sobota, 21 lutego 2015

Strong cz.56



Chcę już zasnąć. Zapomnieć o tym paskudnym dniu. Czuję jak chłopak odwraca się w moją stronę i pochyla nade mną
-Niezależnie od tego jak mnie odtrącasz i tak cię kocham- szepcze mi do ucha i przejeżdża palcem, po ręce, gdzie wcześniej napisał mi, że mnie kocha. Całuje mnie w ramię i przytula do siebie. Nie odpowiadam… po prostu chcę już zasnąć….
                                                ******
~~Harry~~
Budzę się rano, nieco wcześniej od Ashley. Spoglądam na nią i uśmiecham się na ten widok. Lekko rozchylone usta, różowe policzki.. może dlatego, że przykryta jest pod samą szyję, a w pokoju jest naprawdę ciepło. Włosy rozrzucone na całej poduszce i dłoń, mocno ściskająca moją. Unoszę ją delikatnie i całuje knykcie. Podpieram się na łokciu i uważnie jej przyglądam. Nie chcę, żeby się wściekała i ignorowała jak wczoraj. Jesteśmy skłóceni od kilku godzin, a ja już tęsknię za jej czułością.. pocałunkami. Za wszystkim co dla mnie robi. Wzdycham i zabieram kosmyk włosów z jej policzka, po czym zsuwam kołdrę nieco niżej, aby trochę ochłonęła. Jednak, kiedy chcę zabrać rękę Ash się budzi.
-Co robisz?- pyta od razu
-Chciałem cię trochę odkryć. Nie jest ci gorąco?- pytam, a ona natychmiast skopuje z siebie kołdrę, tym samym również ze mnie
-Cholernie- wzdycha i spogląda na nasze splecione dłonie. Zatrzymuje tam wzrok na dłuższą chwilę, po czym chce zabrać rękę, jednak ją zatrzymuję
-Ashley spójrz na mnie- proszę
-Ashley- powtarzam, kiedy nie słucha. Próbuję ją do tego delikatnie zmusić, ale wyrywa mi się i wstaje z łóżka.
-Wezmę prysznic- informuje i wychodzi z pokoju zakluczając za sobą drzwi. Wzdycham i siadam na łóżku. Co się z nami do cholery dzieje? Przecieram oczy i wplatam palce we włosy. Zdaję sobie sprawę z tego, że to moja wina. Niepotrzebnie wczoraj wyszedłem, niepotrzebnie piłem i zostałem u Louisa. Zareagowałem nieco wybuchowo na myśl o tym, że moglibyśmy mieć drugie dziecko. I wiadomość, że Ash tego chce, zupełnie mnie szokuje. Zdaję sobie sprawę, że jest dziewczyną jak inne. Ma takie same marzenia.. dom, rodzina, dobry mąż i 2 albo 3 dzieci. Tylko pytanie czy to jest to, czego ja chcę? Czy to jest to, co mogę jej dać? Dotychczasowe życie było łatwe, a ja niezależny. Nie wiem czy potrafię być uziemiony w domu, przez resztę życia. Pieluchy, mleko, płacz.. to raczej nie perspektywy dla mnie. Broń, adrenalina, zlecenia.. to jest to do czego jestem przyzwyczajony. Lubię to robić.. ale nie chcę tracić tego co jest równie ważne. Ashley. Jestem na tyle zamyślony, że nawet nie zauważam powrotu dziewczyny do sypialni. Zawinięta w ręcznik, z wciąż mokrymi włosami stoi przy szafie i przegląda swoje ubrania. Bez zastanowienia wstaję i od razu podchodzę do niej. Wzdryga się, kiedy kładę dłoń na jej biodrze, a drugą ręką odgarniam włosy na prawe ramię. Nieruchomieje, a nie takiej reakcji chcę. Całuję ją w ramię i przenoszę pocałunki na szyję, jednak wtedy Ashley odwraca się w moją stronę
-Nie Harry- mówi stanowczo
-Nie bądź już zła- uśmiecham się delikatnie i gładzę jej policzek
-Nie jestem- zaprzecza
-Widzę.- upieram się
-Gdzie byłeś?- pyta, wiem że chodzi o wczoraj
-Już mówiłem. U Louisa.-przypominam jej
-Skąd mam mieć pewność Harry?- pyta. Że co?
-Nie wierzysz mi? Jesteś zazdrosna?- marszczę brwi
-Nie dotykaj mnie Harry- mamrocze i odsuwa się o dwa kroki. O nie.. nie rób tego
-Przecież wiesz, że bym cię nie zdradził- wzdycham z udręką. To męczące.. tak strasznie męczące.
-Nie mogę być pewna. Już to zrobiłeś- przypomina mi
-Nie tym razem- syczę
-Chcę ci wierzyć- szepcze i ani razu nawet na mnie nie spojrzała.
-To uwierz- mówię od razu
-Przysięgnij, że tego nie zrobiłeś- żąda. Co? Cholera… jak mam jej powiedzieć, że nic nie pamiętam? Jak wyjaśnić, że była tam jakaś dziewczyna? Nie wiem czy coś się stało. Louis mówił, że się do mnie kleiła.. nie mogę zaręczyć, że nie uległem…  
-Przysięgam- mówię na wydechu, a ona unosi wzrok. Spogląda w moje oczy, jakby chciała z nich coś wyczytać. Dowiedzieć się czegoś… cholera.. też chciałbym wiedzieć.

-W porządku- szepcze, jednak dalej się nie rusza. Robi to dopiero wtedy, kiedy się od niej odsuwam.
-Ashley- zaczynam i chwytam ją za rękę. Przyciągam do siebie, a ona bez oporów wpada w moje ramiona. Unoszę jej głowę, aby na mnie spojrzała i wtedy widzę w jej oczach łzy. Błagam tylko nie płacz.. proszę. Przeczesuję dłonią jej mokre włosy i złączam nasze usta. Chcę odgonić ten smutek. Te łzy, które są przeze mnie. Nie odmawia. Odwzajemnia pocałunek powoli, delikatnie. A mnie to naprawdę nie przeszkadza. Uwielbiam to. Ostrożnie pogłębiam pocałunek i tulę ją w ramionach, chcąc oddać w ten sposób to, jak bardzo jest mi przykro. Jak bardzo ją kocham.. i mam nadzieję, że to wie.
~~Upragniona przez was perspektywa NIALLA~~
Dzisiejszy poranek, jest jednym z moich ulubionych
-Dziękuję ci za wczoraj- Diana szepcze i całuje moje ramię. Uwielbiam mieć ją blisko.. tak jak teraz. Ponownie kładzie głowę na mojej klatce piersiowej i palcem wskazującym, rysuje małe kółka na moich żebrach
-Miałaś urodziny. Chciałem, żeby ten dzień był wyjątkowy, ale chyba nie wyszło- chichoczę 
-Niall.. to był jeden z najlepszych dni w moim życiu-mówi i podnosi głowę, spoglądając mi w oczy
-Tak uważasz? Nie chciałaś jakiegoś przyjęcia? -pytam
-Nie. Był wspaniały- uśmiecha się
-Dlaczego?- marszczę brwi. Naprawdę nie rozumiem.. każdy lubi świętować swoje urodziny.. no chyba, że jest się po 40… wtedy urodziny to nic fajnego..
-Bo to były moje pierwsze urodziny, które mogłam spędzić w twoim towarzystwie- spogląda mi w oczy
-Cieszę się, że mogłem w nich uczestniczyć- gładzę jej policzek i unoszę głowę, aby móc złączyć nasze usta. Delikatnie przygryzam jej wargę, a ona leniwie odwzajemnia pocałunek.
-Kocham cię- szepcze tuż przy moich ustach
-Ja ciebie też -odpowiadam i przewracam ją na plecy, od razu podążając za nią tak, że teraz jestem nad dziewczyną
-Podobał ci się prezent?- pytam
-Który? -unosi brwi i przygryza wargę.
-Wszystkie –odpowiadam i przejeżdżam ręką, wzdłuż jej nagiego brzucha, aż do uda
-Bardzo- uśmiecha się i zarzuca ręce na moją szyję
-Najbardziej ten ostatni- szepcze mi do ucha, a ja zaczynam chichotać, przypominając sobie naszą noc w jej łóżku
-Mnie też się podobał ten prezent- przyznaję
-Tak? Myślałam, że to były moje urodziny-unosi brwi w rozbawieniu
-Cóż korzyść odniosła każda ze stron- całuję jej policzek, kącik ust i wzdłuż linii szczęki, po czym zjeżdżam niżej na szyję.
-Niall- szepcze i zabiera moją rękę z jej uda
-Hmm? -marszczę brwi i spoglądam na nią
-Dzisiaj oboje wracamy do pracy- przypomina mi
-Niee- jęczę i chowam twarz w zagłębieniu jej szyi
-Tak. W końcu. Myślałam, że zwariuję w domu- wyznaje i spycha mnie z siebie, po czym wstaje i szybko sięga po moją koszulkę, leżącą na podłodze. Nie mogę nic na to poradzić, że gapię się na jej cudne, nagie ciało zanim zakrywa się moim ubraniem
-Wstawaj- mówi do mnie i rzuca we mnie bokserkami
-Nie chce mi się- wzdycham i rozkładam się na jej łóżku.. eh.. ostatnio spędzam tutaj więcej czasu niż we własnym domu. O wiele prościej by było, gdyby była blisko przez cały czas. W sumie, cieszyłbym się gdyby ze mną zamieszkała. Już sobie to wyobrażam. Wspólne poranki, patrzenie na nią zanim się obudzi, śniadania, praca, wspólne powroty do domu i.. długie noce.. byłoby zdecydowanie lepiej. Są też minusy.. akcje. Trudno byłoby to przed nią ukryć.
-Haalo… Diana do Nialla- mówi, machając do mnie ze środka pokoju  
-Tak?
-O czym myślisz?- pyta
-O niczym ważnym. Co mówiłaś?
-Pytałam czy chcesz tosty czy jajecznicę- wzdycha, zbierając ubrania i wychodząc do łazienki, żeby wyrzucić je do kosza na brudy
-Jajecznicę- mówię, kiedy wraca
-Tak jest panie Horan- mówi i mruga do mnie, po czym wychodzi z sypialni. Wzdycham, po czym wstaję i idę wziąć prysznic. Przez te kilka dni jej choroby, zupełnie się tu zadomowiłem. Znam każdy szczegół tego mieszkania, czuję się tu jak u siebie.. i chociaż jest wielkości dwóch pomieszczeń w moim domu.. lubię tu przebywać.
~~Diana~~
Z uśmiechem wychodzę z pokoju i zmierzam do kuchni. Wyjmuję jajka i zaczynam przygotowywać jajecznicę. Uwielbiam takie rozpoczęcie dnia, jak dzisiaj. Paradowanie po domu tylko w jego koszulce, po świetnie spędzonej nocy. Jednak dzisiaj wracamy do pracy i mam nadzieję, że nic się nie zmieni. Wciąż nikt z pracy nie może wiedzieć, że się spotykamy. Ja tego nie chcę. Nie chcę ,aby zaczęto mnie traktować inaczej niż dotychczas. Czuję na brzuchu ręce Nialla, więc lekko się wzdrygam.
-Wystraszyłeś mnie- uśmiecham się, wtulając w jego ciało
-Przepraszam- szepcze i kładzie głowę na moim ramieniu.
-Moczysz swoją własną koszulkę- mówię mu, widząc skapujące krople wody z kosmyków jego włosów, które od razu wsiąkają w materiał
-Chyba musisz ją ściągnąć i wysuszyć- śmieje się, podwijając ją nieco wyżej
-Stop..-mamroczę i zatrzymuję jego rękę
-Śniadanie gotowe- odwracam się do niego i wskazuję na jajecznicę. Wzdycha, po czym odchodzi i siada przy stole. Szybko nakładam nam śniadanie i siadam obok niego.
-Jesteś pewna, że nie chcesz zostać jeszcze dzisiaj w domu?- pyta, biorąc kolejną porcję do ust
-Nie. Moje zwolnienie lekarskie, już się skończyło- odpowiadam spoglądając na niego
-To nie problem. Jeśli chcesz, zostań dzisiaj w domu-wzrusza ramionami
-Nie Niall. Nie będę wykorzystywała tego, że jesteśmy razem- wzdycham. Nie chcę mu tego znowu tłumaczyć. Przerabialiśmy to już.
-Nie wykorzystujesz. Ja, jako twój szef, powinienem dbać o twoje zdrowie.- uśmiecha się
-Nie uważasz, że opiekujesz się pracownikiem dokładniej niż powinieneś? Byłeś tutaj przez cały czas, kiedy cię potrzebowałam. I nie.. nie zostaję w domu- mówię stanowczo
-W porządku- ulega w końcu i całuje mnie w policzek. Zjadam swoją porcję i zmywam po sobie, po czym idę wziąć prysznic. Pozostaje jeszcze kwestia pracy. Jak mam mu powiedzieć, że powinniśmy jechać tam osobno? Odkręcam wodę i staram się o tym nie myśleć. Szybko myję włosy i wychodzę z kabiny. Kilka minut później, wychodzę z łazienki w nowej bieliźnie, z koszulką blondyna w ręce.
W sypialni znajduję Nialla. Krząta się po pokoju w spodniach od garnituru i rozpiętej białej koszuli. No tak.. przez ten czas, zostawił tutaj kilka rzeczy.
-Już?- pyta, na co kiwam głową i oddaję mu koszulkę.

-Nie chcę cię pospieszać, ale będziemy musieli wyjść za 30 minut.- mówi, spoglądając na zegarek
-Niall.. chciałabym pojechać do pracy sama- mówię cicho
-Co?- marszczy brwi i staje jak wryty. Wzdycham i przemierzam pokój, po czym zaczynam szukać ubrań do pracy.
-Diana? Porozmawiamy?- pyta i podchodzi bliżej, zmuszając mnie do tego, żeby się do niego odwrócić
-Wciąż pracujemy razem. Nie możemy jechać razem do firmy- mówię to, co jest już oczywiste
-Dlaczego?- pyta, chociaż dobrze zna odpowiedź. Zaciska zęby i wiem, że zaczyna się wkurzać
-Nie chcę, żeby o nas wiedzieli- mówię cicho, przejeżdżając palcami po kołnierzyku jego koszuli, mając nadzieję na to, że go uspokoję
-Diana do cholery!- krzyczy i się odsuwa, zaczynając chodzić po sypialni
-Nie wściekaj się, przecież wiesz co o tym sądzę- mówię ze skruchą
-A ty wiesz co myślę o tym ja- syczy
-Nie gniewaj się- wzdycham i wyciągam białą bluzkę, zakładając ją na siebie
-Jedziemy razem- mówi stanowczo i zapina guziki od mankietów
-Nie Niall. Nie chcę, żeby wszyscy krzywo na mnie patrzyli- odpowiadam
-Tak nisko mnie oceniasz?- wywraca oczami, ale wciąż jest zły
-Przestań sobie żartować. Mówię poważnie. Nie chcę, żeby ktoś postrzegał mnie jako.. kogoś, kto rozkochuje w sobie szefa. Nie chcę krzywych spojrzeń i unikania mnie tylko dlatego, że będą się obawiać, że coś ci powtórzę.- staram się mu wyjaśnić.
-To głupie- wyrzuca z siebie i kończy zapinać guziki koszuli, po czym sięga po marynarkę
-Zaczekam na ciebie- mówi
-Nie. Myślę, że możesz już jechać.- wzdycham i odwracam się przodem do szafy, wyciągając z nich czarne spodnie.
-Wyrzucasz mnie?- pyta
-Jedziesz do pracy. Ja zaraz też wychodzę.- wyjaśniam szybko, kończąc się ubierać. Związuję włosy i podążam do łazienki, aby zrobić makijaż. Staram się zignorować fakt, że Niall wciąż stoi w sypialni. Wyciągam telefon z kieszeni i dzwonię po taksówkę. Kiedy wskazuję adres, pod jaki ma przyjechać w drzwiach pojawia się Niall. Kończę połączenie i zabieram się za dalszy makijaż
-Nie pojedziesz taksówką- syczy
-Owszem. Jedź już, jeśli nie chcesz spóźnić się na to spotkanie- wzdycham
-Jak chcesz- odwraca się i po chwili słyszę głośne trzaśnięcie drzwiami. Cholera.. nie chciałam się z nim kłócić. Nie chcę, aby był zły. Miałam nadzieję, że zrozumie, jednak myliłam się jak nigdy. Kiedy jestem już gotowa, wychodzę z mieszkania i szybko wsiadam do czekającej na mnie taksówki. Na moje szczęście, obchodzi się bez korków i docieram do firmy w samą porę. Miejsce Eleny zajmuje już inna pracownica, której nie znam. Obiecuję sobie, że postaram się ją poznać i zaprzyjaźnić. Nie tak jak z jej poprzedniczką.
-Pan Niall już jest?- pytam ją
-Owszem. Wraz z Panem Stylesem są na spotkaniu, w sali konferencyjnej- wyjaśnia z uśmiechem
-Dzięki- mówię, kiedy wręcza mi moją plakietkę. Z jej identyfikatora, odczytuję imię Hannah
-Proszę- odpowiada i odbiera dzwoniący telefon. Wzdycham, po czym sama ruszam do miejsca mojej pracy. Winda mija piętro, na którym chłopacy mają spotkanie, po czym drzwi rozsuwają się na odpowiednim piętrze. Wzdycham, siadając przy biurku. Nie było mnie tak krótko, a nie wiem za co mam się zabrać. Trochę się tego nazbierało, a chciałabym dowiedzieć się, co działo się przez ten czas, kiedy mnie nie było. W pośpiechu robię sobie kawę i zabieram się do pracy. Godzinę później, drzwi windy się rozsuwają, a do pomieszczenia wchodzi Niall i  Harry
-Cześć Diana- uśmiecha się Harry, a ja krótko odpowiadam, po czym spoglądam na Nialla
-Cześć- mamrocze i idzie za przyjacielem do jego gabinetu, zamykając za sobą drzwi. Długo się w nie wpatruję, jednak w końcu powracam do zajęć. Nie mogę nic poradzić na to, że nie potrafię ponownie się skupić. Myśl, że jest gdzieś blisko, ale jest wściekły, kompletnie mnie rozprasza. Przerywam, kiedy drzwi ponownie się otwierają
-Dobra, przerobię to- blondyn mówi, po czym zamyka drzwi i zmierza do swojego gabinetu
-Niall- odzywam się, kiedy mija moje biurko
-Tak?- zatrzymuje się i spogląda na mnie zimnym wzrokiem
-Przestań to robić- odzywam się cicho
-Co? Jesteśmy w pracy. Przecież tego chciałaś, prawda?- mówi zimno
-Nie.- kręcę głową i przez chwilę mierzymy się wzrokiem.
-Mam sporo pracy- unosi wyżej teczkę, którą trzyma w ręce, pokazując mi ją. Odwraca wzrok i podąża do swojego gabinetu. Opadam na swój fotel i chowam twarz w dłoniach. Bezradnie w moich oczach, pojawiają się łzy i już po chwili płyną po moich policzkach.  Zdecydowanie nie tego chciałam. Przez te dni, było tak dobrze.. czy powrót do pracy musi oznaczać kłótnie i niepotrzebne spory? Może najlepszym rozwiązaniem byłoby to, gdybym się zwolniła? Przed nikim nie musielibyśmy udawać. Wszystko byłoby dobrze.. ale czy tego chcę? Przecież kocham pracę tutaj. U boku Nialla. Wzdycham i  wstaję, zmierzając do jego gabinetu. Nie może tak być. Ocieram łzy i bez pukania wchodzę do środka zamykając za sobą drzwi. Niall spogląda na mnie, zaskoczony i powoli odwraca się na fotelu w moją stronę, kiedy omijam jego biurko. Wstaje, kiedy zauważa moje łzy.
-Co..- zaczyna, ale przerywa, kiedy rzucam mu się na szyję i mocno przytulam. Chowam twarz w zagłębieniu jego szyi i czekam aż oplecie mnie ramionami, co w końcu robi. Dopiero wtedy się uspokajam.
-Niall nie wściekaj się, błagam- szepczę, nie ruszając się nawet o centymetr. Nic nie mówi, jednak jego dłoń, podąża do moich włosów, po czym rozpuszcza je i zaczyna je lekko gładzić
-Po prostu nie chcę, żeby..
-Cii..- przerywa mi i dalej kontynuuje swoją czynność
-Lubię być blisko ciebie, ale nie cierpię, kiedy jesteś na mnie zły- szepczę
-Przeszło mi, kiedy tutaj weszłaś- mówi mi do ucha i delikatnie całuje mnie w policzek. Podnoszę głowę, a on od razu ociera moje policzki
-Pobrudziłam ci koszulę- mamroczę, kiedy zauważam na kołnierzyku ślady, po tuszu do rzęs
-Nikt nie będzie się zastanawiał co to takiego. Przecież o nas nie wiedzą- mówi spokojnie, a jednocześnie z ironią w głosie
-N..
-Spokojnie. Będzie jak chcesz- przerywa mi po raz kolejny, a ja niezdarnie pociągam nosem
-Co?- pytam
-Sekretarka- wskazuje na mnie
-Szef- wskazuje na siebie.
-Przyjeżdżamy osobno. Wracamy osobno. Osobno jemy lunch i nie zwracasz się do mnie po imieniu.. zupełnie jak w normalnych relacjach w pracy.- nie wiem co mam powiedzieć, więc przenoszę ręce z jego szyi na kołnierzyk,  jeszcze do niedawna śnieżnobiałej koszuli
-Tak jak chcesz. Tak długo jak chcesz- mamrocze i przełyka ślinę
-Wracajmy do pracy- mówi, gładząc mój policzek
-Nie odtrącaj mnie- proszę go
-Nie robię tego. Ale każde z nas ma coś do zrobienia- mówi i wiem, że stara się być miły, chociaż coś kryje się za tymi słowami
-Wyjdziesz ze mną na lunch?- pytam z nadzieją
-Relacje pracownik -szef.. pamiętasz?- przypominam mi, a ja lekko kiwam głową.
-Poza tym, jesteś na niego umówiona z Ashley- dodaje.  No tak.. faktycznie.
-Dobra.. to idę.- mówię i ponownie omijam jego biurko.
-Diana- mówi, zanim otwieram drzwi
- Muszę ci coś powiedzieć. Wróć dzisiaj do mojego domu, a nie do mieszkania..co? Proszę. -składa propozycję. W głębi serca, strasznie się z tego cieszę, uśmiecham się lekko i kiwam głową na zgodę, po czym wychodzę z jego gabinetu.
~~Ashley~~
Połowę dnia spędziłam, na rozmyślaniu o sobie i Harrym. Czy faktycznie mówi prawdę? Nie zdradził mnie? Mówi, że nie, ale przecież..
Potrząsam głową i głęboko wzdycham. Jesteśmy razem, powinnam mu ufać. Skoro mówi, że tego nie zrobił, to tak było. Staram się sama sobie przemówić do rozsądku i naprawdę cieszę się, kiedy przychodzi pora lunchu. Spotkam się z Dianą i zapomnę o tym co się dzieje. Ubieram ciepło Lisę, po czym wyruszamy spacerkiem do pobliskiej restauracji, gdzie umówiłyśmy się z Dianą. Na dworze jest dość ciepło.. biorąc pod uwagę, że to już grudzień. Właśnie święta.. obserwuję Lisę, idącą przede mną i zastanawiam się, jak je spędzimy. Wspólnie z Harrym? Pojedziemy do cioci? Wiem, że Harry jest na nią wściekły, ale nie możemy ją za to winić. Owszem, powinna pilnować małej, ale to tylko mały wypadek. Lisie na szczęście nie jest nic więcej, oprócz złamanej ręki. Harry wspominał mi kiedyś o siostrze.. ciekawe czy ma z nią jakiś kontakt. Nigdy nie chciał ze mną rozmawiać o swojej rodzinie… jak stwierdził „której nie ma.” Będziemy musieli porozmawiać na temat świąt i wiem, że może to być bardzo burzliwy temat. Wchodzimy do restauracji i czekamy chwilę na Dianę. Oczywiście dziewczyna nie spóźnia się, jednak kiedy widzę jej słaby uśmiech, wiem, że coś jest nie tak.
-Cześć- wita się z nami i siada naprzeciwko mnie.
-Jak tam rączka?- od razu pyta małą
-Dobze. – odpowiada zadowolona Lisa. Wkrótce po tym, przy naszym stoliku pojawia się kelner, który przyjmuje nasze zamówienia.
-Coś jest nie tak?- pytam ją, kiedy młody chłopak odchodzi
-Tak- wzdycha i spogląda mi w oczy
-Coś z Niallem?- marszczę brwi
-Chyba mamy mały kryzys- mamrocze
-Jak to? Co się stało?- zaczynam się martwić. Diana zaczyna opowiadać o wydarzeniach z dzisiejszego poranka , przerywa, kiedy kelner przynosi nasze dania, po czym zaczyna mówić dalej. Kiedy kończy, nie wiem co jej powiedzieć. Pomagam małej oderwać kawałek kurczaka, po czym spoglądam na Dianę.
-Rozumiem cię. Sama nie wiem, jak zachowałabym się w takiej sytuacji. Gdyby pracownicy się dowiedzieli, byłoby to nieco krępujące- wzdycham
-Właśnie. A Niall tego nie rozumie. Jego zdaniem, to wszystko jest proste.- widzę, jak bardzo jest przygnębiona tą sytuacją. Po raz pierwszy, widzę ją smutną, bez tego uśmiechu, którym zaraża wszystkich wokół.
-To jego firma. Myśli, że coś takiego nie będzie miało miejsca- staram się go tłumaczyć i być na neutralnym gruncie. Nie stojąc, po niczyjej stronie.
-Nie wiem co mam robić. Chce, żebym przyjechała do niego wieczorem. Chce porozmawiać. Nie wiem o czym. I chyba trochę się tego boję- wyjaśnia, grzebiąc widelcem w talerzu
-To na pewno nic złego.- uśmiecham się do niej i wyciągam rękę, ściskając jej dłoń, chcąc tym samym choć trochę ją pocieszyć. Uśmiecha się lekko i staramy się przejść na nieco lżejsze tematy. Diana rozmawia z Lisą, a ja cieszę się, że przynajmniej na chwilę, zapomniałam o swoich problemach.
-Kurcze.. muszę już lecieć- Diana spogląda na zegarek, a uśmiech schodzi z jej ust.
-Nie chcę tam iść, szczerze mówiąc- tłumaczy
-Dasz radę. My z Lisą teraz pójdziemy na plac zabaw- staram się ją rozweselić
-Dobra. To miłej zabawy- mówi do dziewczynki i płacimy za nasze dania, po czym razem wychodzimy z restauracji
-Do zobaczenia- przytula mnie lekko
-Trzymaj się- uśmiecham się do niej i obserwuję jak odchodzi w stronę firmy... 





hej kochani witam was z nowym rozdziałem :) 
mam nadzieję że wam się podobał :) tak jak chcieliście o wiele więcej niż w poprzednim rozdziale pojawili się Niall i Diana :) 
 Dziękuję wam za wszystkie komentarze i mam nadzieję że równie dużo waszych opinii pojawi się również pod tym rozdziałem :) 
                                     16 komentarzy=nowy rozdział
 Mrs.Horan 

21 komentarzy:

  1. Świetny rozdzial ;) mam nadzieje ze Harry nie zdradzil Ashley. Nie ukrywam ze chcialabym wiecej relacji Lisa-Harry ale to tylko tak pisze ;) oby nastepny rozdzial byl szybko ^.^

    OdpowiedzUsuń
  2. Swietny jest dziekuje za nialla i diane uwielbiam ich chcialabym cie prosic zebys chociaz przez najblizszy czas nie pisala o nich scen +18 Bardzo ich nie lubie i jakos mnie tak zrazaja ale to tylko moje zdanie tak poza tym mysle ze zaprosil ja zeby spytac o to czy z nia zamieszka pozdrawiam<3

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ze scenami w pełni się zgadzam c: Też ich nie lubie ;/ ~Alissa

      Usuń
  3. świetne, czyżby rozmowa dotyczyła "drugiego" życia chłopców? czekam na następny :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Świetny!Kocham to opowiadanie!!!<3
    @blanka1499

    OdpowiedzUsuń
  5. Jest super, chociaż ja wolę więcej Ashley i Harry'ego ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja uwazam ze cale opowiadanie dotyczy ashley i harryego i przez cale opowiadanie byli moze 3 razy wiec nic sie nie stalo ze raz jest ich wiecej i mam nadzieje ze nie tylko raz bo ich uwielbiam .Nie chce byc zlosliwa :) tylko wyrazam swoja opine .Bardzo mi sie podoba pozdrawiam :****i zycze weny

      Usuń
  6. super, uwielbiam to opowiadanie :<3

    OdpowiedzUsuń
  7. Masz wielki talent, opowiadanie znalazłam niedawno i oderwać się nie mogę♡jest idealny, genialny i aghrr. Jednak jak dla mnie trochę za dużo perspektywy Nialla i Diany;-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jak dla mnie jest idealne dziekuje za nialla i diane<3

      Usuń
  8. Super! <3 Musisz częściej robić perspektywę Nialla i Diany bo naprawdę świetne ci to wyszło :) :*

    OdpowiedzUsuń
  9. Zgadzam sie powyzej

    OdpowiedzUsuń
  10. Ohhh boże Niall i Diana ♥ moze moglabys zalozyc kiedys osobnego bloga o nich bo oni sa swietni tak jak Harry i Ashley ♥ nie moge sie doczekac nastepnego buziaki ;**

    OdpowiedzUsuń
  11. Niall i Diana ❤ Jestem ciekawa co Ni ma jej do powiedzenia :o Dobrze , ze Hazz z Ashley sie dogadali i jest ok :D Rozdział świetny , nie mogę sie doczekac kolejnego rozdzialu -Wiktoria-@primasek1

    OdpowiedzUsuń
  12. Jak zwykle genialny rozdział, nie mogę doczekać się nexta <3

    Serdecznie zapraszam wszystkich lubiących opowiadania z nutką tajemnicy i fantastyki na opowiadanie Crazy mind oraz jego drugą część, Another mind.
    http://haveyougotcrazymind.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  13. Jestem zadowolona z rozdziału :)) ~Alissa

    OdpowiedzUsuń