sobota, 1 marca 2014

Strong cz.23



Miłego czytania ;) 
                           "A może po prostu zbyt rzadko zdajemy sobie sprawę, 
                                                 jak wielkie szczęście mamy obok..."
w poprzedniej części...
Było 25 połączeń nieodebranych i 6 wiadomości, które zaczęłam czytać.. „Ashley odbierz”, „Ashley musimy pogadać odbierz do cholery”, „Ash skarbie, przestań” a
reszta już była bardziej konkretna „Kurwa Ashley odbierz, ten pieprzony telefon! Gdzie jesteś?” nie wiedziałam czy dzwonienie do niego, to dobry pomysł, ale wybrałam jego numer i już po chwili usłyszałam jego głos….
----Harry…
Kiedy byłem już pewny, że Ashley nie odbierze i znowu nie będzie między nami dobrze, mój telefon zaczął dzwonić, spojrzałem zrezygnowany na wyświetlacz i zobaczyłem jej imię, więc natychmiast odebrałem
[H] Ashley? Nareszcie, gdzie ty jesteś? Daj mi to wszystko wytłumaczyć.. musimy porozmawiać- powiedziałem, od razu nie dając jej nawet dojść do słowa
[A] Musiałam się zastanowić, byłam u Zayna. Zaraz przyjadę do szpitala.- powiedziała krótko. U Zayna? Co do cholery?! Pokłóciliśmy się, a ona pojechała do niego? Nie wierzę…
[H] Jak to u Zayna?- zapytałem lekko wkurzony
[A] Zaraz będę pa.- powiedziała i szybko się rozłączyła. Jeszcze niedawno Zayn jej nienawidził, a teraz ona do niego jedzie, kiedy my mieliśmy kolejną sprzeczkę. Powinienem się cieszyć, że ją zaakceptowali, ale zachowanie Zayna wobec niej mnie trochę niepokoi… Na przyjazd Ashley nie musiałem czekać długo, po jakiś 20 minutach weszła na moją salę. Zamknęła za sobą drzwi i stanęła, po czym spuścił wzrok, nadal stojąc daleko ode mnie.
[H] Ashley, możesz podejść bliżej? Nie będziemy chyba tak rozmawiać?- zapytałem chcąc, nieco podciągnąć się na łóżku, co nie bardzo mi wyszło
[A] Harry, nie chcę żebyś to robił- powiedziała i wreszcie jej śliczne oczy, spojrzały prosto w moje.
[H] Byłaś u Zayna?- zapytałem, musiałem najpierw się tego dowiedzieć, dokładnie
[A] Tak byłam, dlaczego zmieniasz temat?- oburzyła się siadając na krzesełku, obok mnie
[H] Nie zmieniam, po prostu jestem ciekawy, po jaką cholerę do niego pojechałaś- powiedziałem nieco głośniej
[A] Nie pojechałam, spotkałam go przez przypadek! Przynajmniej idzie z nim normalnie porozmawiać!- krzyknęła, ze złością
[H] Tylko.. rozmawialiście?- wymsknęło mi się, zanim pomyślałem co mówię
[A] Słucham? Czy ty sugerujesz, że my…- powiedziała lekko mrużąc oczy
[H] Nie ja..- chciałem jakoś to odkręcić, ale mi przerwała
[A] Jesteś niemożliwy-prychnęła wściekła- jak możesz nas o to posądzać? Jesteś dupkiem Harry!- krzyknęła, mi prosto w twarz
[A] Zayn próbował mnie przekonać, do tego, żeby cię nie zostawiła kretynie- powiedziała po czym spuściła wzrok na swoje dłonie
[H] Ashley ty chyba nie…- cholera, ona chyba nie chce mnie zostawić
[A] Nie wiem Harry. Jadąc tutaj myślałam, że jakoś się dogadamy, a ty nawet mi nie ufasz- powiedziała, a ja natychmiast zacząłem zaprzeczać
[H] Ufam ci Ashley. Nie ufam Zaynowi… on lubi zabawiać się z dziewczynami, widziałem co robi, nie raz kiedy chodziliśmy na imprezy… ja nie chcę, żeby mi ciebie odebrał- powiedziałem
[A] Sama odejdę jeśli zawiedziesz Harry- powiedziała patrząc mi w oczy. Wyciągnąłem rękę i złapałem jej dłoń. Dziewczyna przez chwilkę się wahała czy jej nie zabrać, ale w końcu nie zareagowała i pozwoliła mi dalej ją trzymać
[H] Daj mi szansę, a nie pożałujesz. Obiecuję, że wszystko się ułoży- zapewniałem ją, lekko pocierając kciukiem, zewnętrzną stronę jej dłoni
[A] Masz zamiar brać udział w akcjach, jak sobie to wszystko wyobrażasz? Mam siedzieć spokojnie, kiedy ty będziesz narażać swoje życie, dla jakiegoś pieprzonego zlecenia?- powiedziała, wciąż mówiąc nieco głośniej
[H] Nic mi nie będzie. Nie często się odsłaniam, a jak już, to jak widzisz szybko z tego wychodzę- powiedziałem cicho
[A] Dwa tygodnie w śpiączce Harry, to jest twoim zdaniem szybko? Harry nie mogłeś sam oddychać! Reanimowali cię! Mogłeś umrzeć! Wiesz jak się czułam, kiedy pierwszy raz cię zobaczyłam, na tamtej sali? Byłeś taki zimny, wyglądałeś jakbyś spał, ale bałam się, o każde bicie twojego serca. Bałam się, że zamiast tego pikania, usłyszę ciągły sygnał oznaczający, że.. –dziewczyna mówiła, ze łzami w oczach, ale teraz po jej policzkach, popłynęły wielkie łzy. Cierpiała… teraz widziałem, jak bardzo cierpiała, kiedy moje życie wisiało na włosku. Pociągnąłem lekko, za jej rękę, tym samym powodując, że Ashley wstał z krzesła i usiadła na brzegu mojego łóżka. Spuściła wzrok, żebym nie widział jej łez, ale ja złapałem za jej podbródek i uniosłem nieco jej twarz. Ashley spojrzała mi w oczy, jednak po chwili znowu odwróciła wzrok. Wytarłem jej łzy, które wciąż spływały po policzkach i powiedziałem
[H] Już tutaj jestem. Żyję. Nie zamierzam znaleźć się tutaj ponownie. Mogę ci obiecać, że będę na siebie uważać, ale nie odejdę, nie zostawię chłopaków samych, robię to od dawna i musisz się z tym pogodzić.- powiedziałem ostrożnie
[A] Boję się- powiedziała i położyła głowę na mojej klatce, uważając przy tym, żeby mnie nie przycisnąć zbyt mocno. Zacząłem delikatnie przeczesywać, jej włosy ręką
[H] Nie musisz się o mnie bać wystarczy, że będziesz przy mnie, a uwierz mi, nie dam się zabić wiedząc, że w domu czekasz na mnie ty razem z Lisą.- powiedziałem cicho
--Ashley…
Podniosłam głowę i spojrzałam mu w oczy. Musiałam mu to powiedzieć…
[A] Harry jeśli coś ci się stanie. Jeżeli znowu… jak wylądujesz w szpitalu, postawię ci warunek. Będziesz musiał wybrać, albo ja albo akcje.
[H] Dobrze.. jeśli tego chcesz, to wtedy zdecyduje- powiedział z lekkim uśmiechem, a ja z powrotem położyłam głowę, na jego klatce piersiowej.
[H] Chłopacy powiedzieli mi, że byłaś załamana, kiedy byłem w śpiączce, że nie jadłaś, ani nie rozmawiałaś z nikim, jedynie mówiłaś do mnie. To prawda?- zapytał, a ja poczułam, jak na moje policzki zaczyna wpływać dość mocny rumieniec. Na szczęście leżałam na nim, więc nie widział zbyt wiele
[A] Nie chcę o tym rozmawiać- bąknęłam, ale Harry poruszył się, więc musiałam podnieść głowę
[H] Musimy omówić wszystko Ashley, żadnych niedomówień ani tajemnic- powiedział i dotknął mojego policzka
[A] Ok.- usiadłam i zaczęłam mówić- Większość czasu spędzałam tutaj, Zayn z Niallem zajmowali się Lisą, a ja nawet kilka razy, tutaj spałam. Potrafiłam przesiedzieć z tobą cały dzień i mówić do ciebie. Nie chciałam tracić cię z oczu, gdyby.. znaczy chciałam tutaj być, jak byś się obudził, albo…- przerwałam, bo „to” słowo nie mogło przejść przez moje gardło. Spojrzałam na niego, a on uważnie mi się przyglądał, ze współczuciem i troską w oczach. Wciąż siedziałam obok niego na łóżku, więc Harry położył swoją dłoń, na mojej ręce, chcąc dodać mi otuchy
[A] Chcieli mnie nawet wysłać do psychologa- zaśmiałam się sztucznie- ale nie dałam się namówić.
[H] To dlatego tak schudłaś- stwierdził- bo nie jadłaś- dodał
[A] Piłam litry kawy, chociaż dobrze wiesz, że za nią nie przepadam, zjadłam może czasami, jakąś szybką przekąskę, gdy któryś z chłopaków mnie do tego zmusił, przed wyjściem do szpitala- powiedziałam, lekko ściskając jego dłoń
[H] Ashley, mam dla ciebie propozycję- powiedział nagle
[A] Jaką?- zapytałam zdziwiona
[H] Zaraz coś zamówimy, dla ciebie do jedzenia. Zjesz porządny posiłek i pojedziesz do domu- powiedział
[A] Nie, nigdzie nie jadę- powiedziałam stanowczo
[H] Kotku, musisz odpocząć, pojedziesz do domu, weźmiesz długą i relaksującą kąpiel. Potem położysz się spać i porządnie się wyśpisz.
[A] Nie chcę. Chcę tutaj zostać, z tobą.- odpowiedziałam i lekko się zawstydziłam
[H] Ashley, już jest ze mną dobrze. Nie musisz się martwić. Zrób to dla mnie i wróć do normalności. Zasługujesz teraz na odpoczynek. Gdybym mógł, sam bym tego dopilnował, ale domyślam się, że nasz doktorek nie wypuściłby mnie stąd dzisiaj.- Harry zaśmiał się, na co zareagowałam tak samo jak on
[A] Nawet nie próbuj wstawać.- powiedziałam przez śmiech
[H] Więc mnie posłuchaj. Jedź do domu i odpocznij, ale najpierw zjesz przy mnie, bo nie uwierzę, kiedy zadzwonię i zapytam czy jadłaś, a ty przytakniesz. Za dobrze cię znam.- powiedział
[A] A co z Lisą? Muszę po nią jechać, chłopacy i tak już wystarczająco długo się nią zajmują.- powiedziałam, szukając jakiejkolwiek wymówki.
[H] Zadzwonię do Nialla. Na pewno nie będzie, miał nic przeciwko temu, żeby Lisa była u niego jeszcze dzisiaj do wieczora, albo została na noc. Potem ją do ciebie przywiezie- powiedział Harry z uśmiechem
[A] Nie docierają do ciebie, żadne moje argumenty, co? Musi wyjść na twoje?- zaśmiałam się, lekko szturchając chłopaka. Harry uśmiechnął się szeroko i zapytał
[H] To jak zgoda?- wyciągnął rękę w moją stronę, a ja uniosłam brwi i przygryzłam lekko dolną wargę. Nie wygram z nim, więc dlaczego nie.
[A] Zgoda- uścisnęłam jego dłoń, a Harry to wykorzystał i pociągnął mnie tak, że teraz moja twarzy była kilka centymetrów od jego.

[H] Grzeczna dziewczynka- powiedział cicho i spojrzał na moje usta. Powoli zaczął się do mnie zbliżać, więc postanowiłam to trochę przyspieszyć i wpiłam się w jego pełne i miękkie usta. Na początku pocałunek był delikatny i powolny, jednak kiedy pozwoliłam Harremu na więcej, jego język wraz z moim zaczął walczyć, o jakąkolwiek dominację. Wplotłam palce w jego włosy i delikatnie pociągnęłam za końcówki, na co Harry lekko się uśmiechnął, nie przerywając pocałunku. Trwało to dłuższą chwilę, ale kiedy w końcu to przerwałam, Harry jeszcze raz złożył na moich ustach krótki całus, po czym potarł moją dolną wargę kciukiem i powiedział
[H] Kocham cię Ashley- uśmiechnęłam się, tak jak i on, po czym powiedziałam
[A] Kocham cię Harry- przeczesałam jego włosy ręką, a Harry zapytał
[H] No więc, co moja księżniczka chce zjeść?
[A] Harry nie jestem głodna- westchnęłam i ponownie usiadłam  
[H] Nie marudź i dzwoń coś zamówić- powiedział i wręczył mi telefon.
[A] Dobra, zamówię pizzę, ale zjesz ze mną?- zapytałam
[H] Ok.- uśmiechnął się, więc wybrałam odpowiedni numer i zamówiłam pizzę, którą oboje lubiliśmy najbardziej, czyli Margherite. Kiedy podałam adres, chłopak po drugiej stronie trochę się zdziwił, ale powiedział, że zamówienie zostanie przywiezione za jakieś 30 minut.
[H] Ślicznie- powiedział Harry, kiedy tylko się rozłączyłam
[A] Nie jestem dzieckiem- powiedziałam, udając obrażoną, na co chłopak tylko cicho się zaśmiał
[H] Ślicznie wyglądasz, kiedy się złościsz- powiedział w końcu
[A] Jesteś głupi- powiedziałam z uśmiechem, chcąc się z nim podroczyć
[H] Za to mnie kochasz- uśmiechnął się, a ja lekko uderzyłam go w ramię.
[A] Harry jak się czujesz?- zapytałam w końcu  
[H] Niczym się nie martw. Wszystko jest ok. naprawdę czuję się już dobrze. Kiedy cię tutaj nie było, przyszedł doktorek i powiedział, że jutro rano zabiorą mnie na badania kontrolne. Jak dobrze pójdzie, niedługo wyjdę stąd i wrócę do domu- powiedział spokojnie trzymając mnie za rękę.
[A] Na pewno?- zapytałam niepewnie i dodałam- boli cię coś? Przecież mi możesz powiedzieć- zachęciłam go, ale on tylko pokiwał głową i podniósł moją rękę do swoich ust, żeby złożyć na niej drobny pocałunek
[H] Wszystko jest ok.- powtórzył i znowu się uśmiechnął… matko Styles! Kocham ten uśmiech i przy okazji śliczne dołeczki. Kiedy to widzę, na mojej twarzy automatycznie również pojawia się uśmiech. Chwilę ciszy przerwała pielęgniarka, która weszła na salę
[P] Nie przeszkadzam?- zapytała, widząc niezadowoloną minę Harrego. Spojrzałam na niego i wysłałam mu znaczące spojrzenie, oznaczające „Przestań”
[A] Jasne, że nie-uśmiechnęłam się i usiadłam na krześle
[P] Ktoś przywiózł pizzę, mówiąc, że ktoś z państwa ją zamówił…- podniosła wyżej pudełko i spojrzała na mnie, unikając wzroku Harrego
[A] Tak, tak to ja ją zamówiłam- uśmiechnęłam się i wstałam, żeby odebrać karton od młodej dziewczyny
[P] No to, ja już nie przeszkadzam- uśmiechnęła się do mnie nieśmiało i wyszła. Odetchnęłam głęboko i odwróciłam się do chłopaka
[A] Harry no… musiałeś ją tak potraktować?- zapytałam
[H] Mogła chociaż zapukać- wskazał na drzwi oburzony i prychnął 
[A] Jesteś niemożliwy! To szpital tu się nie puka- powiedziałam i wróciłam na miejsce, obok niego
[H] Mimo wszystko, głupio się czułem.. to tak, jakby przyłapała mnie na seksie- wciąż był oburzony, a mnie, to jego porównanie tak rozśmieszyło, że nie miałam siły udawać poważnej i po prostu zaczęłam się śmiać
[H] Ej.. z czego się śmiejesz? –zapytał, poważnie jednak, już po chwili i on wybuchł śmiechem
[A] Trafne porównanie- powiedziałam w końcu
[H] No co, taka prawda- odezwał się w końcu
[A] Nie Harry, ona ma prawo tutaj wejść- uśmiechnęłam się i wstałam, żeby poprawić jego poduszki. Otworzyłam pudełko z pizzą i wzięłam jeden kawałek. Kiedy chciałam, wziąć pierwszy kęs, Harry się odezwał
[H] Wiesz.. źle się je na leżąco, a nie wiem czy mogę się podnieść, więc…- przerwał i spojrzał na mnie znacząco. Uśmiechnęłam się i zaczęłam go karmić. Jeden kęs był dla niego, a drugi dla mnie. Cieszę się, że pozwolił mi to zrobić, bo nigdy wcześniej nie było nawet o tym mowy. Po zjedzonej pizzy, którą skończyłam z ledwością. Wyrzuciłam puste pudełko i wróciłam do chłopaka
[H] Była pyszna prawda?- zapytał
[A] Ta, dawno jej nie jadłam i naprawdę mi smakowała- przytaknęłam i usiadłam obok niego
[H] W takim razie, teraz wracaj do domu, masz odpocząć to był długi dzień- powiedział i splótł nasze dłonie.
[A] Nie chcę, zostaje z tobą- powiedziałam i położyłam głowę na jego ramieniu
[H] Hej, obiecałaś. Musisz odpocząć, jest już 16:30, więc jedź do domu i weź długą kąpiel, zrelaksuj się, a Niall przywiezie Lisę wieczorem, albo mała zostanie u niego na noc. Wyśpisz się i przyjedziesz jutro. Nie musisz się spieszyć, bo rano i tak zabierają mnie na badania. –mówił lekko ściskając moją dłoń
[A] Chciałabym zostać-upieram się, przy swoim, chociaż wiem, że Harry nie ustąpi
[H] Ashley proszę.- podniosłam głowę i spojrzałam mu w oczy
[A] Dobra już sobie idę- wstałam i zabrałam wszystkie swoje rzeczy
[H] Daj buziaka na dobranoc- uśmiechnął się i czekał, aż to zrobię, więc pochyliłam się nad nim i krótko go pocałowałam. Należy mu się kara, za to, że każe mi jechać do domu.
[H] Co tak krótko? Nie zasnę- zrobił smutną minkę i czekał na to, co zrobię
[A] Nie licz na to- uśmiechnęłam się i podeszłam do drzwi
[A] Do jutra- powiedziałam spokojnie. Cieszę się, że wychodząc stąd wiem, że kiedy jutro wrócę, znowu go zobaczę... uśmiechniętego, zabawnego i pełnego życia  
[H] Pa, kochanie- powiedział z uśmiechem, a ja nacisnęłam na klamkę i wyszłam na korytarz. Uśmiechnęłam się, sama do siebie i ruszyłam w stronę windy…


matko nie było mnie 2 tygodnie... to tak szybko zleciało ale za razem czuję się jakby minęły wieki... 
tak jak obiecałam dodałam dzisiaj nową część co oznacza mój powrót.... 
dodałam część ale nie wiem czy ktoś tu jeszcze jest :/ 
mam nadzieję że tym co zostali i przeczytali część się spodobała :) 
jak możecie to skomentujcie będę przynajmniej wiedziała ilu z was zostało :) 
muszę to zrobić :/obowiązuje zasada 10 komentarzy= kolejna część 
:) miłego komentowania życzę :) 
Mrs.Horan 

18 komentarzy:

  1. Jezu uzależniam się coraz bardziej Kocham tego bloga ♥ ps. Fajnie jest z tobą popisać Wiktoria

    OdpowiedzUsuń
  2. Jest super. Cieszę sie, że wróciłaś i czekam na next. K.

    OdpowiedzUsuń
  3. Super! :D W końcu do Nas wróciłaś :) Bardzo się cieszę, bo okropnie mi brakowało Ciebie i twoich części :D Pozdrawiam ;*

    OdpowiedzUsuń
  4. Jej jaj świetnie że wróciłaś TĘSKNIŁAM _i to jak_ <3 część świetna jak zawsze- ciesze się że ash i hazza się pogodzili <3 *_*

    OdpowiedzUsuń
  5. Cieszę się, że wróciłaś <33
    Rozdział jak najbardziej świetny ;D

    OdpowiedzUsuń
  6. *.* niesamowite.. ta część jest cudowna, pełna emocji i wgl.. *u* cieszę się że wróciłaś :* nareszcie <333

    OdpowiedzUsuń
  7. Cudowna jest ;) ciesze sie ze wrocilas ;)

    OdpowiedzUsuń
  8. Jejku cudowny!!! Harry musi dać jej szczęście jejku wreszcie jesteś dziewczyno! Wchodziłam tu codziennie i sprawdzałam <3

    OdpowiedzUsuń
  9. SUPER!!!!!! dobrze że nareszcie jesteś ;)

    OdpowiedzUsuń
  10. Przez cały wczorajszy dzień wchodziłam na tego bloga i sprawdzałam czy już jest. Przeczytałam rozdział wczoraj, ale nie miałam siły skomentować. Cały czas pamiętałam, że muszę, dlatego robię to dzisiaj. Mam nadzieję, że nie będziesz miała mi tego za złe. Bardzo mi się podoba i cieszę się,że wróciłaś /Natalia

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. nie jestem zła nawet mi to nie przyszło na myśl... martwi mnie jedno... uważasz że musisz dodać komentarz, nie chciałabym żebyś robiła to z przymusu... tylko tak po prostu :) dzięki że wciąż czytasz i mam nadzieję że nie popsułam części :/ Pozdrawiam Mrs.Horan

      Usuń
    2. Uważam, że muszę dodać, ale nie robię tego z przymusu. Wiem ile radości to sprawia, jest to jak wielka nagroda za ciężką pracę... mam rację ? Myślę, że wiesz co mam na myśli. I po prostu czuję powinność.. ymmm nawet nie wiem jak to napisać, po prostu mogłabym napisać ci tysiąc komentarzy dziękując za to, że piszesz i nie z przymusy, tylko dlatego, że czuję się zobowiązana sama przez siebie do tego./ Natalia

      Ps. Tak ja też nie rozumiem tego co napisałam.. hahaha wybacz mi, ostatnio nic mi się nie klei.

      Usuń
    3. może faktycznie trochę to pomieszane :) ale rozumem o co ci chodzi :) tak samo mam kiedy czytam twoje opowiadania... niby nie musisz ale mimo wszystko chcesz to zrobić prawda?? wiem rozumiem :)

      Usuń
  11. W końcu <3 Dziękuję <33

    OdpowiedzUsuń
  12. Ing boski... Jak tam po przerwie

    OdpowiedzUsuń
  13. Nas przybyło kochana ;) :** Kocham cię :) ~Alissa

    OdpowiedzUsuń