sobota, 5 października 2013

Przypadkowe spotkanie cz.46



Znowu zostałam po godzinach, wiedziałam, że Niall nie zadzwoni bo ma koncert, a ja kiedy jestem w pracy to nie myślę o nim…. o nas….
                                                                      ******
Tak jak myślałam nie zadzwonił. Wyszłam z kawiarni i skierowałam się w stronę mieszkania. Było ciemno i późno więc co chwilkę przyspieszałam kroku, oglądając się za siebie i sprawdzając czy nikt za mną nie idzie. Weszłam do mieszkania zatrzaskując za sobą drzwi i zamykając je na klucz. Wzięłam gorącą kąpiel i natychmiast zasnęłam owinięta w ciepłą pościel. Tak mijały mi kolejne dni… tygodnie… Poranna rozmowa z Niallem i udawanie, że wszystko jest ok., praca do późna w nocy i jak najszybszy powrót do domu z obawy, że ktoś za mną pójdzie, krótki sen i na nowo… Od wyjazdu Nialla i chłopaków w trasę minęły już 3,5 tygodnia. Niall wciąż dzwonił i troszczył się o mnie chociaż tak, wiele nie wiedział… Dzisiaj była niedziela dzień wolny… Od niedawna nienawidzę tego dnia, bo wtedy nie wiem co mam ze sobą zrobić. Wstałam i wciągnęłam na siebie koszulkę, którą dostałam od Nialla, tylko ona wciąż nim pachniała. Wyszłam do kuchni zrobić sobie ciepłej herbaty i dać jeść psu. Wróciłam do sypialni i położyłam się na łóżku, co jakiś czas robiąc
kolejny łyk stygnącej już cieczy. Wciąż myślałam tylko o nim… Niall, Niall, Niall… tylko on siedział mi w głowie, zastanawiałam się co robi… nie wiedząc kiedy zasnęłam. Obudziłam się o godzinie 20:09, dziś Niall nie miał koncertu. Było już ciemno, a na niebie pierwszy raz od dawna pojawił się księżyc. Uśmiechnęłam się przypominając sobie słowa chłopaka z naszego ostatniego, wspólnego wieczoru przed wyjazdem „Staniesz w oknie i spojrzysz w księżyc, a ja obiecuję ci, że ja też będę na niego patrzył. I będzie tak jakbyśmy byli razem, obok siebie tak jak teraz.” Wzięłam telefon w rękę i wysłałam do chłopaka pustego smsa. Podeszłam do okna i spojrzałam w księżyc.
-------------------------------------Perspektywa Nialla-------------------------------------------------
Louis poszedł na miasto, więc w pokoju byłem sam. Położyłem się, a telefon rzuciłem tuż obok mnie. Nagle telefon się zaświecił co oznaczało przychodzącą wiadomość. Sms był od Amy. Był pusty co oznaczało, że potrzebuje mnie teraz, a ja nie mogę z nią w tej chwili być. Zerwałem się z łóżka i stanąłem w oknie spoglądając w księżyc. Wybrałem jej numer i przyłożyłem telefon do ucha. Odebrała właściwie od razu.
Rozmowa*
[N] Widzisz?- spytałem, dziewczyna zaśmiała się i odpowiedziała
[A] Tak, jest piękny, pojawił się dopiero dzisiaj

[N] Może i jest piękny, ale nie tak bardzo jak ty-powiedziałem szczerze
[A] Tak, jasne, gdybyś mnie teraz widział wystraszyłbyś się-zaśmiała się
[N] Z pewnością podszedłbym do ciebie i mocno pocałował, co masz na sobie?- spytałem
[A] Twoją koszulkę i krótkie szorty, a ty?- spytała zadziornie, zacząłem się śmiać
[N] Ja mam na sobie tylko bokserki i twój szal w ręku- powiedziałem szczerze, po drugiej stronie słuchawki zapadła cisza, w końcu się odezwała
[A] Torturuj mnie dalej- obydwoje zaczęliśmy się śmiać
[N] Chciałbym być teraz z tobą- wyznałem
[A] Ja też-odparła smutno- Kocham cię- dodała
[N] Ja ciebie też, bardzo i wiesz co…. -przerwałem
[A] Hmm…- spytała
[N] Za cztery dni będziemy w Londynie- prawie krzyknąłem, bo sam nie mogłem w to uwierzyć
[A] Ale jak to?
[N] Mamy krótką przerwę, a dokładniej 4 dni- wytłumaczyłem
[A] Ale się cieszę- krzyknęła
Pogadaliśmy jeszcze chwilkę i rozłączyliśmy się. Włożyłem jakąś koszulkę, a szal Amy zostawiłem na stoliku obok łóżka, położyłem się i wpatrzony w jej zdjęcie usnąłem.
---------------------------------Perspektywa Amandy-----------------------------------------------------
Kolejny dzień w pracy, nareszcie. Wstałam i się uszykowałam, ubrałam (to), a włosy związałam w niedbałego koka. Wyszłam na ulicę kierując się do Nandos.
[M] Hej- powiedziała Megi
[A] Hejka, jak tam?- spytałam
[M] Mały ruch na razie, a słyszałaś, że chłopacy przyjeżdżają do Londynu?-spytała
[A] Tak, ale się cieszę- przytaknęłam. Wreszcie udało nam się trochę porozmawiać. Później Megi obsługiwała klientów, a ja poszłam na zaplecze po kolejny zapas napoi. Kiedy już prawie stawiałam karton na podłodze zakręciło mi się w głowie, ale zignorowałam to. Postawiłam go w końcu i szybko się wyprostowałam. Tym razem nie było za dobrze, bo poczułam mrowienie w rękach, a zawroty się nasiliły, zrobiło mi się gorąco…. Potem była już tylko ciemność….

Część taka sobie, mam nadzieję że się podoba?
co jest że nie komentujecie? Już wam się nie podoba moje opowiadanie? :( 
Kolejna część nie wiem może jeszcze dzisiaj. Pamiętajcie że jeśli czytacie to komentujcie bo dla mnie to ważne a dla was to tylko chwilka, będę wam wdzięczna <3
Kocham was <3
Mrs.Horan

piątek, 4 października 2013

Przypadkowe spotkanie cz.45



Bez słowa odpalił samochód i skierował się w stronę powrotną…

                                                                            ******
Weszłam do jego mieszkania, było w nim tak cicho, spokojnie… Brakowało mi go, jak tlenu czułam, że się duszę. Wzięłam swoją torbę z rzeczami i Kevina, zamknęłam drzwi do mieszkania Nialla i wróciłam do siebie. Po powrocie dałam psu jeść i poszłam z nim na spacerek. Na dworze zrobiło się dosyć chłodno, ale i tak przeszłam cały park i usiadłam na jednej z ławek. Fajnie byłoby gdyby obok siedział Niall, ale to
nie możliwe. Połaziłam po mieście bez celu i o 18:00 wróciłam do domu. Wzięłam prysznic i ubrałam się w piżamkę. Położyłam się do łóżka i już prawie zasypiałam kiedy zadzwonił telefon. Na wyświetlaczu pojawił się napis „Niall <3” Szybko się podniosłam i z uśmiechem wcisnęłam zieloną słuchawkę, wiedząc, że za chwilkę usłyszę jego cudny głos. Rozmowa telefoniczna*

[N] Hej skarbie obudziłem cię?- spytał, dało się usłyszeć, że jest zmęczony

[A] Nie jeszcze nie spałam,a co u ciebie?- spytałam

[N] Wszystko ok., jesteśmy w hotelu i dzielę pokój z tym wariatem Louisem- zaczął się śmiać, a gdzieś za nim usłyszałam „Słyszałem!” Oboje z Niallem zaczęliśmy się śmiać, a Niall dokończył- przepraszam, że wcześniej nie zadzwoniłem, ale nie miałem kiedy, a co u ciebie jak tam dzień?

[A] Nawet nieźle, ale wróciłam do swojego mieszkania- powiedziałam, nie chciałam go oszukiwać.

[N] Dlaczego?-spytał

[A] Tak będzie lepiej- zamilczałam i po chwili dodałam- dla mnie

[N] Myślałem, że zostaniesz- był zawiedziony słyszałam to w jego głosie

[A] Nie bądź zły, pomyślimy o tym później ok.?-spytałam

[N] Jasne, skarbie jestem padnięty, a Louis właśnie wylazł z łazienki, więc idę wziąć prysznic i kładę się spać ok.?-spytał, trochę było mi smutno, że już kończymy rozmowę ale rozumiałam go. To był ciężki dzień.

[A] Jasne, rozumiem

[N] Zadzwonię jutro obiecuję, kocham cię pa- powiedział

[A] Pa

Koniec rozmowy telefonicznej*

Odłożyłam telefon na stolik i poszłam spać. Rano obudził mnie budzik. Dziś było zimno i padał deszcz więc ubrałam (to), a włosy spięłam w kucyka. Nakarmiłam Kevina i sama wypiłam szklankę soku. Wyszłam do pracy… Klientów nie był za wiele, ale postanowiłam zostać po godzinach i pomóc drugiej zmianie, którą szef wprowadził od niedawna. Teraz Nandos było czynne prawie całą dobę. Megi trzymała się lepiej ode mnie, wyszła z pracy jak tylko skończyła swoją zmianę. Nie rozmawiałyśmy za wiele. O 20:00 zadzwonił Niall, ale nie odebrałam, nie mogłam zdziwiłby się, że jeszcze jestem w pracy. Oddzwoniłam do niego jak wyszłam z kawiarni o 22:30. Wyjaśniłam mu, że nie mogłam rozmawiać bo byłam pod prysznicem. U niego wszystko było dobrze, jutro grają pierwszy koncert. Wróciłam do mieszkania, zjadłam kanapkę i wzięłam prysznic. Usiadłam w łóżku i weszłam jeszcze na TT. Było na nim dużo tweetów do mnie. Fanki pisały do mnie, że mnie wspierają i że życzą nam szczęścia, ale były i takie, które wciąż hejtowały mnie. Wyłączyłam laptopa i poszłam spać. Kolejny dzień… jak zwykle…wstałam, żeby przygotować się do pracy, o 9:04 dostałam smsa od Nialla, żebym włączyła komputer. Chciał porozmawiać, włączyłam skypa i zaczęliśmy gadać, zajęło nam to jakieś półtora godzinki. W między czasie do rozmowy przyłączył się Louis i Harry. Było nawet zabawnie. W końcu musieliśmy zakończyć rozmowę bo ja musiałam iść do pracy, a oni na wywiad. Znowu zostałam po godzinach, wiedziałam, że Niall nie zadzwoni bo ma koncert, a ja kiedy jestem w pracy to nie myślę o nim…. o nas….

 ta jak i poprzednia część do bani :( niestety 
przepraszam że kolejna część dopiero dzisiaj ale wcześniej nie mogłam :(
kolejna część jutro :)
czekam na komentarze :)
mogę wam zdradzić że Amy się pogrąży... będzie miała kłopoty...  
Mrs.Horan

środa, 2 października 2013

Przypadkowe spotkanie cz.44



Niall wziął go i spakował do swojej walizki z najważniejszymi rzeczami na koncert.
                                                               *******
W końcu skończyliśmy, a ja usiadłam bezsilnie na łóżku. Do wyjazdu z mieszkania Nialla zostało pół godzinki. Niall poszedł wziąć prysznic i się przebrać, a ja postanowiłam zrobić mu coś do jedzenia. Szybko zrobiłam kilka naleśników
[N] A co tak ładnie pachnie?- pytał stając w progu kuchni
[A] Naleśniki- powiedziałam ze sztucznym uśmiechem
[N] Uhm, już mi ślinka cieknie.-powiedział i usiadł. Postawiłam przed nim talerz z
daniem, a sobie nalałam soku
[N] Nie jesz?-spytał, zajadając się ulubioną przekąską
[A] Nie jestem głodna, zjem później- powiedziałam pijając napój. Chłopak uśmiechnął się i dokończył jeść. W końcu wybiła godzina, której nie chciałam. Musieliśmy już wychodzić. Przyjechał po nas ochroniarz i zabrał wszystkie walizki do samochodu. My zajęliśmy miejsce pasażerów. Kiedy kierowca ruszył nie odezwałam się ani słówkiem. Przez całą drogę, do mieszkania Liama milczałam
[N] Joe ,jak polecimy ty odwieziesz Amy do mnie do mieszkania i jak zadzwoni do ciebie, to przyjedziesz do niej ok.?- spytał silnego mężczyzny siedzącego za kierownicą
[J] Jasne, Niall możesz na mnie liczyć- powiedział i uśmiechnął się do blondyna. Dalej panowała cisza, dopóki nie zatrzymaliśmy się pod właściwym adresem. Wysiedliśmy, a Joe odprowadził nas do drzwi i wrócił do auta. Niall wziął mnie za rękę i już po chwili Liam otworzył nam drzwi. W środku był już Louis, Harry, Zayn i Megi okazało się, że czekali tylko na nas. Przywitałam się ze wszystkimi i przytuliłam z dziewczyną. Tylko ona wiedziała co czuję.
[L] No to skoro już jesteście to możemy jechać na lotnisko- powiedział do nas z uśmiechem Liam. Byli tacy podekscytowani i zadowoleni… ciężko było mi na to patrzeć, ale ważne, że Niall jest szczęśliwy. Nie mogę mu zabronić spełniać swoje marzenia. Z resztą też jestem ich fanką więc… Kolejny ochroniarz wynosił walizki z mieszkania tym razem były to rzeczy Liama. Zayn trzymał Megi za rękę, a Niall mnie. Czułam się dziwnie wiedząc, że są to nasze ostatnie chwile razem. Teraz zobaczymy się dopiero za kilka miesięcy… Wsiedliśmy z powrotem do auta, a z nami Louis. Jego bagaże jechały w samochodzie Zayna.
[Lo] Wow! Już nie mogę się doczekać pierwszego koncertu- powiedział zadowolony Louis
[N] Tak ja też- przytaknął mu Niall. Chłopacy przez całą drogę gadali o trasie, a ja się uważnie przysłuchiwałam. Samochód zatrzymał się pod wielkim budynkiem z napisem „LOTNISKO” , weszliśmy do środka gdzie przywitało nas kilku fanów. Chłopacy rozdali autografy i ruszyli do kasy gdzie kupowało się bilety. Siedziałam na krzesełku, udając, że wszystko jest w porządku, a tak naprawdę czułam się fatalnie. Nagle usłyszałam głos Nialla
[N] Kotku- przykucną tuż przede mną- musimy już iść- powiedział z bólem. Wstałam i z całej siły go przytuliłam. Z moich oczu zaczęły lecieć wielkie łzy.
[N] Nie płacz, zobaczysz wszystko zleci, będę dzwonił codziennie, pisał i pamiętaj o naszej umowie dobrze? Pamiętaj, Kocham cię. I tęsknię tak samo jak ty. Już tęsknię.- powiedział cały czas trzymając mnie w objęciach
[A] Niall, ja….- nie mogłam nic powiedzieć, bo łzy na siłę chciały płynąć z moich oczu- Też cię kocham… też już tęsknię….- chłopcy lecieli do Nowego Jorku i moją wypowiedź przerwał mi komunikat „ Pasażerowie lotu 169, do Nowego Jorku są proszeni do odprawy” co spowodowało, że zaczęłam płakać jeszcze bardziej. Widziałam, że chłopacy podchodzą do nas i czekają, żeby się pożegnać. Niall spojrzał mi w oczy i pocałował mnie tak jakbyśmy mieli się już nie zobaczyć. W końcu się od siebie oderwaliśmy. Pożegnałam się z Liamem, Louisem, Harrym i Zaynem. Mieli już odchodzić kiedy Niall się zatrzymał i ostatni raz pocałował mnie bardzo mocno. Odwrócił się i poszedł… Nie wiedziałam co mam ze sobą zrobić. Podeszła do mnie Megi starając się mnie uspokoić. Ona także płakała, przecież była z Zaynem… Spojrzałam przez wielkie okno na pas, na którym stał samolot chłopaków. Po 10 minutach wystartował… Wyszłyśmy z lotniska, Megi wsiadła do samochodu gdzie był ochroniarz Mulata, a ja zajęłam miejsce obok Joe'a. Bez słowa odpalił samochód i skierował się w stronę powrotną…


Przepraszam że tak późno ;( nie miałam neta :(
ale już jest ;) będzie 15 komentarzy??? byłoby super :) 
część do niczego, więc mam nadzieję że szczerze skomentujecie ;) 
kolejną część dodam jutro ale napewno wieczorem gdzieś o 19:30
kocham was :**
Mrs.Horan

wtorek, 1 października 2013

Pytanko ;)

Co mam zmienić na tym blogu????
może mogę zrobić coś żeby był lepszy???
wypowiadajcie się na ten temat będę wdzięczna ;)
Mrs.Horan 
ps.część 43 niżej 
 |
 |
V
nie związane z tematem ale lubię to zdjęcie ;)

Przypadkowe spotkanie cz.43



Po jakiś 3 godzinach zabawy, kiedy wypiłam już parę drinków wyszłam na balkon chcąc złapać trochę świeżego powietrza.
                                                                         ******* 
W głowie czułam już lekkie wirowanie, ale nie byłam jeszcze pijana. Wdychałam świeże powietrze i wsłuchiwałam się w muzykę, która była stłumiona przez drzwi balkonu. Nagle ktoś wszedł za mną. Poczułam, że ktoś za mną stoi i obejmuje mnie w pasie.
[N] Co robisz?- spytał Niall, w powietrze natychmiast wmieszał się zapach jego cudownych perfum z lekką nutką wypitego przez niego alkoholu.
[A] Przyszłam odetchnąć i pomyśleć- powiedziałam delikatnie wtulając się w niego plecami. Chłopak jeszcze bardziej zacisnął ramiona na moim ciele i spytał
[N] O czym?
[A] O nas Niall- odpowiedziałam
[N] O wyjeździe? -spytał, szeptając mi do ucha, po czym pocałował zagłębienie tuż za moim uchem. Nie chciałam kłamać.
[A] Tak, będę tęsknić- odpowiedziałam, odwracając głowę tak, że jego usta znajdowały się tuż przy mojej skroni. Poczułam, że się uśmiecha i otwiera usta, żeby coś powiedzieć.
[N] Zróbmy tak…. zawsze wieczorem, kiedy będziesz kłaść się spać wyślesz do mnie pustego smsa. Staniesz w oknie i spojrzysz w księżyc, a ja obiecuję ci, że ja też będę na niego patrzył. I będzie tak jakbyśmy byli razem obok siebie tak jak teraz.- powiedział wskazując na księżyc i delikatnie pocałował mnie w miejsce gdzie jego usta stykały się z moją głową i spytał- dobrze?- z moich oczu poleciały łzy, a ja pokiwałam głową na znak zgody i odwróciłam się do niego, z całej siły go przytulając.
[N] Nie płacz, proszę- powiedział cichutko, głaszcząc mnie po włosach. Spojrzałam na niego i powiedziałam
[A] Nie mogę przestać, jutro cię nie będzie- wytarłam łzy i spojrzałam na niego, on także miał łzy w oczach. Dopiero teraz zobaczyłam, że mu też jest ciężko. Powiedział
[N] Dasz mi jakąś swoją rzecz? Cokolwiek?
[A] Jasne, że tak a ty mi?- spytałam
[N] Tak, a teraz chodź ze mną zatańczyć dobrze?- spytał otrząsając się i pociągając mnie w stronę drzwi. Poszłam za nim i przetańczyliśmy razem kilka świetnych kawałków. Niall ruszał się świetnie. Później zatańczyłam z Louisem tak jak mu obiecałam. Zayn i Liam też mnie poprosili do tańca. Przyszła kolej na Harrego. Niby między nami było ok. ale coś się zmieniło. Kiedy tańczyliśmy powiedział
[H] Będę tęsknił….- uśmiechnął się jak gdyby nigdy nic, a ja odpowiedziałam
[A] Ja też Harry, za wami wszystkimi- resztę tańca przemilczeliśmy. O 5:00 zabawa się skończyła. Wszyscy byli nieźle wstawieni. Z resztą nawet mi i Megi szumiało w głowie. Niall zadzwonił po ochroniarza, a ten po nas przyjechał. Co mnie zdziwiło blondyn i Liam  nie byli wcale tacy pijani. Jednak Zayn, Louis i Harry ledwo trzymali się na nogach. Megi i Liam postanowili, że zostaną i to ogarną. Razem z Niallem pojechałam do jego mieszkania. Chłopacy samolot mieli na 13:30, a o 12:00 mieli zbiórkę w mieszkaniu Liama, skąd najbliżej było na lotnisko. Musieliśmy wstać o 10:00, żeby Niall mógł się spakować. Więc jak najszybciej położyliśmy się spać. Budzik zadzwonił o ustalonej godzinie.
[A] Niall wstawaj- szturchnęłam go widząc, że chłopak dalej śpi
[N] Jeszcze chwilkę- wyjęczał
[A] Nie możesz, musisz się jeszcze spakować.- powiedziałam i wsiadłam mu na nogach, żeby otworzył oczy. Chłopak złapał mnie w pasie i przewrócił tak, że on teraz był nade mną.
[N] Chcesz się mnie pozbyć?- spytał zadziornie jednak zaraz pożałował tych słów, widzą smutek w moich oczach.
[A] Nie- powiedziałam, kładąc dłoń na jego policzku i zjechałam palcem po lini jego szczęki
[N] Przepraszam, nie chciałem, żeby to tak zabrzmiało- powiedział z powagą całują wewnętrzną stronę mojej dłoni.
taką koszulkę Niall dał Amy..<3
[A] Nic się nie stało- powiedziałam, wstając. Resztę poranka spędziliśmy na pakowaniu rzeczy Nialla. Było spakowane już 6 walizek, a jeszcze trochę nam zostało. Poszłam się ubrać (to) i wróciłam biorąc się za kolejny bagaż chłopaka. Niall podszedł do mnie, powodując, że wyprostowałam się z nad kolejnej walizki. Odwróciłam się, a chłopak trzymał w rękach swoją koszulkę.
[N] Pamiętasz co ci wczoraj obiecałem? To dla ciebie- powiedział dając mi swoją koszulkę. Wzięłam ją i spojrzałam
[A] Dziękuję, ale to twoja ulubiona- uśmiechnęłam się 
[N] Mam jeszcze kilka takich samych -powiedział. Ja podeszłam do swojej torby i wyjęłam z niej swój szal
[A] Ja też miałam ci coś dać- powiedziałam podając mu kawałek materiału. Niall wziął go i spakował do swojej walizki z najważniejszymi rzeczami na koncert…..


część dłuższa niż zwykle więc mam nadzieję że będzie jeszcze więcej komentarzy (może dobijemy do 20??) wiem przepraszam jestem natrętna 
przypominam że nie ma weryfikacji obrazkowej więc jest wam łatwiej
na prawdę nie wiem jak wam dziękować że jesteście ze mną ;) kocham was <3
 wiem że wy mnie nie ale... cóż 
  kolejna część chyba jutro... bo mam ją już napisaną więc...
Mrs.Horan