niedziela, 7 września 2014

Strong cz.44



-Harry- wyszeptałam, mimowolnie poddając się chwilowej rozkoszy, kiedy przygryzał skórę na moim obojczyku, przy okazji zostawiając malinkę. Zjechałam dłońmi na jego ramiona, a on szybko mnie podniósł zmuszając do tego, żeby opleść nogami jego biodra..
                                                                    ****
 --Harry-----
Ashley coraz bardziej wczuwała się w pocałunki, a co za tym szło ja również. Kiedy oplotła nogami moje biodra, byłem już właściwie pewny, że dojdzie do czegoś więcej niż niewinne pocałunki. Dziewczyna wplotła ponownie dłonie w moje włosy i zaczęła za nie delikatnie ciągnąć sprawiając tym samym, że doprowadzała mnie do kompletnego szaleństwa. W tej chwili nie obchodziło mnie nic. Nic tylko ona i ja, w jej pokoju, domu w którym się wychowała. Bez namysłu podszedłem do jej łóżka i szybko ją na nie położyłem, niemal od razu podążając za nią. Zawisłem na rękach tuż nad dziewczyną i zacząłem składać czułe pocałunki na aksamitnej skórze Ashley. Zjechałem na jej szyję, gdzie delikatnie przygryzłem skórę i zacząłem zostawiać kolejną malinkę. Kiedy już skończyłem, wypuściłem z ust zimne powietrze sprawiając, że w tym miejscu pojawiła się gęsia skórka.
-Harry- usłyszałem jej szept, więc natychmiast na nią spojrzałem. Byłem pewny, że chce mi coś powiedzieć, jednak okazało się, że się mylę, kiedy dziewczyna złapała za zawieszkę mojego łańcuszka i przyciągnęła mnie bliżej siebie, by złączyć nas w
kolejnym pocałunku. Jej dłonie niemal od razu wśliznęły się pod moją koszulę, gdzie opuszkami palców zaczynała swoją wędrówkę. Uniosłem się natychmiast, jednak nie zszedłem z niej, po czym ściągnąłem materiał przez głowę nie kłopocząc się tym, żeby odpinać guziki
-Będzie szybciej- mruknąłem, odrzucając materiał na podłogę, co spowodowało cichy chichot u dziewczyny
-Zdajesz sobie sprawę z tego gdzie jesteśmy? Myślisz, że powinniśmy to robić.. tutaj?- zapytała cicho, jednak jej uśmiech, ani na chwilę nie zszedł z tych kuszących ust
-Myślę, że nic się nie stanie. Nawet jeśli nas przyłapią- wzruszyłem ramionami powracając do poprzedniej pozycji
-Co najwyżej, ciotka dostanie zawału- prychnąłem, na co dziewczyna jeszcze bardziej się roześmiała, chowając głowę w zagłębieniu mojej szyi
-Kretyn- prychnęła
-Idiotka- odpowiedziałem
-Seksowny kretyn- poprawiła się
-Pociągająca idiotka- powiedziałem, tuż przy jej ustach, natychmiast się w nie wbijając. Dość gadania..
---Ashley…..
Nie mogąc panować nad sobą, od razu wróciłam dłońmi na jego cudne ciało. Ciepła skóra na ramionach, niemal w całości pokryta tatuażami, wyraźne mięśnie brzucha i klatka piersiowa, również pokryta czarnym tuszem doprowadzała mnie do obłędu
-Czekaj- szepnęłam, łapiąc szybki wdech, kiedy spychałam go z siebie szybko siadając na jego biodrach. Chłopak zaśmiał się cicho
-Zmieniamy taktykę?- zapytał zabawnie unosząc brwi
-Chyba za dużo gadamy. Nie sądzisz?- zapytałam, pochylając się nad nim
-Mamy zamiar prowadzić kulturalną grę wstępną- zaśmiał się cicho
-Przejdźmy do rzeczy..- zaczął, podpierając się łokciami na miękkim materacu łóżka. Ściągnęłam koszulkę, po czym lekko przygryzłam wargę spoglądając na niego
-O tym mówisz?- spytałam odkładając ją gdzieś na bok. Nagle Harry zerwał się z materaca, powracając do pozycji siedzącej w wyniku czego, znalazłam się na jego kolanach. Chłopak natychmiast przyciągnął mnie do siebie, po czym po raz kolejny tego dnia zaczął mnie całować. Z pasją, pożądaniem, ale i czułością. Tym razem to on przygryzł moją wargę, pociągając mnie za sobą z powrotem na materac
-Ashley!- na korytarzu rozniósł się krzyk mojej ciotki
---Harry..
Kiedy właśnie miałem zrobić kolejny ruch.. cholera! Zmieniłem pozycję, tylko po to, żeby Ashley nie zerwała się i nie wyszła na korytarz. Teraz znowu znajdowała się pode mną.
-Ashley!- usłyszeliśmy kolejne wołanie. Dziewczyna zaprzestała jakichkolwiek ruchów i wsłuchiwała się w ciche kroki, zmierzające najwyraźniej w stronę jej pokoju.
-Ash..- zacząłem, ale ona położyła dłoń na moich ustach, skutecznie mnie uciszając
-Cii- wyszeptała
-Nie cichaj mi tu, tylko się ze mną kochaj- zaśmiałem się z jej wyrazu twarzy
-Ktoś tu idzie- wyszeptała
-Pieprzyć to. Mój kolega cię potrzebuje- wyszeptałem, unosząc się lekko, a wzrok dziewczyny powędrował na moje spodnie. Zarumieniła się… Serio!
Przysięgam, że się zarumieniła. Kochaliśmy się w sumie już tyle razy, a ona wciąż to robi. Do kurwy mamy córkę. Nic nie poradziłem na to, że zacząłem się cicho śmiać
---Ashley…
Znowu ten cudny chichot, wydobył się z jego ust. Nic nie poradzę na to, że się rumienię. Tak już mam.. dla mnie to niezwykłe, że ja.. że ze mną.. na litość boską.. on..
-Ashley?- ktoś zapukał do drzwi. Tym kimś, oczywiście była moja ciotka
-Tak?!- zapytałam nie spuszczając wzroku z Harrego, który właśnie teraz, TERAZ kiedy za drzwiami stała osoba, która mnie wychowała, zaczął całować mój brzuch, wyraźnie zjeżdżając w jednym kierunku.
-Mogę wejść?- zapytała
-N..nie sądzę, żeby..- mój głos był raczej jak skomlenie, co najwyraźniej spodobało się Harremu, bo zaczął się uśmiechać, nie przestając robić tego co robi.
-To zły moment!- krzyknęłam, zdobywając się na normalny ton
-Co ty na to, żeby usłyszała coś więcej? Wtedy da nam spokój- Harry podciągnął się na rękach, żeby wyszeptać mi to do ucha, po czym przygryzł krótko jego płatek
-Będziemy mieć gościa! Zejdźcie na dół.- krzyknęła, po czym usłyszałam jej oddalające się kroki, co wywołało u mnie wielką ulgę
-Będziemy mieć gościa?- zabrzmiało to bardziej jak pytanie, niż stwierdzenie
-Myślę, że obejdą się bez nas- powiedział, tuż przy moich ustach
-Znam ją. Jeśli nie zejdziemy, ona tutaj wróci. Tak czy siak nam przerwie- westchnęłam. Ostrożnie wysuwając się spod niego, co skutkowało cichym jękiem jego niezadowolenia.
-Nie uciekaj mi- powiedział, leżąc na boku, kiedy ja podnosiłam z podłogi nasze rzeczy
-Nie uciekam- powiedziałam, zakładając swoją koszulkę
---Harry..
Wciąż leżałem na jej łóżku, obserwując jej płynne ruchy, kiedy podnosiła moją koszulę, żeby mi ją podać
-Zejdźmy na dół- westchnęła
-Nie chcę- odebrałem od niej koszulę, przy okazji pociągając za jej nadgarstek
-Musimy. W końcu po to tu przyjechaliśmy- westchnęła
-To ty mnie tutaj zaciągnęłaś- przypomniałem jej
-Bo byłam wkurzona- przyznała
-A teraz ja mam problem- dziewczyna udając, że tego nie robi, spojrzała na moje spodnie
-Pójdę na dół, przyjdziesz zaraz?- zapytała
-Mam wzwód, a ty każesz mi tam teraz iść- uniosłem brwi w rozbawieniu, a dziewczyna cicho się zaśmiała
-Przyjdź..- cmoknęła mnie w usta, po czym wstała, zbliżając się do lustra, szybko poprawiła swój nieład na głowie, a włosy zostawiła rozpuszczone
-Następnym razem mi nie uciekniesz. –mruknąłem, zanim zamknęła za sobą drzwi
-Kto powiedział, że będę próbować?- zapytała mrugając okiem, po czym natychmiast zniknęła z mojego pola widzenia, zamykając za sobą drzwi.
Świetnie… teraz muszę sobie sam z tym poradzić…
---Ashley…
Jak tylko zamknęłam za sobą drzwi od mojej sypialni, zaczęłam cicho chichotać. To w jakiej znaleźliśmy się sytuacji z Harrym było..zabawne.. podobało mi się. Nawet bardzo. Uwielbiam to, jaki jest między nami luz, spokój…
Westchnęłam spoglądając jeszcze raz w stronę drzwi mojej sypialni, po czym zaczęłam schodzić do salonu. Mój dobry humor prysł w momencie, kiedy zauważyłam tam Paula..
-Mama!- Lisa krzyknęła, po czym przybiegła do mnie tuląc się do moich kolan, a wzrok wszystkich skierował się w moją stronę. Wzięłam Lisę na ręce i podeszłam do nich bliżej
-No nareszcie, co wyście tam robili?- zapytała ciocia marszcząc brwi
-Cześć- powiedziałam do Paula, zupełnie ignorując pytanie cioci
-Cześć, ślicznie wyglądasz- uśmiechnął się do mnie, lekko mnie ściskając
-Dzięki- uśmiechnęłam się sztucznie
-Wujku- Lisa wyciągnęła w jego stronę rączki, więc wziął ją ode mnie.
-Gdzie Harry?- zapytał wujek
-Zaraz..- zaczęłam, ale przerwał mi znajomy głos
-Już jestem. Musiałem..coś załatwić- wyjaśnił, obejmując mnie w pasie, tym samym dyskretnie na mnie spoglądając. W jego oczach zauważyłam iskierki rozbawienia, więc uśmiechnęłam się dyskretnie. Jego uśmiech zniknął, kiedy zorientował się, że w pokoju jest ktoś jeszcze. Zmarszczył brwi, spoglądając na Paula.. a potem na Lisę w jego ramionach
-Lisa, skarbie chodź do taty- wyciągnął do niej ręce, a ona natychmiast się zaśmiała i przystała na jego propozycję
-Więc Paul. Napijesz cię czegoś? Kawy, herbaty?- zapytała ciocia, trochę za bardzo mile
-Ja.. jasne- chłopak uśmiechnął się do niej
-Mam pyszny sernik. Mam nadzieje, że skusisz się na kawałek.- zapytała kierując go w stronę kuchni, gdzie po chwili podążył każdy. Harry postawił Lisę na podłodze, a ta pobiegła za wujkiem wiedząc, że dostanie coś słodkiego. Kiedy miałam iść za nimi, poczułam na swoim ramieniu dłoń Harrego
-Co to ma wszystko być?- syknął cicho
-Nie wiedziałam, że przyjdzie- odpowiedziałam
-Wujek wspominał mi wcześniej, że wpadnie ale… Cholera!- krzyczał jednak zachowując odpowiedni ton, żeby nikt nas nie usłyszał
-Proszę cię.. bądź miły. Pokaż ciotce, że cię to nie obchodzi.- poprosiłam go
-Bo nie obchodzi. Nie obchodzi mnie ani ona, ani ten pieprzony chłoptaś. Ale zamiast oglądać jego mordę, mogłem robić coś innego.. tam na górze.- mruknął niezadowolony, jednak puszczając mi przy tym oczko.
-Chodź- zaśmiałam się, ciągnąc go w stronę kuchni.
 
-I jak?- ciocia zapytała, kiedy wszyscy siedzieli już na swoich miejscach w salonie i zajadali się sernikiem. Jej pytanie było skierowane jednak tylko do Paula
-Znakomite. Uwielbiam je.- powiedział
-Oh.. pamiętam jak ty i Ashley wyjadaliście mi prawie całe ciasto. Ash była jeszcze w ciąży- odezwała się z uśmiechem, a Harry wyraźnie zesztywniał. Siedział obok mnie, a jego dłoń ściskała moją, więc doskonale dało się to wyczuć.
-A tobie Harry? Smakuje? –zapytał wujek. Tyle, że go to naprawdę obchodziło
-Tak. Jest pyszne- odpowiedział, ale ciocia zdawała się nie zwracać na to uwagi
-Matko! Ashley co to jest?- nagle ciocia spojrzała na Harrego, mierząc go wzrokiem. Nie wiedziałam o co jej chodzi, dopóki nie spytała kolejny raz.
-Co masz na szyi?- cholera.. do tej pory włosy skutecznie zasłaniały malinki, jednak teraz, kiedy zarzuciłam je za ramię szyja była dość widoczna
-To.. ja..- zaczęłam
-To malinka proszę pani- nagle odezwał się Harry, na co ta spiorunowała go wzrokiem
-Co?!- była co najmniej oburzona
-Malinka, takie coś, spowodowane przez silne..- zaczął
-Wiem co to jest do diabła!- przerwała mu. No więc tak.. skończyło się na tym, że ona była wściekła, ja poirytowana i zawstydzona, a Harry dumny z siebie.
-Ja już pójdę- powiedział życzliwie Paul, kiedy skończył pić herbatę.
-Nareszcie- burknął do mnie Harry, jednak nikt więcej go nie usłyszał.
-Już? Myślałam, że trochę dłużej posiedzę w miłym towarzystwie- powiedziała, mając na myśli oczywiście to, że Paul jest lepszy od Harrego.
-Muszę jeszcze coś zrobić- wyjaśnił, po czym wstał. Był już właściwie wieczór, a ja dziękowałam w duchu ,że ten dzień dobiega końca.
-Oh. Dobrze. Możesz wpadać, kiedy chcesz, mam nadzieję, że to wiesz.- odpowiedziała mu, po czym wszyscy wstali. Ciocia uściskała Paula, a ja mogę jedynie marzyć, żeby tak bardzo lubiła Harrego. Potem Paul podchodzi do mnie na co Harry lekko się spina, kiedy ja lekko go obejmuję.
-Do zobaczenia Harry.- wyciąga dłoń w jego stronę, co lekko mnie dziwi. Chłopak jednak ściska jego dłoń i w końcu to się kończy. Paul wychodzi, a ciocia idzie do kuchni
-Dziękuję, że nad sobą panowałeś- uśmiecha się do niego wujek, na co Harry tylko kiwa głową.
-Skarbie pójdę położyć Lisę spać.- wskazałam na dziewczynkę, która wspięła się na kanapę i zamknęła oczka.
-Ok. to ja może zabiorę torbę z bagażnika. Zapomniałem o niej- wyjaśnia
-Dobrze.- uśmiecham się i zostawiam wujka, razem z moim chłopakiem, zabierając Lisę z kanapy do pokoju gościnnego
---Harry…
Rozmawiam chwilkę z wujkiem Ash, po czym idę do samochodu po naszą torbę. Zabieram ją z auta i zamykam drzwi, upewniając się ze nikt mi go stąd nie zwinie, po czym wracam do domu. Salon zdaje się być pusty, dopóki nie zauważam tam ciotki Ashley. Chcę jak najszybciej, znaleźć się u dziewczyny, dlatego podążam od razu w stronę schodów. Co mnie cieszy to, to że udaje mi się zrealizować swój plan i po chwili wchodzę do naszej.. znaczy pokoju Ashley. Nie ma jej tam, więc sprawdzam pokój obok. Bingo! Ashley właśnie wsadziła małą do wanny.
-O jesteś. Daj mi torbę- mówi, natychmiast zabierając ją ode mnie i wyciągając z niej jakieś odżywki, płyny czy coś takiego dla dzieci.
-Tatuś umyjes mi włoski?- Lisa zapytała siedząc w wannie
-Jasne- uśmiechnąłem się, po czym podwinąłem rękawy i zacząłem pomagać Ash przy kąpieli. Kiedy w końcu to skończyliśmy, Lisa chciała żebym to ja koniecznie utulił ją do snu, więc my zostaliśmy w pokoju, a Ashley poszła wziąć prysznic. Usypianie małej nie trwało zbyt długo. Była wykończona długim dniem z resztą jak i ja. Zgasiłem światło, pocałowałem ją w czółko i przykryłem kołdrą, po czym wróciłem do pokoju Ashley. Wszedłem w najlepszym momencie. Dziewczyna paradowała po sypialni, w samym ręczniku
-Starasz się mnie skusić czy przypadkowo jesteś, aż tak seksowna?- zapytałem zamykając za sobą drzwi
-Nie i nie- zaśmiała się
-Chyba zasłużyłem sobie na jakąś nagrodę, co? Byłem grzeczny, chociaż twoja ciotka prowokowała mnie jak cholera- mówię podchodząc bliżej
-Byłeś dzielny- śmieje się, zaplatając ręce na piersi
-Buziak?- pytam, na co dziewczyna wskazuje, że mam podejść bliżej, co od razu robię. Jak tylko stoję przy niej, przyciąga mnie do siebie i składa na ustach drobny pocałunek.
-Chodź pokażę ci co i jak- uśmiechnęła się, prowadząc mnie za rękę do łazienki
-Tutaj masz ręcznik, twoja szczoteczka jest na półce, bo zabrałam ją z domu. Resztę chyba znajdziesz. Pocałowała mnie w policzek i wyszła. Westchnąłem, po czym rozebrałem się i wszedłem pod prysznic. Szybko się umyłem, wysuszyłem i założyłem świeżą koszulkę i bokserki, które Ashley zostawiła na szafce.. kochana. Uśmiechnąłem się, po czym umyłem zęby i szybko udałem się do sypialni dziewczyny.
-Jestem- oznajmiłem widząc, że najwidoczniej nawet nie zauważyła mojej obecności, wpatrzona w przestrzeń za oknem. Uśmiechnęła się, po czym wróciła do poprzedniej pozycji
-O czym tak myślisz?- zapytałem, obejmując ją od tył i kładąc głowę na jej gołym ramieniu
-O niczym. – wtuliła swój policzek w mój i dalej milczała
-Ja jednak upierałbym się, że o czymś rozmyślasz- przyznałem
-Myślę.. o nas.- powiedziała cicho
-O nas. Co z nami?- pytam lekko zaniepokojony. Miałem wrażenie, że jest ok. jednak to, że o tym myśli wskazuję na to, że się mylę.
-Coś nie tak?- dopytuję się, nie otrzymując od niej odpowiedzi
-Niee. Jest… dobrze, miło, fantastycznie, cudownie.. właściwie lepiej być chyba nie może.
----Ashley…
Odpowiadam, a chłopak wyraźnie się rozluźnia.
-Myślę, że zawsze może być lepiej- mówi w końcu
-Nie musi. Cieszę się, że jest tak jak jest- mamroczę odwracając się do niego przodem
-Ja cieszę się, że ty czujesz się szczęśliwa- odpowiada, kładąc dłoń na moim policzku
-Nie czuję się.. jestem. Po prostu jestem. – uśmiecham się, a on mnie przytula. Uwielbiam to. Uwielbiam sposób w jaki mnie trzyma. Blisko siebie, absolutnie żadnego odstępu między nami. Czuję się bezpiecznie. A to bezpieczeństwo daje mi on, a jego ramiona są ukojeniem, choćby nie wiem co się działo.
-Kocham cię- mówię cicho, w zagłębieniu jego szyi
-Ja ciebie też kotku- szepcze mi do ucha ,na co przechodzą mnie przyjemne dreszcze
-Mam pomysł..- zaczyna, spoglądając mi w oczy, jednak wciąż trzymając mnie w uścisku
-Jaki?- pytam z uśmiechem
-Moglibyśmy..- zaczyna, jeżdżąc palcem po mojej szyi, a dokładniej w miejscu gdzie znajduje się zaczerwienienie jakie zostawił wcześniej
-..dokończyć to co zaczęliśmy- mówi z uśmiechem
-Dalej nie wiem o czym mówisz.- kłamię, chociaż dobrze wiem, co chodzi mu po głowie
-Na pewno?- unosi brwi i z uśmieszkiem zbliża się do moich ust
-Na pewno- śmieję się, uciekając z jego uścisku, w stronę łóżka
-Czy ty..- wskazuje na mnie palcem- chcesz się ze mną droczyć?- pyta dokładnie w momencie, kiedy kładę się do łóżka
-Nie. Chcę spać. Gaś światło i chodź tutaj.- mówię, zakrywając do połowy twarz kołdrą, żeby nie widział mojego szerokiego uśmiechu. Mruży oczy, po czym przechodzi przez pokój, wyłącza światło i podchodzi do łóżka. Wspina się na nie i kładzie za mną.
-Dobranoc Harry- szepczę, niemal wybuchając śmiechem. Czuję na sobie, jego dłonie, po czym odwraca mnie w swoją stronę
-Co robisz?- pyta
-Idę spać. - uśmiecham się, kładąc dłoń na jego klatce piersiowej, jednak to nie jest dla niego, żadna przeszkoda. Pochyla się jeszcze bardziej i zaczyna mnie całować. Składa drobny pocałunek na ustach, po czym zjeżdża na szyję
-Nie tutaj- szepczę
-Dlaczego?- pyta
-Ciocia i wujek. Lisa za ścianą.
-Śpią- informuje, nie przerywając swojej wędrówki
-Nie tutaj Harry. proszę..- zaczynam, tym razem skutecznie, odsuwając go od siebie
-Cholera.- wzdycha, kładąc się na plecach
-Przepraszam.- szepczę, kładąc głowę na jego klatce
-Rozumiem.. nie chcesz..- zaczyna
-Chcę. Ale nie tutaj- przerywam mu
-W porządku- całuje mnie w czubek głowy i obejmuje ręką. W pokoju zapada kompletna cisza. Wzdycham, po czym dokładniej okrywam go kołdrą, wtulając się w niego jeszcze bardziej.
-Śpij skarbie- szepcze do mnie
-Dobranoc- całuję go w policzek, po czym zamykam oczy. Harry delikatnie gładzi moją rękę, co pozwala mi się kompletnie wyciszyć i po chwili, zaczynam zasypiać
-I jeszcze jedno..- wyszeptał wiedząc, że jeszcze nie śpię
-Następnym razem zero gadania. Inaczej skończylibyśmy to wcześniej- słyszę w jego głosie nutkę rozbawienia, więc ja również się uśmiecham i lekko poprawiam, dając mu do zrozumienia, że słyszałam, po czym bez przeszkód zasypiam w jego ramionach.. 




no hej! 
no i rozdział jest... ugh.. nie wiem jaki ale skoro go napisałam to wstawiam... nie wiem.. ocenę pozostawiam wam. zdecydujcie :) 
no uważam że jest dość długi.. w dodatku jest przesłodzony (moim zdaniem) no ale cóż :D 
ok.. kolejny rozdział.. nie wiem kiedy. 
ale jeśli chcesz być informowana napisz swój TT czy cokolwiek a ja dam ci znać kiedy będzie nowa część.. 
no nic.. więc wiadomo CZYTASZ=SKOMENTUJ 
niczego więcej nie oczekuję... 
Kocham was bardzo <3 
Mrs.Horan


sobota, 16 sierpnia 2014

Strong cz.43



                                                      Poprzednio w „Strong”
-Która godzina?- zapytałam
-7:30, ale jeśli chcesz, dzisiaj jechać do cioci, to lepiej już wstawaj- powiedział
-Eh… tak mi tutaj dobrze i cieplutko, że nie mam na to ochoty- uśmiechnęłam się, na co Harry uchylił kołdrę i wśliznął się pod nią, przybliżając się do mnie.
-Zawsze możemy zostać- uśmiechnął się, po czym zaczął mnie całować.
                                                                    --------
-Chyba zaczynam się denerwować- prychnął
-Nie ma czym. Będę tam ja. Ciotka nie zmiesza cię z błotem, zobaczysz- powiedziałam
-Cóż za pocieszenie- zaśmiał się
-Prawda? Starałam się- odcinam się, chcąc poprawić mu humor. 
-Jedziemy?- zapytał w końcu, chowając telefon do kieszeni
-Tak.. myślę, że tak…
                                                                        --------
 -Jest ok.?- pytam Harrego, a ten niemrawo kiwa głową. Biorę go za rękę w momencie, kiedy drzwi się otwierają, a w nich staje ciocia Claudia.
-No na reszcie jesteście!- krzyknęła, zmierzając w naszą stronę…. 
                                                                         *****
Miłego czytania- cz.43**

 
-Jak minęła wam podróż?- pyta, natychmiast mnie przytulając, więc musiałam puścić dłoń Harrego
-Dobrze- uśmiecham się do niej, by następnie spojrzeć na Harrego
-Ciociu, to jak wiesz jest Harry- wskazuję na chłopaka, a uśmiech na jej twarzy nieco blaknie, kiedy na niego spogląda
-Tak wiem..- mówi niechętnie, a ja spoglądam na dłoń Harrego, która teraz zaciska się w pięść
-Witam- odzywa się w końcu i wyciąga dłoń w jej stronę, na co ciocia lekko ją ściska i mówi
-Wejdźmy do środka. Nie będziemy przecież tak stać- wzdycham, chwytając Harrego za rękę i podążając za kobietą w stronę drzwi. Kiedy tylko weszliśmy do środka, ciocia zaczęła wołać wujka informując go, że przyjechaliśmy.
-Witajcie!- usłyszeliśmy chwilkę później, kiedy wujek wyszedł ze swojego gabinetu
-Wreszcie jesteście. Już nie mogłem się was doczekać- mówi z uśmiechem, idąc w naszą stronę. Ścisnęłam mocniej dłoń Harrego, na co ten, lekko potarł moją kciukiem, jakby w geście, że jest okej
-Cześć wujku- uśmiechnęłam się, przytulając go 
-Przywiozłaś nam wreszcie Harrego- mówi z uśmiechem, spoglądając na chłopaka
-No kolego. Niech, że uścisnę ci dłoń.- powiedział, po czym wyciągnął rękę w stronę Harrego, którą ten natychmiast uścisnął
-Miło mi pana poznać- Harry w końcu się odezwał, lekko się uśmiechając
-Mi ciebie też. Ashley wiele mi o tobie mówiła.- wujek przyznaje, po czym obydwoje na mnie spoglądają, nie wspominając już o przeszywającym wzroku ciotki na co kompletnie się rumienię
-Myślę jednak Harry, że będzie lepiej, jak będziesz mi mówił po imieniu. Po prostu Jason.- uśmiechnął się do niego, na co chłopak kiwnął głową w zgodzie
-Chodźcie do kuchni. Napijecie się czegoś?- zapytała ciocia, poganiając nas w głąb domu.
-Ja nic. A ty Harry?- zapytałam chłopaka
-Ja też dziękuję- powiedział grzecznie
-Harry czuj się jak u siebie- zachęcił go wujek, siadając przy stole w kuchni
-Obiad będzie za jakieś 30 minut.- poinformowała nas ciocia
-Pomóc ci w czymś?- zapytałam
-Nie.. jesteś gościem kochana- odparła
-Daj spokój.- prychnęłam na co odpowiedziała
-No dobrze. Jeśli tak bardzo chcesz, to pokrój warzywa.- wskazała na blat, po czym wręczyła mi miseczkę
-Dobrze więc skoro dziewczyny mają co robić, to my zajmiemy się sobą- wujek wstał podchodząc do Harrego
-Porozmawiamy sobie- proponuje, na co staję jak wryta, spoglądając na Harrego. Nie ukrywam, że jestem tym przerażona. Nie wiem, o czym chce z nim rozmawiać. Boję się, że skończy się to źle.
----Harry….
Wujek Ashley wydaje się być bardzo miły, jednak zaskoczył mnie taką propozycją. Nie wiem o czym chce ze mną rozmawiać. Nie wiem, czy jest taki miły tylko ze względu na Ashley. Dziewczyna nagle spochmurniała i nie spuszczała ze mnie wzroku
-Jasne- odpowiedziałem, podążając za nim do drzwi od tarasu.
-Harry- usłyszałem za sobą Ash, kiedy właśnie miałem wyjść za Jasonem na zewnątrz
-Tak?- zapytałem odwracając się do niej. Była przerażona i tylko chwyciła mnie za rękę
-Jeśli nie chcesz iść, w porządku- mówi
-Spokojnie. On chce tylko porozmawiać- szepczę, żeby ciocia nas nie usłyszała, po czym składam na jej ustach krótkiego buziaka, nie zwracając uwagi na kobietę stojącą dość blisko nas. Dziewczyna wydaje się być nieco spokojniejsza, kiedy odsuwam się od niej i wychodzę na zewnątrz. Rozglądam się chwilkę i dostrzegam Jasona na wielkiej huśtawce, w rogu ogrodu. Na dworze jest trochę chłodno, jednak mu to najwyraźniej nie przeszkadza.
-Siadaj- wskazał na miejsce obok siebie, kiedy podszedłem bliżej
-Wiesz, o czym chciałem z tobą porozmawiać, prawda?- pyta od razu, przechodząc do rzeczy
-Domyślam się- kiwam głową, spoglądając na niego
-Ona bardzo cię kocha, prawda?- pyta
-Tak.. tak myślę.. ja ją też- wyjaśniam mu. Nie wiem do czego ma prowadzić ta rozmowa.. będziemy gadać o uczuciach?? Sory.. ale jedyną osobą, z którą o tym rozmawiam jest Ashley.. lub ewentualnie Niall czy któryś z chłopaków, kiedy potrzebuję się wygadać. Jestem zażenowany tą rozmową, nie będę mu się zwierzać.
- Wiesz.. bardzo chciałem cię poznać- przyznaje, natychmiast mnie zaskakując. Oh.. serio? Chciałbym prychnąć i zacząć się śmiać, jednak powstrzymuję się z uwagi z kim rozmawiam
-Pewnie teraz sobie myślisz „O czym ten stary kretyn pieprzy”- śmieje się, więc mu przerywam
- Wcale tak nie myślę. Wcale nie jest pan taki stary.. – zaprzeczam
-Miałeś mi mówić po imieniu- przypomina mi, na co kiwam głową
-Ona jest dla ciebie ważna, prawda?- pyta, zmieniając temat
-Ta.. bardzo- przyznaję, spoglądając na swoje splecione ręce.
-Tak samo jak ty dla niej- mówi
-Zauważam te małe rzeczy Harry- mówi dalej
-Kiedy się rozstaliście lata temu. Wróciła tutaj. Kupiła ramkę i oprawiła twoje zdjęcie, które do dziś stoi w jej pokoju. Rozumiesz? Rozstaliście się… a mimo to, ona wciąż walczyła. Chodź była wściekła, cierpiała.. ty wciąż byłeś w jej sercu- opowiada mi, a ja nie wiem co odpowiedzieć
-Naprawdę?- pytam w końcu, na co ten kiwa głową i mówi dalej.
-Kiedy była tutaj te kilka dni temu, broniła ciebie jak lwica. Moja żona, zawzięcie trzymała się swojej wersji na twój temat, ale ona zawsze zaprzeczała. Zawsze znalazła argument potwierdzający to.. że jesteś dobrym człowiekiem.- uśmiechnął się, szturchając mnie w ramię
-Cała Ashley- powiedziałem cicho..
-Wiesz.. kiedy wtedy przyjechała i powiedziała, że jest w ciąży.. Przyznam, że nie byłem zadowolony. Byłem wściekły na nią.. a przede wszystkim na ciebie. Miałem ochotę cię znaleźć i zmusić do tego, żebyś się nimi zaopiekował, skoro sam do tego doprowadziłeś. Ale kiedy powiedziała mi, że o niczym nie wiesz.. zrobiło mi się was szkoda. Ty nie wiedziałeś, że masz taką cudną córeczkę.- wskazał na dziewczynkę bawiącą się z psem
-A ona straciła lata, cierpiąc z dala od ciebie…- dokończył na co kiwnąłem głową
- Mnie tak naprawdę też nie było łatwo.- wzdycham, nie spoglądając na niego.
-Wiem Harry… wiem jak ciężko jest podnieść się po związku. Z tego co wiem ty i ona byliście blisko.. bardzo blisko… - mówi
-Wiesz, po co ta cała pogadanka?- pyta, natychmiast na to odpowiadając
-Chodzi mi o to, żebyś niczego nie spieprzył. Ona nie chce cię tracić, a ja widzę, że ty jej też nie, więc zmierzajcie w tym dobrym kierunku. Róbcie krok do przodu, zamiast dwa do tył.
-Jason to nie zawsze jest proste.- odzywam się w końcu
-Jest prostsze niż sobie wyobrażasz. Znacie się nawzajem jak nikt inny. Ona wie o tobie wszystko, a ty o niej. Myślę, że tak właśnie powinno być.
-Staram się zmienić. Odbudować relacje między nami. No i być ojcem dla Lisy. Ale nie jestem tego nauczony. Nie zawsze jest tak jak chcemy.- mówię spoglądając na niego
-Poradzicie sobie. Jestem pewny. A Lisy nie widziałem bardziej radosnej jak teraz. Kiedy zna ciebie- wujek się śmieje, więc robię to samo. Fajnie wiedzieć, że udaje mi się chociaż to.
- A i chciałem przeprosić za tą sytuację.. wtedy- zaczynam, mając na myśli bójkę z Paulem
-Mówisz o Paulu? –pyta na co kiwam głową
-Oh.. Harry daj spokój- wujek śmieje się jeszcze bardziej
- Uwierz mi.. Zrobiłbym to samo. Naprawdę lubię gościa, ale chyba jednak posuwał się za daleko.. –przyznaje, czym mnie kompletnie zadziwił.. chwila, chwila… on jest po mojej stronie? Tego się nie spodziewałem
-Swoją drogą, masz dobry lewy sierpowy- dodaje, na co nie wytrzymuję i zaczynam się śmiać
-Dziękuję- parskam, więc facet robi to samo. Przyznam, że jest całkiem niezły. Naprawdę gość na poziomie. Jest dosłownie taki jak mówiła Ash. Uważam jednak, że kompletnie nie pasują do siebie z ciotką. To przeciwieństwa
-Nie chcę, żeby ktoś mi ją odebrał- przyznaję
-Rozumiem… ale uważam, że nie masz się o co martwić- mówi, więc kiwam głową
-Spójrz tylko w okno.. Ashley nas pilnuje- mówi, więc spoglądam w tamtym kierunku. Faktycznie dziewczyna stoi przy oknie i nerwowo nas obserwuje, przygryzając wargę
-Myśli, że chcemy się pozabijać- śmieje się. Jason nie ma pojęcia, że siedząc obok niego, za paskiem mam broń.. coś, co może zabić w każdej chwili.. nie mam zamiaru zrobić mu krzywdy.. tak tylko myślę.. co za ironia.. jestem pewny, że gdyby dowiedział się czym się zajmuję, od razu by mnie znienawidził
-Pańska żona mnie nie cierpi- mówię, zmieniając temat
-Nie odbieraj tego tak. Ona po prostu się boi. Traktuje Ashley jak własną córkę, nie chce żeby cierpiała- mówi mi
-Nie mam zamiaru jej krzywdzić. Powinna to wiedzieć- mówię już całkiem poważnie
-Nie przejmuj się. A i chciałem cię uprzedzić, że Claudia zaprosiła Paula- Jashon mówi, więc natychmiast na niego spoglądam
-Słucham?- mówię wściekły
-No i po co te nerwy Harry?- kręci głową, po czym wzdycha
-Nie masz się czym denerwować, uwierz mi- zapewnia mnie
-On wie, że tutaj jestem?- pytam
-Nie, Paul nie ma zielonego pojęcia, że przyjedziecie. Proszę cię tylko o jedno. Nie urządzaj bójek, ani kłótni w moim domu. Masz dziecko i chyba nie chcesz, żeby się przestraszyła.- mówi
-Nie, ale uprzedzam, że nie ręczę za siebie, jeśli ten gość choćby dotknie Ash- mamroczę, jednak on nawet to słyszy
-Widzę, że nie jest z tobą tak łatwo jak myślałem, czym się zajmujesz?- pyta. O cholera… co mam powiedzieć? Przecież nie powiem mu, że zabijam to byłby absurd. Stawiam jednak na moje drugie zajęcie
-Mam firmę. Prowadzę kilka hoteli z przyjacielem.- opowiadam
-O no popatrz! A ja jestem architektem. Nie planujecie przypadkiem, jakiś remontów czy coś?- zaśmiał się
-W sumie architekt by się przydał. Otwieramy nowy hotel w centrum Londynu. Może..- zaczynam, jednak krzyk Ashley mi przerywa
-Harry!- dziewczyna staje na werandzie i czeka niecierpliwie
-Przepraszam na chwilę- mówię, po czym wstaję
-Idź, idź- słyszę za sobą, kiedy podążam wprost do dziewczyny
-Co się dzieje?- pyta, kiedy stoję przed nią
-Nic, rozmawiamy- wyjaśniam jej
-Tak po prostu?- pyta stąpając z nogi na nogę
-Ash.. – śmieję się, kładąc dłonie na jej ramionach
-Naprawdę nic się nie dzieje. Twój wujek jest całkiem miły. Nie musisz tego tak pilnować- uśmiecham się, żeby mi uwierzyła
-Jesteś pewny? Jeśli chcesz, wymyślę coś, żebyś nie musiał tam wracać- pyta zaniepokojona
-Nie. Właśnie rozmawiamy o pracy. Nic wielkiego. Wracaj do cioci- uspokajam ją, a ona ciężko wzdycha
-Dobra, ale gdyby coś, to jestem w kuchni- mówi, więc ją przytulam
-Ok. nie denerwuj się
----Ashley…
Spoglądam na niego i składam delikatny pocałunek na jego policzku
-Dobrze. To idę- mówię mu, odsuwając się od niego. Jestem naprawdę zaskoczona, że Harry dogaduje się z wujkiem. Znaczy wiedziałam, że wujek nie będzie w stosunku do niego chamski, ale i tak jestem mile zaskoczona i zachwycona tym faktem. Kiedy Harry wraca do wujka, ja ponownie wchodzę do domu.
-Harry wydaje się być miły- odzywa się ciocia, a ja wiem, że przyglądała się przez okno całej sytuacji
-On jest miły, ciociu- zapewniam ją i wracam do krojenia warzyw.
-Widziałam kilka tatuaży.. nie przeszkadzają ci one?- pyta
-Nie. Uwielbiam je. To… nie wyobrażam sobie Harrego bez tatuaży. – mówię lekko spięta
-Ja nie uważam, żeby było to coś przyzwoitego.- unosi brwi z dezaprobatą
-Nikt nie ma nic przeciwko temu. Wszystkim się to podoba. Możemy zmienić temat?- pytam, bo czuję że moje emocje wiszą już na włosku i to ja będę gotowa wybiec z tego domu i wrócić do willi Harrego
-Oczywiście. Powiesz mi czym się zajmuje? Nie wiele o nim mówiłaś
-Może dlatego, że nie pytałaś? Nie chciałaś go poznać. Co się stało, że tak nagle tego chcesz?!- pytam, nie wytrzymując już tego napięcia
-O co ci chodzi? Zmieniłaś się przy nim.- stwierdza
-Słucham? – parskam, rzucając nóż na deskę i wychodząc z kuchni. Mam tego dość. Nie będę tam słuchać, jak oczernia Harrego, a do tego zaczyna krytykować mnie! Wychodzę na taras, a wzrok Harrego, od razu przenosi się na mnie. Wciąż rozmawia z wujkiem… Ironia.. myślałam, że to on będzie się tutaj kłócił, jednak jest zupełnie na odwrót. Harry mówi coś do wujka, po czym wstaje i zmierza w moim kierunku. Spoglądam na niego, wciąż wściekła na ciotkę. Widzę jak wujek wstaje z miejsca i idzie bawić się z Lisą, co mnie cieszy, bo nie będzie nas obserwować.
-Hej, skarbie.. co się dzieje?- zapytał, poprawiając moje włosy i wkładając je za moje ucho
-Nic..- wzdycham i odwracam się do niego plecami.. nie chcę ,żeby wiedział o tym co mówiła ciocia
-Kotku..- szepcze mi do ucha, po czym przytula mnie do swojej klatki piersiowej, kładąc dłonie na moim brzuchu. Wtulam się w niego, jednak dalej nic nie mówię
-Powiedz..- nalega, przytulając policzek do mojego, po czym całuje w szyję
-Pokłóciłam się z ciotką- szepcze
-O co?- pyta, pozostając w tej samej pozycji
-Nie ważne..- mówię spokojniej
- Myślałem, że mówimy sobie wszystko- mówi z lekkim wyrzutem, jednak wiem, że nie jest zły
-Po prostu… skrytykowała twoje tatuaże..- zaczynam, odwracając się do niego twarzą
-Tatuaże?- pyta unosząc brwi
-Tak. Powiedziała, że to nie stosowne i nie przyzwoite.- wyjaśniam mu
-Nie każdemu musi się to podobać- uśmiecha się lekko
-Tak, ale mnie się podobają i ona nie ma nic do gadania no.. kocham twoje tatuaże i nie pozwolę, żeby ktoś to krytykował- mówię, lekko się rumieniąc na co Harry zaczyna się śmiać
-Jesteś kochana- mówi, zbliżając się do mnie. Jego twarz zbliża się coraz bliżej do mojej, by po chwili złożyć na moich ustach delikatny i czuły pocałunek. Wplatam dłonie w jego włosy, przyciągając go nieco niżej. Chłopak mruczy w moje usta jednak nie przestaje, coraz bardziej pogłębiając pocałunek, od czasu do czasu przygryzając moją wargę. Sprawia to, że cała moja złość i frustracja przelewa się w coś innego.. odchodzi, a powraca w postaci miłości do niego..
-Skarbie- uśmiecha się, w końcu przerywając pocałunek.
-Nie zapominaj gdzie jesteśmy- śmieje się, więc robię to samo.
-Ciotka twierdzi, że zmieniłam się przy tobie..- zaczynam, patrząc wprost w jego zielone oczy
-Ty też tak uważasz?- pyta, gładząc dłonią mój policzek
-Tak.. znaczy… uważam, że zmieniłam się na lepsze.. Jestem lepsza.. silniejsza… a to wszystko, dzięki tobie.. – uśmiecham się
-Ja też się zmieniłem.. stałem się słabszy.. – odpowiada z uśmiechem
-I wcale mi to nie przeszkadza…- szepnął, jeszcze raz złączając nasze usta w pocałunku. Boże… tak bardzo go kocham.. tylko on jest w stanie mnie uspokoić… zmieniać mój nastrój, z minuty na minutę..
-Kochani!- usłyszałam gdzieś w oddali, więc oderwałam się od ust Harrego i spojrzałam za jego ramię
-Obiad jest już gotowy. – zobaczyłam wujka z Lisą na rękach, którzy już po chwili wchodzili do domu.
-Idziemy?- zapytał
-Tak.. ale proszę cię, powstrzymaj mnie zanim rzucę się na ciocię- mówię, na co Harry zaczyna się śmiać. Pociąga mnie za rękę i obydwoje wracamy do domu. Kiedy tylko znajdujemy się w kuchni, ciocia spogląda na nas, a Lisa od razu podbiega do Harrego, prosząc żeby wziął ją na ręce
-Siadajcie- powiedziała ciocia, wskazując na nakryty stół. Chłopak sadza dziewczynkę na krześle obok mnie, po czym siada po mojej drugiej stronie, niemal od razu kładąc dłoń na moim udzie
-Smacznego- uśmiecha się wujek, najwidoczniej wiedząc już o wszystkim, co stało się w kuchni, kiedy on rozmawiał z Harrym
-Więc… Harry..- ciocia zaczyna, kiedy zaczynamy jeść
-Czym się zajmujesz?- pyta, na co upuszczam widelec, a wzrok wszystkich, kieruje się w moją stronę. Ucisk Harrego na mojej nodze nieco się zwiększa, dodając mi tym otuchy
-Jestem..- zaczyna, ale Lisa mu przerywa
-Tata pracuje z wujkiem Niallem. Tata ma gabinet i taki duuuuzy budynek- dziewczyna opowiada, pokazując ręką, jak duży jest biurowiec.
-A wujek Niall, pracuje z ciocią Dianą!- śmieje się, próbując wbić widelec w kawałek mięsa
-O czym ona mówi? Odwiedza cię w pracy?- pyta ciocia
-Yyy…- Harry zaczyna
-Tak.. Lisa czasami przyjeżdża z Ashley. Tak jak powiedziała Lisa, pracuję z przyjacielem. Mamy w Londynie kilka hoteli.- odzywa się
-Uważasz, że to odpowiednie, że dziecko przebywa w takim miejscu, jak twoja firma?- pyta, jest jeszcze bardzie wścibska, niż myślałam
-Ciociu!- odzywam się, najsurowiej jak potrafię..
-Ash..- słyszę szept Harrego, jednak to na nic
-To ja robiłam niespodziewane wizyty u Harrego w biurze. On nie miał pojęcia, że przyjedziemy. Poza tym, co jest nie stosownego w tym, że dziecko odwiedza swojego tatę w pracy? Wszyscy ją tam lubią. Niall ją uwielbia i Diana też, więc nie rozumiem o co ci chodzi!- wybucham, odkładając sztućce z hukiem na stół
-Uważam tylko, że kiedy Harry pracuje, nie powinnaś mu przeszkadzać- odzywa się znowu
-Mnie to nie przeszkadza. Cieszę się, że Ash mnie odwiedza. Dzięki temu mam okazję chwilę odpocząć.- wtrąca się Harry
-Kochani przestańcie- w końcu wkracza wujek, więc wszyscy milkną
-Spotkaliśmy się tutaj na obiedzie. Claudio, nasza kochana Ashley, przyjechała z Harrym  i Lisą w odwiedziny. Nie chcę spędzić tego czasu na kłótniach. Harry jest dobrym chłopakiem. Nie potrzeba tego wszystkiego. Byłbym szczęśliwy, jeśli zostalibyście tutaj na noc. Co ty na to? Harry? Ashley?- zapytał, spoglądając na nas
-Ja..- zaczynam, jednak przerywa mi Harry
-Oczywiście. Zostaniemy.- mówi, co mnie kompletnie zaskakuje. Co? Spoglądam na niego, na co on wzrusza ramionami
-Wspaniale. Więc jedzmy ten pyszny obiad.- wujek uśmiecha się, do niego po czym zaczyna dalej jeść.
-Ja dziękuję. Już się najadłam.- odpowiadam, wstając od stołu. Lisa wyciąga do mnie ręce, więc odstawiam ją na podłogę i wstawiam nasze talerze do zmywarki
-Ja też już…- Harry zrobił to samo, po czym ruszył za mną do salonu.
-Co się dzieje?- zapytał cicho
-Nic.. po prostu nie zniosłabym siedzenia tam dłużej- szepnęłam do niego
-Mamo, mogę bawić się z Iskrą w salonie?- Lisa zapytała, więc zgodziłam się, a ta pobiegła do pieska
-Chodź- wzięłam Harrego za rękę i zaczęłam prowadzić go po schodach, wprost do mojego pokoju
----Harry…
Dłoń Ashley, mocno ściskała moją, kiedy ta prowadziła mnie przez krótki korytarz na piętrze. Zatrzymała się przed pewnymi drzwiami, odwracając się do mnie
-Ok.. Nigdy tutaj nie byłeś. Czuję się dziwnie, wpuszczając cię tam..- zaczęła z lekkim uśmiechem
-Wejdziemy?- pytam unosząc brwi. Dziewczyna westchnęła, po czym otworzyła drzwi i wpuściła mnie do środka. Pokój był ładny.. pasował do grzecznej dziewczyny, chodzącej do liceum. Nastolatki lubiącej się uczyć i czytać książki, znajdujące się na pułkach. Ashley stała w drzwiach, obserwując to co robię i przygryzając wargę. Niemal od razu znalazłem, stojące zdjęcie tuż obok jej łóżka. Byłem tam ja.. tak jak mówił jej wujek.. oprawiła moje stare zdjęcie.. jeszcze z naszego związku, kilka lat temu.
-To.. stare..- jąka się podchodząc bliżej i zabierając mi je, po czym odstawiła je na półkę, między książki
-Miałaś moje zdjęcie, tutaj przez cały czas?- pytam, chociaż dobrze znam odpowiedź
-Tak.. pokazywałam je Lisie, kiedy była mała…. Ale potem przestałam..- przerywa
-Kocham cię- zaczynam, więc Ashley spogląda na mnie
-Ja ciebie też- podchodzi bliżej i wtula się we mnie
-Dlaczego chcesz tutaj zostać na noc?- pyta
-Ty tego chcesz. Tylko nie chcesz się do tego przyznać. A ja polubiłem twojego wujka, więc..- zaczyna się śmiać
-Dziękuję- mówi, spoglądając na mnie
-Dla ciebie wszystko, skarbie..- uśmiecham się do niej, po czym zaczynam ją całować. Tak bardzo uwielbiam to robić. Jej drobne usta, na moich to, to co chcę robić do końca życia. Dziewczyna zaplata dłonie na mojej szyi, po czym przyciąga mnie jeszcze bliżej.
---Ashley…
Całe szczęście, że zamknęłam drzwi, kiedy weszłam do pokoju. Gdyby na korytarzu, pojawiła się ciocia wpadłaby w szał. Ja i Harry coraz bardziej oddawaliśmy się pocałunkom, zatracając się kompletnie. Kiedy tylko przyciągnęłam go bliżej siebie, jego dłonie zaczęły zjeżdżać po moim ciele, aż do bioder gdzie się zatrzymały, by po chwili zjechać jeszcze niżej, na moje pośladki. Harry ścisnął je lekko, po czym zaczął całować mnie po policzku, wzdłuż linii szczęki i jeszcze niżej na szyi, natychmiast odnajdując miejsce, gdzie tak uwielbiam, kiedy mnie całuje
-Harry- wyszeptałam, mimowolnie poddając się chwilowej rozkoszy, kiedy przygryzał skórę na moim obojczyku, przy okazji zostawiając malinkę. Zjechałam dłońmi na jego ramiona, a on szybko mnie podniósł zmuszając do tego, żeby opleść nogami jego biodra…



przeczytaj proszę tą notkę.. 
hej :D więc właśnie przeczytaliście 43 rozdział który miał się już nie pojawić... jednak ostatnio dopadło mnie ciągłe myślenie o tym i cóż.. tak oto powstała ta część :) 
uznałam że najpierw przyda się krótkie przypomnienie stąd kilka wersów z poprzedniej części.. (pisanej z ich perspektywy) 

kochani co do kolejnego rozdziału.. pojawi się on tutaj jednak nie wiem dokładnie kiedy.. będę się starała pisać to jak najszybciej i wstawiać wam... 
dla ułatwienia stworzyłam zakładkę "Informowani" jeśli chcecie żebym dawała wam znać jeśli pojawi się kolejna część lub że mam zamiar ją wstawiać już niedługo kliknijcie na zakładkę i wpiszcie w komentarzu kontakt do was.. (więcej informacji w zakładce) 
 dobra to chyba na tyle.. 
jeśli już jesteś to skomentuj :) mam nadzieję że to zrobisz.. 
Mrs.Horan

poniedziałek, 11 sierpnia 2014

WAŻNE

Kochani, tak tak to znowu ja... jednak tym razem wracam do was z pewną bardzo ważną informacją
Myślę że jest ona dobra i was ucieszy (mam taką nadzieję)
Otóż... wczoraj wieczorem usiadłam i zaczęłam pisać... tak się składa że stworzyłam uwaga...
KOLEJNĄ CZĘŚĆ "STRONG"
nie wiem czy jest to dobra wiadomość ale oficjalnie chciałam was poinformować że opowiadanie "Strong"
wraca... wiem że może się to wydawać dziwne gdyż na prawdę myślałam że to już definitywny koniec...
ale wczoraj napisałam tą część... (mama musiała odciągać mnie od laptopa haha)
tak więc... mam nadzieję że się cieszycie... i że będziecie tutaj kiedy ona się pojawi...
jak wiecie mam innego bloga... mam też bloga gdzie jestem współautorką opowiadania o Liamie jestem jedna pewna że dam radę... części Strong mogą pojawiać się rzadko ale jednak będą... (mam nadzieję bo jak na razie mam do niej wenę..)
tak więc uwaga...kolejny post jaki będzie tutaj to KOLEJNA CZĘŚĆ STRONG, a pojawi się ona
w sobotę (16.08.2014r.) około godziny 15:00
mam nadzieję że będziecie...
Kocham was bardzo
Mrs.Horan