciała się zamęczyć na śmierć? Co jeśli uderzyła by głową w coś innego i umarła? Wciąż byłem wściekły. Myślałem o ostatnich dniach. Koncerty… fani… radość i ten telefon od Megi z wiadomością, że Amy jest w szpitalu… Strach, ból, smutek, aż w końcu złość. Zbyt dużo emocji jak na 3 dni. Kocham ją, ale jeśli to sprawia, że cierpi jestem w stanie się wycofać, dać jej wolność. Wspominałem sobie jej słowa, które wypowiedziała dzisiaj rano „Niall proszę cię… ja chciałam tylko zapomnieć… „ … może faktycznie powinienem dać jej zapomnieć. Może powinienem pozwolić jej odejść… Z taką myślą skończyłem swój krótki spacer i udałem się do swojego mieszkania, po drodze wstąpiłem do marketu kupując mały zapas alkoholu, musiałem się jakoś wyładować i znaleźć ukojenie. Od kąt wróciłem do Londynu nie byłem jeszcze w mieszkaniu, więc najpierw wniosłem swoje walizki, a potem to co kupiłem w sklepie. Wszedłem do salonu i rozejrzałem się po pomieszczeniu. Ostatnią osoba jaka, tu była to Amy. Zaniosłem torbę z zakupami do kuchni, a w telefon wpisałem numer pizzerii, do której zawszę dzwonię, kiedy mam ochotę na przekąskę. Przywiozą zamówienie w ciągu pół godziny. Poszedłem do sypialni i z torby wyciągnąłem jakieś ubrania. Poszedłem wziąć ciepłą kąpiel. Siedząc w wannie rozejrzałem się wokół siebie. Amanda nie zabrała wszystkich swoich rzeczy. Na szafce, wciąż stała jej zapasowa kosmetyczka, co oznaczało, że ma zamiar tu jeszcze wrócić, a na półce zostawiła swoją szczoteczkę do zębów. Wyrwałem się z zamyśleń, kiedy do drzwi zadzwonił dzwonek. Szybko wyszedłem z wanny i zawinąłem sobie jeden ręcznik wokół bioder, a drugim wycierałem sobie mokre włosy, idąc w stronę frontowych drzwi. Zapłaciłem za pizzę i zostawiając ją w kuchni poszedłem się ubrać. Wciągnąłem na siebie dresy i wróciłem do salonu, zabierając z kuchni dwie butelki wódki i ciepłą jeszcze pizzę. Usiadłem w salonie i zacząłem pić. Sam nie wiem kiedy pierwsza butelka zrobiła się pusta, a mi w głowie zaczęło lekko szumieć. Postanowiłem zacząć kolejną butelkę. Jedząc ostatni kawałek swojego dania. Odpłynąłem gdzieś po 9 kieliszkach z nowo otwartej przeźroczystej cieczy. Obudziło mnie walenie do drzwi i krzyki dobiegające zza brązowej i grubej tafli drewna. Łeb mi pękał, podniosłem się z kanapy i spojrzałem na zegarek 19:41. Natarczywe pukanie i krzyki nie ustawały. Po głosach śmiało mogłem stwierdzić, że to Louis i Harry. Wstałem z kanapy i podszedłem do drzwi lekko je uchylając...


Kochani co jest??? już nie wiem co mam zrobić żebyście komentowali :'( usunęłam weryfikację obrazkową żeby było wam łatwiej a wy nic, nie trzeba mieć konta żeby komentować wystarczy zaznaczyć anonimowo. Dziękuję tym stałym czytelnikom którzy wchodzą na bloga, czytają i komentują <3 jestem wam wdzięczna i z całego serca wam dziękuję <3
kolejna część jeszcze dzisiaj bo już jest napisana :)
Mrs.Horan