niedziela, 16 listopada 2014

Strong cz.48 i cz.49



                                         ~~PERSPEKTYWA NIALLA I DIANY~~
                                                           *2 dni wcześniej**
~~Niall~~
Dziś Harry i Ashley wracają od ciotki dziewczyny, więc jadę do nich, żeby zostawić u niego papiery związane z kolejną akcją. Kiedy wjeżdżam na jego posesję, od razu zauważam, że są już w domu. Pukam i czekam zanim chłopak mi otworzy. Witamy się, po czym przechodzę z nim do salonu.. ups… chyba w czymś przerwałem. Mam ochotę się śmiać, widząc co najwyraźniej robili, przed chwilką. Z drugiej strony wpadłem w świetnym momencie. Załapałem się na pizzę.
-Diana też idzie, prawda?- pyta Ashley… nosz kurwa!  
-Tak. Będzie- mówię
-To dobrze. Będę miała kogoś z kim będę mogła porozmawiać- wzdycha, a ja ponownie się uśmiecham. Bo… Diana myśli tak samo o tym, że będzie tam Ash.
-Ona cieszy się, że ty tam będziesz. Z tego co wiem, to ma dylemat co ubrać- prycham w rozbawieniu, co podziela również Harry
-Oh.. nawet nie wiecie jakie to trudne i stresujące, jeśli wcześniej się nie było na takim czymś- Ash broni siebie i Diany, a mnie chce się śmiać jeszcze bardziej. Chcę coś dodać, jednak przerywa mi mój telefon. Widząc, że to Diana od razu odbieram
-Hej. Będę u ciebie za 20 minut, o ile nie będzie korków- śmieje się
-Oh.. w porządku. Czekam- mówię szybko, po czym się rozłączam
-Będę już leciał.- wzdycham i wstaję z fotela. Dziękuję za pizzę, żegnam się z nimi po czym wychodzę. Wsiadam do samochodu i jadę w stronę domu. Muszę dotrzeć tam przed Dianą.
Kiedy wjeżdżam na posesję, oddycham z ulgą widząc, że jeszcze jej tam nie ma. Zamykam samochód i wchodzę do domu. Ściągam kurtkę i palę wszędzie światło. Nie powiem jej, że byłem u Harrego. Zapytałaby po co, a ja nie mogę jej powiedzieć o tym, że planujemy kolejną akcję.. ba… nie mogę jej powiedzieć czym się w ogóle zajmujemy. Nie zdążam zrobić nic więcej, bo słyszę dzwonek do drzwi, więc podążam tam, żeby otworzyć je dziewczynie
-Hej- wchodzi od razu i ściąga płaszcz
-Masz klucze, prawda?- pytam, unosząc brwi
-Tak.. ale zostawiłam je tutaj rano.- wyjaśnia, wchodząc do salonu
-Wiesz, że możesz ich używać, po to ci je dałem- upewniam się przyciągając ją do siebie
-Tak.. wiem. Po prostu jakoś mi głupio.- przyznaje
-Głupio? Serio? Nie powinno ci być głupio. –mówię chowając kosmyk jej ciemnych włosów za ucho
-Przepraszam.-
-Nie musisz. Nie jestem zły- uśmiecham się
-Jesteś głodna?- pytam
-Nie… jadłam wcześniej. Marzę tylko o prysznicu i łóżku- wzdycha. Widzę jak bardzo jest zmęczona. Wiele razy mówiłem jej, że zbyt wiele czasu poświęca firmie. Jednak ona, cały czas mówi, że to ja to robię.
-W takim razie idź. Zaraz przyjdę- zapewniam ją, a ona całuje mnie w policzek, po czym podąża na piętro. Czekam aż zniknie z mojego pola widzenia, po czym wychodzę na taras. Palę papierosa i wracam do środka, wbiegając po schodach do sypialni. Biorę ubrania na zmianę i korzystam z drugiej łazienki. Biorę prysznic i myję zęby, po czym wracam do pokoju. Uśmiecham się, widząc że Diana jest już w łóżku. Gaszę światło, po czym kładę się obok niej. Diana od razu kładzie głowę na moim ramieniu i zamyka oczy
-Dobranoc- mamrocze cicho. Jej głos jest senny.. zasypia
-Dobranoc skarbie- szepczę i całuję ją w czoło. Przyzwyczaiłem się już do niej. Jestem pewny, że gdyby jej tutaj nie było, nie zasnąłbym. Odkąd jesteśmy ze sobą praktycznie każdą noc spędzamy razem. U mnie lub u niej. Niepokoi mnie tylko to, że tak bardzo zaczynamy się w to angażować. Mam wrażenie, że Diana robi to bardziej niż ja. Ale wciąż… cholera. Uświadamiam sobie, że dzień bez niej, nie byłby już taki sam.. byłby nijaki, szary i bez wyrazu…
Odpycham od siebie ostatnią myśl, zanim zasypiam.

-Niall…- słyszę cichy szept, tuż przy moim uchu
-Panie Horan- słyszę drugi raz i zaczynam się uśmiechać
-Hm?- pytam, uchylając oczy
-Posuń się.. –słyszę, więc zaczynam się śmiać i przesuwam się praktycznie kładąc na nią
~~Diana~~
Niall nie zrobił tego, o co go poprosiłam .. wręcz przeciwnie. Teraz jego głowa leżała na moim ramieniu. Ręka ciążyła na moim brzuchu, a noga ciasno oplatała moje.
-Niall- śmieję się, na co on reaguje tak samo
- Wygodnie mi- mruczy, więc wywracam oczami. Leżę na krawędzi łóżka, on leży na mnie, więc nie ma mowy o wygodzie
-A mi nie- mówię i wplatam palce w jego włosy, na co cicho pomrukuje
-Dobra- wzdycha, po czym przesuwa się na swoją połowę
-Która godzina? –pyta, spoglądając na mnie
-9:30 Harry pewnie jest już w biurze- przypominam mu
-Wie, że przyjadę później. Dzisiaj nie ma zbyt wiele do roboty- wyjaśnia
-Muszę..- zaczynam
-…mnie pocałować- przerywa mi, po czym kładzie się na boku i podpiera głowę na ręce. Przysuwam się do niego, a on pochyla się i zaczyna mnie całować. Delikatnie i powoli. Nic nie mogę poradzić na to, że mój żołądek przewraca się do góry nogami, a na mojej skórze pojawia się gęsia skórka. Przerywa pocałunek, kiedy kładę dłoń na jego klatce piersiowej. Spogląda w moje oczy, a ja po raz pierwszy, wypowiadam dwa najważniejsze słowa
-Kocham cię- szepczę, a on blednie, jego oczy stają się większe, a on nie wie co powiedzieć… nie tego się spodziewałam. Ignoruję ukłucie, gdzieś w mojej piersi, a on po prostu zbliża się i krótko mnie całuje, po czym kładzie się na plecy
-Coś się stało?- pytam, po długiej i niezręcznej ciszy
-Nie.. Jest w porządku. Masz dzisiaj wolne.. jakieś plany na dziś?- zmienia temat
-Muszę zrobić małe zakupy-wyjaśniam
-Jak się domyślam, na wieczór- stwierdza
-Tak- przyznaję, a on zaczyna się śmiać
-Wiesz, że nie musisz się specjalnie stroić?
-Wiem. Ale chcę wyglądać dobrze- stwierdzam, a on na mnie spogląda
-Wyglądasz dobrze. Teraz też- uśmiecha się, a ja całuję go w policzek
-Jestem głodny- mruczy
-Ja też- wzdycham
-Zrób tosty- prosi
-Co? Nie ma mowy. Ty robisz śniadanie- prycham i słyszę dzwoniący telefon. Chcę go sięgnąć, jednak Niall mnie uprzedza i chowa, nie pozwalając mi odebrać
-Niall! Ktoś dzwoni- upominam go i próbuję wyjąć telefon, który schował pod poduszkę
-Wiem. Zrobisz tosty?- pyta
-Jesteś niemożliwy. Oddaj mi telefon- proszę
-Tosty
-Telefon-pochylam się nad nim i udaje mi się dostać pod jego poduszkę, jednak telefon przestaje już dzwonić, a ja nie mogę go znaleźć
-Ok. ok. zrobię gofry. Zadowolony?- pytam, a on kiwa głową i wyciąga go, podając mi.
-To idę pod prysznic- uśmiecha się jak dziecko, całuje mnie w policzek i wstaje. Zanim znika za drzwiami pokazuję mu język i sprawdzam połączenie. Kiedy widzę, że dzwoniła Ashley wybieram jej numer, a ona praktyczne od razu odbiera. Przepraszam ją, że nie odebrałam i umawiamy się na zakupy w galerii, po czym wstaję i schodzę do kuchni. Wyjmuje z szafek wszystko, co jest mi potrzebne i robię kilka gofrów. Kiedy kończę kroić kilka owoców, do kuchni wchodzi ubrany już Niall
-Wow… co tak pachnie. Robisz śniadanie.. jak miło- podchodzi i obejmuje mnie w pasie, całując w szyję
-Proszę bardzo. Gofry z owocami i bitą śmietaną- odwracam się do niego, po czym wydostaję się z uścisku i ustawiam talerze na stół
-Jesteś zła?- pyta
-Nie… nie jestem. Po prostu jestem głodna- uśmiecham się lekko i siadam zanim on zdąży do mnie podejść. Nie jestem zła… jest mi przykro. Jesteśmy razem już jakiś czas i myślałam, że oboje czekamy, aż któreś z nas w końcu to powie… chciałam, żeby on pierwszy powiedział co czuje. Jednak wymsknęło mi się to jako pierwszej… jednak on tego nie czuje… teraz jestem już pewna.
Resztę śniadania spędzamy w ciszy. Szybko zjadam jednego gofra, podczas gdy Niall szykuje sobie kolejnego. Sprzątam po sobie i chcę wyjść, jednak on mnie zatrzymuje.
-Co się stało?- pyta, przyciągając mnie za nadgarstek do siebie
-Nic
-Widzę. Trzymasz mnie na dystans.. co się dzieje?- pyta, zmuszając mnie do tego, żeby na niego spojrzeć
-Niall przestań. Nic takiego się nie dzieje. Muszę iść wziąć prysznic. Podwieziesz mnie do galerii?- pytam, modląc się, żeby ustąpił
-Jasne. Będę czekać- całuję go, żeby rozwiać jego wątpliwości, po czym wychodzę z uścisku i podążam do łazienki. Biorę prysznic, po czym myję zęby i szybko się ubieram. Nie chcę, żeby Niall musiał długo czekać, więc kiedy tylko jestem gotowa, schodzę na parter. Chłopak jest już gotowy, właśnie chodzi po salonie zbierając dokumenty dotyczące firmy
-Gotowa?- pyta, zakładając kurtkę
-Tak. Możemy jechać- uśmiecham się i razem wychodzimy z jego domu. Niall otwiera przede mną drzwi do samochodu, więc zajmuję miejsce pasażera i czekam, aż chłopak obejdzie samochód. Kiedy to robi, zajmuje miejsce obok mnie i wyjeżdża na ulicę.
-Nie będziesz miała nic przeciwko, jeśli najpierw zajedziemy do firmy? Muszę zostawić coś Harremu?- spogląda na mnie
-Jasne. –uśmiecham się i spoglądam przez okno.
-Muszę nauczyć cię prowadzić. Będziesz mogła jeździć sama- mówi z uśmiechem
-Oh…. Jeśli nie możesz jechać, albo nie chcesz nie ma sprawy. Wezwę taksówkę i zabierze mnie z firmy-
-Nie.. nie o to mi chodziło- mówi lekko poirytowany
-Jak chcesz- wzdycham, a on już się nie odzywa. Kiedy podjeżdżamy pod firmę informuje mnie, że wróci za 5 minut, po czym wysiada i widzę jak wbiega po schodach, by po chwili zniknąć za drzwiami. Opieram głowę o szybę i spokojnie czekam na jego powrót. Muszę się wziąć w garść. Jeśli tego nie zrobię Ashley zacznie coś zauważać, a Niall znowu zacznie pytać.
-Idiotka- szepcze sama do siebie i nawet nie zauważam, kiedy Niall otwiera drzwi od strony kierowcy. Ponownie odpala silnik i zawozi mnie pod galerię. Przy wejściu zauważam już Ashley
-Chyba się nie spóźniliśmy, co?- pyta Niall
-Nie. Jest w porządku. Do zobaczenia później.- całuję go w policzek i szybko się odsuwam
-Przyjedziesz do firmy? Wrócimy do mnie razem?- pyta. Nie.
-Jasne.- uśmiecham się i wychodzę od razu podążając w stronę Ashley.
~~Niall~~
Kiedy odjeżdżam macham szybko Ash i zawracam by wrócić do firmy. Diana zachowuje się dziwnie. Jest tak, od momentu, w którym.. w którym wyznała mi co czuje. Zaskoczyła mnie tym. Kompletnie się tego nie spodziewałem. Wiedziałem, że to coś więcej, ale…
To nie tak, że jej nie kocham. Kocham. Ale na swój sposób. Nie wiem czy taki sam w jaki ona kocha mnie. Wiem, że nic nie jest tak jak powinno. Diana naprawdę dużo nie wie. Nie może kochać człowieka, o którym tak naprawdę mało wie. Ja znam ją, w każdym nawet najmniejszym calu.. wiem, kiedy się złości, kiedy o czymś myśli, kiedy coś ją śmieszy, kiedy jest smutna, znużona czy przygnębiona. Wiem co lubi i znam jej pasję, a ona nawet dobrze nie wie, co robię w życiu, a jeśli nie chcę jej stracić. Nie może się dowiedzieć.
~~Diana~~
Jestem kompletnie wykończona, kiedy kończymy zakupy. Zajęło nam to naprawdę mnóstwo czasu, a moje nogi zdecydowanie potrzebują odpoczynku. Wchodzimy do jednej z kawiarenek i zamawiamy kawę oraz coś do jedzenia. Spędziłam z nią naprawdę miło czas, udało mi się nawet zapomnieć o tym, co zdarzyło się rano. Przez cały czas, utrzymujemy luźną rozmowę, do momentu kiedy decydujemy, że to czas już wracać. Ashley odwozi mnie pod firmę, a sama wraca do domu. Wzdycham, po czym wchodzę do budynku. Na moje szczęście Eleny nie ma teraz w recepcji, więc jak najszybciej udaję się do windy. Kiedy drzwi ponownie się rozsuwają, od razu zmierzam w stronę gabinetu Nialla. Pukam i natychmiast słyszę odpowiedz, więc wchodzę
-To ty- uśmiecha się i wstaje
-Tak.. trochę nam zeszło- wzdycham i pokazuję mu torby, które trzymam w ręce
-Właśnie widzę- śmieje się
-Kiedy będziesz mógł wracać do domu?- pytam
-Zaraz. Tylko zaniosę to księgowej- bierze jedną z teczek i podchodzi bliżej
-Ja mogę to zrobić-
-Masz wolne- unosi brwi
-To nic. Daj- odstawiam zakupy na podłogę i wyciągam rękę w jego stronę, jednak zamiast dać mi dokumenty, chwyta moją dłoń i przyciąga do siebie.
-Nie- mówi i składa na moich ustach delikatny pocałunek.
-Usiądź. Zaraz wracam i możemy jechać- puszcza mnie i wychodzi. Wzdycham, po czym podchodzę do jego biurka. Siadam na fotelu i rozglądam się dookoła. W oczy rzuca mi się dokument. Zupełnie nie podobny do tych dotyczących firmy. Biorę go w dłoń, jednak w tym momencie drzwi się otwierają.
-Możemy..- zaczyna, jednak kiedy widzi, że trzymam coś w dłoni, natychmiast podchodzi bliżej
-Grzebiesz w moich rzeczach?- pyta spokojnie, ale widzę, że jest zły
-Nie.. to. Znaczy leżało tutaj i..-
-Nie ważne. Nic się nie stało. Nie rób tego więcej- zabiera mi kartkę i wkłada ją do biurka, po czym pociąga mnie za rękę
-Chodźmy stąd. Nie mamy dużo czasu.
~~Niall~~
Cholera! Mało brakowało, a Diana zaczęłaby czytać papiery związane z akcją. Dostaliśmy propozycję dzisiaj rano, więc przeczytałem ją i zostawiłem na biurku. Gdybym wrócił chwilkę później dziewczyna przeczytałaby całe zlecenie.
-Niall przepraszam. Więcej nie będę ruszać rzeczy na twoim biurku-powiedziała, kiedy tylko weszliśmy do mojego domu
-Nic się nie stało. Naprawdę.- dotykam dłonią jej policzka, po czym całuję ją w czoło
-Gdzie zanieść twoje zakupy?- pytam
-Do twojej sypialni. Zacznę się już szykować- odpowiada z uśmiechem, więc podążam na górę. Zanoszę je do pokoju i zostawiam ją samą. Decydując się na skorzystanie z drugiej łazienki.
~~Diana~~
Biorę szybką kąpiel, po czym suszę włosy i myję zęby. Czasu nie zostało zbyt wiele, więc szybko robię makijaż i pozostawiam włosy rozpuszczone. Kiedy wracam do sypialni, nie zastaję tam Nialla. Wyciągam nowo kupione ubrania i szybko się ubieram
-Wow….- słyszę, więc odwracam się przodem do chłopaka
-Wyglądasz… świetnie- mówi i od razu do mnie podchodzi. Jest już ubrany. Czarne rurki, białe buty i koszulka z jakimś motywem. To raczej on nie ma pojęcia jak dobrze wygląda. Kiedy tylko się zbliża, czuję zapach jego wody kolońskiej.
-Ile mamy jeszcze czasu?- pytam, kiedy mnie obejmuje
-Właściwie zaraz musimy jechać.- mówi, spoglądając na zegarek
-Wiesz, że wyglądasz seksownie?- pyta
-Niall… -śmieję się, a on składa krótki pocałunek na moich ustach, po czym podchodzi do szafki i chowa telefon do kieszeni. Kiwa głową i oboje schodzimy na dół. Niall uzupełnia swój strój czarną kurtką, a ja płaszczem.
-Czekaj- mówi cicho i staje za mną. Czuję lekkie szarpnięcie i Niall wraca przede mnie
-Metka kochanie- śmiejemy się i razem wychodzimy z domu, kierując się w miejsce walki.
~~Niall~~
Wydaje mi się, że po tych zakupach z Ashley, humor Diany zdecydowanie się poprawił. Mam taką nadzieję, nie chcę żeby się czymś zamartwiała. Kiedy dojeżdżamy na  miejsce, czekamy przed wejściem na Harrego i Ash. Oddycham z ulgą, kiedy Diana ich zauważa.
-Hej- dziewczyna im macha, a ja witam się z Harrym. Wchodzimy do środka, a dziewczyny wydają się być wszystkim zaciekawione, kiedy rozglądają się dookoła  
-Kiedy przyjedzie Zayn, Louis i Liam?- Ashley pyta, kiedy zmierzamy w stronę baru
-Zayn z Louisem powinni już tutaj być. Liama zobaczymy dopiero na ringu- wyjaśniam i siadamy na wysokim stołku przy barze. Ja z Harrym zamawiamy po piwie, a dziewczyny Martini z lodem i Mojito
-Myślę, że to będzie niezłe- śmieje się Harry, więc kiwam głową. Kiedy Harry rozmawia z Ashley, Diana pyta
-Kiedy zacznie się walka?-
-Za jakieś 20 minut- uśmiecham się do niej i kładę dłoń na jej kolanie. Dziewczyna popija drinka i mówi
-Pierwszy raz w życiu jestem w takim miejscu- wzdycha
-Spokojnie. Jakby co, jestem obok- zapewniam ją, na co się uśmiecha. Spoglądam za nią i zauważam Louisa oraz Zayna
-Ooo! Idą- wskazuję na nich, zwracając tym samym uwagę Harrego
-Cześć- witają się z nami i nadchodzi czas, żeby przedstawić im Dianę. Znają ją tylko z widzenia. Tylko wtedy, kiedy przychodzą do firmy.
-Louis, Zayn to jest Diana..moja przyjaciółka. Diana to Zayn i Louis- mówię, a ona niemrawo podaje im dłoń. Louis się uśmiecha i ją przytula, po czym podąża usiąść obok Ashley. Zayn zajmuje miejsce obok Diany. Widzę jej zawód. Przez cały czas sztucznie się uśmiecha, ani razu na mnie nie spojrzała i stara się normalnie rozmawiać z Zaynem chociaż jej nastrój diametralnie się zmienił. Staram się o tym wszystkim zapomnieć i wtrącam się do rozmowy  
-Widzieliście się z Liamem?- pytam
-Tak. Rozmawiałem z nim, zanim pojechał na ostatni trening- Zayn się odzywa, po czym decydujemy się podejść bliżej ringu, aby zająć dobre miejsca. Kiedy przepychamy się przez większe grupki ludzi, łapię Dianę za rękę, chcąc zwrócić jej uwagę, jednak ona wciąż na mnie nie patrzy. Podąża za mną i wlepia wzrok w Ashley.  Kiedy kończy się odliczanie, na ring wchodzi Jack. Wita się z tłumem i zaprasza na ring pierwszych bokserów. Podczas pierwszych walk nie mogę się na tym skupić. Wciąż spoglądam na Dianę, mając nadzieję, że może zacznie zwracać na mnie uwagę, jednak mylę się, kiedy jej twarz wciąż odwrócona jest w drugą stronę. Ślepo spogląda na ring i krzywi się, kiedy zauważy kolejne mocne ciosy przeciwników. Ściskam jej rękę, a ona spuszcza na nie wzrok, po czym spogląda na mnie.
-Przestań- szepcze i wyrywa dłoń.
~~Diana~~
Przyjaciółka… kocham go, prawie mieszkamy razem, wciąż gdzieś razem wychodzimy, do cholery śpimy razem, a on śmiał powiedzieć, że jestem tylko pieprzoną przyjaciółką. Szczerze mówiąc, miałam ochotę go spoliczkować i wybiec stąd jak najszybciej, jednak nie chciałam narobić sobie wstydu. Jego przyjaciele nie wiedzieliby o co chodzi i wydałoby się im, że jestem idiotką… Kiedy ponownie chwyta moją dłoń.. nie mogę tego dłużej znieść, więc proszę żeby przestał. Nie muszę długo czekać, kiedy zaczyna mieć to wszystko gdzieś. Jest mi jeszcze bardziej przykro, kiedy zupełnie wszystko olewa i zaczyna komentować i ekscytować się kolejnymi walkami. Świadczy to tylko o jednym. Nigdy nic więcej między nami nie było. Ja się łudziłam, a on dobrze bawił. Gdyby coś czuł, nie byłoby mu to obojętne. Po kilku kolejnych walkach, jestem naprawdę znużona. Zaczynam żałować, że nie wyszłam. Niall wciąż od czasu do czasu bacznie na mnie zerka, jednak już nic nie mówi.. nie dotyka mojej dłoni… nie robi zupełnie nic.
-Ok.. to było niezłe. Serio dobre… a teraz czeka nas ekscytująca walka, na którą czekało na pewno sporo ludzi. –na ringu pojawia się Jack i wskazuje na Harrego, Nialla i chłopaków.
-W naszym lewym narożniku- wskazuje w tamtym kierunku
-Nasz dobry zawodnik. Osoba godna swojego przeciwnika. Damien!!!-krzyczy, a już po chwili z lewej strony pojawia się młody chłopak. Jest dobrze umięśniony jednak nie wygląda na dobrego zawodnika. Moim zdaniem.  
-A teraz nasz kochany mistrz. Wygrywa każdą walkę! Jeden z najlepszych! Liam Paynooo!!- krzyknął, a wszyscy zaczęli wrzeszczeć, o mało nie sprawiając, że ogłuchłam. Ja i Ash zaczęłyśmy klaskać, wiem że to ten Liam. Uśmiechnęłam się, kiedy pojawił się na ringu. Nie znam go, on nie zna mnie. Kojarzę go tylko z widzenia. Wbrew pozorom, to on chyba najczęściej odwiedzał chłopaków w firmie. Po wyglądzie można było stwierdzić, że był silniejszy od tamtego i oczywistością było to, że wygra… mam taką nadzieję. Payne przywitał się z chłopakami, a krótko po tym, walka się zaczyna. Z tego co wiem, każda runda trwa po dwie minuty. Chłopacy zaczynają mu dopingować. Jestem zdziwiona, kiedy tamten wygrywa rundę, jednak później wszystko kończy się dość szybko. Tak jak myślałam, walkę wygrał Payne. Wszyscy czekali na werdykt sędzi, a chłopacy zaczęli krzyczeć, kiedy podniósł rękę Liama. W kółko było słychać „Tak kurwa tak!”. Harry podniósł Ash ze szczęścia, a mi zrobiło się jeszcze gorzej.. Niall nie zrobił nic. Nic czego oczekiwałam.
-Wychodzimy- odezwał się tylko i podążył za Louisem. Tym razem nie wziął mnie za rękę.
-Liam dołączy? -zapytałam Zayna, idącego za mną
-Tak. Nie przejmuj się słońce- zaśmiał się i pomógł mi przepchać się przez tłum. Podziękowałam mu, kiedy wyszliśmy na zewnątrz. Jest o wiele zimniej niż przedtem, a wiatr rozwiewa moje włosy, kiedy tylko znajduję się poza klubem.
-Już przez chwilę myślałem, że przegra- Niall zaczął się śmiać, a ja stanęłam obok niego
-Idzie nasz mistrzu- Zayn rozłożył ręce i zaczął zmierzać w stronę, skąd wychodził Liam. Każdy zaczął mu gratulować, a potem chłopak podszedł do mnie
-Jestem Liam- uśmiechnął się i podał mi rękę  
-Diana. Gratuluję- odpowiedziałam i wszyscy ruszyliśmy w stronę parkingu. Chłopak wydaje się być naprawdę miły i cieszę się, kiedy okazuje się, że będziemy z nim jechać do klubu. Przez całą drogę opowiada o wszystkim, a ja jestem tym zafascynowana. Kiedy docieramy na miejsce, nie wiem gdzie iść, więc podążam za Liamem do baru, a potem do jednej z największych loży.
~~Niall~~
Diana jak chciała, tak zrobiłem. Przestałem walczyć, zacząłem się bawić. Widziałem, że ona w ogóle nie czuła się tutaj dobrze. Wiedziałem, że chce wyjść. Jednak nie odzywałem się. Mam ochotę napić się jak najwięcej i zapomnieć o wszystkim, jednak nie mogę, kiedy widzę jak dobrze Diana dogaduje się z siedzącym obok niej Liamem. Zaczyna się uśmiechać i popija drinki, które on jej podaje. Zadziwia mnie fakt, że Louis wyszedł z Ashley. Nie wiem gdzie i po co. Mało mnie to interesuje. Po kolejnym drinku, wszystko staje się zabawniejsze. W mojej głowie lekko szumi, a problemy zdają się stawać coraz mniejsze.
Kiedy chłopacy postanawiają wyjść na papierosa wychodzę z nimi. Ostatnio mało palę i nie mam na to najmniejszej ochoty. Ale nie chcę zostać z Diana. Więc idę z nimi, a ona podąża cicho za nami. Na zewnątrz jest już naprawdę zimno i widzę jak Diana trzęsie się z zimna, ale chwilowo mam to gdzieś.
~~Diana~~
Czuję się jak piąte koło u wozu, kiedy Niall kompletnie mnie ignoruje. Jest mi naprawdę zimno. Nie ubrałam się zbyt ciepło. Szczerze mówiąc, miałam nadzieję, że Niall będzie blisko i w razie czego mnie ogrzeje. Jednak się myliłam. Pozostało mi stać obok Zayna, podczas gdy on, śmiał się z jednym ze swoich kolegów.
-Diana!- słyszę gdzieś za sobą, więc odwracam się w tamtym kierunku. Oh.. to Harry. Stoi sam, opierając się o murek
-Tak?- pytam, podchodząc bliżej  
-Wracaj do środka- mówi, marszcząc brwi
-Nie. Jest w porządku. Zaraz skończycie, prawda?- pytam z nadzieją
-Tak.- kiwa głową i kolejny raz się zaciąga. Chwile po tym Ash i Louis przychodzą do nas, a Lou lekko się chwieje, podchodząc do Liama.
-Matko jak tu zimno- Ash piszczy cicho i podchodzi do Harrego, niemal od razu się do niego przytulając. Chłopak wyrzuca papierosa i ją przytula. Mimo wszystko są uroczą parą. A Ash nie ma pojęcia, jak bardzo jej zazdroszczę w tej chwili. Nie Harrego.. tylko miłości jaką ją darzył.
-Niall to palant- mówi cicho, a ja lekko się uśmiecham. Nie wiem co powiedzieć, więc po prostu zmierzamy w kierunku reszty grupy. Czekamy, aż wszyscy spalą, po czym wracamy do środka.
-Diana- Ash mnie dogania, kiedy zamykamy drzwi od baru i wchodzimy dalej
-Tak?- pytam
-Przykro mi. Nie spodziewałam się, że tak się zachowa.- mówi smutna
-Nie przejmuj się. Jakoś sobie poradzę.- uśmiecham się lekko
-Muszę iść do Harrego. Pamiętaj, że jakby co to jestem obok- przytula mnie, po czym wyprzedza mnie i chwyta dłoń Harrego, lekko się do niego uśmiechając.
Wracamy do loży i tym razem Niall nie spuszcza ze mnie wzroku. Piję kolejnego drinka, a Niall lekko ściska moje udo, zwracając moja uwagę
-Chodźmy- szepcze, tak żeby nikt tego nie słyszał. Mam ochotę to zignorować, jednak mamy sobie coś do powiedzenia, więc wstaję i proszę Liama, żeby wypuścił mnie od swojej strony. Czekam aż Niall wyjdzie za mną, po czym chłopak łapie mnie za dłoń i ciągnie w stronę wyjścia.
-Nie chcę iść na dwór. Zimno mi- wyrywam mu się i staję w ciemnym korytarzu, prowadzącym jak się domyślam, do tylnego wyjścia.
-Tutaj nie da się rozmawiać- mówi chłodno, więc prycham i kolejny raz wychodzę na zewnątrz. Splatam ręce na piersi próbując się ogrzać i czekam aż zacznie.
~~Niall~~
W jednej chwili, mam ochotę podejść i ją przytulić, jednak tego nie robię i opieram się o pobliski murek
-Niall marznę, więc jeśli masz mi coś do powiedzenia, po prostu to zrób- mówi. Jej głos jest obojętny.
-Przepraszam- odzywam się, po czym na nią spoglądam
-Co?- unosi brwi, niedowierzając
-Przepraszam za to całe..- zaczynam, ale mi przerywa
-Nie. Nie Niall nie chcę tego słuchać. Powiedz.. dobrze się bawiłeś?- pyta, a w jej oczach widzę łzy
-Ja nie..
-Przez cały czas mnie zwodziłeś. Po co mnie tu zapraszałeś? Dlaczego chciałeś, żebym przyszła? Chodziło ci o to, żeby pokazać mi gdzie moje miejsce?- pyta, ponownie mi przerywając
-O czym ty pieprzysz?- marszczę brwi
-Nie jesteś tym za kogo cię uważałam- mówi, a na jej twarzy maluje się coś na rodzaj obrzydzenia
-Posłuchaj. Wiem, że nie powinienem ich okłamywać, ok.? Mogłem powiedzieć, że jesteś moją dziewczyną, ale… nie wiem… nie mogłem.- wyjaśniam
-Więc przez te miesiące. Przez te wszystkie wieczory, które spędzaliśmy razem. Noce, poranki, cały dzień w pracy i przesyłane ukrytkiem spojrzenia. To wszystko nic nie znaczyło, tak? Zwodziłeś mnie, żeby teraz praktycznie wyśmiać na ich oczach.- wskazuje na drzwi, a po jej policzkach spływają pierwsze łzy. Odbijam się od murka i podchodzę do niej, jednak ona unosi ręce, chcąc mnie zatrzymać
-To nie jest tak Diana.- wzdycham. W mojej głowie zaczyna wirować, a ja czuję, że coś tracę
-Dokładnie tak Niall. Do cholery powiedziałam ci dzisiaj… Wyznałam ci dzisiaj miłość, a ty to olałeś. Masz to co czuję i mnie kompletnie gdzieś. Na moje nieszczęście stałeś się częścią, każdego mojego dnia po to, żeby teraz dać mi nauczkę. Pokazać, że nie wolno mi cię kochać. –kończy ,ponownie się odsuwając
-Stój- zatrzymuję ją w ostatniej chwili, chwytając za nadgarstek
-Czujesz coś? Powiedz to teraz, do cholery- powiedziała, stojąc naprawdę blisko mnie.
Nie powiedziałem nic.
Stałem tam.
Przy niej.
Wiedząc, że to może być ostatnia rzecz jaką robimy razem. Nie powstrzymałem tego.
-Myślę, że czas wrócić do relacji jakie łączyły nas przed tym całym szajsem. Nieprawdaż, Panie Horan?- zapytała, łamiącym się głosem i odepchnęła mnie od siebie.
-Diana..
-Wracaj do reszty.- szepnęła
-Jest ci zimno. Drżysz.- zauważyłem.
-Nie koniecznie jest to wina pogody. Zaraz przyjdę- kończy rozmowę i siada na murku. Spoglądam na nią i daję za wygraną, wchodząc do budynku.
~~Diana~~
Kiedy tylko zniknął mi z oczy, rozpłakałam się na dobre. Nie mam siły tego powstrzymywać. Jestem wstawiona, zmarznięta i samotna, ale nie chcę tam wracać. Potrzebuję chwili, żeby ochłonąć. W tej chwili cieszę się, że jestem podpita. Inaczej nie miałabym odwagi, żeby powiedzieć wszystko Niallowi. Można powiedzieć, że jestem z siebie dumna. Tak cholernie dumna z największej idiotki w Londynie.
Spuściłam głowę i pozwoliłam sobie cicho łkać. Moje dłonie wciąż się trzęsą, a serce bije niemiłosiernie szybko. To nie ważne. Kiedy słyszę skrzypiące drzwi, spodziewam się Nialla, jednak w drzwiach pojawia się Zayn
-Oh… coś się stało?- pyta, podchodząc bliżej. Chowa dłonie do kieszeni  i spogląda na mnie
-Spotkałem Nialla po drodze. – dodaje
-Tak wiem.- mówię cicho  
-Płaczesz? Jest ci zimno? Powinnaś wracać do środka- odzywa się ponownie
-Tak. Pójdę już.-  uśmiecham się i zeskakuję z murku, wycierając łzy. Omijam go i mam zamiar wejść do środka, kiedy ponownie się odzywa
-Diana.
-Tak?
-Ciebie i Nialla łączy coś więcej niż przyjaźń, prawda?- pyta spokojnie
-Nie Zayn. Naprawdę nic między nami nie ma.- uśmiecham się i wchodzę do środka, zostawiając go na tym zimnie. Sztywnieję, kiedy w korytarzu niedaleko drzwi, zauważam Nialla. Opiera się o ścianę, a jego wzrok natychmiast kieruje się na mnie. Zatrzymuję się, by po chwili ponownie ruszyć. Prawie go omijam, kiedy mnie zatrzymuje.
-Panie Horan myślę, że czas…- przerywa mi, kiedy gwałtownie przylega do moich ust. Staram się go odepchnąć. Naprawdę się staram, ale nie mogę. Chłopak trzyma mnie z całej siły i nie przestaje, dopóki się nie uspokajam
-Diana to nie może.. nie możesz tego przerwać- oddycha niespokojnie wypowiadając słowa, wprost w moje usta. Kiedy spoglądam w jego oczy, jego dłonie opadają, a on pozwala mi bez słowa wrócić na miejsce. Przez cały czas podążał za mną. Tym razem jednak w loży dzielił nas Louis. Siedziałam pomiędzy nim, a Ashley. I było mi z tym w miarę dobrze.
W miarę upływu czasu, wszyscy stają się coraz bardziej pijani.  Grono w naszej loży znacznie się powiększyło. Liam zabawiał się z niejaką Sophią, Louis nie nadawał się do normalnej rozmowy, Zayn pił jeszcze więcej, niż przedtem no i jest jeszcze jakaś Agnes. Znajoma Harrego, widzę, że Ashley doprowadza to do szału, a ja mam ochotę się śmiać.
-Idę po drinki. Komu przynieść?- Niall wstaje, a wszyscy spoglądają na niego
-Mi- odzywam się, a on od razu na mnie spogląda, po czym kiwa głową. Zgłasza się jeszcze Ashley i Sophia, więc Horan wychodzi, by po chwili wrócić z trunkiem. Podaje mi go, a ja nawet na niego nie spoglądam, po czym od razu zaczynam pić. Kiedy w mojej głowie zaczyna się już kręcić postanawiam, że czas już przestać. Jest mi nie dobrze i chcę wymiotować, więc to zdecydowanie koniec mojej imprezy. Przy stoliku zrobiło się więcej miejsca, kiedy połowa ludzi poszła tańczyć. Wciąż irytuje mnie śmiech Nialla, więc kładę głowę na oparciu i głęboko wzdycham. Po pewnym czasie Liam z Sophią wychodzą żegnając się z nami, a ja uśmiecham się, widząc tańczącego Harrego i Ashley. Mija sporo czasu i mam ochotę zasnąć, kiedy para wraca do loży. Przez cały czas nie zamieniłam z Niallem ani słowa. Wciąż siedział i sam polewał sobie kolejne kieliszki, gadając do śpiącego już Louisa. 
-Gdzie reszta?- pyta Harry  
-Pojechali do domu- Niall wzdycha i kładzie głowę na stole. Mam wrażenie, że zaraz zwymiotuje
-Nie stary, nie śpij. Jedziesz do domu-  Harry go szturcha i wyjmuje telefon. Zamawia taksówki i wysyła Ashley do mnie
-I jak tam kochana?- pyta, zawieszając rękę na mojej szyi
-Chcę spać i wymiotować- mówię szczerze, a ona zaczyna się śmiać
-Na moje szczęście w nieszczęściu, mnie czeka to rano- chichocze, a po chwili Harry mówi, że czas już wyjść na zewnątrz. Mam niezwykle dobry humor, więc zaczynam się śmiać, kiedy Niall zatacza się prowadząc z Harrym, śpiącego Louisa. Dostajemy się na zewnątrz, gdzie stoją już taksówki i chłopacy wkładają Lou do jednej z nich, podając adres kierowcy.
-W porządku. –wzdycha Harry i klepie dach taksówki, po czym kierowca odjeżdża
-Jutro będzie umierał- Niall się zaśmiał, a Harry przygarnął do siebie Ash i wsadził ją do kolejnej taksówki.
-Dobra. My lecimy. Wy też już jedźcie. –powiedział Styles, po czym pożegnał się z Niallem i uścisnął mi dłoń
-Do zobaczenia- powiedziałam i czekałam aż odjadą
-Wsiadaj- usłyszałam, więc spojrzałam na Nialla
-Zamówię kolejną taksówkę- wzdycham
-Jesteś pijana. Nie zostawię cię tak tutaj- wzdycha, opuszczając dłonie po obu stronach swojego ciała
-Jestem duża, poradzę sobie- wywracam oczami, a on zaciska szczękę
-Diana, wsiadaj kurwa do tej taksówki- syczy, więc odpuszczam. Chłopak otwiera drzwi i wpuszcza mnie do środka, po czym każe mi się posunąć i wsiada za mną. Kiedy podaje adres swojego mieszkania, Niall marszczy brwi
-Jedziemy do ciebie?- pyta
-Ja jadę- poprawiam go.
-Nie.. jedziemy do mnie- zaprzecza, a kierowca spogląda na nas przez lusterko
-Jest Pan moim szefem. Nie mam powodu, żeby jechać do Pana- spoglądam na niego i widzę rosnący w nim gniew
-Niech pan do kurwy jedzie na  Regent Street-odzywa się do niego, a ja wywracam oczami. Dobra.. w takim razie, wrócę stamtąd na pieszo. Nie jest zbyt daleko. Kiwam do kierowcy, a on kieruje się na tamtą ulicę, po tym jak Niall podaje dokładny adres. Pod jego domem, płaci mu ,a ja od razu wysiadam, wchodząc na chodnik.
-Hej- krzyczy za mną, kiedy taksówka odjeżdża. Nie odwracam się. Wciąż kieruję się w stronę swojego mieszkania
-Dokąd do cholery ty idziesz?!- wrzeszczy
-Co z tobą nie tak?!-dodaje
-Co ze mną nie tak?!- krzyczę i odwracam się w jego stronę, podchodząc bliżej
-Co ze mną nie tak? Jak śmiesz!- krzyczę, uderzając go w klatkę piersiową
-Zachowujesz się jak jakaś…
-No jak kto? Dokończ śmiało!- wrzeszczę
-Już ci powiedziałam Niall… przepraszam Panie Horan.- poprawiłam się, a on ponownie na mnie spojrzał
-Cokolwiek między nami było jest skończone. A teraz przepraszam cię, ale muszę wracać do domu. Jutro mam pracę.- wyjaśniam, odsuwając się na krok
-Masz wolne. Tak ustalaliśmy.- przypomina mi
-Tak. Nie. Wolne miała dziewczyna szefa. Która już nią nie jest. Więc… dowidzenia.- odwróciłam się i zaczęłam biec, zanim znowu zaczął by mnie wołać.
~~Niall~~
Patrzę jak biegnie. Patrzę jak ode mnie ucieka i po raz pierwszy, czuję pustkę. Po raz pierwszy tego wieczoru, czuję chłód tej nocy. Po raz kolejny, czuję zawód, obrzydzenie. Nie do niej. Do samego siebie… 





heeej :D no to mam za sobą baaardzo długą część... jak wam się podoba??? 
cóż mam nadzieję że nie jest najgorsza.... uf... jest długa, początkowo chciałam podzielić i opublikować jako dwie części jednak postanowiłam że zostawię tak... 
no to Niall sobie narobił.... myślałam żeby następną część napisać do połowy- z perspektywy Nialla i Diany a drugą połowę z perspektywy Ash i Harrego...jednak jeszcze nie wiem tego na pewno... 
ok.... czekam na komentarze :) jeśli możecie postarajcie się o 10... :) 
KOMENTUJ 
Mrs.Horan 

niedziela, 2 listopada 2014

Strong cz.47

-Skarbie odpręż się. Jedziemy się bawić, ok.? Dzisiaj. Tylko my ok.?- pyta, na co kiwam niemrawo głową i zauważam podjeżdżającą taksówkę. Harry otwiera mi drzwi i wpuszcza mnie pierwszą. Podaje kierowcy adres zupełnie mi obcy. Nie mam pojęcia gdzie jedziemy….
                                                                 ****

 


-Diana i Niall już tam będą?- pytam
-Tak. Będą czekać przed budynkiem- informuje mnie, a resztę drogi mijamy w ciszy. Z zamyśleń wyrywa mnie ochrypły głos starszego kierowcy.
-Jesteśmy- Harry kiwa głową i płaci mu, po czym wychodzimy z samochodu. Od razu zauważam parę stojącą tuż przy drzwiach. Obok kolejki wchodzących do środka osób.
-Hej- macha nam Diana, a Niall odwraca głowę w naszą stronę i uśmiecha się, kiedy podchodzimy.
-Hej- Harry wita się z nim, a ja z Dianą, po czym Niall mówi
-Ślicznie wyglądasz Ashley.- dziękuję mu i udajemy się do wejścia, skutecznie omijając kolejkę. Kiedy tylko znajdujemy się w środku, czuję zapach alkoholu i dymu. Wielkie pomieszczenie do połowy wypełnione jest już ludźmi. W rogu znajduje się dość duży bar, a na samym środku mieści się ring.
-To tutaj?- pytam, a Harry kiwa głową, wciąż trzymając mnie za rękę.
-Kiedy przyjedzie Zayn, Louis i Liam?- pytam Nialla
-Zayn z Louisem powinni już tutaj być. Liama zobaczymy dopiero na ringu- wyjaśnia i siada na wysokim stołku przy barze, od razu zamawiając dla siebie i Harrego po piwie
-Co chcesz?- Harry pyta mnie, kiedy siadam obok niego
-Martini z lodem- mówię do barmana, a Diana zamawia Mojito
Kiedy czekamy na nasze drinki, rozglądam się dookoła, podczas gdy Harry rozmawia z Niallem i Dianą.
-Co to za zegar?- pytam Harrego, kiedy ten spogląda na mnie. Wskazuje na ścianę za ringiem 
-Odmierza czas do pierwszej walki.- wyjaśnia. Czyli zostało już niecałe 20 minut. Kiwam głową, że rozumiem i odbieramy drinka od barmana
-A ci ludzie?- wskazuję na kilku facetów, którzy zachowują się trochę dziwnie
-Przyjmują zakłady. Głównie za walkę Liama i tego drugiego. –uśmiecha się
-Ooo! Idą- Niall wskazuje na zbliżających się Luisa i Zayna. Spoglądam na Dianę, a ta jeszcze bardziej się spina
-Cześć- Zayn odzywa się pierwszy, po czym witają się z nami wszystkimi, a Niall przedstawia im Dianę… jako swoją „przyjaciółkę”. Niemal widzę zawód i ból na twarzy dziewczyny, jednak milczę, nie chcąc się wtrącać. Zadziwia mnie to, że Louis od razu się do niej uśmiecha i lekko przytula. Jestem zirytowana tym, że ją polubił od razu.. a za mną wciąż nie przepada.
-Jak się bawisz?- pyta siadając obok mnie.
-Dzięki. Dobrze. Właściwie dopiero przyszliśmy- mówię mu, a on lekko się uśmiecha
-Dzięki, że mnie zaprosiłeś- mówię cicho przypominając sobie, że to właśnie Louis zasugerował, żebym przyszła
-Ashley to walki. Każdy ma prawo tutaj przyjść. Bez względu na to czy go lubię czy nie.- mówi.
Ałć.. czyli wciąż mnie nie lubi.
-Widzieliście się z Liamem?- Niall pyta, a Diana nie wydaje się być już taka pewna siebie jak chwilę temu.
-Tak. Rozmawiałem z nim, zanim pojechał na ostatni trening- Zayn się odzywa, a po chwili odchodzimy do baru, żeby zająć dobre miejsca tuż przy ringu. Ludzi robi się coraz więcej, a w sali zaczyna panować mały przepych. Stoję obok Harrego i Diany. Uśmiecham się do niej pocieszająco, a ona to odwzajemnia, po czym spoglądam na zegar. Właśnie zaczyna się odliczanie ostatnich 20 sekund.
Kiedy tylko one się kończą na ring wychodzi wysoki, młody i wysportowany facet.
-Hej! Hej! Hej!- krzyczy do mikrofonu, a cały tłum zaczyna krzyczeć
- Siemka ludzie! Witam na kolejnym, corocznym turnieju walk!- zaczyna, a ktoś za nami zaczyna gwizdać
Opieram się o Harrego, a ten obejmuje mnie ręką.
-Będzie więcej walk?- pytam
-Jasne. Walka Liama jest pod koniec- odzywa się, a ja jestem w szoku. Aha…
Facet przedstawia się, a ja wiem, że ma na imię Jack, po czym wywołuje na ring dwóch silnych chłopaków. Walka trwa, a tuż po niej zaczyna się kolejna i tak w kółko. Chłopacy wydają się być coraz bardziej podekscytowani kolejnymi walkami włącznie z Harrym. Teraz obok niego stoi Louis, który zmienił miejsce przesuwając nas wszystkich. Teraz obydwoje komentują to, co się tam dzieje i śmieją się z tych, którzy według nich, w łatwy sposób dają się załatwić. Jestem znużona tak samo jak Diana, kiedy na ring ponownie wchodzi Jack.
-Ok.. to było niezłe. Serio dobre… a teraz czeka nas ekscytująca walka, na którą czekało na pewno sporo ludzi. –wskazuje na Harrego i chłopaków. Znają się? Facet na ringu zaczyna się śmiać, po czym kontynuuje
-W naszym lewym narożniku- wskazuje w tamtym kierunku
-Nasz dobry zawodnik. Osoba godna swojego przeciwnika. Damien!!!-krzyczy, a już po chwili z lewej strony pojawia się młody chłopak. Podobny do wszystkich poprzednich. Jest nieco bardziej umięśniony niż tamci.
-A teraz nasz kochany mistrz. Wygrywa każdą walkę! Jeden z najlepszych! Liam Paynooo!!- krzyknął, a wszyscy zaczęli krzyczeć. Tym razem ja i Diana zaczęłyśmy klaskać, a na ringu pojawił się on. Miał na sobie krótkie luźne spodenki. On i jego przeciwnik wyraźnie między sobą kontrastowali. Tamten bez tatuaży, Liam z wielką ich ilością. Po wyglądzie można było stwierdzić, że był silniejszy. Payne spojrzał w naszą stronę i wychylił się przez liny, więc Harry wyszedł nieco do przodu i szybko się z nim przywitał, uderzając w jego rękawice. Krótko po tym, walka się zaczyna. Każda runda trwa po dwie minuty. Harry z chłopakami krzyczy, dopingując Liamowi. Pierwsza runda nie kończy się najlepiej. Tamten Damien uderza Liama w brzuch, a potem kolejny cios w szczękę, w skutek czego, chłopak upada na matę. Chłopacy są w lekkim szoku. Rundę pierwszą wygrywa tamten. Liam ma rozcięty łuk brwiowy, a z jego nosa leci krew, kiedy jego „trener” podaje mu butelkę wody. Runda druga zaczyna się praktycznie od razu. Liam broni się i skutecznie osłania. Harry wciąż jest w szoku, powtarzając do Louisa, że to nie możliwe, żeby przegrał z tym „frajerem”. Szybko jednak niepokój na twarzy Harrego zastępuje uśmiech, kiedy Liam wykonuje kolejne ruchy, w ostateczności wygrywając rundę. Payne wyciera wciąż lecącą krew i czeka, aż sędzia pozbiera do kupy chłopaka leżącego na macie. Praktycznie wiadome jest to, że chłopak przegra. Przez pierwsze kilka sekund, nie miał siły się podnieść. Wszystkich zadziwił jednak fakt, że po chwili niejaki „Damien” wstał, jeszcze bardziej wściekły i poobijany. Nic nie ucierpiało tak jak jego duma. Trzecia runda była dość szybka. Kiedy chłopak stawiał jak największe opory jego siła skupiała się głównie, a tym żeby się osłaniać. Wciąż trzymał dłonie przy twarzy nie pozwalając Limowi na
kolejne silniejsze uderzenia. Każdy jego atak, był odparty przez Payna do momentu, aż nie zadał on ostatniego ciosu tym samym nokautując przeciwnika. Chłopak padł na matę, a Liam ciężko dyszał, stojąc i z satysfakcją czekając na ogłoszenie sędziego.
Po chwili mężczyzna wyprostował się znad chłopaka i stanął obok Liama. Uśmiechnął się szeroko i podniósł jego rękę do góry. Dając tym znać, że chłopak wygrał całą walkę. Harry zaczął wrzeszczeć i podniósł mnie ze szczęścia
-Tak kurwa! Tak!- krzyczał, wraz z resztą tłumu, a Liam zszedł w końcu z ringu żegnając się z uwielbiającym go tłumem.
-Idziemy- odezwał się Harry
-Już?- pytam
-Tak. Nie zostajemy na reszcie walk.- wyjaśnił, ciągnąc mnie przez tłum w stronę wyjścia
-A co z Liamem?- pytam
-Zaczekamy przed wejściem. Wyjdzie za chwilę- informuje mnie i w końcu docieramy do wyjścia.
-O kurwa!- Louis zaczyna, kiedy tylko znajdujemy się na zewnątrz
-Już przez chwilę myślałem, że przegra- Niall zaczął się śmiać. Nie musieliśmy długo czekać, kiedy usłyszałam 

-Idzie nasz mistrzu- Zayn rozłożył ręce i zaczął zmierzać w stronę, skąd wychodził Liam. Był przebrany, na ramieniu wisiała jego torba, a łuk brwiowy zakryty był małym opatrunkiem. Witają się z nim i gratulują mu, więc kiedy przychodzi moja kolej, krótko go przytulam.
-Byłeś najlepszy- mówię, a on się uśmiecha
-Jestem Liam- wyciąga rękę w stronę Diany, a ta ściska ją lekko
-Diana. Gratuluję- odpowiada i wszyscy idziemy w stronę parkingu. Liam wrzuca swoją torbę do bagażnika i ustalamy, kto jedzie samochodem razem z nim. Chodź wszyscy już coś pili Zayn uznaje, że jest na tyle trzeźwy, żeby prowadzić, więc dzielimy się na połowy. Ja, Harry, Diana i Niall jedziemy z Liamem, a reszta podąża do samochodu Zayna. Podczas jazdy, chłopacy rozmawiają tylko o walce. Payne opowiada o wszystkim ze swojej perspektywy, a ja przyznaję, że bardzo mnie to ciekawi. Kiedy docieramy do klubu, Zayn stoi już przy swoim samochodzie
-Oj Payno, Payno… zawsze jestem od ciebie szybszy- śmieje się, a Liam kręci głową, po czym wchodzimy do środka. Dziś za barem nie stoją chłopacy. Najwyraźniej zatrudnili kogoś nowego. Wszyscy zajmujemy największą loże w rogu pomieszczenia.
---Harry…
Po pierwszej godzinie, jestem po kilku shotach. Ashley jak do tej pory, dała się namówić na jednego i wciąż popija swojego ulubionego drinka. Wszyscy są już lekko wstawieni. W naszym gronie, najlepiej utrzymuje się Niall, który wciąż wydaje się być dość trzeźwy.
-Ashley mogę cię prosić?- słyszę i dziwi mnie to, że zapytał ją o to Louis. Dziewczyna spogląda na mnie. Jest w szoku tak samo jak ja, ale kiwa głową i wstaje, zabierając swoją rękę z mojego uda. Obserwuję jak odchodzą w stronę baru.
---Ashley…
Podążam za Louisem wprost do baru
-Po co mnie tu zabrałeś?- pytam ciekawa
-Musisz się wyluzować. Jesteśmy tutaj już trochę, a ty wciąż jesteś spięta. Gdzie macie Lisę?- pyta
-U cioci- informuję go
-Więc wyluzuj.- śmieje się i mówi do barmana
-2 Shoty
-Nie będę pić- mówię mu
-Ashley. Tak na zgodę, ok.?- wyciąga w moją stronę dłoń, więc niepewnie ją ściskam, po chwili wypijając shota
-No to wracamy przyjaciółko- chwyta mnie za nadgarstek i zmierzamy w stronę loży
---Harry…
Po krótkiej nieobecności Ashley, postanawiam wyjść na papierosa, razem z Zaynem, Liamem i Niallem. Horan oczywiście nie pali, ale nie chciał zostawać sam, więc Diana była zmuszona iść z nami. Na dworze jest już naprawdę zimno. Dochodzi prawie 11 w nocy, wiec się nie dziwię. Naciągam kurtkę nieco bardziej i odpalam papierosa. Opieram się o niski murek i obserwuję Nialla rozmawiającego z jakimś kolesiem. Kurwa, przecież on praktycznie ignoruje Dianę. Ok.. są razem, prawie cały czas trzyma ją za rękę, albo bacznie na nią zerka, jednak niewiele mówi. W dodatku powiedział, że to przyjaciółka. Widzę, że dziewczyna marznie stojąc sama, obok Zayna.
-Diana!- wołam ją
-Tak?- pyta
-Wracaj do środka- mówię
-Nie. Jest w porządku. Zaraz skończycie, prawda?- pyta
-Tak.- kiwam głową i kolejny raz się zaciągam, widząc idącego w naszą stronę Louisa razem z Ashley
-Palicie beze mnie… wiece co…- Louis wzdycha i wyciąga paczkę papierosów, po czym odpala jednego
-Matko jak tu zimno- Ash piszczy cicho i podchodzi do mnie, niemal od razu się przytulając. Kładę rękę na jej ramionach i wyrzucam papierosa.
-Niall to palant- mówi cicho do Diany, a ona lekko się uśmiecha. Podchodzimy do reszty chłopaków, a ja kładę głowę na ramieniu Ashley, obejmując ją w pasie tak, że stoi przodem do grupy przyjaciół. Czekamy, aż wszyscy spalą, po czym wracamy do środka. Ashley rozmawia z Dianą, a potem opowiada mi, po co zawołał ją Louis, przez co zaczynam się śmiać.
---Ashley…
W pewnym momencie Diana z Niallem i Louis gdzieś znikają. Zostajemy tylko my Liam i Zayn, co się w końcu zmienia, kiedy Zayn wychodzi zadzwonić.
-Liam!!- słyszę czyjś głos, więc dziwi mnie to
-Sophia?- pyta niedowierzająco i wstaje z kanapy. Dziewczyna podchodzi do nas i ściska chłopaka
-Co tutaj robisz?- pyta
-Myślisz, że ominę twoją walkę? Byłam tam, ale niestety potem cię zgubiłam- śmieje się, a Liam nam ją przedstawia… znaczy mi. Bo wychodzi na to, że Harry bardzo dobrze ją zna. Kiedy para decyduje się iść potańczyć, przy stoliku zostajemy tylko ja i Harry.
-To jego dziewczyna?- pytam
-Była. Teraz raczej są czymś w rodzaju przyjaciół- śmieje się i bierze łyka piwa. Kiedy wszyscy wracają po jakiś 10 minutach wydaje mi się, że są jeszcze bardziej pijani. Louis zaczyna bełkotać, Zayn pije kieliszek za kieliszkiem, Diana z Niallem chyba się pokłócili i widzę, że Diana płakała, ale reszta wydaje się tego nie zauważać. Harry wciąż jakoś się trzyma, a Liam siedzi z Sophią na kolanach. Zadziwia mnie, kiedy dosiada się do nas jeszcze jakiś 4-5 chłopaków. Niejaki Michael, Josh, Luke, a imienia pozostałej dwójki nie pamiętam. Nie zamieniłam z nimi prawie żadnego słowa. Alkohol, który ja wypiłam daje mi znaki, kiedy lekko kręci mi się w głowie. Przysięgam, że nie wypiłam tego wiele, ale z tak długą przerwą jaką nie piłam, wcale nie dziwię się, że tak jest. Gorąco wpływa na moje policzki, kiedy słyszę damski głos wołający imię Harrego. Natychmiast podnoszę głowę z jego ramienia i spoglądam skąd dobiega.
-Harry- dziewczyna rozkłada ramiona, a on się uśmiecha
-Cześć. Co tam młoda. Dawno się nie widzieliśmy- mówi, kiedy lekko ją ściska, wstając z kanapy
-Dopiero wróciłam z Los Angeles. Widzieliśmy się jakieś pół roku temu. Prawda?- pyta, a Harry kiwa głową
-Cześć- wyciąga dłoń w moją stronę, na co kiwam głową. Nic nie poradzę, że i tak jej nie lubię…
-Jestem Agnes- uśmiecha się
-Ashley- odpowiadam
-O matko! Ta Ashley? Harry mówiłam, że tak będzie- śmieje się i spogląda na niego. Że co proszę??
-Mówiłam Harremu, że jeszcze będziecie razem. Zwierzał mi się, kiedy się napił i..- zaczyna, ale Harry jej przerywa
-Taak. Jak widzisz udało się- mówi, a dziewczyna zamawia drinka. Mam ochotę zapytać, co robili kiedy on się napił, ale nie mam na tyle odwagi. Jednak od kiedy dołączyła do naszego stolika, zaczynam pić więcej, a Zayn co chwilę nalewał mi kolejny kieliszek przeźroczystej cieczy. Po kolejnym drinku, który przynosi Niall
jestem już nieźle wstawiona. Louis dawno śpi w kącie kanapy. Niall zaczyna się z wszystkiego śmiać, Liam żyje we własnym świecie obściskując się z Sophią, a reszta chłopaków rozproszyła się po całej sali tańcząc z jakimiś przypadkowo poznanymi dziewczynami. Po tym jak Agnes wypija kilka drinków ,zapewnia Harrego, że muszą się jeszcze spotkać i odchodzi w kierunku baru
-Zatańczymy?- pyta
-Tak- wzdycham i wstaje, a w mojej głowie zaczyna się niemiłosiernie kręcić.
---Harry…
Kiedy podążam z Ashley na parkiet, muszę trzymać dłonie na jej biodrach, gdyż sama nie jest w stanie trzymać równowagi. Jest nieźle wstawiona, a ja zauważyłem, że zaczęła pić więcej, kiedy poznała Agnes. Cholera… że musiałem spotkać ją akurat dzisiaj… Kiedy rozstałem się z Ash, przypadkowo wpadłem w barze na Agnes i po pijaku się jej wyżaliłem.. a potem..cóż przespaliśmy się ze sobą. Nic więcej później nie było. W dalszym ciągu jesteśmy przyjaciółmi. Ashley jest zazdrosna, a ja jestem pewny, że zapyta mnie o to jutro.
Kiedy znajdujemy się na środku parkietu, dziewczyna przysuwa się do mnie i zaczynamy tańczyć, podoba mi się jak rusza się w rytm muzyki i o matko… tańczy tak jak kiedyś. Zapomniałem jaka staje się seksowna, kiedy jest pijana, nie żeby nie była kiedy jest trzeźwa. Kładzie dłoń na mojej szyi, a ustami przejeżdża po moim policzku, po czym zasysa skórę na mojej szyi, wciąż poruszając się w rytm kolejnej piosenki.
Trudno jest mi odkleić jej dłonie, kiedy chcę zejść z parkietu. Przetańczyliśmy już chyba z pół godziny. Jest już późno. Zgaduję, że 3 może 4 nad ranem, więc klub zaczyna pustoszeć. Kiedy wracamy do loży Liama i Sophii już nie ma. Podobnie jak Zayna. Został tylko Niall, śpiący Louis i trochę podpita Diana. Zdaje się, że ona wypiła najmniej
-Gdzie reszta?- pytam
-Pojechali do domu- mówi blondyn, po czym opiera głowę o stolik
-Nie stary, nie śpij. Jedziesz do domu- szturcham go i wyjmuję telefon. Zajmuje mi chwilkę zanim udaje mi się wybrać numer telefonu, po czym zamawiam 3 taksówki.
-Ash usiądź obok Diany- mówię, a ta lekko się zatacza, ale siada na miejscu, zaczynając rozmawiać z dziewczyną.
Czekam chwilkę, po czym Niall pomaga mi zaciągnąć Louisa na zewnątrz i wsadzić do taksówki. W kolejną wsiada on i Diana, a w ostatnią ja i Ashley.

Dziewczyna wtula się we mnie i prawie zasypia mi na ramieniu zanim dojeżdżamy do domu. Wydaje się być w świetnym humorze kiedy siłą muszę wyciągać ją z taksówki.
-Harry… skarbie- zaczyna, kiedy samochód odjeżdża
-Tak Ash?- pytam zawieszając jej rękę na moje ramiona
-Jesteś słodki. Słodki i mój- całuje mnie w policzek i zaczyna jeździć palcem po moim torsie
-Ty też. Ale jesteś pijana…. -mówię cicho, a ona zaczyna się śmiać
-Zapomniałam jakie to uczucie.- chichocze tuż przy mojej szyi
-Zobacz spadająca gwiazda- wskazuje na niebo, a ja przewracam oczami wciągając ją po schodach. Kiedy potyka się o ostatni stopień prawie się przewraca, jednak w ostatniej chwili ją łapie
-Ostatni raz dałem ci alkohol- śmieję się, po czym otwieram drzwi
-Oj skarbie… to tak… to tak ze stresu- tłumaczy, kiedy ściągam jej kurtkę w korytarzu
-Muszę zadzwonić do Lisy- przypomina sobie i usiłuje przejść prosto do salonu
-O nie, nie…- zabieram jej telefon i chowam do kieszeni moich spodni
-Harry..daj- zaczyna i obejmuje mnie, usiłując wyciągnąć telefon z tylnej kieszeni
-Ashley, wiesz która jest godzina? Jesteś pijana, wszystkich ich pobudzisz- mówię, a ona robi nadąsaną minę
-Idziemy na górę- wskazuje na schody i po chwili tam zmierzamy. Sam lekko się chwieję, jednak daleko mi do tego co wyprawia Ash. Praktycznie prowadzę ją na górę i asekuruję, żeby nie spieprzyła się ze schodów na dół. Dawno jej takiej nie widziałem.. i podoba mi się to.. dawna ona…
Kiedy wchodzimy do sypialni dziewczynę wciąż nie opuszcza dobry humor. Popycham ją na łóżko i ściągam buty
-Harry.. –wstaje i przysuwa się do mnie przygryzając wargę. Kładzie dłonie na moim brzuchu i podciąga materiał koszulki starając się ją zdjąć. Kiedy jej na to pozwalam spogląda na mnie i zaczyna całować skórę na moim obojczyku
-Ashley.. –poruszam się lekko, ale Ash kładzie dłoń na mojej szyi zapobiegając dalszym ruchom
-Jesteś pijana. Siadaj- śmieję się i ponownie sadzam ją na łóżku. Marszczy brwi i wydaje się, że jest zła. Ściągam jej ubrania i zakładam jej moją czystą koszulkę. Podczas kiedy ja się przebieram, dziewczyna podciąga się wyżej i opada na swoją poduszkę, szybko chowając się pod kołdrą. Kładę się obok i przysuwam do niej.
-Już ci się nie podobam?- pyta cicho, a ja jestem w szoku
-Co?- spoglądam na nią
-Nie chcesz…- zaczyna
-Skarbie… jesteśmy pijani. Ty jesteś. - tłumaczę
-Co z tego.- wzrusza ramionami
-Śpij- całuję ją w czoło i przysuwam do siebie, po czym gaszę światło. Jestem pewny, że wciąż jest zła. Jednak rano nie będzie nawet o tym pamiętać…. 





małe tłumaczenie:
rozdział miał pojawić się w tygodniu. nie pojawił się gdyż spodziewałam się większej ilości komentarzy... w porównaniu z wyświetleniami było ich mało...

ok a przechodząc do sprawy.. mam nadzieję że rozdział nie był najgorszy... 
kolejny rozdział napisany będzie z PERSPEKTYWY NIALLA I DIANY! 
będzie to ten sam rozdział.. walka itd.. opisująca odczucia Nialla jaki Diany.. oraz gdzie zniknęli na chwilkę w barze... 
mam nadzieję że skomentujecie :D pamiętaj:
CZYTASZ=KOMENTUJ!!
Mrs.Horan