czwartek, 19 czerwca 2014

Strong cz.42 part2



                  *****CZĘŚĆ PISANA Z PERSPEKTYWY NIALL'A I DIANY*****

-----Diana….
Obudził mnie lekki chłód wpływający bezlitośnie na moje ramiona, które zostały odsłonięte z pod kołdry. Westchnęłam ciężko, naciągając materiał na siebie. Od razu lepiej. Chcąc znaleźć więcej ciepła, wyciągnęłam rękę przed siebie. Pusto… to zmusiło mnie do tego, żeby otworzyć oczy. W pokoju było dość jasno, więc natychmiast ponownie je przymrużyłam. Rozejrzałam się po pomieszczeniu i dalej nic. Mój wzrok zatrzymał się na drzwiach od tarasu. Były otwarte, co zapewne było źródłem tego, że w pokoju było tak zimno. Wstałam stawiając stopy na lodowatych panelach, powoli podążając w stronę drzwi. Pomimo tego, że moje gołe nogi, właśnie zamarzały przez temperaturę na zewnątrz, moje serce coraz bardziej zaczęło się rozpływać. Stał tam. Co najdziwniejsze palił papierosa.
[D] Niall- odezwałam się cicho, co spowodowało, że blondyn natychmiast się obejrzał
[N] Nie śpisz?- zapytał spokojnie
[D] Już nie. Palisz?- spytałam, podchodząc nieco bliżej niego
[N] Czasami- zaśmiał się natychmiast gasząc papierosa.
[D] Nie wiedziałam- przyznałam, natychmiast pocierając ramiona w zamiarze ogrzania się choć trochę
[N] Dziewczyno zwariowałaś? Jest zimno- powiedział, po czym natychmiast do mnie podszedł, biorąc mnie na ręce i zanosząc z powrotem do pokoju, po czym zamknął szklane drzwi
[D] Ty też tam stałeś, w samej bluzie i bokserkach- wzruszyłam ramionami, lekko się uśmiechając
[N] Ja to ja- odpowiedział, ściągając bluzę i wciągając szybko swoją koszulkę i spodnie
[D] Dziękuję, że zostałeś- powiedziałam cicho
[N] Cała przyjemność, po mojej stronie- zaśmiał się, podchodząc bliżej. Złapał mnie za ręce, przyciągając do siebie bliżej, w efekcie czego przywarłam do jego torsu.
[D] Jedziesz do firmy?- zapytałam
[N] Ta… chyba muszę- parsknął, spoglądając mi w oczy. Jego twarz niebezpiecznie zbliżała się do mojej, po czym złącza nasze usta w delikatnym, ale stanowczym pocałunku. Muszę przyznać, że za każdym razem, kiedy to robiliśmy wzbudzał we mnie kolejną falę przyjemnych uczuć. Takich, których nie byłam w stanie opisać, kiedy jego ciepłe wargi dotykały moich. Gdyby ktoś to zobaczył pomyślałby, że między nami w nocy doszło do czegoś więcej. Ale tak nie było. Niall po prostu został na noc, bo go o to poprosiłam. Kiedy w końcu przerywa pocałunek, na jego usta od razu wkrada się uśmiech, a on spogląda na mnie ciepło, gładząc mój policzek dłonią,
[N] Widzimy się tam, tak?- pyta
[D] Tak, zaraz zaczynam się szykować.- oznajmiłam mu
[N] Dlaczego nie chcesz się zgodzić, żebym cię zawiózł do firmy? Wolisz tłuc się w taksówkach i stać w korkach?- zapytał, wciąż trzymając mnie przy sobie
[D] Wiesz, jak to będzie wyglądać? Ty- mój szef i ja sekretarka. Nie wygląda to najlepiej. Tak jakbym uwodziła cię, w celu zdobycia awansu- wyjaśniam mu
[N] Co kogoś to obchodzi. Jeśli usłyszę coś takiego, ten ktoś natychmiast wyleci na zbity pysk. Poza tym to tak nie wygląda. To raczej ja cię uwodzę.- uśmiecha się, więc ja robię to samo
[D] W takim razie, powinnam oskarżyć cię o mobbing w pracy- na moje słowa Niall natychmiast wybucha śmiechem
[D] Poza tym.. będzie w firmie dzisiaj Pan Styles?- pytam
[N] Och… Diana nie nazywaj go tak
[D] To mój drugi szef. Jak mam do niego mówić? Nic nie szkodzi, że to twój przyjaciel- bronię się
[N] Mów do niego po prostu Harry, ok.?- pyta, więc zaprzeczam uwalniając się z jego uścisku
[D] Nie, to by było głupie. On nawet nie wie, że.. że…- nie wiedziałam jak to nazwać. Wciąż nie byłam jego dziewczyną. Nie byliśmy w związku. To było na razie coś luźnego. Ja chciałam czegoś więcej, ale on najwidoczniej nie.  Wyrwałam się z zamyśleń, orientując się, że Niall czeka na to, co powiem dalej marszcząc brwi
[D] ..Nie wie, że się spotykamy- kończę, unikając jego wzroku i szybko związując włosy w kucyka
[N] Oj uwierz mi.. domyśla się- odpowiada, Niall jednak widzę, że jest nieco zamyślony.
[D] Żartujesz?- pytam, kiedy dociera do mnie to co powiedział
[N] Nie.. już zaczyna swoje docinki. Przejdzie mu. Zawsze taki jest.- zapewnia mnie ubierając buty
[D] Nie weźmiesz prysznica?- pytam
[N] I tak jadę do siebie, więc tam skorzystam- wyjaśnia
[D] A śniadanie?- pytam ponownie
[N] Nie zawracaj sobie mną głowy.- wzrusza ramionami, więc odpuszczam. Najwidoczniej nie ma ochoty, przebywać ze mną dłużej.
[D] Jedziesz już?- pytam, po raz kolejny
[N] Za chwilkę- mówi podchodząc do mnie
[N] Mówiłem już, że wyglądasz seksownie w tych szortach i przydużej koszulce?- pyta z uśmiechem
[D] Ta.. wspominałeś coś wczoraj- mówię i czuję, że moje policzki zaczynają płonąc, na co Niall zaczyna się jeszcze głośniej śmiać, całując mnie w policzek
[N] Uwielbiam, kiedy się rumienisz- szepcze mi do ucha
[D] Musze nad tym popracować- uśmiecham się nerwowo
[N] Co robimy wieczorem? Pozwolisz mi się zabrać z firmy?- pyta
[D] Chcesz mnie zabrać?
[N] Jasne.. tylko mam do załatwienia z Harrym sprawę, na mieście i wrócę później do biura po ciebie- wyjaśnia, więc kiwam głową
[D] Ok. 
[N] Co chcesz robić?- pyta
[D] A co proponujesz?
[N] Jak chcesz możemy pojechać do mnie. – uniósł brwi, czekając na moją odpowiedź
[D] Jasne. Będę miała okazję zobaczyć jak mieszka mój szef- zaśmiałam się
[N] Tak jest. Więc co Panno Hopkin’s? Do zobaczenia w pracy?- zapytał
[D] Oczywiście Panie Horan.- zaśmiałam się, a on dał mi soczystego buziaka, po czym zabierając swoje rzeczy, zmierzał do wyjścia
[N] Aha.. i jeszcze jedno..- odwrócił się w drzwiach, spoglądając na mnie
[N] Ubierz coś seksi- zaśmiał się i wyszedł
[D] Wariat- pokręciłam głową, ciężko wzdychając. Udałam się do mojej szafy, uważnie przeglądając moje wszystkie rzeczy, nadające się do pracy. Wybrałam kilka sukienek, jednak żadna nie wydawała się być odpowiednia. W ostateczności postawiłam na niebieską sukienkę i do tego czarną marynarkę i czarne botki na wysokim obcasie. Właściwie wbiegłam do łazienki biorąc, szybki prysznic. Nie myślałam, że jest już ta godzina. Definitywnie się spóźnię, jednak nie jestem w stanie nic zrobić, żeby jakoś to przyspieszyć. Dokładnie obtarłam się ręcznikiem i nałożyłam na swoje ciało balsam. Włożyłam czystą, koronkową bieliznę i stanęłam przy lustrze. Umyłam zęby, zrobiłam makijaż, a włosy wysuszyłam i związałam w idealnego niemal koka. Wyszłam z łazienki zakładając cienkie rajstopy, które choć trochę miały mnie ochronić przed zimnem ,po czym wsunęłam na siebie sukienkę. Kolejnym problemem, było zapięcie zamka, który znajdował się na plecach. Cholera, że też projektanci takich ubrań, nie pomyślą nawet przez sekundę, że kobiety kupujące ich ubrania nie mają partnerów i nie ma kto, do cholery zapinać im zamków na plecach. Po długich męczarniach, w końcu mi się to udaje. Wsuwam stopy w buciki, które były cholernie wygodne i staję przed lustrem. Nie wyglądam jakoś szczególnie dobrze, ale w końcu idę do pracy. Z resztą nie każdy musi wyglądać zawsze idealnie. Zakładam marynarkę i zabieram potrzebne rzeczy pakując je do torebki. Zamawiam jeszcze taksówkę i pędem podążam do kuchni. Chwytam jabłko, które zaczynam gryźć w momencie, kiedy taksówka podjeżdża pod budynek. Zakładam płaszcz, zamykam drzwi i podążam na parter. Wybiegam z budynku i jak najszybciej wsiadam do samochodu, podając kierowcy nazwę ulicy i miejsce gdzie ma mnie zawieźć. Niecierpliwie sprawdzałam godzinę na moim telefonie, która nieubłagalnie wskazywała na to, że już jestem spóźniona, jakieś 30 minut. Co najgorsze, teraz stałam w korku, który mam nadzieję, że szybko się skończy. Przez pewien moment zastanawiam się czy nie wysiąść z taksówki i nie pobiec do firmy lub czy nie zadzwonić do Nialla, przepraszając go za spóźnienie. Po następnych 5 minutach, w końcu ruszamy. Jestem już na granicy wytrzymałości. Coś takiego nie powinno mieć miejsca. Pomimo tego, co jest między mną, a Niallem nie powinnam spóźniać się do pracy. Kiedy w końcu, zatrzymujemy się przed budynkiem, szybko płacę i wychodzę z samochodu, biegnąc w stronę drzwi wejściowych. Od samego progu, przywitał mnie niemiły wzrok Eleny, sekretarki w recepcji, której wprost nie cierpiałam. Była zarozumiała, chamska, a co najwięcej, myślała że uda jej się przejść na nieco wyższe stanowisko. Z tego co wiem, wisi w tej firmie na włosku i w każdej chwili może wylecieć. Plotki w takim przedsiębiorstwie, szybko się rozchodzą.
[E] Hej Diana- powiedziała złośliwie, kiedy odbierałam swoją plakietkę, szybko przypinając ją do brzegu sukienki
[D] Cześć Elena- uśmiechnęłam się sztucznie

[E] Spóźniłaś się. Gdyby Pan Styles się dowiedział, nie byłby zadowolony- powiedziała, kiedy już od niej odchodziłam
[D] Korki. Każdy w nich stoi, jestem pewna, że by zrozumiał- mówię
[E] Jesteś pewna, że tylko korki? Pana Horan, też dopiero wszedł. Przyjechaliście razem?- zapytała. Co? O cholera… czyżby krążyło więcej plotek, o których nic nie wiem…
[D] Co? Nie. Nie widziałam szefa od wczoraj.- skłamałam, podążając do windy tym samym czując na sobie jej przenikliwy wzrok. Kiedy znajdywałam się już na odpowiednim piętrze, szybko ruszyłam w stronę swojego miejsca pracy.
[N] O jesteś!- zawołał Niall, wychodzący ze swojego gabinetu i niosący jakieś dokumenty
[D] Jej… bardzo przepraszam. Kiedy wyszedłeś musiałam się szybko uszykować. W dodatku stałam w korkach. Przepraszam, już biorę się do pracy.- tłumaczyłam, ściągając płaszcz i w pośpiechu odwieszając go na wieszak, znajdujący się w samym kącie.
[N] Hej, hej- podszedł do mnie, odwracając do siebie przodem i kładąc dłonie na moich biodrach
[N] Nic się nie stało. Spóźniłaś się przeze mnie. Spodziewałem się tego, że nawet taka perfekcjonistka jak ty, w końcu się spóźni. Nic się nie stało. Sam dopiero przyszedłem, a Harrego jeszcze nie ma.- mówi, starając się mnie uspokoić
[D] Niall nie tutaj.- powiedziałam, natychmiast zdejmując ze mnie jego dłonie i odsuwając się od niego, na bezpieczną odległość.
[N] Co? Dlaczego?- zapytał, lekko zdezorientowany
[D] Będą gadać. Już się zaczyna. Już… ja nie chcę afery i gadania za moimi plecami na nasz temat- powiedziałam, siadając na swoim fotelu
[D] Co przyniosłeś?- wzięłam w dłoń dokumenty, które położył chwilę temu na moim biurku. Niall natychmiast wyrwał mi je z ręki, odkładając na bok, po czym odwrócił krzesło w swoją stronę i przykucnął przede mną
[N] Co się zaczyna? Jakie gadanie?- pyta, lekko ściskając moje dłonie
[D] Nie ważne, mamy naprawdę dużo pracy. Lepiej zabrać się do tego już- mówię starając się odsunąć
[N] Diana.. – chłopak mi przerywa, a ja widzę, że jest już lekko zirytowany moim zachowaniem
[D] Elena… zapytała mnie dzisiaj, czy przyjechałam z tobą. Mówiła to z wyraźnym podtekstem. Tak jakby wiedziała, co się dzieje- wyjaśniam mu, wciąż unikając jego wzroku.
[N] Co ją to do cholery obchodzi?!- spytał, podnosząc głosy i natychmiast wstając
[N] Przysięgam, że jeszcze trochę, a moja cierpliwość się skończy i wyleci stąd. Już ja się tym zajmę, żeby nie znalazła pracy, w innych firmach!- powiedział wściekły
[N] I ty się tym przejmujesz?- zapytał, kiedy wstałam
[D] Dobrze wiesz, jaka ona jest! Wystarczy cień podejrzeń, a ona wymyśli taką historię, że wszyscy będą gadać- mówię, starając się uspokoić
[N] Nie obchodzi mnie co ona mówi. – podszedł do mnie, dodając
[N] Ani tym bardziej co myśli. Mam to gdzieś. – mówi, delikatnie pocierając mój policzek dłonią. Niall jest tym typem człowieka, który z sekundy na sekundę, zmienia swój nastrój. Raz jest spokojny, by po chwili się wściec, a następnie być czułym i miłym chłopakiem.
[D] Nie chciałam, żebyś się zdenerwował. Dlatego nie chciałam nic mówić.
[N] To jest właśnie to, co was różni… ty jesteś dobra, a ona zarozumiała i snobistyczna. – mówi, lekko się uśmiechając. Przybliża się i delikatnie całuje mnie w usta, celowo przedłużając pocałunek. Stoimy tak chwilę, po czym upominam sama siebie, że jestem w pracy i spoglądam na biurko.
[D] Powiesz mi, co to za papiery?- pytam ponownie, podnosząc teczkę
[N] Ta.. to umowa dotycząca nowego hotelu. Możesz je już przesłać, gdzie trzeba jest gotowa.- uśmiecha się lekko.
[D] Ok. to biorę się do pracy. I ty też- śmieję się, lekko wypychając go za moje biurko, po czym ponownie siadam na krzesło, przysuwając się do blatu
[N] Miłej pracy- mówi z ironią w głosie, po czym rusza do siebie.
[N] Diana!- krzyczy, kiedy jest już przy drzwiach gabinetu
[D] Tak?- spoglądam na niego, na co ten się uśmiecha

[N] Wyglądasz seksownie… elegancko, ale seksownie- odpowiada, na co zaczynam się śmiać, z pewnością się rumieniąc
[D] Dziękuję. Pan też Panie Horan- Niall zaczyna się śmiać, po czym kręcąc głową wchodzi, w końcu do pomieszczenia, zamykając za sobą drzwi
Przez kolejne pół godziny, zupełnie wciągam się w swoje zadania, zapominając o „miłym” powitaniu Eleny. Kiedy właśnie zamykam, kolejną teczkę z dokumentami, winda się rozsuwa, a z niej wychodzi Harry.. znaczy Pan Styles
[H] Dzień dobry Diana- uśmiecha się, podchodząc do mojego biurka
[D] Witam Panie Styles- również się uśmiecham, wstając i zabierając jego płaszcz
[H] No to teraz mi powiedz, co tam dla mnie masz- potarł dłonie o siebie, spoglądając na mnie z szerokim uśmiechem
[D] Trochę tego jest- wzdycham, podając mu mały stos teczek z dokumentami, które musi przejrzeć i podpisać
[H] Och… no tak, trochę mnie tu nie było- chichocze, co wydaje się być bardzo urocze
[D] Jestem pewna, że szybko Pan się z tym upora- uśmiecham się uprzejmie
[H] Ok. więc zaczynam. A i jeszcze jedno- zaczyna, kiedy zabiera już dokumenty z blatu
[D] Tak?- pytam
[H] Zrobisz mi kawę? Przyda mi się
[D] Oczywiście- przytakuję, od razu podchodząc do miejsca gdzie przygotowuję napoje dla siebie, szefów i klientów
[H] Dziękuję. Niall u siebie?- pyta, kiedy jest już przy drzwiach
[D] Tak- odpowiadam podstawiając kubek, do automatu od kawy. Kiedy napój jest już gotowy, zanoszę go Harremu… jej Diana nie nazywaj go tak, to twój szef! Krzyczę sama na siebie, otwierając drzwi od jego gabinetu. Uśmiecha się do mnie ciepło, kiedy stawiam kubek przed nim i cicho dziękuje, wertując kolejne papiery. Wychodzę z jego gabinetu i wracam do swojej pracy. Zanoszę dokumenty księgowej i ponownie zasiadam przy biurku. Drzwi windy, znowu się rozsuwają, a do pomieszczenia wchodzi rozpromieniona Ashley wraz z małą Lisą. Jej.. obie są takie śliczne i radosne. Byłabym w niebie, gdyby Ash pracowała tutaj zamiast Eleny. Rozmawiamy krótko i wciąż nie mogę uwierzyć, że zanim weszła do gabinetu Harrego, przy niej nazwałam Nialla po imieniu, w dodatku wspominając o walce jednego z chłopaków, który często tutaj bywa. Teraz nawet ona, zacznie coś podejrzewać. Kiedy robię sobie krótką przerwę i nalewam sobie kolejną filiżankę kawy, słyszę za sobą cichy głosik
[L] Plosę pani?- odwracam się i widzę stojącą przede mną Lisę
[D] Tak?- pytam
[L] Zaprowadzi mnie pani do wujka Nialla?-  uśmiecha się słodko, więc od razu biorę ją za rączkę
[D] Chodź- mówię i razem podążamy w stronę drzwi. Pukam w nie, a kiedy słyszę stłumione „proszę” od razu wchodzimy do środka
[L] Wujek!- Lisa od razu krzyczy, więc Niall podnosi się z fotela i wyciąga do niej ręce
[N] No cześć księżniczko. Gdzie masz mamę i tatę?- pyta, kiedy ta ściska go z całej siły
[L] Są w pokoju taty- wyjaśnia mu, na co ten kiwa głową i odstawia ją na podłogę
[D] To ja wracam do pracy- mówię, chwytając za klamkę
[N] Diana zrób sobie przerwę. Pracujesz odkąd przyszłaś.. możesz zostać z nami- Niall uśmiecha się do mnie
[D] Muszę coś jeszcze zrobić- wyjaśniam mu
[N] No ok. ale obiecaj, że pójdziesz ze mną i Lisą na gofry z bitą śmietaną. Ok.?- pyta, spoglądając na mnie i na małą
[L] Tak!Tak! Gofly!- mała zaczyna skakać, na co się uśmiecham
[D] Dobrze.. to czekam za 20 minut, ok.?- pytam
[N] Jasne- chłopak puszcza mi oczko z szerokim uśmiechem, więc odwzajemniam go i wychodzę, zamykając drzwi. Kiedy mija już te 20 minut Niall wychodzi z biura, razem z Lisą i idą do Harrego, by po chwili wrócić.
[N] Idziemy- mówi do mnie, więc biorę swój płaszcz i podaję mu kurtkę dla Lisy, po czym zjeżdżamy windą na parter i wychodzimy z firmy, będąc mierzeni zabójczym wzrokiem Eleny.
-----Niall….
Kiedy idziemy spacerkiem do pobliskiej kawiarenki, Lisa trzyma grzecznie mnie za rękę, a Diana w ciszy idzie obok mnie.
[N] Coś nie tak? Dalej martwisz się Eleną?- pytam w końcu
[D] Nie. Staram się o tym nie myśleć- mówi z lekkim uśmieszkiem
[N] Więc?- pytam
[D] Nic. Naprawdę.- w końcu spogląda na mnie, a jej uśmiech się powiększa. Jest cholernie zimno, co widać, gdy Diana lekko się kurczy, poprawiając kołnierz, jej czarnego płaszcza.
[N] Zimno?- pytam
[D] Tak, strasznie. Mogłam jednak ubrać coś cieplejszego i darować sobie sukienkę- wzdycha, więc wyciągam do niej rękę
[N] Jeszcze kawałek. Kawiarenka jest za rogiem. Chodź tutaj- mówię, a Diana spogląda na Lisę
[N] Spokojnie. Lisa nic im nie powie- powiedziałem, cicho tak, żeby mała tego nie usłyszała, więc dziewczyna podaje mi rękę, a ja przytulam ją do swojego boku. Diana spogląda na małą i niepewnie kładzie głowę na moim ramieniu. Resztę drogi, przebywamy w ciszy, oczywiście poza ciągłymi rozmowami z Lisą. Kiedy wreszcie jesteśmy na miejscu, wybieramy stolik w kącie pomieszczenia i zamawiamy gofry, oraz ciepłą kawę, która miała ogrzać nas chociaż trochę.
[N] Smakuje ci?- pytam Lisę, kiedy ta zajada się deserem
[L] Tak wujku. Są pysne- uśmiecha się i zaczyna wkładać paluszek do bitej śmietany, by potem go oblizać.
[L] A pani smakuje?- Lisa pyta Dianę widząc, że ta niezbyt chętnie,zaczyna jeść
[D] Oczywiście, są pyszne.- dziewczyna uśmiecha się szeroko, co mała natychmiast odwzajemnia
[N] Jestem pewny, że Diana nie będzie miała nic przeciwko, jeśli będziesz mówiła do niej ciociu.- powiedziałem z uśmiechem
---Diana…
Co? Spojrzałam na niego zszokowana na co ten uśmiechnął się jeszcze szerzej
[L] Mogę?- Lisa zapytała mnie, więc szybko odpowiedziałam
[D] Pewnie. Możesz tak do mnie mówić.
Resztę lunchu spędzamy w naprawdę miłej atmosferze. Widzę jak bardzo Lisa uwielbia Nialla. On ją z resztą też. Przyszedł w końcu czas, na powrót do firmy co wiązało się z kolejnym wyjściem na zewnątrz. Ubieranie dzisiaj sukienki to jakieś szaleństwo. Jest naprawdę zimno. Kiedy wychodzimy, Niall ponownie przysuwa mnie do siebie, a Lisa spokojnie idzie przed nami podskakując i uśmiechając się do nas. Po powrocie Lisa, wraca do Ashley, a ja wraz z Niallem wracamy do pracy.
---Niall…
Kiedy wracamy z kawiarenki, odprowadzam Lisę do Harrego i Ash, którzy wrócili przed chwilką. Zostawiam im ją i wracam do pracy. Jest tego dość sporo, przez otwieranie nowego hotelu. Normalnie wyszedłbym stąd po jakiś 2-3 godzinach. Diana zachowywała się dziwnie, przy Lisie. Zachowywała dystans. Myślę, że wciąż martwi się Eleną i jej gadaniem na nasz temat. Przysięgam, że jeśli sam usłyszę jakieś plotki od razu ją stąd zwolnię. Usiadłem na fotelu bezczynnie wpatrując się w panoramę miasta. Ja i Diana… matko co się ze mną dzieje? Nie jestem przyzwyczajony do związków. Czy my w ogóle jesteśmy w związku? Diana najwyraźniej, też tego nie wie, bo rano wyraźnie się zawahała w końcu stawiając na to, że po prostu się spotykamy. To trwa już trochę i chyba śmiało mogę powiedzieć, że to nie tylko przyjacielskie spotkania. Zdecydowanie nie traktuję jej tylko jako przyjaciółkę, ale nie jestem pewny, co myśli ona. Wciąż jest taka ostrożna. Boi się wykonać jakikolwiek pochopny ruch, bojąc się, że ją odtrącę. Zakochałem się?? Nie wiem.. to nie może być możliwe… ale jestem w niej zdecydowanie zauroczony. Kiedy udaje mi się o niej nie myśleć, przez chodź godzinę to, to jest już jakiś cud. Po moich dość długich rozmyśleniach, postanawiam wracać do dokumentów. Nie wiem właściwie co czytam, więc robię to jakieś 3 razy zanim orientuję się, że to jest papierek dotyczący układu i rozmieszczeń poszczególnych pokoi. Po 16:30 do firmy przyjeżdżają chłopacy, więc wychodzę ze swojego gabinetu, podążając do pomieszczenia Harrego, po drodze dyskretnie pytając Dianę, czy zaczeka na mnie tutaj wieczorem. Po jakiś 30 minutach wyjeżdżamy, na akcję. Och… oczywiście nie obchodzi się bez docinek Harrego, który zauważa już dość dużo. Szybko kończymy akcję i wracam razem z Zaynem i Stylesem pod firmę, gdzie czekać na mnie ma Diana. Ona nie wie, o moim drugim zajęciu i lepiej żeby się tego nie dowiedziała. To może skończyć się niewesoło. Zapewne zwolni się z pracy. Wszystko wyjdzie na jaw. Firma upadnie, a my trafimy za kratki, za wielokrotne zabójstwa. Co najgorsze, stracę ją, a tego nie chcę.
Moje rozmyślania przerywają kolejne docinki Harrego, aż w końcu schodzimy na temat walki Liama i dojeżdżamy pod wielki budynek naszej firmy. Wysiadamy z samochodu Zayna i się z nim żegnamy
[N] Harry mówię serio, przestań mnie wkurwiać, jeśli chodzi o Dianę.- ostrzegam go kiedy Malik odjeżdża
[N] Co robisz jutro?- pytam
[H] Weź mi nawet nie wspominaj o jutrze… jadę z Ashley do jej ciotki. Obiecałem jej to. Nie będzie miło..co najgorsze, pewnie spędzimy tam cały dzień. Nie wiem czy Ash nie będzie chciała zostać na noc.- mówi lekko podenerwowany, na co wzdycham i razem wchodzimy do budynku, kierując się do windy 
[D] Niall!- słyszę za sobą, więc razem z Harrym, od razu się odwracamy. Diana właśnie zmierzała w naszym kierunku, więc Styles wsiadł do windy sam, za co byłem mu wdzięczny.
[N] Tutaj jesteś- uśmiecham się, kiedy podchodzi jeszcze bliżej  
[N] Trochę nam dłużej zeszło, ale już jest wszystko załatwione- odchrząknąłem cicho. Diana odłożyła swoją plakietkę na miejsce, gdzie znajdują się identyfikatory wszystkich pracowników i zapytała
[D] Idziemy? Serio mam dość już Eleny i tych innych…- wskazała na dziewczyny oddalone od nas, jakieś kilka metrów
[N] Nazwałaś mnie po imieniu. Nie martwisz się, że będą gadać?- pytam, kiedy zmierzamy do wyjścia.
[D] Szczerze? Elena to suka. Zdecydowałam, że nie będę się  nią przejmować- wzruszyła ramionami, na co się zaśmiałem i otworzyłem jej drzwi od mojego samochodu. Podziękowała mi, wsiadając do środka, więc obszedłem auto i zająłem miejsce kierowcy, zabierając nas do mojego domu.

[D] Wow… śliczny- powiedziała, wysiadając przed budynkiem
[N] Czy ja wiem… taki sobie- zaśmiałem się, prowadząc ją do wejścia. Zdjąłem jej płaszcz i razem udaliśmy się do kuchni
[N] Napijesz się wina?- zapytałem, wyciągając butelkę z lodówki
[D] Jasne- uśmiechnęła się, więc nalewam trunku do kieliszków i podaję jej jeden
[D] Wszystko załatwiliście?- zapytała. kiedy wypiła pierwszy łyk
[N] Co?- nie wiedziałem, o co jej chodzi
[D] No kiedy wyszliście z firmy. Ty, Harry i wasi przyjaciele..- dokończyła
[N] Oh.. tak wszystko jest już załatwione- uśmiechnąłem się do niej
[N] Zjemy coś?- pytam
[D] Co proponujesz? – unosi brwi, z rozbawienia, więc odstawiam kieliszek i podchodzę do szafek, szukając składników
[N] Wiesz… umiem zrobić spaghetti, więc może to?- wzruszyłem ramionami
[D] Chcesz mi ugotować kolację? Sam?- uśmiecha się, przygryzając wargę
[N] Podobno kobiety to lubią- nabijam się, kiedy Diana schodzi z wysokiego stołka i podchodzi do mnie
[D] I każdą tak uwodzisz?- pyta, odstawiając kieliszek obok mojego
[N] Jeszcze, żadnej tutaj nie zaprosiłem- mówię szczerze, przysuwając ją do siebie
[D] Naprawdę?- pyta cicho, kiedy nasze usta dzieli kilka centymetrów 
[N] Uhm- mruczę, zanim delikatnie dotykam jej ust. Kiedy Diana odwzajemnia pocałunek, czuję słodki smak wina połączony ze smakiem jej błyszczyka. Diana wplata dłoń w moje włosy, co sprawia, że pocałunek jeszcze bardziej się pogłębia. Po pewnym czasie czuję, że musimy przerwać. Każdy z nas potrzebuje odetchnąć, więc delikatnie przerywam pocałunek. Diana spogląda mi w oczy, a jej dłonie zaplatają się na mojej szyi
[D] Bardzo mnie to cieszy- mówi odnosząc się do tego, co powiedziałem przed pocałunkiem
[N] Mnie też, nie masz pojęcia jak bardzo- szepczę, nie spuszczając z niej wzroku
[D] Niall..- zaczyna niepewnie, natychmiast przenosząc wzrok gdzieś daleko za moje ramie
[N] Tak? Co się stało?- pytam, marszcząc brwi
[D] Czy ty..traktujesz to..to co jest między nami…czy traktujesz to poważnie?- pyta, bawiąc się końcówkami moich włosów 
[N] Tak… gdybym tego nie robił, nie byłoby nas tutaj dzisiaj… ani mnie u ciebie w nocy.- wyjaśniam jej, kierując jej wzrok z powrotem na mnie
[D] Więc… jesteśmy razem..- pyta ponownie. Widzę jak się rumieni, jednak jej wzrok, ani na chwilę nie opuszcza moich oczu
[N] Tak… jesteś moją dziewczyną- uśmiecham się, na co ona robi to samo. Świetnie, że w jakiś sposób to sobie wyjaśniliśmy. Męczyło to i mnie i ją, więc to mamy już z głowy. Diana delikatnie pochyla się w moja stronę, więc kolejny raz zatapiamy się w pocałunku. Tym razem krótkim i delikatnym. Kiedy się od siebie odsuwamy, ona siada na swoim miejscu i popija wino, podczas gdy ja gotuję kolację dla nas. Kiedy w końcu udaje mi się zakończyć to pieprzone gotowanie, rozkładam danie na talerze i stawiam na stole.
[N] Skosztuj dania popisowego, najzdolniejszego i najlepszego kucharza w Londynie- Nialla Horana- mówię, kiedy dziewczyna zasiada na krześle, cicho się śmiejąc
[D] Z przyjemnością- mówi, po czym zaczyna jeść.
[D] Naprawdę dobre. Co jeszcze umiesz gotować?- pyta
[N] No wiesz… spaghetti… jajecznicę….- zastanawiam się chwilę, żeby znaleźć coś jeszcze
[N] A no i robę całkiem dobre tosty- wzruszam ramionami, na co dziewczyna wybucha śmiechem
[D] No, no… „Najlepszy kucharz w Londynie”- cytuje, wciąż cicho się ze mnie nabijając
[N] Jasne- uśmiecham się i kończymy jeść spaghetti. Odkładamy talerze do zmywarki i udajemy się do salonu.

[D] Naprawdę jest tutaj pięknie- Diana wzdycha, rozglądając się po całym salonie
[N] Tak? Nie zauważyłem. – wzruszam ramionami
[N] Chcesz się wykąpać?- pytam, obejmując ją w pasie
[D] Chętnie. Tylko powiedz mi co, gdzie i jak- mówi zadowolona
[N] Chodź- biorę ją za rękę i prowadzę na piętro. Wskazuję jej drzwi do łazienki i daję czyste ręczniki, odkręcając wodę, aby napełnić wannę
[N] Zaraz przyniosę ci czyste ubrania- powiedziałem
[D] Niall rozepniesz mi sukienkę? Serio nie dam rady zrobić tego sama- mówi lekko zakłopotana, więc uśmiecham się i natychmiast chwytam za zamek, powoli ciągnąc go w dół.
[N] Proszę bardzo- szepczę jej do ucha, na co przechodzi ją dreszcz, po czym wychodzę zostawiając ją samą w łazience. Zabieram z sypialni swoją koszulkę i dresowe spodnie, po czym zanoszę je Dianie.
[N] Trzym…- zaczynam mówić, kiedy wchodzę do łazienki, jednak zatrzymuję się w pół kroku, kiedy orientuję się, że Diana siedzi już w wannie
[D] Niall- piszczy natychmiast, zjeżdżając jeszcze głębiej do wody
[N] Przepraszam- uśmiecham się szeroko, na co Diana mierzy mnie zabójczym wzrokiem
[D] Niall..- upomina mnie
[N] Ok. już wychodzę. Tutaj kładę ubrania- zostawiam je tuż obok wanny, zasłaniając oczy ręką, żeby nie było, że się gapię, po czym kieruję się do wyjścia. Zamykam za sobą drzwi i kieruję się do drugiej łazienki.
----Diana…..
Kiedy Niall wychodzi rozluźniam się i leżę chwilę w wannie, myśląc o momencie, kiedy czułam jego dłonie na moich plecach, rozpinających zamek mojej sukienki, wciąż czułam dreszcze przebiegające wzdłuż mojego kręgosłupa. Otrząsam się ze wspomnień, po czym wychodzę z wanny i się wycieram. Spoglądam na ubrania, przygotowane dla mnie. dresy są trochę za duże, ale nie zbyt bardzo, za to koszulka jest długa i sięga mi do połowy ud. Nawet gdybym nie miała dresów i tak byłoby ok. spoglądam w lustro, a włosy rozczesuję i zostawiam rozpuszczone. Kiedy wychodzę z łazienki, nie mam pojęcia gdzie mam teraz iść, więc wołam Nialla
[N] Tutaj!- słyszę, więc udaję się w kierunku, skąd dobiegał dźwięk. W końcu odnajduję odpowiedni pokój. Niall leży na łóżku. Jest w samych bokserkach i koszulce,  a jego włosy są mokre, co wskazuje na to, że wziął prysznic w innej łazience.

[N] Wskakuj- posuwa się na łóżku i klepie materac, więc podchodzę bliżej
[N] Wyglądasz… wow…- mówi, kiedy siadam na łóżku
[D] Jest za duże- uśmiecham się
[N] Co sprawia, że jest jeszcze bardziej seksownie- zapewnia mnie, przyciągając do siebie i przykrywając kołdrą
[D] Padam z nóg- mówię szczerze, delikatnie kładąc głowę na jego ramieniu
[N] Śpij skarbie- mówi, całując mnie w czoło. Skarbie… Niall powiedział do mnie tak po raz pierwszy i zdaje się, że zapamiętam ten wieczór na zawsze.
[D] Dobranoc Niall- wtulam się w niego jeszcze bardziej, natychmiast zamykając oczy. Zasypiam z myślą, że nie mogę być w życiu bardziej szczęśliwa niż teraz…..



tak przypominam że część była pisana i odbywała się w tym samym czasie co poprzednia część****
jest dość długa... tak jakoś wyszła a nie rozwinęłam niektórych wątków... to nic :) 
co do poprzedniej części.... 
Kochani naprawdę bijecie rekordy w ilości komentarzy... pod poprzednią częścią było aż.... uwaga,..... 
6 komentarzy.... 6.... jej serio??? po prostu nie wierzę... jestem zawiedziona i to bardzo ale nie będę się tutaj żalić... to nie ma sensu
ale dzięki... naprawdę dziękuję bo dzięki wam wiem już kiedy i jak skończy się Strong... mam nadzieję że uda mi się to skończyć w pierwszy miesiąc wakacji... zostało już niewiele do napisania... kilka wątków i tyle... 
no dobra... więc co czekajmy na komentarze pod tą częścią... kolejna będzie już normalnie czyli z perspektywy Harrego i Ashley...
Mrs.Horan 

sobota, 14 czerwca 2014

Strong cz.42



 miłego czytania****

[A] Tak, ale ja tam nie znam nikogo, więc przynajmniej Diana będzie osobą, którą choć trochę lubię- przyznaje
[H] Będzie fajnie, zobaczysz- trąca mnie swoim ramieniem, więc uśmiecham się nieco szerzej
[H] Cieszę się, że przyjechałaś- mówi, schodząc z biurka i stając przede mną.
[A] Tak? Cóż ja też- przyznaję, a Harry natychmiast zaczyna mnie całować…
                                                       ****
[A] Masz dużo pracy?- pytam, kiedy w końcu przerywamy nasz pocałunek
[H] Trochę się nazbierało. A co?- pyta
[A] Nie przychodziłeś tutaj ostatnio? Diana przez przypadek, coś powiedziała- przyznaję
[H] Nie miałem do tego głowy- wzdycha, po czym odwraca się i podchodzi do okna.
[A] Nie wiem co mam ci powiedzieć..- zaczynam
[H] Nic nie mów.. było minęło. Poza tym, to wszystko była moja wina.- przerywa mi. Nie mam zamiaru znowu do tego wracać, więc zmieniam temat
[A] Czym się teraz zajmujecie?- pytam
[H] Pytasz o firmę, czy zlecenia?- odwraca się, do mnie unosząc brwi
[A] O firmę- wywracam oczami, wiedząc o co mu chodzi. Gdybym zapytała o zlecenia i tak niewiele, by mi powiedział..
[H] Zajmujemy się otwarciem nowego hotelu. Tutaj w Londynie. Właśnie załatwiamy wszystkie formalności. Jak dobrze pójdzie, na początku stycznia będzie otwarcie.- mówi pokazując mi zdjęcie wielkiego budynku. Jest śliczny i będzie w nim mnóstwo pokoi.
[A] Wow.. nieźle..- mówię, na co Harry się uśmiecha
[H] Ta.. Niall to znalazł, kiedy leżałem w szpitalu.- mówi
[A] Aha.. – źle, wspominam tamten czas, więc nie chcę pogłębiać tematu
[A] Jej.. strasznie ci przeszkadzamy. Masz tyle pracy, a ja zawracam ci głowę. Przepraszam. –mówię lekko wzdychając. Nie powinnam tutaj przyjeżdżać.
[H] Nic się nie stało skarbie. Przerwa mi się naprawdę przyda. Szczerze? Literki zaczęły już się zlewać i miałem już dość.- przyznaje, podchodząc do mnie i całując mnie w czoło, co nie było u niego zbyt częstym zjawiskiem.
[A] Obiecuję, że więcej nie będziemy cię nachodzić- mówię
[H] Daj spokój- Harry ponownie całuje mnie w policzek, a do gabinetu wchodzi Niall
[N] Część Ashley- mówi z uśmiechem, wprowadzając za sobą Lisę
[A] Część Niall- uśmiecham się, a Lisa wciąż trzyma go za rękę
[N] Harry, mam te papiery dla ciebie. Podpisz i zostaw Dianie.- mówi, rzucając na biurko jakąś teczkę
[A] Lisa bardzo ci przeszkadzała?- zapytałam
[N] Nie no coś ty. Trochę się pobawiliśmy, prawda?- pyta Lisę, na co ta kiwa zadowolona głową
[L] Ja jestem grzeczna. Wujek tak powiedział- chwali się dziewczynka, na co zaczynamy się śmiać.
[N] No właśnie. Przyszedłem wam powiedzieć, że obiecałem małej gofry z bitą śmietaną i owocami, więc wychodzimy. Wracamy za godzinę.- tłumaczy blondyn
[A] Aha.. no ok. jeśli chcesz.- śmieję się, a chłopak wraz z małą, już po chwili wychodzą z gabinetu.
[H] A ty, masz ochotę coś zjeść?- Harry pyta, podchodząc do biurka i wyciągając z teczki, którą przyniósł Niall jakieś dokumenty. Szybko bazgra na nich swój podpis, po czym ponownie je chowa i odkłada teczkę na małą kupkę powstającą na rogu blatu.
[A] A ty?- pytam
[H] Mam ochotę na pizzę. Możemy wyjść, do niewielkiej kawiarenki na rogu. Podają tam dosyć niezłe. Co ty na to?
[A] Ok. jestem za- uśmiecham się, więc Harry zakłada swój płaszcz i razem wychodzimy kierując się w stronę windy. Kiedy zabieram swój płaszcz, Diany nie ma w pobliżu, więc najwyraźniej też wyszła coś zjeść. Pogoda na zewnątrz trochę się popsuła, bo niebo teraz było zachmurzone i pojawił się lekki wiatr, co jest normalne, mamy przecież listopad. Po wspólnie zjedzonym lunchu wracam wraz z Harrym do firmy. Niall i Lisa też są już na miejscu, wiec postanawiamy więcej im nie przeszkadzać i w końcu wracamy do domu.
[L] Mamo, a wiesz, że ciocia była z nami?- Lisa pyta, kiedy jesteśmy już w domu.
[A] Jaka ciocia?- pytam zdziwiona
[L] Ciocia Diana. Wujek Niall, zapytał czy idzie z nami i ona się zgodziła- powiedziała zadowolona Lisa i pobiegła do salonu. Byłam trochę zaskoczona. Harry najwyraźniej miał racje mówiąc, że między Niallem i Dianą coś jest.
-----Harry…..
Kiedy Lisa i Ashley pojechały do domu, ja wróciłem do swojej pracy. Musze przyznać, że całkiem miło spędziłem porę lunchu. Między mną, a Ashley jest teraz dobrze i mam nadzieję, że będzie tak jak najdłużej. Po sporządzeniu kilku dokumentów, dostarczam je Dianie, a ta natychmiast się nimi zajmuje, przesyłając je dalej. O 16:30 do firmy przyjeżdża Liam i Louis
[H] Gdzie Zayn?- pytam, jak wszyscy znajdujemy się już w moim gabinecie.
[Lou] Nie mam pojęcia. Ostatnio ma dużo roboty w salonie tatuażu, więc może teraz też. Poza tym przyjął do siebie starego kumpla, więc teraz pracują razem. –wyjaśnia Louis
[N] Starego kumpla, czyli?- pyta Niall
[L] Michaela, no tego wiesz… -zaczyna Liam
[N] Aaa.. no tak. Pamiętam. Spoko gość- przyznaje Niall, na co kiwamy głowami. Znamy go i jego kumpli od lat. Faceci naprawdę w porządku, wiedzą czym się zajmujemy, czasami sami wezmą jakąś fuchę, ale nie zajmują się tym cały czas. Nagle drzwi się otwierają, a do środka wpada zdyszany Zayn
[Z] Jestem, sorki za spóźnienie. Mały problem- mówi, zajmując miejsce na fotelu. Zauważam na jego szyi niewielką, blaknącą już malinkę, ale postanawiam nie poruszać tego tematu. Nie ma na to czasu, chociaż zachciało mi się śmiać, kiedy starał się ją ukryć. Malik raczej zawsze chwalił się tym, że spotkał kolejną laskę, którą udało się zaliczyć.
[N] No dobra, to co? Zaczynamy?- pyta Niall, na co Louis wstaje, rozkładając niewielką kartkę na stoliku do kawy
[Lou] Akcja, serio nie jest wielka, ani trudna. Zgarniamy tylko jednego kolesia. Niewiele ochrony. Chodzi tylko z 2 gorylami. Załatwimy go na tyłach klubu, w którym zawsze przebywa. Zabieramy ciała i wrzucamy do stawu, jakieś 150 kilometrów stąd. Tym zajmę się ja i Liam. Wy możecie wracać do domu.- wyjaśnia Louis
[H] Za ile to robimy?- pytam
[Lou] Babce bardzo zależało, więc mamy 500 tysięcy na głowę- dodaje
[N] Nie gadaj, że sprawę zleciła nam kobieta.- śmieje się Niall
[Lou] No dokładnie.. uwierz nie chciałbyś jej widzieć. To jakaś bogata suka, której najwyraźniej coś się nie spodobało. Facet zalazł jej za skórę i tyle- prycha Louis i wszyscy zaczynamy się zbierać. Potrzebny sprzęt znajdował się w samochodzie Louisa, więc zabraliśmy wszystko, podczas jazdy na miejsce zdarzenia. Akcja nie zajęła zbyt wiele czasu. Poszło szybko. Ja zdjąłem jednego ochroniarza. Kolejnego Niall, a Zayn i Liam zajęli się celem, podczas gdy Louis zabezpieczał tyły. Ja Niall i Zayn pomogliśmy załadować tamtych do bagażnika, po czym Louis i Liam odjechali, by pozbyć się ciał. Wszystko było przygotowane już wcześniej, wiec niedaleko miejsca akcji, znajdował się samochód Zayna, żebyśmy my mieli czym wrócić do centrum. Kiedy wsiadaliśmy do samochodu, widziałem niedaleko znajomą mi postać, jednak nie widziałem dokładnie kto to. Chłopak najwyraźniej chciał być zauważony, bo uniósł rękę, jakby w geście przywitania się, po czym wszedł do budynku niedaleko. To było dziwne.. nawet bardzo. Ale nie przywiązywałem do tego zbytniej wagi. Byliśmy zupełnie na innej przecznicy, niż akcja, więc ten KTOŚ nie mógł tego widzieć. Wsiadłem do samochodu Malika, po czym odjechaliśmy
[H] Będziesz na walce Liama?- pytam Zayna, kiedy wyjeżdżamy na główną ulicę.
[Z] Tak, a ty i Ashley?- pyta
[H] Też. Ty będziesz sam?
[Z] A co ty taki ciekawy Styles, co?- uśmiecha się, na co Niall prycha
[N] Ta to wkurzające. Mnie też już wypytywał o Dianę- mówi blondyn, na co szeroko się uśmiecham 
[Z] Dianę?- Malik marszczy czoło, na co od razu mu wyjaśniam
[H] Tak Niall ma dziewczynę. To ta sekretarka u nas w firmie. Ma na imię Diana
[N] Kurwa! Harry to nie jest moja dziewczyna!- Niall lekko się wkurwia, na co zaczynam się śmiać
[H] Dobra już dobra. Nic nie mówię- unoszę ręce w geście obrony, na co Niall tylko prycha, spoglądając przez boczną szybę
[Z] Co do twojego pytania. Będę sam- mówi w końcu Zayn, na co kiwam głową
[H] A to?- pytam
[Z] Co?- mulat najwyraźniej nie wie, o co mi chodzi
[H] Stary, masz malinkę- mówię
[Z] A… tak. Nic takiego- Zayn zaczyna się śmiać
[N] Weź ją, na tą walkę- odzywa się, w końcu Niall
[Z] Nie ma mowy- zaprzecza Malik, podjeżdżając pod firmę
[N] No weź stary. Ze mną idzie Diana, więc Styles się nie odpierdoli. Ciągle będzie mnie wkurwiał.- mówi Niall, kiedy wychodzi z samochodu
[H] Nie będę. Daj spokój. Tylko żartowałem. Diana to niezła laska. Poza tym będzie Ashley- mówię, więc Niall spogląda na mnie
[N] Stuknij się w ten swój głupi łeb- śmieje się, więc ja i Zayn robimy to samo. Muszę wejść do biura, bo zostawiłem tam klucze, więc żegnam się z Zaynem na co chłopak odjeżdża do domu.
[N] Harry mówię serio, przestań mnie wkurwiać, jeśli chodzi o Dianę.
[N] Co robisz jutro?- pyta Niall
[H] Weź mi nawet nie wspominaj o jutrze… jadę z Ashley do jej ciotki. Obiecałem jej to. Nie będzie miło..co najgorsze, pewnie spędzimy tam cały dzień. Nie wiem czy Ash nie będzie chciała zostać na noc.- wyjaśniam mu, na co Niall wzdycha
Wchodzimy do budynku i zmierzamy w stronę windy, jednak ktoś za nami krzyczy
[D] Niall!- obydwoje się obracamy, jednak kiedy zauważam, że to Diana zostawiam Nialla i sam wchodzę do windy. Zabieram z biura kluczyki i wracam na dół. Kiedy otwieram swój samochód widzę, że Niall śmieje się z czegoś co powiedziała Diana, po czym otwiera jej drzwi pasażera, wpuszczając ją do środka samochodu, po czym podbiega do drzwi od strony kierowcy i szybko wsiada do środka.
[H] Ta Horan.. ona ci się wcale nie podoba- prycham sam do siebie, po czym wsiadam do samochodu, by wrócić do mojej księżniczki.
----Ashley…..
Kiedy zjadłyśmy z Lisą kolację, położyłam ją spać i wzięłam szybki prysznic. Teraz jest już trochę późno, a ja siedzę na kanapie w salonie czekając na Harrego. Wiem, że mają akcję, co jeszcze bardziej mnie denerwuje. Boję się, że coś się stało… może Harry powinien już być w domu? Przed Harrym udaję, że wszystko jest ok. jeśli chodzi o akcje, ale ja wciąż się martwię. Kiedy tylko obok domu przejeżdżał samochód, sprawdzałam czy to przypadkiem nie on. Właśnie znowu to robię. Usłyszałam coś, więc natychmiast się zerwałam podchodząc do okna. Jest… Harry właśnie wrócił. Jest dobrze. Nalałam sobie szybko soku, starając się wyglądać normalnie. On nie może po mnie poznać, że się martwiłam. Nie chcę, żeby znowu pomyślał, że mi to przeszkadza. Już po chwili słyszę strzaśnięcie drzwi i brzęk kluczy, które zostają rzucone na tą samą półkę co zawsze.
[H] Ashley?- słyszę, jak mnie woła, więc wychodzę spokojnie z kuchni ze szklanką napoju. Kiedy tylko mnie zauważa ,uśmiecha się podążając w moją stronę
[H] Hej kotku- mówi uśmiechnięty, po czym długo całuje mnie w usta, zaciskając dłoń na moim biodrze
[A] Hej. Jak tam?- pytam w końcu
[H] Świetnie. Lisa śpi?- pyta, kiedy idziemy razem do kuchni
[A] Tak. Jak akcja?- wracam do tematu, a Harry milczy nalewając sobie kawy, którą zaparzyłam chwilę temu
[A] Harry?- chcę, żeby na mnie spojrzał
[H] Było ok. wszystko jest w porządku- spogląda na mnie, nieco poważniejszy
[A] Przepraszam. Już o nic nie pytam- odstawiam szklankę na blat, chcąc go wyminąć i wyjść do salonu.
[H] Ej..- Harry łapie mnie za rękę, chcąc zatrzymać
[H] Nie wkurzaj się.- mówi, kiedy spoglądam na niego
[A] Nie wkurzam. Nie jestem zła- bronię się, chociaż dobrze wiem, że jest inaczej. Ten temat, który sama zaczęłam, działa mi na nerwy i sama nie wiem dlaczego tak się dzieje..
[H] Jesteś. Chodź tutaj- pociągnął mnie do siebie, po czym sprawinie posadził na blacie, przed sobą stając między moimi nogami
[H] Co jest? Już wiem, że chodzi o akcje- mówi, więc zaczynam unikać jego wzroku. Chłopak chwyta za mój podbródek, odwracając w swoją stronę
[H] Ten temat działa na ciebie, jak płachta na byka.. dlaczego?- pyta
[A] Nie wiem.. nie działa Harry.. jest ok. mówię ci- próbuję zaprzeczyć, jednak on wie swoje
[H] Myślisz, że nie widziałem tego, kiedy wszedłem do domu?- zapytał na co zmarszczyłam brwi
[H] Byłaś przerażona, a kiedy mnie zobaczyłaś, na twojej twarzy wymalowało się coś w rodzaju ulgi. Wciąż się o mnie boisz, tak?- pyta
[A] Nie.. nie boję się… doskonale wiem, że dasz sobie radę. Siedzisz w tym sporo czasu.- mówię
[H] Próbujesz to wmówić sobie czy mi?- pyta
[A] Daj spokój.. nie boję się.. nie boję- powtarzam, spuszczając wzrok
[A] Jedziemy jutro, tak jak planowaliśmy?- pytam, chcąc jakoś zmienić temat
[H] Nie zmieniaj tematu skarbie, tylko spójrz na mnie- powiedział. Kiedy podniosłam wzrok, na jego ustach malował się szeroki uśmiech
[H] Cieszę się, że próbujesz się zmienić. Ale nie musisz tego wszystkiego chować w sobie. Jeśli coś cię martwi, to mi o tym powiedz, a nie skrywaj tego tam- dotknął palcem mojej klatki piersiowej, wskazując tym samym w miejsce gdzie znajduje się serce
[A] Ok.. – uśmiecham się lekko. Wszystko spieprzyłam. Szliśmy do przodu, a ja sprawiłam, że znowu cofnęliśmy się kilka kroków do tył… do tego samego tematu brzmiącego „Akcje” ugh… dlaczego muszę być taka, beznadziejnie głupia…
[H] Co do twojego pytania… tak jedziemy jutro.- cmoknął mnie w usta, po czym lekko się odsunął, stawiając mnie na podłodze.
[A] Super- westchnęłam. Harry kiwnął głową i podszedł do lodówki.
[H] Idź się połóż. Zjem, wezmę prysznic i do ciebie przyjdę- powiedział, wyjmując kilka składników, potrzebnych do zrobienia kanapek
[A] Jesteś pewny?- pytam
[H] Tak. Idź, będę za jakieś 40 minut, ok.?- mówi, na co kiwam głową i wychodzę z kuchni, idąc w stronę sypialni. Tak jak mówił Harry, położyłam się do łóżka. Zapaliłam lampę, chcąc trochę oświetlić ciemny pokój. Nie miałam zamiaru zasnąć, dopóki Harry tutaj nie przyjdzie. Ułożyłam się wygodnie i myślałam, na temat jutrzejszego dnia. Jej...ciocia będzie w szoku. Czy ona w ogóle będzie w stanie zachować się normalnie? Bez tych docinek i tak dalej… cóż mam nadzieję, że przynajmniej wujek, będzie w porządku i Harry nie będzie chciał z stamtąd uciec, po godzinie pobytu…
---Harry…
Kiedy zjadłem, szybko wbiegłem na piętro, wziąłem prysznic i właśnie wszedłem do sypialni. Ashley leżała odwrócona plecami do mnie, a lampka lekko oświetlała pokój, pozwalając mi podejść do łóżka, bez potknięcia się o coś.
[H] Jestem- powiedziałem, kładąc telefon na szafkę obok. Spojrzałem na nią i wszystko było jasne. Ash zasnęła wtulona w poduszkę. Uśmiechnąłem się, jak najciszej siadając na łóżku i wsuwając się pod kołdrę. Zgasiłem światło i odwróciłem się twarzą do niej. Wpatrzony w jej twarz, sam nie wiem kiedy zasnąłem….
----Ashley….
[H] Skarbie..- słowa Harrego wybudziły mnie ze snu. Czułam jego dotyk na ramieniu, kiedy leniwie je gładził
[H] Ash śpisz?- zapytał, więc powoli uchyliłam powieki
[A] Cześć- westchnęłam cicho
[H] Hej.. już myślałem, że zapadłaś w sen zimowy- zaczął chichotać
[A] Jej… nawet nie wiem, kiedy zasnęłam. Miałam czekać. Przepraszam.- przypomniałam sobie wczorajszy wieczór.  
[H] Nic się nie stało.- powiedział
[A] Która godzina?- zapytałam
[H] 7:30, ale jeśli chcesz, dzisiaj jechać do cioci, to lepiej już wstawaj- powiedział
[A] Eh… tak mi tutaj dobrze i cieplutko, że nie mam na to ochoty- uśmiechnęłam się, na co Harry uchylił kołdrę i wśliznął się pod nią, przybliżając się do mnie.
[H] Zawsze możemy zostać- uśmiechnął się, po czym zaczął mnie całować. Zaczął od ust, by potem zjechać nieco niżej.. wzdłuż linii szczęki i na szyję. Kiedy zaczął robić mi malinkę, zaczęłam się śmiać, próbując go odepchnąć.
[A] Harry! Jeśli ciocia to zobaczy… ej przestań- kurcze, nic nie poradziłam na to, że nie miałam siły go odepchnąć. Był zbyt silny, a poza tym lubiłam to uczucie..
[H] To dobrze… niech pobudzi wyobraźnie i wymyśli sobie, co mogliśmy robić w nocy- mówi, tuż przy moim uchu, co sprawia, że przechodzą mnie ciarki. Zaczęłam chichotać, a Harry razem ze mną.
[H] Wstajemy czy zostajemy?- zapytał, unosząc brew w rozbawieniu
[A] Wstajemy- zaśmiałam się, a chłopak dał się odepchnąć, po czym położył się na poduszki. Wstałam i od razu spięłam włosy w kucyka.
[A] Idę pod prysznic, zrobisz śniadanko?- zapytałam, spoglądając na niego. Harry zmarszczył nos w lekkim niezadowoleniu
[H] Dobra- odpowiedział w końcu, od razu wstając. Podszedł do mnie i dał mi buziaka w policzek, po czym wyszedł z sypialni. Wzięłam czyste ubrania i weszłam do łazienki. Wzięłam prysznic, umyłam zęby, a włosy związałam w luźnego kucyka. Ubrałam się i już po chwili zbiegałam na parter.
[L] Tata, mama przyszła!- Lisa siedziała już przy stole i zajadała się płatkami z mlekiem
[A] O, a ty księżniczko już nie śpisz?- zapytałam
[L] Niee, a zobacz tatuś zrobił mi płatki, chces spróbować?- zapytała
[A] Nie, jedz sobie skarbie- dałam jej buziaka i podeszłam do Harrego
[A] Serio? Mamy na śniadanie płatki?- zapytałam z uśmiechem
[H] Tak, nie wpadłem na nic lepszego- wzruszył ramionami, na co zaczęłam się śmiać i usiadłam obok Lisy. Po zjedzonym śniadaniu wróciłam na górę. Podczas gdy Harry brał prysznic, ja znalazłam ubranka dla Lisy i spakowałam kilka najpotrzebniejszych rzeczy, w razie gdybyśmy zostali na noc. Wiem, że ciocia to zaproponuje.. albo wujek, jeśli oczywiście nie zakończy się to wszystko, wielką kłótnią i powrotem do domu.
[H] Ashley, którą mam założyć? Tą czy tą?- wskazał na dwie koszule, trzymając je w rękach. Harry był już ubrany, zastanawiał się teraz tylko nad koszulą.
[A] Załóż tą czarną, jest chyba wygodniejsza, no nie?- zapytałam
[H] Tak.. o wiele- prychnął odrzucając wieszak na pobliski fotel i szybko zakładając materiał na siebie.
[H] Jeśli ona coś palnie, nie ręczę za siebie- mruknął pod nosem
[A] Słyszałam- powiedziałam
[H] Chyba zaczynam się denerwować- prychnął
[A] Nie ma czym. Będę tam ja. Ciotka nie zmiesza cię z błotem, zobaczysz- powiedziałam
[H] Cóż za pocieszenie- zaśmiał się
[A] Prawda? Starałam się- odcinam się, chcąc poprawić mu humor. 
[H] Jedziemy?- zapytał w końcu, chowając telefon do kieszeni
[A] Tak.. myślę, że tak- uśmiechnęłam się, biorąc torebkę
[L] Mamo, mogę wziąć misie?- zapytała Lisa 
[A] Jasne leć- stanęłam przy schodach i czekałam na to, aż dziewczynka wróci. Jednak, kiedy zobaczyłam, że mała ciągnie za sobą wielkiego misia od Harrego i tego małego, którego kiedyś dostała ode mnie, zaczynam się śmiać.
[A] Lisa, aż dwa?- zapytałam
[L] Tak, bo ten jest od ciebie, a ten od tatusia- powiedziała
[H] Dobra, możemy je wziąć- powiedział Harry, biorąc dużego misia i Lisę na ręce. Kiedy byliśmy w salonie chłopak wziął klucze i założył płaszcz, po czym wyszliśmy z domu. Zapięłam małą w foteliku, a jej dwa misie posadziłam obok. Już po chwili wyjeżdżaliśmy z posiadłości, kierując się w na obrzeża Londynu gdzie mieszka ciocia.
[H] Serio zaczynam się denerwować- powiedział Harry, kiedy byliśmy jakieś 15 minut od celu naszej podróży
[A] Harry, daj spokój… nie masz czym. Chciałam, żebyśmy tam pojechali, po to żeby ciocia zobaczyła, że nie jesteś taki zły, za jakiego cię ma.- wyjaśniam mu
[L] Ciocia jest fajna- odzywa się Lisa, która wpatruje się w boczną szybę
[A] Sam widzisz.. – wskazuję na nią, na co Harry lekko się uśmiecha
Przez resztę drogi milczymy. Harry skupia się na drodze, co jakiś czas marszcząc czoło. Najwidoczniej o czymś rozmyśla. Lisa co jakiś czas pokazuje coś swoim misiom, a ja po prostu wpatruję się w szybę lub zerkam na Harrego.
Kiedy wjeżdżamy na posesję cioci, chłopak bierze głęboki wdech, tak jakby miał nie oddychać przez cały pobyt tutaj, po czym wysiada z samochodu. Okrąża go i otwiera mi drzwi.
[A] Dzięki- uśmiecham się i wyciągam z samochodu Lisę. Mała widząc biegającą po podwórku Iskrę od razu, zapomina o wszystkim i pędzi by się z nim pobawić.
[A] Jest ok.?- pytam Harrego, a ten niemrawo kiwa głową. Biorę go za rękę w momencie, kiedy drzwi się otwierają, a w nich staje ciocia Claudia.
[C] No na reszcie jesteście!- krzyknęła, zmierzając w naszą stronę…. 



No i jest nowa część…. Liczbę komentarzy pozostawię bez słowa.. nie mam zamiaru dawać tu wykłady… przykre…
Widzę że wątek Nialla i Diany wam bardzo się spodobał więc wpadłam na pomysł że mógłby pojawić się dodatkowy rozdział z perspektywy właśnie Nialla i Diany… coś jakby cofnąć się w czasie i przedstawić ten dzień z perspektywy właśnie ich… nie wiem…. Jeśli będziecie chcieli mogę taki napisać :) no to chyba by było na tyle…
Kolejny rozdział tak jak zawsze
Mrs.Horan