niedziela, 8 czerwca 2014

Strong cz.41



                               "Czasami wystarczy tylko jedna osoba, żeby.....
                                      twoje życie nabrało kolorowych barw..."


[H] Jak cię nie było.. cały czas spałem na kanapie, w salonie.. nie chciałem tutaj być bez ciebie- wyszeptał, jakby do siebie
[H] Kocham cię- dodał
[A] Ja ciebie też. Śpijmy już Harry- wtuliłam się w niego, jeszcze bardziej, zamykając oczy i zaciągając się zapachem jego perfum, połączonych z wódką, co tworzyło całkiem fajna mieszankę…..
                                                                        ****
---Harry…
Obudziłem się w środku nocy, ze strasznym kacem. Była 01:20, czułem się jakbym w ogóle nie spał. Ashley spała wtulona we mnie, była dokładnie w tej samej pozycji, w której się położyła. Co najbardziej mnie ucieszyło to, to że Ash nie budzi się nękana przez koszmar i mam nadzieję, że będzie tak do rana. Ja byłem teraz jednak zmuszony, zejść do kuchni po wodę, bo czułem się jakbym przemierzył pustynię, a moje gardło kompletnie wyschło. Delikatnie zdjąłem dłoń Ashley z mojej klatki i zsunąłem jej głowę na miękkie poduszki. Ostrożnie wysunąłem się spod kołdry i jak najciszej wyszedłem z pokoju, zamykając za sobą drzwi. Pospiesznie zbiegłem po schodach i od razu poszedłem do kuchni. Nalałem sobie szklankę wody i wypiłem ją jednym duszkiem, stając przy oknie. Och.. od razu lepiej. Oparłem się o ścianę, obserwując widok za oknem, gdzie co jakiś czas przejeżdżał samochód. Boże, że tym ludziom, chce się wychodzić z łóżka o tej porze... Prychnąłem cicho, zdając sobie sprawę, że przecież kilka miesięcy temu, sam dopiero o tej godzinie, zaczynałem najlepszą zabawę w barze chłopaków lub jakimś klubie. Odstawiłem szklankę na blat i wziąłem wodę idąc do salonu. Usiadłem na kanapie i zacząłem pić prosto z butelki. Westchnąłem ciężko, opierając się o poduszki. Pamiętam cały wczorajszy wieczór… no dobra prawie cały.. ale doskonale pamiętam, jak zachowała się Ashley.. nie była zła… NIE BYŁA… przyznam, że do teraz jestem w szoku.. nie wiem, dlaczego ale chyba oczekiwałem, że będzie wściekła, że zacznie się drzeć, a mi puszczą nerwy i dojdzie do kolejnej kłótni… jestem zaskoczony i to bardzo pozytywnie.. nie chciałem kolejnej kłótni.. ale jeśli, by do niej doszło kompletnie bym ją zrozumiał. Dopiero się pogodziliśmy, a ja pojechałem się napić… na jej miejscu, mnie by to wkurzyło i to bardzo. Postawiłem butelkę na stolik i sam położyłem się na kanapie, obok nowego misia Lisy.
----Ashley…
Czuję dziwny dyskomfort, więc leniwie otwieram oczy rozglądając się po ciemnym pokoju. Powodem mojej pobudki w środku nocy, nie był sen, lecz jak się domyśliłam brak Harrego obok mnie. Wstałam z łóżka i zajrzałam do łazienki, jednak tam go nie było, więc wyszłam z pokoju, kierując się na parter. Światło w salonie, było zapalone, więc to tam zapewne jest Harry.
[A] Harry?- szepnęłam, schodząc ze schodów, jednak nikt mi nie odpowiedział. Przez myśl przeszły mi wspomnienia. Dzień mojego porwania. Coś jakby w rodzaju deja vu. Podeszłam do kanapy i to, co zobaczyłam sprawiło, że na moje usta wkradł się mały uśmiech. To, co zobaczyłam było takie słodkie. Harry spał na kanapie, wtulony w
misia, którego dał Lisie. Najwidoczniej udał się tutaj, po butelkę z wodą, która stała na stoliku. Przez chwilę zastanawiałam się, czy go obudzić czy pozwolić mu tutaj spać do rana. Szybko podjęłam decyzję, obudzenia go… byłam na tyle samolubna, żeby pomyśleć, że nie chcę spać sama.
[A] Harry..- mówię cicho, pocierając dłonią jego policzek
[A] Harry- powtarzam, na co chłopak otwiera oczy, lekko je przymrużając
[H] Co, co się stało?? –zapytał, tym swoim zachrypłym głosem, natychmiast się podnosząc i przecierając oczy
[A] Nic, zasnąłeś na kanapie- przypominam mu
[H] Och..- spogląda na misia, po czym przenosi wzrok na mnie dodając- Ash.. miałaś koszmar? – jest lekko przerażony myślą, że go mogło nie być przy mnie, kiedy miałam swój sen
[A] Nie.. po prostu, ja..- poprawiłam swoje włosy w lekkim zakłopotaniu, dodając
[A] Obudziłam się, bo mi ciebie brakowało- mówię cicho, spoglądam na niego i szybko spuszczam wzrok. Harry wstaje z kanapy i wyciąga do mnie rękę
[H] Chodź- mówi, więc na niego spoglądam. Na jego twarzy widnieje szeroki uśmiech, więc wnioskuję, że bardzo mu się spodobało to, co powiedziałam
[H] Idziemy spać, no nie?- pyta unosząc brwi, kiedy spoglądam na niego zdziwiona, więc podaję mu rękę, którą natychmiast ściska i zaczyna iść w stronę schodów
[A] Masz kaca, mam rację?- pytam, a moje zakłopotanie znika
[H] Ta… troszeczkę- śmieje się, po czym dodaje- swoją drogą, ten misiek jest całkiem.. „wygodny”- prycha
[A] Myślę, że nie bardziej niż łóżko- dorównuję Harremu kroku, idąc tuż obok niego
[H] Z tobą w nim, z pewnością- spogląda na mnie, na co od razu uderzam go w ramię
[A] Ja to powinnam powiedzieć- śmieję się, kiedy docieramy na piętro i wchodzimy do pokoju
[H] Racja..- przyznaje chłopak, szybko biorąc mnie na ręce, na co z moich ust wydobywa się pisk. Od razu zakrywam sobie usta dłonią, nie chcąc obudzić Lisy, a  Harry jeszcze bardziej się śmieje
[A] Co ty robisz?- pytam, kiedy ten zmierza w stronę łóżka
[H] Kładę moją księżniczkę spać- mówi, po czym wchodzi na łóżko i kładzie mnie na miękkim materacu
[A] Harry- zaczynam się śmiać, kiedy kładzie się obok mnie
[H] Co?- pyta, zabawnie poruszając brwiami
[A] Nic, ktoś zmusił mnie do wstania o 2:00 w nocy. Dobranoc- odwracam się, do niego plecami, co skutkuje jego niezadowoleniem
[H] Co to ma być? Chodź tu- sam, odwraca mnie ponownie twarzą do siebie
[A] No co?- śmieję się, więc Harry natychmiast złącza nasze usta w pocałunku. Jest on krótki, ale wystarczająco namiętny i uroczy, więc kiedy spoglądam w jego oczy, natychmiast się uśmiecham
[A] Dobranoc- mówię drugi raz i przytulam się do niego, by już po chwili zasnąć, wciąż czując jego dłoń gładzącą moje włosy….
----Harry….
W nocy zasnąłem jakieś 10 minut po Ashley. Teraz jest już rano, wciąż leżę w łóżku, a dziewczyna dalej sobie śpi. W nocy zauważyłem coś na jej nadgarstku. Teraz mogłem się temu przyjrzeć. Wczoraj, nie chciałem psuć tej dobrej atmosfery, jaka była między nami. Ostrożnie odkleiłem plaster, uważając na to żeby jej nie obudzić… cholera… zrobiła to, znowu się pocięła… nie mam pojęcia, kiedy to zrobiła, ale na pewno, było to wtedy, kiedy była u ciotki. Ja od razu zauważyłbym to, jeśli wydarzyłoby się to tutaj. Cięcie było dość głębokie, jednak zaczęło się już goić. Musze z nią o tym pogadać.. wiem, że może się to skończyć kłótnią, ale nie chcę, żeby to robiła. Ostrożnie przejechałem palcem tuż nad raną, a Ashley natychmiast zabrała rękę, chowając ją między nas i poprawiając głowę na moim ramieniu. Wciąż spała. Westchnąłem cicho i wstałem otulając ją kołdrą tak, żeby jak najmniej odczuła mój brak obok siebie. Poszedłem do łazienki i wziąłem szybki prysznic, umyłem zęby i ubrałem się w zwykłe dżinsy i białą koszulkę, po czym wyszedłem z pomieszczenia i sprawdziłem czy mała jeszcze śpi. Kiedy zobaczyłem ją wtuloną w misia wiedziałem, że tak, więc zszedłem do salonu i zabrałem butelkę ze stolika opróżniając ją do końca i wyrzucając do kosza na śmieci. Postanowiłem zrobić jajecznicę i zacząć ten dzień jak najlepiej, a potem zacząć „ten” temat z Ashley. W momencie, kiedy robiłem sobie kawę, usłyszałem za sobą głos mojej ukochanej dziewczyny
[A] No i znowu mi uciekłeś- zaśmiała się, podchodząc do mnie jeszcze bliżej i natychmiast wtulając się we mnie.
[H] Ta… nie uciekłem… masz twardy sen. Jak ci się spało?- zapytałem z uśmiechem
[A] Dobrze.. bardzo dobrze.. właściwie wyspałam się pierwszy raz, od jakiegoś tygodnia. – powiedziała. To prawda, widziałem to wcześniej, te cienie pod oczami, świadczące o tym, że kiedy nie byliśmy razem, niewiele spała
[H] Miałaś koszmary?? Kiedy byłaś u cioci?- zapytałem cicho
[A] Zdarzało się..- mruknęła
[H] Chcesz o tym..- zacząłem, ale mi przerwała
[A] Nie.. lepiej nie. Co robisz?- zmieniła temat
[H] Śniadanie, a dokładnie jajecznicę- wskazałem na patelnię
[A] Uhm.. będzie pysznie- zaśmiała się, dając mi buziaka w policzek i siadając grzecznie przy stole
[H] Lisa jeszcze śpi?- pytam
[A] Tak, byłam u niej przed chwilką- wyjaśnia, a ja wykładam śniadanie na talerze i podaję jej jeden
[A] Ładnie wygląda- uśmiecha się, kiedy stawiam jeszcze pieczywo i gorącą herbatę dla niej, a kawę dla siebie
[H] Musimy pogadać- zaczynam niepewnie, kiedy zaczynamy jeść. Ashley nagle zastyga, przestając gryźć porcję, którą ma w ustach
[A] Coś się stało?- pyta w końcu
[H] Nie tylko..- spuszczam wzrok i spoglądam na jej nadgarstek, więc dziewczyna robi to samo.. kiedy orientuje się, że nie ma plastra, wypuszcza z rąk widelec i ponownie spogląda na mnie
[A] Harry..- zaczyna. Jest przerażona, co da się zauważyć.
[H] To przeze mnie, prawda?- pytam
[A] Ja..- zaczyna, chowając rękę pod stół
[H] Dlaczego?- pytam spokojnie
[A] Ja nie chciałam… zrobiłam to k.kiedy, zostawiłeś wiadomość głosową, jak byłam już u cioci.. byłeś pijany- spuszcza wzrok
[H] Co powiedziałem?- pytam, nie bardzo pamiętam tamten okres i nie mam zielonego pojęcia, co jej nawygadywałem
[A] Nie ważne Harry, ja obiecuję, że już tego nie zrobię ,tylko..- znowu jej przerywam
[H] Co powiedziałem?- pytam ponownie
[A] Że popełniłam błąd wyjeżdżając, że ciocia pewnie zrobiła mi już wodę z mózgu i że jestem głupia- mówi, unikając mojego wzroku. Serio? Dlaczego muszę być takim kretynem?
[H] Przepraszam- mówię cicho
[A] Harry to nie ma znaczenia, rozumiesz? To jest już nie ważne. Jesteśmy tutaj razem i chcę tamte dni zostawić za sobą, nie wspominając ich już, ok.?- zapytała, łapiąc moją dłoń, którą położyłem na stole
[H] Dobrze.. przepraszam, ale nie rób tego więcej… choćby nie wiem co się stało… nie krzywdź siebie z mojej winy, bo na to nie zasługujesz, ok.?- pytam pocierając kciukiem wnętrze jej dłoni, na co dziewczyna szeroko się uśmiecha i przytakuje
[L] Tata- słyszę cichy głosik, tuż za sobą ,więc szybko się odwracam. Lisa stoi w progu, pocierając piąstkami oczy
[H] No hej- uśmiecham się do niej
[A] Jesteś głodna?- pyta Ashley, więc Lisa kiwa głową i podchodzi bliżej
[H] Zrobiłem jajecznicę, chcesz?- mała staje na palcach, chcąc zobaczyć co stoi na stole, więc wstaję i biorę ją na ręce, sadzając na krześle obok mnie
[L] Tak- odpowiada w końcu, więc nakładam niewielką porcję na talerzyk i stawiam przed nią. Po zjedzonym śniadaniu, Lisa wraz z Ashley poszły na górę się ubrać, a ja zacząłem po nas sprzątać.
----Ashley…
Kiedy Lisa i ja byłyśmy już ubrane, dziewczynka została na górze, chcąc się pobawić, a ja zeszłam na parter do Harrego, który właśnie krzątał się po salonie.

[H] O już?- zapytał, zauważając mnie na schodach.
[A] Tak, mała bawi się na górze- odpowiedziałam, podchodząc do niego
[H] Zapomniałem ci podziękować za wczoraj- mówi, przytulając mnie do siebie
[A] Za co?- pytam lekko zaskoczona
[H] Nie byłaś zła.- odpowiedział
[A] Jak widzisz, nie tylko ty zaczynasz się zmieniać. Wzięłam sobie do serca rady… - nie wiedziałam, jak to ująć, bo przecież tak właśnie, radził mi nie kto inny tylko Paul.
[A] …Pewnego kogoś- zaśmiałam się, spoglądając na niego
[H] Och śmiało, możesz wypowiedzieć słowo „Paul”- zaczął się śmiać, a ja wraz z nim
[A] Lubię, kiedy tak między nami jest.- mówię spoglądając mu w oczy
[H] Jak?- pyta
[A] Normalnie. Bez żadnych kłótni.- odpowiadam szczerze
[H] Ja też- przytakuje, dotykając dłonią mojego policzka
[A] Byłeś wczoraj z chłopakami?- pytam
[H] Ta.. musieliśmy coś obgadać. Właśnie.. zapomniałem. Mamy „zaproszenie” od Louisa.- przypomniał sobie
[A] Zaproszenie? Od Louisa?- zapytałam, marszcząc brwi. Coś nie chce mi się wierzyć, że Louis zaprosił mnie. Co najwyżej zaprosił jego. Beze mnie.
[H] Tak, właśnie od Louisa.- zaśmiał się, wiedząc o co mi chodzi.
[A] Na co to zaproszenie?- pytam
[H] Za kilka dni Liam ma turniej. Bierze udział w walkach. Boks itd. Później jak Liam już wygra, poszlibyśmy do baru, na małą imprezkę. Co ty na to?- zapytał
[A] Liam i boks? Serio? Skąd pewność, że wygra?- kurcze no nie wierzę. W sumie to, by mi pasowało z tymi jego mięśniami.
[H] Tak, jest tutaj najlepszy. Więc jak?- pyta
[A] Nie byłam na żadnej imprezie, odkąd zaszłam w ciążę- mówię niezadowolona
[H] No to może, czas to zmienić?
[A] Co z Lisą?- zapytałam
[H] Coś się wymyśli. Wynajmiemy najlepszą opiekunkę. Nie musisz odpowiadać teraz. Zastanów się i wszystko powiesz mi wieczorem, ok.? Posłuchaj ja nie naciskam. Jeśli nie chcesz iść, pójdę sam, bo nie opuściłem ani jednej walki Liama. Chodzi mi o to, żebyś też trochę się rozerwała. Lubiłaś gdzieś wyjść.- mówi, więc kiwam głowa na zgodę
[A] Ok. więc powiem ci wieczorem. Wychodzisz teraz?- pytam
[H] Tak, niestety. Lecę do biura, a potem od razu jedziemy na akcję, więc wrócę późno. – wyjaśnia mi szukając czegoś
[A] Och.. – mówię tylko. Ok. staram się zmienić wraz z nim. Nie naciskać w sprawie akcji, ale nic na to nie poradzę, że wciąż się o niego boję.
[H] Nie martw się. Pójdzie jak po maśle.- przystanął, na chwilkę najwyraźniej wiedząc, o co mi chodzi. Kurcze, czy on potrafi czytać w myślach?
[A] Ale jutrzejszy wyjazd do cioci, wciąż jest aktualny, tak? Nie chcesz się wycofać?- pytam
[H] Z chęcią bym to zrobił, ale nie. Nie wycofam się. –wzdycha, więc się uśmiecham.
[A] Dzięki- mówię
[H] Ashley nie widziałaś gdzieś tej takiej czarnej teczki? Kurwa nie mogę jej znaleźć.- pyta, rozkładając bezradnie ramiona. Rozglądam się po salonie i od razu ją zauważam
[A] Harry, mówisz o tej teczce, która leży na tej półce, na regale?- pytam z uśmiechem wskazując na nią
[H] No kurwa. Czy ja jestem ślepy. Dzięki skarbie. Niall by mnie zabił gdybym mu ich nie przywiózł.- mówi ze śmiechem
[H] Lecę. – dodał podchodząc do mnie i całując długo w usta. Gdybym mogła z chęcią bym przeciągnęła to jeszcze, ale chłopak chyba się spieszył.
[H] Kocham cię- dotknął wargami moich ust jeszcze raz, po czym się odsunął i chwycił kluczyki leżące na stoliku
[H] Ucałuj Lisę. Do zobaczenia.- powiedział z lekkim uśmieszkiem, kierując się do drzwi. Kiedy zniknął mi z oczy, przypomniałam sobie o czymś jeszcze, wiec zaczęłam za nim biec. Chłopak zdążył już wyjść, więc złapałam go na ostatnim stopniu prowadzącym do domu
[A] Harry!- krzyknęłam, chcąc go zatrzymać
[H] Tak?- odwrócił się natychmiast
[A] Ja chciałam tylko.. uważaj na siebie na tej akcji- powiedziałam lekko zdyszana. Chłopak od razu cofnął się kilka kroków
[H] Jasne, że tak. Niczym się nie martw. Wracaj do domu, bo jest zimno– pocałował mnie jeszcze raz, po czym czekał, aż otworzę drzwi i ponownie wejdę do korytarza.
[A] Do zobaczenia- pomachałam mu, zamykając za sobą ciężką powłokę. Kiedy wróciłam do salonu, usiadłam na kanapie, wygodnie się układając. Zastanawiałam się nad propozycja złożoną przez Louisa. Nie wiem czy chcę iść na tą imprezę i walkę. Będzie tam pełno znajomych Harrego, a ja nie będę znała kompletnie nikogo. Diany z pewnością tam nie będzie, a jest jedyną osoba, którą znam, poza chłopakami. Poza tym nie mam nawet co na siebie włożyć. Żadne ubranie nie jest zbyt odpowiednie. Jest jeszcze jedno „ale” mianowicie, to z kim zostanie Lisa. Nie chcę jej zostawiać z kimś obcym. Z resztą wątpię, że mimo wszystko, będę tam mile widziana. Co jeśli Harry pójdzie tam sam? A tak właśnie chce zrobić. Pójdzie tam. Na pewno ma mnóstwo „przyjaciółek” które rzucą się na niego, jak tylko go zobaczą. Harry może się napić, a wtedy nie zawsze myśli racjonalnie. Co jeśli będzie tam ta cała Victoria? Moje rozmyślenia przerwała Lisa
[L] Gdzie tata?- zapytała, wdrapując sie na kanapę
[A] Pojechał do pracy i kazał cię ucałować- powiedziałam z uśmiechem, dając jej buziaka w policzek
[L] Możemy do niego pojechać?- zapytała
[A] Nie raczej nie. Pewnie są strasznie zajęci, razem z wujkiem Niallem.- wyjaśniłam jej
[L] To wujcio też tam jest? Pojedziemy prosę? – zaczęła, tym swoim czarującym głosikiem. No to się wkopałam.
[A] Dobrze. Ale nie teraz, ok.? – dałam za wygraną.
[L] Najpierw pooglądamy bajki?- zapytała 
[A] Tak- wzięłam pilota i włączyłam na program, który Lisa bardzo lubiła oglądać. Podczas kiedy ona śmiała się, ze śmiesznych wypowiedzi bohaterów bajki, ja ponownie mogłam spokojnie, zastanawiać się nad naszym wspólnym wyjściem. Z każdą sekundą, byłam bliższa temu, żeby się zgodzić. Ja i Harry nie wyszliśmy nigdzie razem, odkąd się rozstaliśmy. Lubię przebywać w jego towarzystwie, a to może być idealny moment, żeby pobyć z nim, poza domem i w dodatku poznać jego przyjaciół. Tak, to chyba będzie dobra decyzja. Uśmiechnęłam się sama do siebie pewna, że podjęłam dobrą decyzję, o jakiej poinformuję Harrego, jak tylko do niego pojedziemy dzisiaj z Lisą.
Po jakiejś godzinie, wraz z Lisą wyszłyśmy z domu. Wybrałam ten sam samochód co zawsze i wyjechałam z posiadłości, kierując się w stronę firmy. Po 20 minutach byłyśmy już na miejscu. Wyjęłam Lisę z samochodu i ruszyłyśmy w stronę wejścia. W recepcji przywitała mnie ta sama sekretarka, która kiedyś niechętnie chciała mnie wpuścić do Harrego, jednak teraz tylko skinęła głową i powiedziała, że Harry jest u siebie, po czym wróciła do swoich zajęć. Była wściekła moją obecnością, ale mało mnie to obchodziło. Wsiadłam do windy i pozwoliłam Lisie wcisnąć odpowiednią cyferkę na panelu, po czym już po chwili, wysiadałyśmy na właściwym piętrze.
[D] Dzień dobry Ashley- przywitała mnie Diana
[A] Hej. Harry jest u siebie?- zapytałam
[D] Tak, oczywiście.- uśmiechnęła się
[A] A jest zajęty?- ściągnęłam płaszcz, po czym zabrałam kurteczkę Lisy i zawiesiłam je na wieszaku
[D] Zajmuje się dokumentami, ale myślę, że z chęcią zrobi sobie przerwę… pracuje, odkąd przyjechał do firmy, chce nadrobić te dni, kiedy…- przestała mówić, zdając sobie sprawę, że mówi to mnie
[A] Kiedy, co?- zachęciłam ją do dalszego mówienia
[D] Kiedy nie przychodził do firmy, przez ostatni tydzień- kończy, lekko zakłopotana.
[A] Och.. – nie wiem, co mam powiedzieć, więc po prostu ruszam w stronę drzwi jego gabinetu
[D] Ashley…- zaczyna 
[A] Tak?-  odwracam się do niej, czekając aż powie coś więcej
[D] Niall…. znaczy Pan Horan mówił mi, że idzie na jakąś walkę za kilka dni.. ty też idziesz?- zapytała. Byłam trochę zaskoczona, że mnie o to pyta. Po co w ogóle Niall jej o tym mówił? Dlaczego mnie o to pytała?
[A] Ymm… tak, ja też idę. Harry mi o niej mówił, więc się zgodziłam- odpowiadam z uśmiechem, ale jestem trochę zdezorientowana.
[L] Mamo chodź już- pogania mnie Lisa, ciągnąc w stronę drzwi. Uśmiecham się, po czym po chwili już w nie pukam. Kiedy słyszę ciche „proszę” uchylam drzwi, a Lisa od razu wbiega do środka
[L] Tata!- krzyczy, a Harry natychmiast podnosi głowę znad papierów i spogląda na nas zaskoczony
[H] Lisa? Co wy tutaj robicie?- zapytał, wstając z wysokiego fotela
[L] Stęskniłyśmy się za tobą- mówi mała i wyciąga do niego ręce
[H] Tak?- pyta, więc oboje wybuchamy śmiechem

[A] Mała chciała przyjechać, zobaczyć ciebie i Nialla- wyjaśniam mu
[H] Tylko?- pyta
[L] Mogę iść do wujka?- zapytała, kiedy Harry postawił ją na podłodze
[H] Leć, Pani Diana powie ci, gdzie masz iść- otworzył drzwi i wypuścił dziewczynkę na korytarz
[H] Więc?- pyta, kiedy tylko zamyka drzwi
[A] Co?- siadam na jego fotelu i wygodnie się wyciągam
[H] Dlaczego przyjechałyście?- pyta podchodząc bliżej i siadając na biurku, tuż przede mną, wcześniej odsuwając dokumenty
[A] Już mówiłam- zaśmiałam się
[H] Aha.. więc tylko Lisa chciała mnie zobaczyć.. szkoda- mówi, udając smutnego
[A] No ja też, ale próbowałabym wytrzymać do wieczora- wzdycham i zaczynam się odrobinę kręcić na obrotowym krześle
[H] Nie za wygodnie ci tutaj?- pyta przez śmiech
[A] Oj wygodnie, serio super jest ten fotel- śmieje się, razem z nim, po czym dodaję
[A] Podjęłam decyzję, co do wspólnego wyjścia, na tą walkę
[H] Jaką ?- pyta, muskając palcami moje ramie, zjeżdżając nimi aż do mojej dłoni i z powrotem
[A] Pójdę- mówię, więc chłopak jeszcze szerzej się uśmiecha
[H] Cieszę się- oznajmia
[A] Niall z kimś idzie?- pytam, wstając z fotela i opierając się o biurko, tuż obok niego
[H] Chyba sam. Dlaczego pytasz?- marszczy brwi, spoglądając na mnie
[A] Bo Diana mnie spytała czy idę. Chyba jej o tym powiedział. W dodatku powiedziała mu po imieniu.- wyjaśniam mu
[H] Serio?- pyta, po czym zaczyna się śmiać
[H] No to wygląda na to, że Niall idzie z Dianą- mówi po chwili
[A] Tak? Skąd wiesz, może po prostu jej o tym wspomniał.- wzruszam ramionami
[H] Nie. Oni ze sobą kręcą, mówię ci.- uśmiecha się
[A] To dobrze. Nie będę tam sama- wzdycham
[H] Sama? Będę tam ja, Niall, Louis, Zayn i kilkadziesiąt innych ludzi, których znam- mówi
[A] Tak, ale ja tam nie znam nikogo, więc przynajmniej Diana będzie osobą, którą choć trochę lubię- przyznaje
[H] Będzie fajnie, zobaczysz- trąca mnie swoim ramieniem, więc uśmiecham się nieco szerzej
[H] Cieszę się, że przyjechałaś- mówi, schodząc z biurka i stając przede mną.
[A] Tak? Cóż ja też- przyznaję, a Harry natychmiast zaczyna mnie całować… 


jest kolejna część tym razem trochę wcześniej ale też dopiero w niedzielę jak poprzednio :/ w przyszłym tygodniu też część będzie w niedzielę bo całą sobotę mam już zajętą i nie wcisnę pisania... 

mówią że "Nadzieja jest matką głupich" cóż.. widocznie jestem głupia bo miałam nadzieję że będzie więcej komentarzy niż 9 pod poprzednią częścią....  :( kiedy jest dobrze i jest np.20 komentarzy zawsze we mnie uderzacie ilością komentarzy pod kolejną częścią... to jak zimny prysznic mówiący "mamy to gdzieś".. 
no dobra... czekam na komentarze pod tą częścią z pewnością stałych osób komentujących :) dziękuję i czekam 
Mrs.Horan

niedziela, 1 czerwca 2014

Strong cz.40




Harry je już chyba 5 kawałek i co jakiś czas zerka na mnie lub na małą. A ja… w sumie nie chce mi się nawet jeść. Zjadłam 2 kawałki i jestem już wystarczająco najedzona. Myślę nad decyzją jaką podjęłam, wracając… to najlepsza, decyzja jaką mogłam podjąć….
                                                                  ******
----Harry….
Kiedy pizza została zjedzona, pomogłem Ashley posprzątać mały bałagan, a Lisa grzecznie siedziała przy stole, dopijając swój sok.
[L] Tata, a kiedy przyjedzie do nas wujek Niall, Liam albo Zayn??? – zapytała oddając mi szklankę
[H] Nie wiem.. teraz są strasznie zapracowani, wiesz?- odpowiadam kucając obok niej
[L] Skoda.. lubię ich- przyznaje
[H] No, a oni lubią ciebie, tęsknili kiedy byłaś u cioci- mówię lekko się uśmiechając
[L] Naplawdę?
[H] Jasne..- zaczynam, ale zaczyna dzwonić mój telefon. To Niall, więc muszę odebrać. Wstaję i wychodzę z kuchni
[H] Halo- mówię, kiedy tylko odbieram telefon
[N] Harry wpadnij do firmy, jest jeden papier do podpisania. – oznajmia mi Niall, najwidoczniej zapracowany
[H] Nie mogę tego zrobić jutro? – zapytałem, niechętny do wyjścia z domu
[N] Niestety odpada… muszę oddać papiery dzisiaj Dianie, a ona się nimi zajmie.- mówi
[H] Oh.. no ok. będę za jakieś pół godziny- oznajmiam
[N] Ok. na razie- odpowiada po czym się rozłącza
Wsuwam telefon do kieszeni i wracam do kuchni, gdzie wciąż były dziewczyny

[A] Coś się stało?- Ashley pyta, kiedy tylko mnie zauważa
[H] Nic, ale muszę wyjść- wzdycham całując ją w policzek
[A] Teraz?- pyta trochę zawiedziona
[H] Niestety.. dzwonił Niall, ma jakieś papiery do podpisania czy coś- wyjaśniam
[L] Mieliśmy oglądać bajki- mówi, niezadowolona Lisa
[H] Wiem.. obejrzymy jak wrócę- mówię, po czym kieruję się w stronę wyjścia. Zakładam płaszcz i zabieram ze sobą kluczyki do jednego z samochodów. Wsiadam do niego i wyjeżdżam na ulicę. Pokonanie drogi zajmuje mi niecałe 25 minut, więc właśnie wchodzę do budynku.
[S] Dzień dobry Panie Styles- odpowiada recepcjonistka, więc kiwam głowa i wsiadam do windy, kierując się na piętro, gdzie znajdują się nasze biura. Kiedy winda zatrzymuje się na odpowiednim poziomie, wychodzę z niej i od razu wita mnie wesoły uśmiech Diany
[D] Dzień dobry, Pan Horan już czeka- powiedziała zabierając mój płaszcz
[H] Ok. dzięki- uśmiecham się lekko, na co dziewczyna lekko się rumieni i podążam w stronę biura Nialla. Kiedy otwieram drzwi, zauważam, że blondyn siedzi przy biurku, a po drugiej stronie siedzi ktoś jeszcze.
[H] Cześć- odzywam się i spojrzenia obydwu chłopaków, natychmiast wędrują w moją stronę
[N] Hej, -odpowiada Niall, natychmiast wstając i podchodząc do mnie
[H] Trzeba było powiedzieć, że masz gości, nie spieszyłbym się tak- marudzę na co Niall wywraca oczami i zaczyna
[N] Harry poznaj, to jest Ashton Irwin, Ashton to jest właśnie Harry Styles- przedstawia mi chłopaka, na co ten od razu wstaje i podaje mi dłoń
[A] Miło mi- mówi, a na jego ustach maluje się złośliwy uśmieszek
[H] Cóż.. mi nie- odpowiadam widząc, że najwidoczniej to nie jest nikt ważny dla firmy, na co chłopak wybucha śmiechem
[H] Kto to do cholery jest?- pytam, wściekły Nialla
[N] Harry, Ashton to wspólnik Ricka- wyjaśnia mi Niall, na co jeszcze bardziej się wkurzam
[H] No to tym bardziej nie mamy o czym gadać- parskam i omijam ich, podchodząc do biurka Nialla
[H] Gdzie są te papiery, które miałem podpisać?- pytam, przeglądając kilka rzeczy na blacie
[N] W tym rzecz, że chodzi właśnie o Ashtona. Nie było żadnych papierów, które musisz natychmiast podpisać- wyjaśnia blondyn, na co nerwy kompletnie mi puszczają
[H] Czy ty sobie kurwa, żartujesz?! –wrzeszczę, jednak to nie robi żadnego wrażenia na chłopakach
[N] Dasz sobie wyjaśnić, o co chodzi czy będziesz się dalej darł?- pyta Horan, a Ashton ponownie siada na fotelu
[H] Nie, Niall przykro mi bardzo, ale tak się składa, że jakimś cudem stało się, że Ashley do mnie wróciła, więc nie będę tracił czasu na bzdety związane z Rickiem. Wracam do domu. Na razie- mówię wkurwiony i mam zamiar ominąć Nialla, jednak ten łapie mnie za ramie, skutecznie zatrzymując, po czym staje mi na drodze
[H] Stary, jesteś moim kumplem, dlatego dobrze ci radzę, zejdź mi z drogi- warknąłem, na co najwidoczniej, nawet jemu puściły nerwy
[N] Albo w tej chwili tu kurwa usiądziesz i wysłuchasz, o co mi chodzi ,albo zwijamy interes, wybieraj- mówi, nieźle wkurzony, po czym zaciska szczękę, czekając na moją odpowiedź. Wzdycham starając się uspokoić i nie przywalić mu, po czym siadam na wolnym fotelu i mówię
[H] 10 minut… jeśli to mnie nie zainteresuje, wychodzę- mówię cicho, jednak wystarczająco głośno, żeby obydwoje to usłyszeli. Niall siada na swoim miejscu i zaczyna
[N] Więc Ashton od niedawna pracuje z Rickiem. Jednak nie podobają mu się metody jakie stosuje

[H] Chyba nikomu się one nie podobają- przerywam mu i spoglądam na młodego. Wygląda na jakieś 20 lat, więc w fachu musi siedzieć zdecydowanie krótko
[A] Ta.. nie podoba mi się to, że zabija kobiety, przyjmuje zlecenia, nawet na zabicie dzieci lub nastolatków, którzy nie są winni za czyny, za które je oskarżają. W ogóle robi to w dziwny sposób. Nie dba o nic i o nikogo. Jeśli, któryś z ekipy zostanie postrzelony, nie zważa na to, co się z nim stanie. Jednak słyszałem, że u was jest inaczej. – skończył, spoglądając na mnie
[H] No wow… - parskam
[N] Krótko mówiąc, Ashton chce dołączyć do nas- wyjaśnia Niall, na co zaczynam się krztusić
[H] Że co?!- pytam, natychmiast pochylając się do przodu
[N] Dobrze wiesz, że w tym świecie, mimo to co robimy, krążą o nas dobre rzeczy. Większość wie, że nie tkniemy bezbronnych ludzi. Ashton dowiedział się o tym i chce odejść od Ricka.- blondyn, mówi dalej gestykulując rękoma
[H] Nie ma mowy. Każdy z nas ma już przydzielone swoje zadania. Poza tym jestem pewny, że reszta chłopaków się nie zgodzi z resztą jak i ja. Po cholerę nam ktoś nowy?- pytam
[A] Zawsze się ktoś przyda.- mówi chłopak
[H] Oh… na pewno… i tym kimś akurat musisz być ty? Sory stary, ale ja jestem na nie. Nie wiem jak ty Niall- spoglądam na blondyna
[N] Nie wiem.. musimy to uzgodnić z resztą chłopaków. Dzwoniłem już do nich. Wszyscy będą o 20:00 w barze.- mówi
[H] Ja nie jadę.. wracam do domu- oznajmiam
[N] Jedziesz… dobrze wiesz, że Liam najbardziej liczy się z twoim zdaniem- mówi, więc wywracam oczami, dokładnie wiedząc, że ma rację
[A] Chłopaki wiem, że to może wyglądać dziwnie, ale mogę nawet podbierać im zlecenia i przekazywać je wam. Możemy zrobić nawet akcję, w której sprzątniemy samego Ricka.- zaczyna
[H] Ej, ej, ej nie pędź tak.. – ohh.. niczego nie chciałem w tej chwili tak, bardzo jak tego, żeby się zamknął.
[N] Dobra jedziemy Harry. Do ciebie Ashton zadzwonimy, jak podejmiemy jakąś decyzję.- powiedział Niall, wstając od biurka, ściągając krawat jaki miał na szyi i wrzucając go do górnej szuflady jego szafki.
[A] Ok. ok. – zaśmiał się. Cholera już działa mi na nerwy.
Wyszliśmy z biura chłopaka i podeszliśmy do Diany, gdzie ta podała nam płaszcze.
[A] Hej.. jak tam praca?- Ashton zagadał do niej z szerokim uśmiechem
[D] Dobrze. Dziękuję bardzo- powiedziała grzecznie, na co najchętniej zacząłbym się śmiać. Chłopak oparł się o wysoki blat i powiedział do niej
[A] Mam wrażenie, że jeszcze się spotkamy- mrugnął do niej, na co ta uniosła brwi z lekkim uśmieszkiem
[N] Dobra, starczy tego- Niall odkleił go od blatu i powiedział do dziewczyny
[N] Dzisiaj już nie wrócę. Jeśli chcesz, to możesz wrócić wcześniej do domu- uśmiechnął się do niej i wszyscy weszliśmy do windy, gdzie Ashton strasznie zachwalał Dianę, mówiąc że jest niezła i nadawałaby się na wspólniczkę w „naszych” sprawach.. o błagam… Diana i pistolet… ta.. ona nawet muchy nie tknie. Przed budynkiem ja i Niall pożegnaliśmy się z tym dupkiem i wsiedliśmy do mojego samochodu.
[H] Kurwa Niall nie mów, że chcesz go wziąć do nas.- prychnąłem, włączając się w ruch uliczny, który wieczorem zrobił się nieco większy, zwłaszcza że był piątek.
[N] Nie.. myślę, że spokojnie dajemy sobie radę w piątkę- mówi, po czym zmieniamy temat
[H] Powiedz mi, co jest między tobą i Dianą?- pytam
[N] Że co? Nic- zaprzecza, jednak ja widzę, że unika odpowiedzi
[H] Daj spokój.. przecież widzę… w sumie to jest nawet niezła- stwierdzam na co Niall zaczyna się śmiać
[N] Ta..
[H] Więc?- pytam
[N] Harry… to nic wielkiego, wyszliśmy tylko raz razem na lunch.. nic więcej..- wyjaśnił, wymachując ręką
[H] Ta.. od tego się zaczyna..- zaśmiałem się i zaparkowałem przed barem chłopaków. Wysiedliśmy z samochodu i ominęliśmy kolejkę, zbierającą się przed wejściem. Przywitaliśmy się z ochroniarzem i weszliśmy do środka. W pomieszczeniu było już dość sporo ludzi. Rozejrzeliśmy się dookoła i kiedy tylko zauważyłem chłopaków przy barze, szturchnąłem Nialla, aby za mną szedł i razem przepchaliśmy się przez ten tłum.
[H] Cześć- mówię do każdego podając im dłoń 
[L] Siemka, to co to za sprawa?- pyta Liam, opierając się o bar, z butelką piwa w ręce
[N] Nie możemy tutaj gadać- powiedział Niall, więc Louis kiwnął do chłopaka za barem, którego przyjął niedawno i powiedział mu, że będziemy w części prywatnej budynku.
[Lou] Więc?- zapytał Louis, kiedy tylko weszliśmy do jego gabinetu.
[N] Chodzi o niejakiego Ashtona Irwina, to wspólnik Ricka, od niedawna. Wygląda na to, że nie podoba mu się to jak Rick załatwia sprawę. Słyszał o nas, więc pojawił się dzisiaj w biurze u mnie, z propozycją przyłączenia się do nas- wyjaśnia blondyn, na co chłopacy nie kryją swojego zdziwienia  
[Z] Że co?- pyta Zayn, po czym zaczyna się śmiać
[H] Tak, Zayn uwierz zareagowałem dokładnie tak samo- wskazałem na niego na co, obydwoje zaczęliśmy się śmiać
[Lou] Odpada. Nie ma nawet mowy.- zaprzecza Louis, siadając na blat biurka
[H] Też tak mówię.- przytaknąłem
[L] Skąd w ogóle mamy mieć pewność, że to nie pułapka. Rick może być z nim w zmowie. Ja bym raczej odpuścił i nie ryzykował.- zaczyna Liam
[Z] Ta.. chociaż nie ukrywam, że mógłby się przydać. Poznalibyśmy taktykę Ricka i jego plany działania.- zawahał się mulat, jednak po chwili pokręcił głową wyrażając swoje zdanie. NIE. 
[N] Ja też nie. Chłopak wygląda serio na dobrego i obeznanego w fachu, ale nie ryzykowałbym współpracą z nim. – mówi blondyn
[Lou] Kiedy Rick by się o tym dowiedział, zrobiłby aferę. Jeśli ktoś pojawi się w jego grupie, nie ma mowy, o tak łatwym odejściu i wydaje się, że ten cały Ashton nie ma pojęcia, w co się wpakował.. jedyne co możemy zrobić to pomóc mu się stamtąd wydostać.. na dołączenie do nas, nie ma co liczyć- Louis wzrusza ramionami, na co tylko przytakujemy
[Z] Więc co to chyba wszystko. Dzwoń do niego i powiedz mu jaką podjęliśmy decyzję- mówi Zayn, więc Niall wybiera jego numer i czeka na połączenie. Kiedy chłopak odebrał, Niall powiedział mu o wszystkim, po czym po krótkiej rozmowie zakończył połączenie
[L] I? – zapytał Liam
[N] Trochę się wkurzył.. jednak stwierdził, że i tak nie chce tkwić w tym bagnie. Rezygnuje z tego. – wyjaśnił nam
[H] No i bardzo dobrze. – powiedziałem. Po krótkiej pogawędce, wróciliśmy na salę, gdzie impreza coraz bardziej się rozkręcała. Liam wrócił za bar, pomagając temu chłopakowi. Niall postanowił zostać na dłużej i mnie namówili do tego samego, Liam podał mi i Louisowi piwo i poszedł obsługiwać resztę tłumu
[Lou] Co tam?- zapytał Lou, kiedy zostaliśmy sami
[H] Ash wróciła, więc nie posiedzę zbyt długo. Wypiję i wracam do domu- wyjaśniam mu
[Lou] Oh.. no jasne- parsknął

[H] Louis, miałeś dać spokój- mówię do niego, a mój ton brzmi nieco ostrzegawczo
[Lou] Spoko.. tak tylko mówię.. – broni się popijając piwo
[Lou] Pojechałeś po nią drugi raz?- zapytał
[H] Nie… zastanowiła się i wróciła, ale nie wiem jak to będzie dalej… muszę się trochę postarać, a wiesz, że ja potrafię wszystko spieprzyć- wzdycham
[Lou] No wiesz… nie da się ukryć- zaśmiał się
[H] Dzięki wiesz… miły jesteś… - parskam opróżniając butelkę do końca
[Lou] Będziesz na walce Liama?- zapytał
[H] Jasne.. kiedy ma być?
[Lou] Za 4 dni, załatwcie niańkę i przyjdź z Ashley- Louis, mówi przechodząc za bar
[H] Zapraszasz Ash? No nie poznaję Louis- zaśmiałem się
[Lou] Jest dziewczyną kumpla.. co mogę zrobić? Poza tym, ty nie opuściłeś walki Liama, nigdy w życiu, więc…- zaczął szatyn
[H] Dobra, przyjdziemy… znaczy ja na pewno.. nie wiem jak Ash- wyjaśniam mu i razem pijemy kilka shotów, gadając na tematy walki
[V] Kogo my tu mamy?- usłyszałem, gdzieś za sobą damski głos, więc natychmiast odwróciłem się na stołku… cholera…. Jeszcze tego mi brakowało…
[H] Victoria…- powiedziałem cicho
[V] Harry... sam Harry.. największy cham, jakiego kiedykolwiek spotkałam, we własnej osobie- powiedziała złośliwie, siadając obok mnie
[H] Daj spokój- prychnąłem, pijąc kolejkę
[V] Gdzie masz swoją dziewczynkę?? Czekasz na kolejną okazję, żeby kogoś wykorzystać?- zapytała
[H] Nie bądź śmieszna. Nikogo nie wykorzystałem, to ty wskoczyłaś mi do łóżka, a teraz przepraszam bardzo- wstałem od baru, wypiłem ostatni kieliszek wódki i dodałem pochylając się nad Victorią 
[H] Wracam do dziewczyny- przybiłem piątkę z Louisem i odwróciłem się zmierzając do wyjścia. Słyszałem niezadowolone prychnięcia, dziewczyny co jeszcze bardziej mnie rozśmieszyło. Wyszedłem z baru i wsiadłem do swojego samochodu. W mojej głowie już lekko szumiało, ale mimo wszystko postanowiłem wracać autem. Nie jestem aż tak pijany, żeby wracać taksówką.  Po 15 minutach drogi, byłem już przed domem. Była już prawie 23:00 jednak światło w kuchni, wciąż się paliło. Wysiadłem z samochodu i powoli wszedłem po schodkach, prowadzących do drzwi. Wszedłem do środka i odwiesiłem płaszcz na wieszak, rzucając przy tym klucze na półkę w korytarzu. Zapaliłem światło w salonie i usiadłem na kanapie, natychmiast opierając się o poduszki. Chyba jestem bardziej pijany, niż myślałem, bo w głowie zaczynało szumieć coraz bardziej.
[A] Harry- usłyszałem za sobą jej głos, więc natychmiast się obejrzałem
[H] Ashley, skarbie chodź tutaj- wskazałem na miejsce, obok siebie, jednak dziewczyna najwidoczniej nie miała takiego zamiaru, bo skrzyżowała ręce na piersi i oparła się o ścianę. Dopiero teraz zwróciłem uwagę na jej strój. Miała na sobie tylko moją koszulkę, która jeszcze przed chwilą, sięgała jej do połowy ud jednak teraz, kiedy przypadkowo ją podwinęła ukazał się fragment jej koronkowej bielizny
[A] Jesteś pijany- stwierdziła
[H] Jesteś seksowna- wstałem i zacząłem iść w jej kierunku, niezdarnie kopiąc w stolik
[A] Miałeś szybko wrócić- przypomina mi, kiedy staje przed nią
[H] Wiem, ale pojechałem do biura, potem musiałem załatwić sprawę Ashtona, potem pogadałem z Louisem, a jeszcze później spotkałem Viktorię
----Ashley….
Harry zaczął wyjaśniać. Jednak kiedy wspomniał o Victiorii… chwilkę zajęło mi wymyślenie, o kogo chodzi, jednak w końcu sobie przypomniałam… to z nią zdradził mnie, zaraz po powrocie tutaj.
[A] Victoria..- powiedziałam, lekko zawiedziona
[H] Oh.. nie, nie… nie to co myślisz.. po prostu przypomniała mi, jakim chamem jestem i tak dalej.- sprostował, przeczesując dłonią swoje potargane włosy
[A] No cóż.. – zaczęłam. Harry był pijany, było to po nim strasznie widać. Co najdziwniejsze, w ogóle nie byłam na niego zła… tylko trochę zawiedziona.. ale nie zła
[H] Tak.. wiem jestem strasznym dupkiem- zaśmiał się nerwowo, po czym zawahał się czy powinien mnie dotknąć.. kiedy już podnosił rękę, nagle ją opuścił
[A] Jesteś pijanym dupkiem- westchnęłam
[H] Jesteś zła, prawda?- zapytał
[A] Nie Harry, nie jestem na ciebie zła- wyjaśniłam, a on spojrzał na mnie najwyraźniej bardzo zaskoczony. Chwyciłam jego rękę i zawiesiłam na swojej szyi
[A] Idziemy spać- objęłam go w pasie drugą ręką i powoli zaczęliśmy zmierzać w stronę schodów
[H] Chcesz mnie prowadzić- zaśmiał się cicho
[A] A chcesz sam spaść ze schodów?- zapytałam
[H] Nie spadłbym.. nie jestem pijany- bronił się
[A] No nie… wcale- prychnęłam z ironią w głosie, na co Harry się zaśmiał i schował twarz, w moich rozpuszczonych włosach. Kiedy zaczęliśmy wchodzić po schodach, okazało się, że to znacznie trudniejsze niż przypuszczałam. Musieliśmy zrobić sobie postój na samym środku, bo Harry usilnie starał złapać mnie za tyłek
[A] Harry przestań- zaśmiałam się, kładąc jego dłoń ponownie na moim ramieniu
[H] No co.. uwielbiam, kiedy nosisz moje rzeczy, bo jedną z zalet jest to, że mogę gapić się na twój tyłek.- wyjaśnia, kiedy w końcu jesteśmy na górze
[A] Ok. będę pamiętać, żeby więcej nie zakładać twoich koszulek- zaśmiałam się wchodząc do sypialni i ciągnąc go za sobą, trzymając za rękę
[H] Ej to nie fair. Wykorzystałaś to ,że jestem pod wpływem, żeby powiedzieć prawdę- udawał oburzonego, kiedy usiadł na łóżku
[A] Trudno- zaśmiałam się i zdjęłam z niego czarną koszulkę
[H] Teraz będziesz mnie rozbierać?- zapytał, z lekkim uśmieszkiem
[A] Chyba nie chcesz spać w ciuchach- powiedziałam, chociaż dobrze wiedziałam o co mu chodzi
[H] No wiesz… - zaczął, kiedy kazałam mu wstać. Rozpięłam jego pasek i spodnie powodując, że spadły na ziemię
[H] To cholernie seksowne- powiedział przygryzając wargę, po czym delikatnie się nade mną pochylił. Spojrzał na moje usta, a jego dłoń natychmiast powędrowała na moje biodro

[A] Harry..- zabrałam jego rękę i splotłam z moją, lekko się odsuwając
[H] Skarbie- próbował przyciągnąć mnie z powrotem i pocałować, jednak to, że był pijany znacznie ułatwiało sprawę i udało mi się postawić na swoim
[A] Idziemy spać- popchnęłam go lekko na łóżko powodując, że ponownie na nim usiadł, po czym grzecznie się położył. Zabrałam jego spodnie i koszulkę rzucając je na fotel.
[H] Idziesz?- zapytał
[A] Tak- położyłam się obok niego, przykrywając szczelnie kołdrą, bo nie było zbyt ciepło. Pierwsza noc, po powrocie. Bez płaczu i tej głupiej tęsknoty, gdzieś we mnie. Harry natychmiast odwrócił się do mnie i przyciągnął mnie do siebie, więc położyłam głowę na jego ramieniu.
[H] Jak cię nie było.. cały czas spałem na kanapie, w salonie.. nie chciałem tutaj być bez ciebie- wyszeptał, jakby do siebie
[H] Kocham cię- dodał
[A] Ja ciebie też. Śpijmy już Harry- wtuliłam się w niego, jeszcze bardziej, zamykając oczy i zaciągając się zapachem jego perfum, połączonych z wódką, co tworzyło całkiem fajna mieszankę…. 




 jest jest jest.... cóż jest już trochę późno ale część pojawiła się dzisiaj... miałam małe opóźnienia z pisaniem części przez co próbuję nadrobić od kilku godzin... w ogóle nie było pewne czy część pojawi się dziś... na ale jest udało się :D 
wiem nudna.... w ostatniej chwili wprowadziłam nowego bohatera Ashtona... 
stwierdziłam że jest tutaj zbyt mało znajomych więc w najbliższym czasie chyba pojawi się więcej nowych bohaterów... to jeszcze nie jest pewne... 
jak pewnie nie zauważyliście to na samej górze jest nowa ankieta... 
no to chyba by było na tyle...dziękuję za komentarze pod poprzednią częścią... mam nadzieję że i pod tą będzie ich tak dużo... mam nadzieję... 
ok to do przyszłego weekendu :D czekam na komentarze na które może odpowiem ;)
Mrs.Horan