niedziela, 2 listopada 2014

Strong cz.47

-Skarbie odpręż się. Jedziemy się bawić, ok.? Dzisiaj. Tylko my ok.?- pyta, na co kiwam niemrawo głową i zauważam podjeżdżającą taksówkę. Harry otwiera mi drzwi i wpuszcza mnie pierwszą. Podaje kierowcy adres zupełnie mi obcy. Nie mam pojęcia gdzie jedziemy….
                                                                 ****

 


-Diana i Niall już tam będą?- pytam
-Tak. Będą czekać przed budynkiem- informuje mnie, a resztę drogi mijamy w ciszy. Z zamyśleń wyrywa mnie ochrypły głos starszego kierowcy.
-Jesteśmy- Harry kiwa głową i płaci mu, po czym wychodzimy z samochodu. Od razu zauważam parę stojącą tuż przy drzwiach. Obok kolejki wchodzących do środka osób.
-Hej- macha nam Diana, a Niall odwraca głowę w naszą stronę i uśmiecha się, kiedy podchodzimy.
-Hej- Harry wita się z nim, a ja z Dianą, po czym Niall mówi
-Ślicznie wyglądasz Ashley.- dziękuję mu i udajemy się do wejścia, skutecznie omijając kolejkę. Kiedy tylko znajdujemy się w środku, czuję zapach alkoholu i dymu. Wielkie pomieszczenie do połowy wypełnione jest już ludźmi. W rogu znajduje się dość duży bar, a na samym środku mieści się ring.
-To tutaj?- pytam, a Harry kiwa głową, wciąż trzymając mnie za rękę.
-Kiedy przyjedzie Zayn, Louis i Liam?- pytam Nialla
-Zayn z Louisem powinni już tutaj być. Liama zobaczymy dopiero na ringu- wyjaśnia i siada na wysokim stołku przy barze, od razu zamawiając dla siebie i Harrego po piwie
-Co chcesz?- Harry pyta mnie, kiedy siadam obok niego
-Martini z lodem- mówię do barmana, a Diana zamawia Mojito
Kiedy czekamy na nasze drinki, rozglądam się dookoła, podczas gdy Harry rozmawia z Niallem i Dianą.
-Co to za zegar?- pytam Harrego, kiedy ten spogląda na mnie. Wskazuje na ścianę za ringiem 
-Odmierza czas do pierwszej walki.- wyjaśnia. Czyli zostało już niecałe 20 minut. Kiwam głową, że rozumiem i odbieramy drinka od barmana
-A ci ludzie?- wskazuję na kilku facetów, którzy zachowują się trochę dziwnie
-Przyjmują zakłady. Głównie za walkę Liama i tego drugiego. –uśmiecha się
-Ooo! Idą- Niall wskazuje na zbliżających się Luisa i Zayna. Spoglądam na Dianę, a ta jeszcze bardziej się spina
-Cześć- Zayn odzywa się pierwszy, po czym witają się z nami wszystkimi, a Niall przedstawia im Dianę… jako swoją „przyjaciółkę”. Niemal widzę zawód i ból na twarzy dziewczyny, jednak milczę, nie chcąc się wtrącać. Zadziwia mnie to, że Louis od razu się do niej uśmiecha i lekko przytula. Jestem zirytowana tym, że ją polubił od razu.. a za mną wciąż nie przepada.
-Jak się bawisz?- pyta siadając obok mnie.
-Dzięki. Dobrze. Właściwie dopiero przyszliśmy- mówię mu, a on lekko się uśmiecha
-Dzięki, że mnie zaprosiłeś- mówię cicho przypominając sobie, że to właśnie Louis zasugerował, żebym przyszła
-Ashley to walki. Każdy ma prawo tutaj przyjść. Bez względu na to czy go lubię czy nie.- mówi.
Ałć.. czyli wciąż mnie nie lubi.
-Widzieliście się z Liamem?- Niall pyta, a Diana nie wydaje się być już taka pewna siebie jak chwilę temu.
-Tak. Rozmawiałem z nim, zanim pojechał na ostatni trening- Zayn się odzywa, a po chwili odchodzimy do baru, żeby zająć dobre miejsca tuż przy ringu. Ludzi robi się coraz więcej, a w sali zaczyna panować mały przepych. Stoję obok Harrego i Diany. Uśmiecham się do niej pocieszająco, a ona to odwzajemnia, po czym spoglądam na zegar. Właśnie zaczyna się odliczanie ostatnich 20 sekund.
Kiedy tylko one się kończą na ring wychodzi wysoki, młody i wysportowany facet.
-Hej! Hej! Hej!- krzyczy do mikrofonu, a cały tłum zaczyna krzyczeć
- Siemka ludzie! Witam na kolejnym, corocznym turnieju walk!- zaczyna, a ktoś za nami zaczyna gwizdać
Opieram się o Harrego, a ten obejmuje mnie ręką.
-Będzie więcej walk?- pytam
-Jasne. Walka Liama jest pod koniec- odzywa się, a ja jestem w szoku. Aha…
Facet przedstawia się, a ja wiem, że ma na imię Jack, po czym wywołuje na ring dwóch silnych chłopaków. Walka trwa, a tuż po niej zaczyna się kolejna i tak w kółko. Chłopacy wydają się być coraz bardziej podekscytowani kolejnymi walkami włącznie z Harrym. Teraz obok niego stoi Louis, który zmienił miejsce przesuwając nas wszystkich. Teraz obydwoje komentują to, co się tam dzieje i śmieją się z tych, którzy według nich, w łatwy sposób dają się załatwić. Jestem znużona tak samo jak Diana, kiedy na ring ponownie wchodzi Jack.
-Ok.. to było niezłe. Serio dobre… a teraz czeka nas ekscytująca walka, na którą czekało na pewno sporo ludzi. –wskazuje na Harrego i chłopaków. Znają się? Facet na ringu zaczyna się śmiać, po czym kontynuuje
-W naszym lewym narożniku- wskazuje w tamtym kierunku
-Nasz dobry zawodnik. Osoba godna swojego przeciwnika. Damien!!!-krzyczy, a już po chwili z lewej strony pojawia się młody chłopak. Podobny do wszystkich poprzednich. Jest nieco bardziej umięśniony niż tamci.
-A teraz nasz kochany mistrz. Wygrywa każdą walkę! Jeden z najlepszych! Liam Paynooo!!- krzyknął, a wszyscy zaczęli krzyczeć. Tym razem ja i Diana zaczęłyśmy klaskać, a na ringu pojawił się on. Miał na sobie krótkie luźne spodenki. On i jego przeciwnik wyraźnie między sobą kontrastowali. Tamten bez tatuaży, Liam z wielką ich ilością. Po wyglądzie można było stwierdzić, że był silniejszy. Payne spojrzał w naszą stronę i wychylił się przez liny, więc Harry wyszedł nieco do przodu i szybko się z nim przywitał, uderzając w jego rękawice. Krótko po tym, walka się zaczyna. Każda runda trwa po dwie minuty. Harry z chłopakami krzyczy, dopingując Liamowi. Pierwsza runda nie kończy się najlepiej. Tamten Damien uderza Liama w brzuch, a potem kolejny cios w szczękę, w skutek czego, chłopak upada na matę. Chłopacy są w lekkim szoku. Rundę pierwszą wygrywa tamten. Liam ma rozcięty łuk brwiowy, a z jego nosa leci krew, kiedy jego „trener” podaje mu butelkę wody. Runda druga zaczyna się praktycznie od razu. Liam broni się i skutecznie osłania. Harry wciąż jest w szoku, powtarzając do Louisa, że to nie możliwe, żeby przegrał z tym „frajerem”. Szybko jednak niepokój na twarzy Harrego zastępuje uśmiech, kiedy Liam wykonuje kolejne ruchy, w ostateczności wygrywając rundę. Payne wyciera wciąż lecącą krew i czeka, aż sędzia pozbiera do kupy chłopaka leżącego na macie. Praktycznie wiadome jest to, że chłopak przegra. Przez pierwsze kilka sekund, nie miał siły się podnieść. Wszystkich zadziwił jednak fakt, że po chwili niejaki „Damien” wstał, jeszcze bardziej wściekły i poobijany. Nic nie ucierpiało tak jak jego duma. Trzecia runda była dość szybka. Kiedy chłopak stawiał jak największe opory jego siła skupiała się głównie, a tym żeby się osłaniać. Wciąż trzymał dłonie przy twarzy nie pozwalając Limowi na
kolejne silniejsze uderzenia. Każdy jego atak, był odparty przez Payna do momentu, aż nie zadał on ostatniego ciosu tym samym nokautując przeciwnika. Chłopak padł na matę, a Liam ciężko dyszał, stojąc i z satysfakcją czekając na ogłoszenie sędziego.
Po chwili mężczyzna wyprostował się znad chłopaka i stanął obok Liama. Uśmiechnął się szeroko i podniósł jego rękę do góry. Dając tym znać, że chłopak wygrał całą walkę. Harry zaczął wrzeszczeć i podniósł mnie ze szczęścia
-Tak kurwa! Tak!- krzyczał, wraz z resztą tłumu, a Liam zszedł w końcu z ringu żegnając się z uwielbiającym go tłumem.
-Idziemy- odezwał się Harry
-Już?- pytam
-Tak. Nie zostajemy na reszcie walk.- wyjaśnił, ciągnąc mnie przez tłum w stronę wyjścia
-A co z Liamem?- pytam
-Zaczekamy przed wejściem. Wyjdzie za chwilę- informuje mnie i w końcu docieramy do wyjścia.
-O kurwa!- Louis zaczyna, kiedy tylko znajdujemy się na zewnątrz
-Już przez chwilę myślałem, że przegra- Niall zaczął się śmiać. Nie musieliśmy długo czekać, kiedy usłyszałam 

-Idzie nasz mistrzu- Zayn rozłożył ręce i zaczął zmierzać w stronę, skąd wychodził Liam. Był przebrany, na ramieniu wisiała jego torba, a łuk brwiowy zakryty był małym opatrunkiem. Witają się z nim i gratulują mu, więc kiedy przychodzi moja kolej, krótko go przytulam.
-Byłeś najlepszy- mówię, a on się uśmiecha
-Jestem Liam- wyciąga rękę w stronę Diany, a ta ściska ją lekko
-Diana. Gratuluję- odpowiada i wszyscy idziemy w stronę parkingu. Liam wrzuca swoją torbę do bagażnika i ustalamy, kto jedzie samochodem razem z nim. Chodź wszyscy już coś pili Zayn uznaje, że jest na tyle trzeźwy, żeby prowadzić, więc dzielimy się na połowy. Ja, Harry, Diana i Niall jedziemy z Liamem, a reszta podąża do samochodu Zayna. Podczas jazdy, chłopacy rozmawiają tylko o walce. Payne opowiada o wszystkim ze swojej perspektywy, a ja przyznaję, że bardzo mnie to ciekawi. Kiedy docieramy do klubu, Zayn stoi już przy swoim samochodzie
-Oj Payno, Payno… zawsze jestem od ciebie szybszy- śmieje się, a Liam kręci głową, po czym wchodzimy do środka. Dziś za barem nie stoją chłopacy. Najwyraźniej zatrudnili kogoś nowego. Wszyscy zajmujemy największą loże w rogu pomieszczenia.
---Harry…
Po pierwszej godzinie, jestem po kilku shotach. Ashley jak do tej pory, dała się namówić na jednego i wciąż popija swojego ulubionego drinka. Wszyscy są już lekko wstawieni. W naszym gronie, najlepiej utrzymuje się Niall, który wciąż wydaje się być dość trzeźwy.
-Ashley mogę cię prosić?- słyszę i dziwi mnie to, że zapytał ją o to Louis. Dziewczyna spogląda na mnie. Jest w szoku tak samo jak ja, ale kiwa głową i wstaje, zabierając swoją rękę z mojego uda. Obserwuję jak odchodzą w stronę baru.
---Ashley…
Podążam za Louisem wprost do baru
-Po co mnie tu zabrałeś?- pytam ciekawa
-Musisz się wyluzować. Jesteśmy tutaj już trochę, a ty wciąż jesteś spięta. Gdzie macie Lisę?- pyta
-U cioci- informuję go
-Więc wyluzuj.- śmieje się i mówi do barmana
-2 Shoty
-Nie będę pić- mówię mu
-Ashley. Tak na zgodę, ok.?- wyciąga w moją stronę dłoń, więc niepewnie ją ściskam, po chwili wypijając shota
-No to wracamy przyjaciółko- chwyta mnie za nadgarstek i zmierzamy w stronę loży
---Harry…
Po krótkiej nieobecności Ashley, postanawiam wyjść na papierosa, razem z Zaynem, Liamem i Niallem. Horan oczywiście nie pali, ale nie chciał zostawać sam, więc Diana była zmuszona iść z nami. Na dworze jest już naprawdę zimno. Dochodzi prawie 11 w nocy, wiec się nie dziwię. Naciągam kurtkę nieco bardziej i odpalam papierosa. Opieram się o niski murek i obserwuję Nialla rozmawiającego z jakimś kolesiem. Kurwa, przecież on praktycznie ignoruje Dianę. Ok.. są razem, prawie cały czas trzyma ją za rękę, albo bacznie na nią zerka, jednak niewiele mówi. W dodatku powiedział, że to przyjaciółka. Widzę, że dziewczyna marznie stojąc sama, obok Zayna.
-Diana!- wołam ją
-Tak?- pyta
-Wracaj do środka- mówię
-Nie. Jest w porządku. Zaraz skończycie, prawda?- pyta
-Tak.- kiwam głową i kolejny raz się zaciągam, widząc idącego w naszą stronę Louisa razem z Ashley
-Palicie beze mnie… wiece co…- Louis wzdycha i wyciąga paczkę papierosów, po czym odpala jednego
-Matko jak tu zimno- Ash piszczy cicho i podchodzi do mnie, niemal od razu się przytulając. Kładę rękę na jej ramionach i wyrzucam papierosa.
-Niall to palant- mówi cicho do Diany, a ona lekko się uśmiecha. Podchodzimy do reszty chłopaków, a ja kładę głowę na ramieniu Ashley, obejmując ją w pasie tak, że stoi przodem do grupy przyjaciół. Czekamy, aż wszyscy spalą, po czym wracamy do środka. Ashley rozmawia z Dianą, a potem opowiada mi, po co zawołał ją Louis, przez co zaczynam się śmiać.
---Ashley…
W pewnym momencie Diana z Niallem i Louis gdzieś znikają. Zostajemy tylko my Liam i Zayn, co się w końcu zmienia, kiedy Zayn wychodzi zadzwonić.
-Liam!!- słyszę czyjś głos, więc dziwi mnie to
-Sophia?- pyta niedowierzająco i wstaje z kanapy. Dziewczyna podchodzi do nas i ściska chłopaka
-Co tutaj robisz?- pyta
-Myślisz, że ominę twoją walkę? Byłam tam, ale niestety potem cię zgubiłam- śmieje się, a Liam nam ją przedstawia… znaczy mi. Bo wychodzi na to, że Harry bardzo dobrze ją zna. Kiedy para decyduje się iść potańczyć, przy stoliku zostajemy tylko ja i Harry.
-To jego dziewczyna?- pytam
-Była. Teraz raczej są czymś w rodzaju przyjaciół- śmieje się i bierze łyka piwa. Kiedy wszyscy wracają po jakiś 10 minutach wydaje mi się, że są jeszcze bardziej pijani. Louis zaczyna bełkotać, Zayn pije kieliszek za kieliszkiem, Diana z Niallem chyba się pokłócili i widzę, że Diana płakała, ale reszta wydaje się tego nie zauważać. Harry wciąż jakoś się trzyma, a Liam siedzi z Sophią na kolanach. Zadziwia mnie, kiedy dosiada się do nas jeszcze jakiś 4-5 chłopaków. Niejaki Michael, Josh, Luke, a imienia pozostałej dwójki nie pamiętam. Nie zamieniłam z nimi prawie żadnego słowa. Alkohol, który ja wypiłam daje mi znaki, kiedy lekko kręci mi się w głowie. Przysięgam, że nie wypiłam tego wiele, ale z tak długą przerwą jaką nie piłam, wcale nie dziwię się, że tak jest. Gorąco wpływa na moje policzki, kiedy słyszę damski głos wołający imię Harrego. Natychmiast podnoszę głowę z jego ramienia i spoglądam skąd dobiega.
-Harry- dziewczyna rozkłada ramiona, a on się uśmiecha
-Cześć. Co tam młoda. Dawno się nie widzieliśmy- mówi, kiedy lekko ją ściska, wstając z kanapy
-Dopiero wróciłam z Los Angeles. Widzieliśmy się jakieś pół roku temu. Prawda?- pyta, a Harry kiwa głową
-Cześć- wyciąga dłoń w moją stronę, na co kiwam głową. Nic nie poradzę, że i tak jej nie lubię…
-Jestem Agnes- uśmiecha się
-Ashley- odpowiadam
-O matko! Ta Ashley? Harry mówiłam, że tak będzie- śmieje się i spogląda na niego. Że co proszę??
-Mówiłam Harremu, że jeszcze będziecie razem. Zwierzał mi się, kiedy się napił i..- zaczyna, ale Harry jej przerywa
-Taak. Jak widzisz udało się- mówi, a dziewczyna zamawia drinka. Mam ochotę zapytać, co robili kiedy on się napił, ale nie mam na tyle odwagi. Jednak od kiedy dołączyła do naszego stolika, zaczynam pić więcej, a Zayn co chwilę nalewał mi kolejny kieliszek przeźroczystej cieczy. Po kolejnym drinku, który przynosi Niall
jestem już nieźle wstawiona. Louis dawno śpi w kącie kanapy. Niall zaczyna się z wszystkiego śmiać, Liam żyje we własnym świecie obściskując się z Sophią, a reszta chłopaków rozproszyła się po całej sali tańcząc z jakimiś przypadkowo poznanymi dziewczynami. Po tym jak Agnes wypija kilka drinków ,zapewnia Harrego, że muszą się jeszcze spotkać i odchodzi w kierunku baru
-Zatańczymy?- pyta
-Tak- wzdycham i wstaje, a w mojej głowie zaczyna się niemiłosiernie kręcić.
---Harry…
Kiedy podążam z Ashley na parkiet, muszę trzymać dłonie na jej biodrach, gdyż sama nie jest w stanie trzymać równowagi. Jest nieźle wstawiona, a ja zauważyłem, że zaczęła pić więcej, kiedy poznała Agnes. Cholera… że musiałem spotkać ją akurat dzisiaj… Kiedy rozstałem się z Ash, przypadkowo wpadłem w barze na Agnes i po pijaku się jej wyżaliłem.. a potem..cóż przespaliśmy się ze sobą. Nic więcej później nie było. W dalszym ciągu jesteśmy przyjaciółmi. Ashley jest zazdrosna, a ja jestem pewny, że zapyta mnie o to jutro.
Kiedy znajdujemy się na środku parkietu, dziewczyna przysuwa się do mnie i zaczynamy tańczyć, podoba mi się jak rusza się w rytm muzyki i o matko… tańczy tak jak kiedyś. Zapomniałem jaka staje się seksowna, kiedy jest pijana, nie żeby nie była kiedy jest trzeźwa. Kładzie dłoń na mojej szyi, a ustami przejeżdża po moim policzku, po czym zasysa skórę na mojej szyi, wciąż poruszając się w rytm kolejnej piosenki.
Trudno jest mi odkleić jej dłonie, kiedy chcę zejść z parkietu. Przetańczyliśmy już chyba z pół godziny. Jest już późno. Zgaduję, że 3 może 4 nad ranem, więc klub zaczyna pustoszeć. Kiedy wracamy do loży Liama i Sophii już nie ma. Podobnie jak Zayna. Został tylko Niall, śpiący Louis i trochę podpita Diana. Zdaje się, że ona wypiła najmniej
-Gdzie reszta?- pytam
-Pojechali do domu- mówi blondyn, po czym opiera głowę o stolik
-Nie stary, nie śpij. Jedziesz do domu- szturcham go i wyjmuję telefon. Zajmuje mi chwilkę zanim udaje mi się wybrać numer telefonu, po czym zamawiam 3 taksówki.
-Ash usiądź obok Diany- mówię, a ta lekko się zatacza, ale siada na miejscu, zaczynając rozmawiać z dziewczyną.
Czekam chwilkę, po czym Niall pomaga mi zaciągnąć Louisa na zewnątrz i wsadzić do taksówki. W kolejną wsiada on i Diana, a w ostatnią ja i Ashley.

Dziewczyna wtula się we mnie i prawie zasypia mi na ramieniu zanim dojeżdżamy do domu. Wydaje się być w świetnym humorze kiedy siłą muszę wyciągać ją z taksówki.
-Harry… skarbie- zaczyna, kiedy samochód odjeżdża
-Tak Ash?- pytam zawieszając jej rękę na moje ramiona
-Jesteś słodki. Słodki i mój- całuje mnie w policzek i zaczyna jeździć palcem po moim torsie
-Ty też. Ale jesteś pijana…. -mówię cicho, a ona zaczyna się śmiać
-Zapomniałam jakie to uczucie.- chichocze tuż przy mojej szyi
-Zobacz spadająca gwiazda- wskazuje na niebo, a ja przewracam oczami wciągając ją po schodach. Kiedy potyka się o ostatni stopień prawie się przewraca, jednak w ostatniej chwili ją łapie
-Ostatni raz dałem ci alkohol- śmieję się, po czym otwieram drzwi
-Oj skarbie… to tak… to tak ze stresu- tłumaczy, kiedy ściągam jej kurtkę w korytarzu
-Muszę zadzwonić do Lisy- przypomina sobie i usiłuje przejść prosto do salonu
-O nie, nie…- zabieram jej telefon i chowam do kieszeni moich spodni
-Harry..daj- zaczyna i obejmuje mnie, usiłując wyciągnąć telefon z tylnej kieszeni
-Ashley, wiesz która jest godzina? Jesteś pijana, wszystkich ich pobudzisz- mówię, a ona robi nadąsaną minę
-Idziemy na górę- wskazuje na schody i po chwili tam zmierzamy. Sam lekko się chwieję, jednak daleko mi do tego co wyprawia Ash. Praktycznie prowadzę ją na górę i asekuruję, żeby nie spieprzyła się ze schodów na dół. Dawno jej takiej nie widziałem.. i podoba mi się to.. dawna ona…
Kiedy wchodzimy do sypialni dziewczynę wciąż nie opuszcza dobry humor. Popycham ją na łóżko i ściągam buty
-Harry.. –wstaje i przysuwa się do mnie przygryzając wargę. Kładzie dłonie na moim brzuchu i podciąga materiał koszulki starając się ją zdjąć. Kiedy jej na to pozwalam spogląda na mnie i zaczyna całować skórę na moim obojczyku
-Ashley.. –poruszam się lekko, ale Ash kładzie dłoń na mojej szyi zapobiegając dalszym ruchom
-Jesteś pijana. Siadaj- śmieję się i ponownie sadzam ją na łóżku. Marszczy brwi i wydaje się, że jest zła. Ściągam jej ubrania i zakładam jej moją czystą koszulkę. Podczas kiedy ja się przebieram, dziewczyna podciąga się wyżej i opada na swoją poduszkę, szybko chowając się pod kołdrą. Kładę się obok i przysuwam do niej.
-Już ci się nie podobam?- pyta cicho, a ja jestem w szoku
-Co?- spoglądam na nią
-Nie chcesz…- zaczyna
-Skarbie… jesteśmy pijani. Ty jesteś. - tłumaczę
-Co z tego.- wzrusza ramionami
-Śpij- całuję ją w czoło i przysuwam do siebie, po czym gaszę światło. Jestem pewny, że wciąż jest zła. Jednak rano nie będzie nawet o tym pamiętać…. 





małe tłumaczenie:
rozdział miał pojawić się w tygodniu. nie pojawił się gdyż spodziewałam się większej ilości komentarzy... w porównaniu z wyświetleniami było ich mało...

ok a przechodząc do sprawy.. mam nadzieję że rozdział nie był najgorszy... 
kolejny rozdział napisany będzie z PERSPEKTYWY NIALLA I DIANY! 
będzie to ten sam rozdział.. walka itd.. opisująca odczucia Nialla jaki Diany.. oraz gdzie zniknęli na chwilkę w barze... 
mam nadzieję że skomentujecie :D pamiętaj:
CZYTASZ=KOMENTUJ!!
Mrs.Horan 

niedziela, 26 października 2014

Strong cz.46



-Kurwa…- słyszę westchnięcie Harrego i ponownie siadam, żeby mógł wstać i otworzyć drzwi. Kiedy on znika w korytarzu, ja poprawiam się na kanapie i przesuwam w róg, przykrywając się szczelnie kocem. Mam przecież na sobie tylko jego koszulkę i oczywiście bieliznę. Nie mam zamiaru, paradować tak przed Niallem….
                                                     *****
----Harry…
-Cześć- otwieram drzwi a do środka od razu wchodzi Niall
-Hej- witamy się i zaczynamy przechodzić do salonu
-Przyniosłem te papiery, o których gadaliśmy rano- informuje mnie, na co kiwam głową
-Miałem wpaść więc jestem. Widzę, że przeszkodziłem..- unosi brwi i spogląda na Ashley, siedzącą w rogu kanapy
-Masz rację przesz,… -zaczynam, kiedy on wita się z Ashley
-Nie przeszkodziłeś. Właśnie jedliśmy kolację- Ashley mi przerywa i wskazuje na pizzę
-To w wpadłem w samą porę- śmieje się i siada na kanapie, biorąc kawałek pizzy
-Więc jak tam wizyta u ciotki?- pyta spoglądając na mnie
-Na szczęście się skończyła- prycham, a Ashley klepie mnie w ramię
-Gdzie macie Lisę?
-Została u niej na tydzień- dziewczyna odpowiada i bierze kolejny kawałek pizzy
---Ashley….
Razem z Niallem kończymy jeść pizzę rozmawiając o jutrzejszej walce Liama i pobycie Lisy u cioci. Dowiaduję się również, że chłopacy nie planują żadnej akcji w tym tygodniu, co niezmiernie mnie cieszy. Oznacza to, że Harry będzie miał więcej czasu dla mnie.
-Diana też idzie, prawda?- pytam, a Niall przestaje się uśmiechać
-Tak. Będzie- odpowiada i dzięki bogu Harry tego nie komentuje. Widzę, że jest to dla niego ciężki temat i wcale mu się nie dziwię
-To dobrze. Będę miała kogoś z kim będę mogła porozmawiać- wzdycham z ulgą, a Niall znowu się uśmiecha
-Ona cieszy się, że ty tam będziesz. Z tego co wiem, to ma dylemat co ubrać- prycha w rozbawieniu, co podziela również Harry
-Oh.. nawet nie wiecie jakie to trudne i stresujące jeśli wcześniej się nie było na takim czymś- bronię siebie i Diany, a oni próbują przestać się śmiać. Niall chce coś dodać, jednak przerywa mu dzwonek jego telefonu. Odbiera i przeprowadza krótką rozmowę, po czym się rozłącza
-Będę już leciał.- wzdycha i wstaje
-Diana?- Harry pyta, a ten niemrawo kiwa głową
-Dzięki za pizzę. Do jutra- ściska mu dłoń i kiwa do mnie głową, po czym wychodzi z domu. Harry nawet nie fatyguje się, żeby go odprowadzić
-Zadzwonię do ciotki. Zobaczę co u Lisy- mówię i wstaje, jednak Harry od razu mnie zatrzymuje i bierze na ręce
-Zadzwonisz jutro rano. Idźmy spać- uśmiecha się i zanosi mnie do sypialni, od razu kładąc na łóżko
-Idę wziąć prysznic-uśmiecha się i znika w łazience. Kiedy tylko słyszę jak puszcza wodę, od razu wstaję i biorę swój telefon, wybierając numer do ciotki. Już po dwóch sygnałach słyszę jej głos
-Halo Ashley?- pyta
-Tak. Dzwonię żeby powiedzieć, że już jesteśmy na miejscu i zapytać jak ma się Lisa- odpowiadam
-Oh. Mała ma się świetnie. Właśnie ogląda z wujkiem bajki.- wzdycha zadowolona
-Jest już późno. Nie śpi jeszcze?- pytam
-Tak. Upierała się, że chce z nami posiedzieć. Więc dzisiaj wyjątkowo jej na to pozwoliliśmy.- usprawiedliwia się, więc lekko się uśmiecham
-Mogę z nią porozmawiać?- pytam
-Jasne kochanie- mówi i już po chwili słyszę jak informuje małą, że chcę z nią rozmawiać
-Mamusiu
-Cześć słoneczko. Jak się bawisz?- uśmiecham się
-Jest fajnie. Piekłam z ciocią ciasto. A teraz oglądam bajkę z wujkiem- jest zadowolona
-No to super. Bardzo się cieszę.
-A gdzie tatuś?- pyta
-Bierze kąpiel skarbie. Kazał przesłać ci całuski, wiesz?
-Tak.
-Dobrze wracaj oglądać bajki z wujkiem, bo mu tam smutno bez ciebie. Kocham cię- ona odpowiada i oddaje telefon cioci
-Będę kończyć. Zadzwonię jutro- odzywam się
-Dobrze skarbie. Ale nie musisz nas sprawdzać słonko. Dajemy sobie radę z tym małym szkrabem- ciocia śmieje się radośnie
-Wiem. Ale tęsknię za nią. No dobrze to wam nie przeszkadzam. Dobranoc- żegnamy się i kończę połączenie. Odkładam telefon na szafkę nocną i wracam do łóżka, od razu chowając się pod kołdrą.
----Harry…
Jak tylko znikam w łazience, słyszę rozmowę Ashley z ciocią jak się domyślam. Uśmiecham się i biorę ciepłą kąpiel. Myję zęby i przebieram się, po czym wracam do sypialni. W pokoju panuje półmrok. Pomieszczenie oświetla jedynie światło księżyca. Sprawdzam jeszcze swój telefon, po czym wchodzę do łóżka i przysuwam się do Ashley. Jest odwrócona do mnie plecami, więc nie wiem czy jeszcze nie śpi
-Kochanie- szepczę jej do ucha, a ona lekko się porusza
-Hmm?- mruczy, a ja wiem, że już zasypia
-Co u Lisy?- pytam
-Skąd wiesz, że dzwoniłam?- uchyla oczy i odwraca głowę w moją stronę
-Słyszałem.- przyznaję
-Kazała cię ucałować. Świetnie się bawi z wujkiem i ciocią- wyjaśnia, więc nadstawiam policzek czekając na całusa, na co zaczyna się śmiać, całuje w policzek i wraca do poprzedniej pozycji. Poprawiam się nieco i obejmuję ją w talii tak, że jej plecy idealnie przylegają do mojego torsu, po czym całuję ją w szyję i szepczę
-Dobranoc
-Dobranoc Harry- odpowiada i już po chwili słyszę jej płytki i unormowany oddech. Zasnęła…

Po dłuższej chwili ja również zasypiam jednak budzi mnie dzwoniący telefon. Na początku myślę, że to komórka Ashley jednak po chwili orientuję się, że to mój. Zabieram rękę z ciała dziewczyny, po czym szybko odwracam się i odbieram widząc, że to Liam.
-Halo?- odzywam się
-Cześć obudziłem cię?- pyta
-Tak. Która jest w ogóle godzina? –pytam, a Ash zaczyna się kręcić i pomrukiwać, więc wstaję z łóżka i poprawiam kołdrę, po czym schodzę do salonu
-02:00 w nocy- wzdycha
-Jesteś pijany?- domyślam się, jedna moje słowa brzmią bardziej jak pytanie
-Trochę- prycha i zaczyna chichotać
-Co się stało?- pytam
-Nie chcesz wpaść? Dawno razem nie piliśmy.- mówi i wypuszcza powietrze, więc wnioskuję ze pali papierosa
-Nie raczej nie. Jestem z Ashley- wyjaśniam
-Oh no weź. Stary jutro mam walkę, potrzebuję się dzisiaj z tobą napić.-namawia mnie.
-Napijemy się jutro. Po walce jak już wygrasz- obstaje przy swoim
-Dobra… jak chcesz. Szkoda bo są wszyscy. Wpadnij rano chociaż na piwo. Co?- pyta
-Dobra. Będę o 11 ok.?- pytam, a on się zgadza i kończy połączenie mówiąc, że wraca do klubu. Śmieję się, po czym wbiegam po schodach i wracam do sypialni. Na szczęście dziewczyna wciąż śpi, więc wchodzę do łóżka i po chwili z powrotem zasypiam.
---Ashley…
Budzik Harrego cicho brzęczy, więc sięgam przez niego, po telefon wyłączając uporczywy i znienawidzony dzwonek.
-Nie..- słyszę jak marudzi, chowając głowę pod poduszkę. Chłopak leży na brzuchu, więc kreślę kółka na jego plecach i całuję w ramię
-Wstawaj śpiochu –śmieje się i zabieram poduszkę, wyrzucając ją w róg łóżka
-Nie- jęczy cicho
-Otwórz oczka- proszę przysuwając swoją twarz do jego tak, że praktycznie stykamy się nosami. Chłopak uśmiecha się i całuje mnie krótko, jednak jego oczy nadal pozostają zamknięte.
-Idź wziąć prysznic, a ja zrobię ci śniadanie- namawiam go
---Harry…
Czuję jak Ashley wstaje, by po chwili złapać mnie za rękę, po mojej stronie łóżka. Śmieje się widząc, że nie ma wystarczającej siły żeby ściągnąć mnie z materaca.
-No Harry..- warczy, po czym  rzuca we mnie moją poduszką.
-Dobra- wzdycham i podnoszę się do pozycji siedzącej
-Grzeczny chłopiec- uśmiecha się i wychodzi z sypialni. Chichoczę, po czym  wstaję, przeczesując włosy ręką. Biorę prysznic, zawiązuję ręcznik na biodrach, myję zęby i wracam do sypialni. Wybieram czarne spodnie oraz białą zwykłą koszulkę. Ubieram się i schodzę do kuchni.
-Fiu fiu- mówię, stając w progu
-Siadaj zaraz kończę- uśmiecha się do mnie i wraca do przygotowań
-Ślicznie wyglądasz- całuję ją w policzek i siadam przy wysepce
-Ty też niczego sobie- śmieje się i podaje mi talerz z jajecznicą
-Smacznego- siada naprzeciwko mnie i zaczyna jeść swoją porcję
-Myślisz, że mogłabym się spotkać z Dianą? –pyta, po chwili ciszy
-Zadzwoń do niej.- wzruszam ramionami
-Ma dzisiaj wolne?- pyta
-Tak. Znaczy myślę, że wpadnie do biura. Zwłaszcza teraz kiedy jest z Niallem.- mówię, biorąc kolejną porcję do ust
-Zadzwonię później.- stwierdza, a ja po chwili kończę jeść, więc wstawiam talerz do zmywarki
-Nie musisz się tym wszystkim tak przejmować. To tylko walka.- pochylam się nad blatem i obserwuję jak kończy jeść
-Wiem. Ale wolę się przygotować- uśmiecha się i sprząta z blatu
-O której wychodzisz?- pyta
- Właściwie to już. Jest prawie 9:00. Wpadnę jeszcze do Liama.- całuję ją w usta i szepczę do ucha
-Dziękuję za pyszne śniadanko.- całuję ją jeszcze raz i żegnam się z nią wychodząc z kuchni. Zabieram swoje rzeczy i wychodzę z mieszkania. Na zewnątrz jest dość zimno, jednak nie dziwi mnie to. Jest późna jesień. A listopad to idealna pora na tak niską temperaturę.
---Ashley…
Obserwuję jak Harry wyjeżdża z podjazdu i od razu wracam do sypialni. Nie wiem co mam robić. Zawsze zajmowałam się już Lisą. Jednak dzisiaj, kiedy mam czas dla siebie postanowiłam wziąć długą i odprężającą kąpiel. Zanurzyłam się w wannie i ponownie zadzwoniłam do cioci. Okazuje się, że mała ma się świetnie. Mają dzisiaj plany, żeby pojechać na zakupy, a ponieważ wujek ma wolne, zajrzą również z małą do zoo. Kiedy się rozłączam postanawiam, że już najwyższa pora wyjść z wanny. Dokładnie się wycieram i myję zęby, po czym idę w samej bieliźnie do sypialni i wybieram dżinsy oraz ciepły, ulubiony sweterek. Wracam po telefon, który zostawiłam w łazience i wybieram numer Diany. Nie odbiera. Zrezygnowana rzucam telefon na łóżko i kładę się obok. 
Nie muszę długo czekać, kiedy Diana oddzwania
-Hej. Dzwoniłaś. Przepraszam nie zdążyłam odebrać- mówi jak tylko dobieram
-Cześć Diana. Daj spokój nic się nie stało. Słuchaj.. pomyślałam, że może mogłybyśmy się spotkać. –zaczynam
-Z chęcią. Nie idę dzisiaj do pracy, więc nie ma problemu. Może poszłabyś ze mną na zakupy? Muszę kupić coś na tą walkę, nie mam pojęcia co założyć- chichocze cicho, więc się zgadzam i umawiamy się na 13:30, ponieważ (jak uprzedził mnie Harry) Diana chce wpaść najpierw do firmy tłumacząc to tym, że musi coś sprawdzić. Kończę połączenie i pozwalam sobie poleżeć jeszcze chwilkę, zanim zaczynam szykować się na spotkanie. Postanawiam zostać w tych ciuchach, których jestem i robię lekki makijaż. Włosy związuję w kucyka i praktycznie jestem gotowa na wyjście. Upewniam się, że zabrałam swój telefon, po czym zakładam swój płaszcz i wychodzę z domu. Na dworze jest dość zimno, więc biegnę do samochodu, a po chwili wyjeżdżam z posesji zmierzając w stronę galerii handlowej, gdzie umówiłam się z Dianą. Parkuję i czekam przed wejściem, gdzie miałyśmy się spotkać. Nie muszę długo czekać, bo już po jakiś 5 minutach widzę podjeżdżający samochód. W dodatku nie kogo innego, jak Nialla. No proszę, proszę.. dyskretnie spoglądam jak się żegnają, Diana wysiada z samochodu, a Niall odjeżdża machając mi przez szybę.
-Przepraszam za spóźnienie- mówi, kiedy staje przede mną
-Nie ma za co. Ja też dopiero przyjechałam. To co idziemy?- pytam, a ona przytakuje, więc wchodzimy do galerii, od razu kierując się w stronę sklepu odzieżowego, który poleca Diana.
-Co u Nialla?- pytam, a ona lekko się rumieni
-Wszystko porządku- uśmiecha się
-Daj spokój Diana. Nie musisz ukrywać, że  jesteście razem. Naprawdę się cieszę. –uśmiecham się, a ona to odwzajemnia
-Ta… to jest…- przerywa najwyraźniej szukając odpowiedniego słowa
-..nowe- kończy, na co kiwam głową ze zrozumieniem. Dokładne pamiętam jak czułam się przez pierwsze miesiące z Harrym. To było fajne, nowe i trochę dziwne i zakręcone, ale to najlepszy okres jaki wspominam.
-Jaki jest? No wiesz… kiedy jesteście sami?- pytam i nie wiem czy nie zabrnęłam za daleko
-Jest taki jak zawsze. Słodki- śmieje się i bierze w dłoń kolejny wieszak, na którym wisi śliczna sukienka. Uśmiecham się i zaczynam szukać czegoś dla siebie. Cieszę się, że są szczęśliwi. Nawet nie wyobrażam sobie „słodkiego” Nialla, ale widocznie dla niej zawsze taki był. Skoro wie czym zajmuje się poza firmą i dalej tak uważa to ok..
W sumie ja to samo twierdzę o Harrym- jest słodki, uroczy, miły i opiekuńczy. A jednak zabija…
Kiedy wybieramy małą stertę ubrań, każda z nas zajmuje jedną z przebieralni. Oczywiście połowa moich rzeczy na mnie nie pasuje, więc w ostateczności wybieram czarne rurki, śliczną bluzkę i kurtkę ze skóry, uważam że ten strój będzie pasować na dzisiejsze wyjście, więc decyduje się to kupić i wychodzę z przebieralni
-I jak?- pytam, kiedy Diana dołącza do mnie
-Wybrałam 2 sukienki do pracy i… nic na dzisiaj… pomocy- jęczy, więc zaciągam ją w kolejny dział z ubraniami. Po kolejnej godzinie, wybieramy dla niej niebieskie rurki i czarną, prostą bluzkę . Wybieramy się jeszcze do jednego sklepu, w którym kupujemy śliczne szpilki i botki, które jak dla mnie są przecudowne  
-Padam z nóg- jęczę, kiedy wychodzimy z kolejną torbą z zakupami
-Ja też- Diana przyznaje, więc kierujemy się w stronę kawiarenki i zamawiamy kawę i coś do jedzenia
-Od kiedy spotykacie się z Niallem?- pytam
-Od kilku miesięcy. Właściwie nie wiem, kiedy to się zaczęło..Poszłam z nim kilka razy na lunch. Potem zaprosił mnie do kina. No i tak jakoś poszło- uśmiecha się
-To cud jeśli znajduje czas w tym wszystkim- wzdycham, mając na myśli akcje i pracę w firmie
-Tak.. podziwiam go i Pana Stylesa. Muszą to wszystko ogarnąć. Nie jest to łatwe, w dodatku nowy hotel- wzdycha
-Właśnie. Wciąż mówisz do Harrego „proszę pana”?- pytam
-Y..tak. Znaczy, wiesz nigdy nie byłam z nim na innym gruncie niż służbowym.- wyjaśnia, popijając kawę
-Myślę, że nie miałby nic przeciwko- wyjaśniam i zajadam się pyszną sałatką
-Może.. jednak wciąż to mój szef. Czułabym się dziwnie- wyjaśnia
-Tak. Ale poza pracą? Tym bardziej, że jesteś dziewczyną jego najlepszego przyjaciela- mówię wzruszając ramionami. Nasza rozmowa głównie kręci się wokół chłopaków, pracy w firmie i dzisiejszym wieczorze. Okazuje się, że nie tylko ja jestem lekko przerażona tym, że nikogo tam nie znam. Diana jednak jest w jeszcze gorszej sytuacji, ponieważ ona nie zna nawet Liama, Zayna czy Louisa. Kiedy w końcu kończymy jeść postanawiamy, że to czas żeby wracać. Zabieramy swoje torby, których jest naprawdę sporo i zmierzamy w stronę wyjścia. Proponuję Dianie podwózkę i zmierzamy w stronę firmy Nialla i Harrego (a gdzieżby indziej)… Przez całą drogę kontynuujemy rozmowę, a ja dowiaduję się, że dziewczyna nie ma nawet prawa jazdy, więc teraz zdana jest na Nialla, albo komunikację miejską oraz, że ma urodziny 1 grudnia, co oznacza, że to już niedługo.
-Wchodzisz?- pyta zabierając swoje zakupy z bagażnika.
-Nie.. myślę, że wrócę do domu. Trochę nam zeszło na tych zakupach. Jest już prawie 17- śmieję się
-No tak..ja wrócę z Niallem- uśmiecha się ciepło
-W takim razie do zobaczenia za jakieś 2 godzinki- przytulam ją lekko i wracam do samochodu, a ona zmierza do wejścia. Szybko znajduję się w domu i od razu zmierzam do sypialni. Harry powinien niedługo wrócić, więc chcę wziąć prysznic zanim przyjedzie. Wyciągam nowe rzeczy z kilku papierowych torebek i rozkładam je na łóżku, po czym zdejmuję buty i wchodzę do łazienki. Rozbieram się i wchodzę pod prysznic. Kiedy płuczę włosy, słyszę pukanie, więc wystawiam głowę za kabinę
-Ashley?!- słyszę wołanie Harrego
-Chwileczkę. Już wychodzę- odpowiadam i zakręcam wodę, owijając się mięciutkim ręcznikiem. Od razu zmierzam do drzwi i wpuszczam go do środka
-Hej- uśmiecha się i składa na moich ustach bardzo długi pocałunek, w między czasie starając się zsunąć ze mnie ręcznik. Oboje zaczynamy się śmiać, kiedy mu na to nie pozwalam
-Jak w pracy?- pytam
-Świetnie. Widzę, że zrobiłaś spore zakupy- wskazał na sypialnie, opierając się o umywalkę, podczas gdy ja myłam zęby
-Tak. Znalazłam coś na dzisiaj.- uśmiecham się i płuczę usta
-Idę pod prysznic- wzdycha, po czym zaczyna się rozbierać
-Nie podglądaj- upomina mnie, kiedy widzi, że wpatruję się w jego odbicie w lustrze. Pokazuję mu język i zaczynam suszyć włosy, kiedy on wchodzi do kabiny. Kończę i pozostawiam je rozpuszczone, po czym przechodzę do sypialni. Wybieram nową bieliznę i zakładam nowo kupione ubrania. Harry wychodzi z łazienki, po kolejnych 5 minutach.
-Nowe?- pyta wskazując na mnie
-Tak. Mogą być?- przygryzam wargę i czekam aż odpowie
-Jest idealnie skarbie- cmoka mnie w policzek, po czym podchodzi do szafy w poszukiwaniu czegoś dla siebie. Ponownie wchodzę do łazienki i zaczynam robić makijaż. Tym razem stawiam na coś mocniejszego i o boże.. nie pamiętam, kiedy wyglądałam tak ostatnio. Poprawiam go lekko i wydaje się idealnie. Nie jest zbyt mocny ale inny niż zwykle..Ostatni raz rozczesuję włosy i wzdycham, kiedy Harry staje w drzwiach. Jest już ubrany. Ma na sobie czarne dżinsy, białą koszulkę i czarne converse. Wygląda idealnie. Niby zwyczajnie, ale… dla mnie idealnie. Uśmiecha się, po czym podchodzi bliżej
-Wyglądasz… inaczej- wyznaje
-To znaczy?- jestem lekko zaniepokojona. To źle? Wyglądam sztucznie?
-Ostro- śmieje się, a ja szturcham go w ramię, kiedy przeczesuje kilka razy włosy dłonią, w efekcie czego, idealnie się układają.
-Gotowa?- pyta
-Prawie. Daj mi jeszcze sekundę, co?- pytam, a kiedy widzę jego niezadowoloną minę dodaje
-Proszę.
-W porządku- wzdycha, więc całuję go w policzek i czekam aż wyjdzie. Opieram się o umywalkę i głęboko wzdycham. Mogę przyznać, że zaczyna zżerać mnie trema? Sama nie wiem.. odprężam się chwilkę, po czym uśmiecham się do siebie i wracam do sypialni.
-Już?- pyta, pisząc coś na telefonie

-Tak- odpowiadam i zakładam na nogi swoje nowiutkie botki
-Nie będzie ci zimno?- pyta
-Nie- kręcę głową, więc Harry rzuca mi moją skórzaną kurtkę, a sam wciąga swoją czarną 
-Idziemy- bierze mnie za rękę i schodzimy na parter
-Zadzwoniłem po taksówkę- informuje mnie, kiedy zamykamy drzwi
-Po co? Nie jedziemy twoim samochodem?- pytam
-Nie. Nie będę prowadzić po alkoholu. Ty z resztą też nie- przypomina
-Nie wiem czy będę pić- wzruszam ramionami, kiedy wychodzimy przez bramę, a Harry ją również zamyka
-Skarbie odpręż się. Jedziemy się bawić, ok.? Dzisiaj. Tylko my ok.?- pyta, na co kiwam niemrawo głową i zauważam podjeżdżającą taksówkę. Harry otwiera mi drzwi i wpuszcza mnie pierwszą. Podaje kierowcy adres zupełnie mi obcy. Nie mam pojęcia gdzie jedziemy….





Hej kochani :) jestem z nową częścią :) coooraz bliżej walki :D 
mam nadzieję że rozdział wam się podobał :D 
JEŚLI chcecie przeczytać kolejną część w tym tygodniu mogę ją dodać bo jest już napisana :D musicie tylko komentować :D jeśli komentarze pojawią się w miarę szybko część może pojawić się w czwartek albo nawet we wtorek... decyzja należy do was...jeżeli każdy kto przeczyta skomentuje....
WIĘC CZEKAM NA KOMENTARZE :)  
i być może do wtorku lub czwartku ;*
Mrs.Horan