poniedziałek, 3 marca 2014

Strong cz.24



miłego czytania :D
[A] Do jutra- powiedziałam spokojnie. Cieszę się, że wychodząc stąd wiem, że kiedy jutro wrócę, znowu go zobaczę... uśmiechniętego, zabawnego i pełnego życia 
[H] Pa, kochanie- powiedział z uśmiechem, a ja nacisnęłam na klamkę i wyszłam na korytarz. Uśmiechnęłam się, sama do siebie i ruszyłam w stronę windy…
                                                                       ****
Po 25 minutach drogi, byłam już na miejscu. Wysiadłam z samochodu i ruszyłam w stronę domu. Weszłam do  środka i zapaliłam światło. Od razu wbiegłam na schody i udałam się do sypialni. Wyszukałam w szafie, krótkie szorty i wzięłam czystą koszulkę Harrego. Jestem pewna, że nie będzie miał nic przeciwko, jeśli w niej położę się spać, bo zawsze mi na to pozwalał. Wzięłam jeszcze telefon i weszłam do łazienki. Odkręciłam kurek i puściłam gorącą wodę do wanny, podczas kiedy ja zdejmowałam z siebie ubranie. Kiedy wanna była już pełna wody, ostrożnie zanurzyłam w niej swoje zmęczone ciało. Rozłożyłam się wygodnie i rozkoszowałam tą chwilą, rozmyślając o tym, co działo się przez ostatnie tygodnie. Bez wątpienia mogę stwierdzić, że był to najgorszy czas w moim życiu. Najpierw porwanie, które jest już wyryte w mojej pamięci, którego nigdy nie zapomnę, a potem ta sytuacja z Harrym, kiedy nie wiedziałam czy przeżyje… jednego byłam pewna, Harry miał rację, już czas żeby wrócić do normalności. Wszystko jest już dobrze i to, kiedy on wyjdzie ze szpitala, to tylko kwestia czasu. Wróci, a my zaczniemy wszystko od nowa. Boję się tylko o jego relacje z Lisą, które nie były zbyt dobre na początku. Gdzieś w mojej głowie, pojawił się Zayn. Nawet nie wiem, dlaczego o nim pomyślałam. Przypomniał mi się moment, kiedy chciał mnie pocałować. Nie powiedziałam o tym Harremu i lepiej, żeby tak zostało. To był impuls, a z resztą do niczego nie doszło, bo go odepchnęłam, więc nie ma powodu, dla którego Harry musiałby to wiedzieć. Są przyjaciółmi, a to mogłoby popsuć relacje między nimi. Zayn był dla mnie, tylko bardzo dobrym przyjacielem, który pomógł mi w najcięższej chwili, za co jestem mu bardzo wdzięczna, tak jak i reszcie chłopaków. Moje rozmyślenia przerwał dzwonek mojego telefonu. Niechętnie otworzyłam oczy i wyciągnęłam rękę z wody, po czym wytarłam ją w ręcznik, leżący na brzegu wanny. Nie patrząc nawet kto dzwoni, przyłożyłam telefon do ucha
[A] Halo- powiedziałam, lekko zachrypłym głosem
[H] Spałaś?- zapytał głos, po drugiej stronie słuchawki, a ja już byłam pewna, że to Harry.
[A] A to ty.. nie siedzę, sobie w wannie i rozmyślam- wyjaśniłam
[H] Czyli jednak mnie posłuchałaś, a o czym rozmyślasz?- zapytał, a ja wiem, że na jego twarzy jest szeroki uśmiech
[A] O nas- powiedziałam krótko, przygryzając przy tym dolną wargę
[H] Uhm… to myślisz, o tym co ja, szkoda, że mnie tam nie ma, wzięlibyśmy wspólną kąpiel- powiedział śmiejąc się
[A] Chyba żartujesz. Nie ma mowy. Jak byś tu był, to siedział byś w wannie sam.- powiedziałam lekko się zawstydzając
[H] Dlaczego? Byłoby fajnie, chyba się mnie nie wstydzisz?- zapytał nieco poważniej
[A] Daj spokój Harry- powiedziałam zażenowana tą sytuacją. Nie wiem co bym zrobiła, gdyby tutaj był i chciał się ze mną wykąpać. Byłoby mi głupio, gdybym musiała wyprosić go z łazienki.
[H] Ok. już przestaje- zaśmiał się i dodał- chociaż, na pewno ślicznie wyglądasz
[A] Harry- upomniałam go, kolejny raz, na co chłopak zareagował śmiechem
[H] Dzwoniłem do Nialla, więc Lisa zostanie u niego do jutra. Przywiezie ją do ciebie o 11:00- powiedział w końcu
[A] Głupio mi tak go o to prosić. To nasza córka, a ostatnio więcej czasu spędza z nimi niż ze mną. Nie jestem najlepszą matką, co?- zaśmiałam się, to żałośnie. Taka była prawda, ostatnio bardzo ją zaniedbałam
[H] Przestań, oni to rozumieją. Niall polubił Lisę, więc nie ma żadnego problemu. Jesteś świetną matką. Po prostu potrzebujesz, krótkiego odpoczynku. Zasługujesz na niego, po tym co się stało. Właściwie to powinienem cię za to przeprosić. To moja wina, że on cię krzywdził..- przerwałam mu.
[A] Nie chcę tego słuchać. Nie przepraszaj mnie. To był jakiś psychopata. To nie twoja wina. Jak się czujesz?- zapytałam, chcąc zmienić temat
[H] Dobrze, a ty?- zapytał
[A] Miałeś rację, potrzebowałam chwili relaksu. Siedzę w wannie, już jakieś pół godziny i  zaraz idę spać- powiedziałam z uśmiechem
[H] Ja mam zawsze rację- zaśmiał się i dodał- w takim razie dobranoc księżniczko. Kocham cię
[A] Dobranoc, ja ciebie też- powiedziałam, po czym się rozłączyłam. Wstałam w końcu z wanny i owinęłam się mięciutkim ręcznikiem. Dokładnie wytarłam swoje ciało i przebrałam w przyniesione ciuchy. Szybko wysuszyłam włosy i doprowadziłam je do porządku, układając je w niedbałego koka. Umyłam zęby i wreszcie, mogłam położyć się do łóżka. Zawinęłam się w czystą pościel i wtuliłam się w poduszkę Harrego. Kiedy już prawie zasypiałam, dostałam wiadomość, byłam pewna, że to Harry, więc odblokowałam telefon i przymrużyłam oczy, ponieważ wyświetlacz strasznie raził mnie w oczy. Był to sms od Zayna

 „Jak tam z Harrym? Wszystko ok.?”
Byłam trochę zdziwiona jego pytaniem, ale przecież żaliłam mu się w jego salonie tatuażu, więc postanowiłam mu odpisać
„Tak, byłam u niego. Wszystko jest w porządku. Dziękuję”
Na odpowiedź nie musiałam długo czekać
„Ok. w takim razie nie przeszkadzam. Dobranoc. xx „
Odpisałam mu szybko chcąc już zasnąć
„Dobranoc Zayn. xx” 
Odłożyłam telefon na szafkę przy łóżku i ponownie zaczęłam zasypiać. Tym razem nikt mi nie przerwał, więc szybko usnęłam.
 Mój spokojny sen przerwał koszmar… coś co zdarzało się prawie co noc. Przerażona usiadłam na łóżku, kiedy tylko otworzyłam oczy. Znowu byłam cała spocona, a włosy przykleiły się do czoła i policzków. Odgarnęłam kołdrę w róg łóżka i wstałam. Nie mogę znowu położyć się spać, kiedy tylko zamknę oczy, znowu to zobaczę. Wszystko zacznie wracać, a tego nie chcę. Podeszłam do okna i usiadłam na parapecie, po czym lekko uchyliłam okno. Wzięłam głęboki wdech i spojrzałam w niebo. Jestem roztrzęsiona, za każdym razem, kiedy obudzę się z tego koszmaru. Podkuliłam nogi pod szyję i objęłam je ramionami. Chciałabym, żeby teraz był tutaj Harry, żeby mnie przytulił i powiedział, że to był tylko zły sen… położyłam głowę na kolanach i wpatrywałam się w gwiazdy. Spojrzałam na zegarek, był środek nocy-01:45. Siedziałam w bezruchu jakieś 40 minut, do momentu, kiedy nie zaczęło mi się robić zimno, przez świeże i orzeźwiające powietrze, wpadające przez otwarte okno. Zamknęłam je i położyłam się na łóżku. Odwróciłam się na prawy bok i znowu podkuliłam nogi pod szyję. Przykryłam się odrobinę kołdrą i zamknęłam oczy. Muszę zasnąć, bo rano będę zmęczona, a Harry na pewno to zauważy. Nie powiem mu nic o koszmarach. Nie chcę, żeby o tym wiedział i się martwił. W końcu udało mi się ponownie zasnąć. Tym razem w spokojny sen..
---Harry….
Zasnąłem dziś dość późno. Cały czas rozmyślałem o tym, co się dzieje między mną a Ashley. Tak bardzo ją kocham, ale nie umiem tego odpowiednio wyrazić. Próbuję, ale to co robię to wciąż za mało. Nie wiedziałem, że można tak bardzo kochać drugą osobę. Od tamtego czasu, kiedy byliśmy razem dużo się zmieniło. Ja się zmieniłem. Jestem innym człowiekiem i mam nadzieję, że prędzej czy później, ona to zauważy. Wiem, że będzie trudno, nawiązać jakiś kontakt z Lisą, ale spróbuję. To moja córka… CÓRKA… jak to dziwnie brzmi. Nigdy nie chciałem mieć dzieci. Nie lubię ich, jednak Lisa jest inna, jest moim dzieckiem… owocem mojej dawnej miłości, która teraz wróciła. Całą noc przespałem dość spokojnie. Obudziłem się dopiero o 7:30, kiedy pielęgniarka przyszła dać mi leki. Połknąłem 3 tabletki i popiłem wodą, którą podała mi dziewczyna. Była to, ta sama pielęgniarka, która przyniosła wczoraj pizzę. Unikała mojego wzroku, najwidoczniej wciąż się mnie bała, albo raczej wstydziła, sam nie wiem. Szybko zrobiła to co musiała i prawie biegiem wyszła z sali. Zjadłem niewiele ze szpitalnego „śniadania” jeśli można to tak nazwać, bo wszystko było okropne. Nie wiem, jak oni mogą podawać ludziom coś takiego. O 8:30 przyszedł do mnie doktorek William
[W] Witam Harry, jak się czujesz?- zapytał spoglądając w papiery
[H] Dobrze, coraz mniej boli, już właściwie nie czuję- powiedziałem
[W] No dobra, więc zrobimy podstawowe badania. Zabiorę cię na prześwietlenie i sprawdzę jak goi się rana. Spróbujesz usiąść, dobrze?- zapytał i założył rękawiczki. Przyznam, że szybkie podniesienie się z łóżka, nie było łatwe, więc najpierw podparłem się na łokciach, a dopiero później dźwignąłem się na dłoniach.
[W] Pochyl się do przodu- wydał polecenie, a ja zrobiłem to o co prosił. Doktorek zdjął opatrunek i zaczął dokładnie przyglądać się miejscu, gdzie była kula.
[H] No i co tam widzisz doktorku?- zapytałem w końcu
[W] Mówiłem ci, żebyś mnie tak nie nazywał. Co do rany… jest bardzo dobrze. Ślicznie się zrasta. Jeszcze trochę i zostanie tylko blizna.- powiedział, a kolejna pielęgniarka, zaczęła nakładać nowy opatrunek. Lekarz klepnął mnie w ramie i dodał
[W] Szczerze, przyznam, że wątpiłem, że z tego wyjdziesz. To nie była byle jaka rana. To było naprawdę poważne. Wiesz ile milimetrów kula przeszła koło serca? Dosłownie 5. Jeszcze trochę, a nie rozmawialibyśmy tutaj.-
[H] Ale rozmawiamy. Zostawmy to już i powiedz mi co dalej. Skoro wszystko jest dobrze, to kiedy mnie wypiszesz?- zapytałem. Chciałem konkretów.
[W] Nie jestem w stanie ci tego, teraz powiedzieć. Jeśli zostanie tak, jak jest to tydzień góra dwa i wyjdziesz- powiedział
[H] Tak długo? A kiedy będę mógł wstawać?- zapytałem
[W] Możesz już zacząć, ale ostrzegam, że leżałeś prawie 3 tygodnie, więc mogą być małe problemy- powiedział, na co pokiwałem głową.
[W] Jedziemy teraz na prześwietlenie i już na dzisiaj dam ci spokój. Jak chcesz to możesz, próbować wstać, ale bądź ostrożny, bo jeśli naruszysz ranę, to mogą być komplikacje z gojeniem.- powiedział i na salę weszła pielęgniarka, która pchała wózek. Cholera to upokarzające. Odgarnąłem kołdrę i postawiłem nogi na zimnej posadce. Westchnąłem i odepchnąłem się rękoma od łóżka. Po jednej stronie stała pielęgniarka, a po drugiej lekarz, żeby w razie czego, mnie złapać. Kiedy tylko stanąłem, poczułem, że moje nogi są jak z waty, a kolana lekko mi się uginają. Zachwiałem się, więc od razu złapałem Willa za ramie.
[W] Harry usiądź- powiedział, kiedy znowu się zachwiałem
[H] Nie, jest ok. –powiedziałem i puściłem jego ramię. Czułem się, jak dzieciak, który uczy się chodzić, co jeszcze bardziej mnie wkurzało, więc zrobiłem dwa kroki i lekko się zaśmiałem. Usiadłem na wózku i pozwoliłem, żeby zwieźli mnie na badania. Z chodzeniem jest ok. ale wiem, że sam nie doszedłbym do kolejnej sali, oddalonej od mojej o jakieś 4 może 5 innych pomieszczeń…
---Ashley…
Obudziłam się o 9:30. Wyplątałam się z pościeli i poszłam do łazienki. Wzięłam prysznic i ubrałam się w wygodny zestaw (taki). Zrobiłam makijaż, a włosy związałam w kucyka. Zeszłam do salonu i postanowiłam zrobić śniadanie. Przygotowałam sobie kilka tostów i zaczęłam jeść. Posiłek przerwał mi dzwonek do drzwi. Wstałam i poszłam otworzyć moim gościom. Kiedy tylko otworzyłam drewnianą powłokę, zobaczyłam blond czuprynę, uśmiechnęłam się i spojrzałam na Lisę.
[A] Lisa- uśmiechnęłam się do niej i wpuściłam ich do środka
[L] Mama- dziewczynka, od razu wyciągnęła do mnie ręce, wiec podniosłam ja i mocno do siebie przytuliłam.

[A] No cześć, co tam, jak było u wujka Nialla?- zapytałam zadowolona, że wreszcie ją przytulam. Dziewczynka spojrzała na mnie i powiedziała
[L] Było fajnie, wujek cytał mi bajki, a dzisiaj zrobił mi naleśniki- uśmiechnęła się, na co Niall zrobił to samo
[N] Starałem się jak mogłem- powiedział
[A] Wejdziesz?- zapytałam
[N] Jasne- uśmiechnął się i wszedł dalej. Niall, wciąż chodził o kulach, więc powoli zmierzaliśmy do kuchni
[L] Mama, a wies ze wujka boli noga?- zapytała, a ja od razu spojrzałam na chłopaka.
[A] Boli cię?- zapytałam marszcząc czoło
[N] Trochę, ale nie ma się czym przejmować. Byłem u lekarza, to normalne- powiedział i oparł się o blat.
[A] Jesteś pewny?- postawiłam małą na podłodze, a ta od razu pobiegła do salonu
[N] Tak, widzę, że właśnie jesz- powiedział, wskazując na wysepkę, gdzie stał talerz z tostami
[A] Tak niedawno wstałam, chcesz?- zapytałam
[N] Niee.. jadłem już- powiedział z lekkim uśmiechem
[A] To może chociaż czegoś się napijesz?- znowu zapytałam. Pomimo to, że Niall był bardzo miły, nie zawsze czułam się komfortowo, kiedy rozmawialiśmy i czasami
zapadała między nami dziwna i ciężka do zniesienia cisza.
[N] Nie, przyjechałem taksówką, sam nie dam rady prowadzić, a jadę jeszcze do biura, więc będę się już zbierał- powiedział i zrobił mały krok
[A] Niall ja..- zatrzymałam go łapiąc za ramie, kiedy chłopak się odwrócił musiałam dokończyć- dziękuję ci za wszystko, za opiekę nad małą i w ogóle. Jesteś wielki- uśmiechnęłam się do niego i lekko uściskałam
[N] Nie musisz mi dziękować, mała jest świetna, a poza tym Harry, to mój przyjaciel, więc to normalne, że pomogłem- powiedział i razem zaczęliśmy iść w stronę drzwi.
[A] Lisa wujek już jedzie- zawołałam ją, a ona od razu przybiegła i wtuliła się w nogi chłopaka. Niall lekko się uśmiechnął pochylił się do przodu
[L] Będę mogła jesce do ciebie przyjechać?- zapytała, spoglądając na niego
[N] Nie wiem, musisz zapytać rodziców- odpowiedział jej z uśmiechem
[L] Mamo będę mogła?- Lisa zapytała mnie z nadzieją
[A] Może kiedyś, jeśli wujek będzie chciał- zaśmiałam się, a ona złapała Nialla za rękę, chcąc żeby się pochylił i dała mu buziaka w policzek
[L] To pa wujek- powiedziała, a ja otworzyłam mu drzwi
[N] Pa, Ashley powiedz Harremu, że później do niego wpadnę- powiedział, a ja kiwnęłam głową na zgodę i zamknęłam za nim drzwi.
[L] Pojedziemy do taty?- Lisa zapytała, mnie kiedy wracałyśmy do kuchni
[A] Tak tylko zjem śniadanie, dobrze?- uśmiechnęłam się do niej, a Lisa znowu pobiegła do salonu, dalej bawić się swoimi zabawkami. Dokończyłam tosty i spojrzałam na zegarek. Była 11:45. Harry na pewno, jest już po badaniach. Szybko włożyłam brudne naczynia do zmywarki i dopiłam sok do końca, po czym poszłam po Lisę.
[A] Kochanie jedziemy już, chodź- powiedziałam, a dziewczynka skończyła układać zabawki i przyszła do mnie. Poprawiłam jej ubranko i razem wyszłyśmy z domu. Zamknęłam drzwi na klucz i wsiedliśmy, w jedno z samochodów Harrego. O tej porze, były w mieście dość duże korki, więc droga zajęła nam trochę więcej czasu, niż zwykle. Kiedy wreszcie dojechaliśmy na miejsce, razem z Lisą zaczęłyśmy zmierzać w stronę sali Harrego. Nie wiem, kiedy Lisa podbiegła do jednej ze starszych pielęgniarek, którą już trochę znałam i powiedziała do niej
[L] Dzień dobry- uśmiechnęła się szeroko, co odwzajemniła starsza kobieta.
[P] No cześć. Przyjechałaś do taty?- pani przykucnęła obok niej
[A] Przepraszam panią, Lisa chodź pani ma dużo pracy- powiedziałam do dziewczynki, ale pielęgniarka zaprzeczyła
[P] A tak się składa, że teraz mam trochę czasu. Co ty na to, żebyśmy razem poszły na pyszne ciasto, a mama pójdzie do tatusia?- zapytała ją z uśmiechem
[L] Taak!- Lisie najwyraźniej bardzo spodobał się ten pomysł
[A] Nie wiem, czy to dobry pomysł, nie chcę pani odciągać od pracy. –powiedziałam zakłopotana
[P] Ależ to żaden problem, proszę się nie przejmować, za chwilkę ją pani przyprowadzę na salę, do Pana Harrego- powiedziała i dała rękę Lisie
[L] Mamo mogę plose?- zapytała mnie, z nadzieją, że się zgodzę
[A] No dobrze, ale bądź grzeczna –powiedziałam zrezygnowana i uśmiechnęłam się do pielęgniarki
[P] Za chwilkę wracamy- powiedziała i poszła. Spojrzałam na nie i poszłam dalej. Otworzyłam drzwi do sali Harrego i to, co zobaczyłam strasznie mnie przestraszyło. Przecież badania się już skończyły…. Łóżko było puste… 


jest kolejna część :) przepraszam że dopiero dzisiaj :/ tak jakoś wyszło :/ mam nadzieję że nie jesteście źli :) 
Nowa część pojawi się za jakieś 2 dni (chyba) mam teraz dużo nauki i niezbyt wiele czasu na pisanie części :/ mam nadzieję że się nie gniewacie :/ 
cóż mam nadzieję że i pod tą częścią pojawi się jak najwięcej komentarzy bo im ich więcej tym lepsza motywacja dla mnie :) jeśli macie jakieś pytania albo cokolwiek to pytajcie w komentarzach na każdy odpowiem więc potem sprawdźcie :) 
czekam na komentarze :) do następnej części 
Mrs.Horan 

sobota, 1 marca 2014

Strong cz.23



Miłego czytania ;) 
                           "A może po prostu zbyt rzadko zdajemy sobie sprawę, 
                                                 jak wielkie szczęście mamy obok..."
w poprzedniej części...
Było 25 połączeń nieodebranych i 6 wiadomości, które zaczęłam czytać.. „Ashley odbierz”, „Ashley musimy pogadać odbierz do cholery”, „Ash skarbie, przestań” a
reszta już była bardziej konkretna „Kurwa Ashley odbierz, ten pieprzony telefon! Gdzie jesteś?” nie wiedziałam czy dzwonienie do niego, to dobry pomysł, ale wybrałam jego numer i już po chwili usłyszałam jego głos….
----Harry…
Kiedy byłem już pewny, że Ashley nie odbierze i znowu nie będzie między nami dobrze, mój telefon zaczął dzwonić, spojrzałem zrezygnowany na wyświetlacz i zobaczyłem jej imię, więc natychmiast odebrałem
[H] Ashley? Nareszcie, gdzie ty jesteś? Daj mi to wszystko wytłumaczyć.. musimy porozmawiać- powiedziałem, od razu nie dając jej nawet dojść do słowa
[A] Musiałam się zastanowić, byłam u Zayna. Zaraz przyjadę do szpitala.- powiedziała krótko. U Zayna? Co do cholery?! Pokłóciliśmy się, a ona pojechała do niego? Nie wierzę…
[H] Jak to u Zayna?- zapytałem lekko wkurzony
[A] Zaraz będę pa.- powiedziała i szybko się rozłączyła. Jeszcze niedawno Zayn jej nienawidził, a teraz ona do niego jedzie, kiedy my mieliśmy kolejną sprzeczkę. Powinienem się cieszyć, że ją zaakceptowali, ale zachowanie Zayna wobec niej mnie trochę niepokoi… Na przyjazd Ashley nie musiałem czekać długo, po jakiś 20 minutach weszła na moją salę. Zamknęła za sobą drzwi i stanęła, po czym spuścił wzrok, nadal stojąc daleko ode mnie.
[H] Ashley, możesz podejść bliżej? Nie będziemy chyba tak rozmawiać?- zapytałem chcąc, nieco podciągnąć się na łóżku, co nie bardzo mi wyszło
[A] Harry, nie chcę żebyś to robił- powiedziała i wreszcie jej śliczne oczy, spojrzały prosto w moje.
[H] Byłaś u Zayna?- zapytałem, musiałem najpierw się tego dowiedzieć, dokładnie
[A] Tak byłam, dlaczego zmieniasz temat?- oburzyła się siadając na krzesełku, obok mnie
[H] Nie zmieniam, po prostu jestem ciekawy, po jaką cholerę do niego pojechałaś- powiedziałem nieco głośniej
[A] Nie pojechałam, spotkałam go przez przypadek! Przynajmniej idzie z nim normalnie porozmawiać!- krzyknęła, ze złością
[H] Tylko.. rozmawialiście?- wymsknęło mi się, zanim pomyślałem co mówię
[A] Słucham? Czy ty sugerujesz, że my…- powiedziała lekko mrużąc oczy
[H] Nie ja..- chciałem jakoś to odkręcić, ale mi przerwała
[A] Jesteś niemożliwy-prychnęła wściekła- jak możesz nas o to posądzać? Jesteś dupkiem Harry!- krzyknęła, mi prosto w twarz
[A] Zayn próbował mnie przekonać, do tego, żeby cię nie zostawiła kretynie- powiedziała po czym spuściła wzrok na swoje dłonie
[H] Ashley ty chyba nie…- cholera, ona chyba nie chce mnie zostawić
[A] Nie wiem Harry. Jadąc tutaj myślałam, że jakoś się dogadamy, a ty nawet mi nie ufasz- powiedziała, a ja natychmiast zacząłem zaprzeczać
[H] Ufam ci Ashley. Nie ufam Zaynowi… on lubi zabawiać się z dziewczynami, widziałem co robi, nie raz kiedy chodziliśmy na imprezy… ja nie chcę, żeby mi ciebie odebrał- powiedziałem
[A] Sama odejdę jeśli zawiedziesz Harry- powiedziała patrząc mi w oczy. Wyciągnąłem rękę i złapałem jej dłoń. Dziewczyna przez chwilkę się wahała czy jej nie zabrać, ale w końcu nie zareagowała i pozwoliła mi dalej ją trzymać
[H] Daj mi szansę, a nie pożałujesz. Obiecuję, że wszystko się ułoży- zapewniałem ją, lekko pocierając kciukiem, zewnętrzną stronę jej dłoni
[A] Masz zamiar brać udział w akcjach, jak sobie to wszystko wyobrażasz? Mam siedzieć spokojnie, kiedy ty będziesz narażać swoje życie, dla jakiegoś pieprzonego zlecenia?- powiedziała, wciąż mówiąc nieco głośniej
[H] Nic mi nie będzie. Nie często się odsłaniam, a jak już, to jak widzisz szybko z tego wychodzę- powiedziałem cicho
[A] Dwa tygodnie w śpiączce Harry, to jest twoim zdaniem szybko? Harry nie mogłeś sam oddychać! Reanimowali cię! Mogłeś umrzeć! Wiesz jak się czułam, kiedy pierwszy raz cię zobaczyłam, na tamtej sali? Byłeś taki zimny, wyglądałeś jakbyś spał, ale bałam się, o każde bicie twojego serca. Bałam się, że zamiast tego pikania, usłyszę ciągły sygnał oznaczający, że.. –dziewczyna mówiła, ze łzami w oczach, ale teraz po jej policzkach, popłynęły wielkie łzy. Cierpiała… teraz widziałem, jak bardzo cierpiała, kiedy moje życie wisiało na włosku. Pociągnąłem lekko, za jej rękę, tym samym powodując, że Ashley wstał z krzesła i usiadła na brzegu mojego łóżka. Spuściła wzrok, żebym nie widział jej łez, ale ja złapałem za jej podbródek i uniosłem nieco jej twarz. Ashley spojrzała mi w oczy, jednak po chwili znowu odwróciła wzrok. Wytarłem jej łzy, które wciąż spływały po policzkach i powiedziałem
[H] Już tutaj jestem. Żyję. Nie zamierzam znaleźć się tutaj ponownie. Mogę ci obiecać, że będę na siebie uważać, ale nie odejdę, nie zostawię chłopaków samych, robię to od dawna i musisz się z tym pogodzić.- powiedziałem ostrożnie
[A] Boję się- powiedziała i położyła głowę na mojej klatce, uważając przy tym, żeby mnie nie przycisnąć zbyt mocno. Zacząłem delikatnie przeczesywać, jej włosy ręką
[H] Nie musisz się o mnie bać wystarczy, że będziesz przy mnie, a uwierz mi, nie dam się zabić wiedząc, że w domu czekasz na mnie ty razem z Lisą.- powiedziałem cicho
--Ashley…
Podniosłam głowę i spojrzałam mu w oczy. Musiałam mu to powiedzieć…
[A] Harry jeśli coś ci się stanie. Jeżeli znowu… jak wylądujesz w szpitalu, postawię ci warunek. Będziesz musiał wybrać, albo ja albo akcje.
[H] Dobrze.. jeśli tego chcesz, to wtedy zdecyduje- powiedział z lekkim uśmiechem, a ja z powrotem położyłam głowę, na jego klatce piersiowej.
[H] Chłopacy powiedzieli mi, że byłaś załamana, kiedy byłem w śpiączce, że nie jadłaś, ani nie rozmawiałaś z nikim, jedynie mówiłaś do mnie. To prawda?- zapytał, a ja poczułam, jak na moje policzki zaczyna wpływać dość mocny rumieniec. Na szczęście leżałam na nim, więc nie widział zbyt wiele
[A] Nie chcę o tym rozmawiać- bąknęłam, ale Harry poruszył się, więc musiałam podnieść głowę
[H] Musimy omówić wszystko Ashley, żadnych niedomówień ani tajemnic- powiedział i dotknął mojego policzka
[A] Ok.- usiadłam i zaczęłam mówić- Większość czasu spędzałam tutaj, Zayn z Niallem zajmowali się Lisą, a ja nawet kilka razy, tutaj spałam. Potrafiłam przesiedzieć z tobą cały dzień i mówić do ciebie. Nie chciałam tracić cię z oczu, gdyby.. znaczy chciałam tutaj być, jak byś się obudził, albo…- przerwałam, bo „to” słowo nie mogło przejść przez moje gardło. Spojrzałam na niego, a on uważnie mi się przyglądał, ze współczuciem i troską w oczach. Wciąż siedziałam obok niego na łóżku, więc Harry położył swoją dłoń, na mojej ręce, chcąc dodać mi otuchy
[A] Chcieli mnie nawet wysłać do psychologa- zaśmiałam się sztucznie- ale nie dałam się namówić.
[H] To dlatego tak schudłaś- stwierdził- bo nie jadłaś- dodał
[A] Piłam litry kawy, chociaż dobrze wiesz, że za nią nie przepadam, zjadłam może czasami, jakąś szybką przekąskę, gdy któryś z chłopaków mnie do tego zmusił, przed wyjściem do szpitala- powiedziałam, lekko ściskając jego dłoń
[H] Ashley, mam dla ciebie propozycję- powiedział nagle
[A] Jaką?- zapytałam zdziwiona
[H] Zaraz coś zamówimy, dla ciebie do jedzenia. Zjesz porządny posiłek i pojedziesz do domu- powiedział
[A] Nie, nigdzie nie jadę- powiedziałam stanowczo
[H] Kotku, musisz odpocząć, pojedziesz do domu, weźmiesz długą i relaksującą kąpiel. Potem położysz się spać i porządnie się wyśpisz.
[A] Nie chcę. Chcę tutaj zostać, z tobą.- odpowiedziałam i lekko się zawstydziłam
[H] Ashley, już jest ze mną dobrze. Nie musisz się martwić. Zrób to dla mnie i wróć do normalności. Zasługujesz teraz na odpoczynek. Gdybym mógł, sam bym tego dopilnował, ale domyślam się, że nasz doktorek nie wypuściłby mnie stąd dzisiaj.- Harry zaśmiał się, na co zareagowałam tak samo jak on
[A] Nawet nie próbuj wstawać.- powiedziałam przez śmiech
[H] Więc mnie posłuchaj. Jedź do domu i odpocznij, ale najpierw zjesz przy mnie, bo nie uwierzę, kiedy zadzwonię i zapytam czy jadłaś, a ty przytakniesz. Za dobrze cię znam.- powiedział
[A] A co z Lisą? Muszę po nią jechać, chłopacy i tak już wystarczająco długo się nią zajmują.- powiedziałam, szukając jakiejkolwiek wymówki.
[H] Zadzwonię do Nialla. Na pewno nie będzie, miał nic przeciwko temu, żeby Lisa była u niego jeszcze dzisiaj do wieczora, albo została na noc. Potem ją do ciebie przywiezie- powiedział Harry z uśmiechem
[A] Nie docierają do ciebie, żadne moje argumenty, co? Musi wyjść na twoje?- zaśmiałam się, lekko szturchając chłopaka. Harry uśmiechnął się szeroko i zapytał
[H] To jak zgoda?- wyciągnął rękę w moją stronę, a ja uniosłam brwi i przygryzłam lekko dolną wargę. Nie wygram z nim, więc dlaczego nie.
[A] Zgoda- uścisnęłam jego dłoń, a Harry to wykorzystał i pociągnął mnie tak, że teraz moja twarzy była kilka centymetrów od jego.

[H] Grzeczna dziewczynka- powiedział cicho i spojrzał na moje usta. Powoli zaczął się do mnie zbliżać, więc postanowiłam to trochę przyspieszyć i wpiłam się w jego pełne i miękkie usta. Na początku pocałunek był delikatny i powolny, jednak kiedy pozwoliłam Harremu na więcej, jego język wraz z moim zaczął walczyć, o jakąkolwiek dominację. Wplotłam palce w jego włosy i delikatnie pociągnęłam za końcówki, na co Harry lekko się uśmiechnął, nie przerywając pocałunku. Trwało to dłuższą chwilę, ale kiedy w końcu to przerwałam, Harry jeszcze raz złożył na moich ustach krótki całus, po czym potarł moją dolną wargę kciukiem i powiedział
[H] Kocham cię Ashley- uśmiechnęłam się, tak jak i on, po czym powiedziałam
[A] Kocham cię Harry- przeczesałam jego włosy ręką, a Harry zapytał
[H] No więc, co moja księżniczka chce zjeść?
[A] Harry nie jestem głodna- westchnęłam i ponownie usiadłam  
[H] Nie marudź i dzwoń coś zamówić- powiedział i wręczył mi telefon.
[A] Dobra, zamówię pizzę, ale zjesz ze mną?- zapytałam
[H] Ok.- uśmiechnął się, więc wybrałam odpowiedni numer i zamówiłam pizzę, którą oboje lubiliśmy najbardziej, czyli Margherite. Kiedy podałam adres, chłopak po drugiej stronie trochę się zdziwił, ale powiedział, że zamówienie zostanie przywiezione za jakieś 30 minut.
[H] Ślicznie- powiedział Harry, kiedy tylko się rozłączyłam
[A] Nie jestem dzieckiem- powiedziałam, udając obrażoną, na co chłopak tylko cicho się zaśmiał
[H] Ślicznie wyglądasz, kiedy się złościsz- powiedział w końcu
[A] Jesteś głupi- powiedziałam z uśmiechem, chcąc się z nim podroczyć
[H] Za to mnie kochasz- uśmiechnął się, a ja lekko uderzyłam go w ramię.
[A] Harry jak się czujesz?- zapytałam w końcu  
[H] Niczym się nie martw. Wszystko jest ok. naprawdę czuję się już dobrze. Kiedy cię tutaj nie było, przyszedł doktorek i powiedział, że jutro rano zabiorą mnie na badania kontrolne. Jak dobrze pójdzie, niedługo wyjdę stąd i wrócę do domu- powiedział spokojnie trzymając mnie za rękę.
[A] Na pewno?- zapytałam niepewnie i dodałam- boli cię coś? Przecież mi możesz powiedzieć- zachęciłam go, ale on tylko pokiwał głową i podniósł moją rękę do swoich ust, żeby złożyć na niej drobny pocałunek
[H] Wszystko jest ok.- powtórzył i znowu się uśmiechnął… matko Styles! Kocham ten uśmiech i przy okazji śliczne dołeczki. Kiedy to widzę, na mojej twarzy automatycznie również pojawia się uśmiech. Chwilę ciszy przerwała pielęgniarka, która weszła na salę
[P] Nie przeszkadzam?- zapytała, widząc niezadowoloną minę Harrego. Spojrzałam na niego i wysłałam mu znaczące spojrzenie, oznaczające „Przestań”
[A] Jasne, że nie-uśmiechnęłam się i usiadłam na krześle
[P] Ktoś przywiózł pizzę, mówiąc, że ktoś z państwa ją zamówił…- podniosła wyżej pudełko i spojrzała na mnie, unikając wzroku Harrego
[A] Tak, tak to ja ją zamówiłam- uśmiechnęłam się i wstałam, żeby odebrać karton od młodej dziewczyny
[P] No to, ja już nie przeszkadzam- uśmiechnęła się do mnie nieśmiało i wyszła. Odetchnęłam głęboko i odwróciłam się do chłopaka
[A] Harry no… musiałeś ją tak potraktować?- zapytałam
[H] Mogła chociaż zapukać- wskazał na drzwi oburzony i prychnął 
[A] Jesteś niemożliwy! To szpital tu się nie puka- powiedziałam i wróciłam na miejsce, obok niego
[H] Mimo wszystko, głupio się czułem.. to tak, jakby przyłapała mnie na seksie- wciąż był oburzony, a mnie, to jego porównanie tak rozśmieszyło, że nie miałam siły udawać poważnej i po prostu zaczęłam się śmiać
[H] Ej.. z czego się śmiejesz? –zapytał, poważnie jednak, już po chwili i on wybuchł śmiechem
[A] Trafne porównanie- powiedziałam w końcu
[H] No co, taka prawda- odezwał się w końcu
[A] Nie Harry, ona ma prawo tutaj wejść- uśmiechnęłam się i wstałam, żeby poprawić jego poduszki. Otworzyłam pudełko z pizzą i wzięłam jeden kawałek. Kiedy chciałam, wziąć pierwszy kęs, Harry się odezwał
[H] Wiesz.. źle się je na leżąco, a nie wiem czy mogę się podnieść, więc…- przerwał i spojrzał na mnie znacząco. Uśmiechnęłam się i zaczęłam go karmić. Jeden kęs był dla niego, a drugi dla mnie. Cieszę się, że pozwolił mi to zrobić, bo nigdy wcześniej nie było nawet o tym mowy. Po zjedzonej pizzy, którą skończyłam z ledwością. Wyrzuciłam puste pudełko i wróciłam do chłopaka
[H] Była pyszna prawda?- zapytał
[A] Ta, dawno jej nie jadłam i naprawdę mi smakowała- przytaknęłam i usiadłam obok niego
[H] W takim razie, teraz wracaj do domu, masz odpocząć to był długi dzień- powiedział i splótł nasze dłonie.
[A] Nie chcę, zostaje z tobą- powiedziałam i położyłam głowę na jego ramieniu
[H] Hej, obiecałaś. Musisz odpocząć, jest już 16:30, więc jedź do domu i weź długą kąpiel, zrelaksuj się, a Niall przywiezie Lisę wieczorem, albo mała zostanie u niego na noc. Wyśpisz się i przyjedziesz jutro. Nie musisz się spieszyć, bo rano i tak zabierają mnie na badania. –mówił lekko ściskając moją dłoń
[A] Chciałabym zostać-upieram się, przy swoim, chociaż wiem, że Harry nie ustąpi
[H] Ashley proszę.- podniosłam głowę i spojrzałam mu w oczy
[A] Dobra już sobie idę- wstałam i zabrałam wszystkie swoje rzeczy
[H] Daj buziaka na dobranoc- uśmiechnął się i czekał, aż to zrobię, więc pochyliłam się nad nim i krótko go pocałowałam. Należy mu się kara, za to, że każe mi jechać do domu.
[H] Co tak krótko? Nie zasnę- zrobił smutną minkę i czekał na to, co zrobię
[A] Nie licz na to- uśmiechnęłam się i podeszłam do drzwi
[A] Do jutra- powiedziałam spokojnie. Cieszę się, że wychodząc stąd wiem, że kiedy jutro wrócę, znowu go zobaczę... uśmiechniętego, zabawnego i pełnego życia  
[H] Pa, kochanie- powiedział z uśmiechem, a ja nacisnęłam na klamkę i wyszłam na korytarz. Uśmiechnęłam się, sama do siebie i ruszyłam w stronę windy…


matko nie było mnie 2 tygodnie... to tak szybko zleciało ale za razem czuję się jakby minęły wieki... 
tak jak obiecałam dodałam dzisiaj nową część co oznacza mój powrót.... 
dodałam część ale nie wiem czy ktoś tu jeszcze jest :/ 
mam nadzieję że tym co zostali i przeczytali część się spodobała :) 
jak możecie to skomentujcie będę przynajmniej wiedziała ilu z was zostało :) 
muszę to zrobić :/obowiązuje zasada 10 komentarzy= kolejna część 
:) miłego komentowania życzę :) 
Mrs.Horan