wtorek, 26 listopada 2013

Przypadkowe spotkanie cz.82



                       Miłość, która jest go­towa na­wet od­dać życie, nie zginie.  
                                                                                                 ~ Jan Paweł II


 
Strasznie mi się nudziło, więc postanowiłam pooglądać zdjęcia w starym albumie Nialla. Był on na górnej półce w garderobie. Nie wiem dlaczego, Niall je tutaj trzymał. Nie mogłam sięgnąć, więc wzięłam krzesło i weszłam na nie sięgając to co chciałam wziąć. Niestety stało się coś dziwnego, a ja straciłam równowagę. W ułamku sekundy, po prostu się przewróciłam spadając na podłogę. Album również zleciał z hukiem. Od razu poczułam silny ból w okolicy brzucha…
                                                                ******
Ból był nie do zniesienia, a łzy same cisnęły mi się do oczu, nie miałam siły ich powstrzymywać. Poprzez potok łez zauważyłam swój telefon, który leżał na brzegu łóżka. Muszę jakoś tam dotrzeć i zadzwonić po pogotowie i Megi. Brzuch bolał mnie tak strasznie, że zwijałam się z bólu. Otarłam dłonią łzy i zaczęłam powolutku przesuwać się po podłodze. Nie było ważne, że to boli, teraz liczyło się tylko to, żeby małej nic się nie stało i żeby Niall był szczęśliwy. Było mi strasznie ciężko, ale po wielkich męczarniach doczołgałam się do łóżka. Podniosłam do góry rękę i sięgnęłam komórkę, natychmiast dzwoniąc do Megi. Jeden sygnał, drugi, trzeci i nic. Nie odbiera, pewnie teraz ma klientów. Postanowiłam zadzwonić po pogotowie.
[A] Halo!!- krzyknęłam gdy tylko kobiecy głos, odezwał się po drugiej stronie.
[K] Spokojnie co się stało?- zaczęła pytać
[A] Ja..ja jestem w ciąży, 7 miesiąc, spadłam z krzesła….ja…ja błagam ratujcie moje dziecko- zaczęłam płakać do słuchawki
[K] Proszę podać adres- powiedziała szybko. Kiedy podałam jej dokładne miejsce zamieszkania dodała- niech się pani nie denerwuję, głęboko oddycha, karetka już po panią jedzie, jest pani sama w domu?- zapytała
[A] Tak…. proszę szybko- zaczęłam szlochać. Zakończyłam rozmowę i nieco podniosłam się do pozycji siedzącej opierając się o łóżko. Posłuchałam instrukcji i starałam się uspokoić, przy czym oddychałam głęboko ocierając ostatnie łzy… teraz najważniejsi są oni, ja mogę nawet umrzeć, za szczęście Nialla i naszej córeczki. Mój 
telefon zaczął wibrować, spojrzałam na ekran „Niall <3”. Co mam teraz zrobić, jeśli nie odbiorę będzie się niepokoić, a jeśli odbiorę będzie to samo. Odebrać nie odebrać? W końcu nacisnęłam na zieloną słuchawkę.
[A] H..halo- powiedziałam starając się mówić normalnie
[N] Hej, słońce mam chwilkę, więc dzwonie- powiedział z radością. Niestety w tym momencie brzuch zabolał mnie mocniej, a ja aż syknęłam z bólu. – Amy, co się dzieje? Coś jest nie tak? Boli cię coś?- zapytał
[A] Niall…. ja… ja … przepraaszaam- wyszlochałam
[N] Co skarbie? Za co?- mówił zaniepokojony
[A] Ja… chciałam obejrzeć twój album i… i…
[N] Kochanie uspokój się… co się dzieje… spokojnie…
[A] Ja weszłam na krzesło Niall i… Boże Niall spadłam z niego…. Coś się dzieje… boli… tak strasznie boli…. Przepraszaam… skarbie przepraszam- zaczęłam ryczeć
[N] Co? Jak to spadłaś?- spytał łamiącym się głosem
[A] Nie wiem jak to się…. Jak to się stało…- zanosiłam się płaczem
[N] Amanda, dzwoń po karetkę!- krzyknął.. płakał… wiem to
[A] Już jadą
[N] Gdzie jesteś kochanie?- spytał
[A] Na podłodze…. w.. w sypialni- wyjaśniłam- przepraszam cię Niall
[N] Amy.. kotku nie przepraszaj… wszystko będzie dobrze… nie płacz… krwawisz?
[A] Nie, ale strasznie boli… co jeśli….
[N] Nie mów tak, wszystko będzie dobrze, zobaczysz- starał się mnie wesprzeć
[A] Przepraszam, nie chciałam…. To moja wina… Niall jeśli coś się stanie dziecku… nie wybaczę sobie tego… i… nie będę zła jeśli mnie zostawisz
[N] Skarbię, nie zostawię cię, będziemy we trójkę razem już na zawsze, obiecuję ci to słyszysz?- mówił cicho, najwyraźniej powstrzymywał łzy
[A] To moja wina Niall…- zaczęłam znowu płakać, gdy nagle bóle znowu się zwiększyły- Ssssssss- syknęłam, a Niall od razu się odezwał
[N] Kotku, jesteś tam? Co się dzieje?- zapytał przerażony
[A] Tak, jestem- Kocham cię skarbie, zawszę będę… jeśli coś mi się stanie… niech ratują dziecko…ja… mogę umrzeć dla ciebie i dziecka…
[N] Nie żegnaj się ze mną- zaczął płakać, kompletnie się rozkleił. Usłyszałam sygnał pogotowia gdzieś blisko…. Byli już na drodze prowadzącej tutaj.. wjechali na posesję..
[A] Są już Niall, pogotowie przyjechało…. Kocham cię- wyszeptałam
[N] Ja ciebie też… zobaczymy się jeszcze kochanie, obiecuję…
[A] Muszę kończyć, już są w domu- powiedziałam i odłożyłam telefon. Po chwili do sypialni przyszli lekarze, którzy przynieśli ze sobą nosze.
[Le] Proszę się położyć. –powiedział najstarszy z nich, a ja ostrożnie wykonałam polecenie.
[Le] Jak się pani teraz czuje, proszę opisać swój stan?- zadawał mi pytania
[A] Boli mnie brzuch, co jakiś czas mocniej i słabiej – lekarz osłuchał mój brzuch i po chwili powiedział
[Le] Dziecko żyje, słyszę bicie serca. Zabierzemy panią do karetki i podłączymy panią do kroplówki. W szpitalu zrobimy pani badania i wtedy dowiemy się, czy wszystko jest ok. delikatnie mnie podnieśli i położyli na noszach. Znieśli mnie na dół, a ja wskazałam na moje klucze. Jeden z nich wziął je i zaraz za nami zakluczył drzwi. Kiedy tylko znaleźliśmy się w karetce. Zostałam podłączona do kroplówki i innych aparatur. Nie wiem dlaczego, ale nagle zrobiło mi się ciemno … zemdlałam....


no i jest....
jak się podoba???
kolejna może jutro 
komentujcie :) 
Mrs.Horan 

niedziela, 24 listopada 2013

Przypadkowe spotkanie cz.81



[A] Pa- lekko się uśmiechnęłam, odsuwając się od niego powoli. W końcu byłam od niego za daleko i musiałam puścić jego dłoń. Spojrzałam na niego, ostatni raz i odeszłam z ochroniarzami do odprawy, nie ukrywając już moich łez…
                                                                 *****
Unikałam spojrzenia Paula i Johna- moich teraźniejszych ochroniarzy. Nawet oni nie mogą widzieć, że płaczę, bo powiedzieliby Niallowi. Jak najszybciej zajęłam miejsce w samolocie i wpatrywałam się w małe okienko. Stał tam widziałam go, był w wielkim, szklanym oknie i patrzył jak samolot zaczyna startować. Pozwoliłam moim łzom swobodnie spływać po moich policzkach. W końcu zmęczona płaczem i tymi emocjami zasnęłam. Obudził mnie Paul
Paul- ochroniarz
[P] Wstawaj księżniczko, lądujemy.- uśmiechną się serdecznie, chcąc dodać mi otuchy. Lubiłam go, pomimo to, że był ochroniarzem to jeszcze dobrym przyjacielem chłopaków.
[A] Dzięki, już nie śpię- odwzajemniłam uśmiech i przetarłam zaspane oczy. Wyciągnęłam małe lusterko i spojrzałam w swoje odbicie. Wyglądałam strasznie, potargane włosy, podpuchnięte oczy i rozmazany makijaż. Czego mogłam się spodziewać? Przecież ryczałam. Delikatnie się poprawiłam i po kilkunastu minutach wylądowaliśmy. Weszliśmy na lotnisko, a ja od razu zauważyłam Megi.
[M] Hej, kochana- podeszła do mnie i lekko mnie uściskała.
[A] Hej Megi, ale za tobą tęskniłam- westchnęłam, by po chwili się uśmiechnąć. Cieszyłam się, że ją widzę.
[M] Źle wyglądasz- powiedziała od razu
[A] Wydaje ci się- rzuciłam w jej stronę i razem wyszłyśmy z budynku. Zaraz za nami szli ochroniarze Megi, wraz z Paulem i Johnem. Dość szybko dojechaliśmy pod willę. Wyszliśmy z samochodu i weszłyśmy do środka.
[M] Masz ochotę coś zjeść?- spytała
[A] Taa, jasne od rana nic nie jadłam, Niall by mnie za to udusił- zaśmiałam się
[M] No nie dziwię mu się- przytaknęła wchodząc do kuchni, a ja poszłam za nią
[A] Jak byłam z nimi, to każdy po kolei pilnował, żebym jadła regularnie
[M] No i dobrze- zaśmiała się. Zrobiłyśmy sobie pyszną kolację i zaczęłyśmy ją jeść. Później obejrzałyśmy jakiś serial i poszłyśmy spać. Wstałam wcześnie rano, a wieczorem nie mogłam zasnąć, chodź łóżko było mega wygodne, myślę że to przez to, że nie ma obok Nialla. Przyzwyczaiłam się do tego, że jest gdzieś obok lub śpi ze mną.
Ubrałam się szybko w legginsy i luźną tunikę, która idealnie opinała się wokół mojego krągłego już brzuszka. Zeszłam na dół i zrobiłam śniadanie mi i Megi. Wiedziałam, że zaraz wstanie, bo będzie szła do pracy. Tak... Megi wciąż pracowała w Nandos, postanowiłam, że przejdę się z nią tam dzisiaj. Tęskniłam za tym miejscem, w końcu to tam właściwie poznałam Nialla, nie licząc tej wpadki na niego, na ulicy.
[M] Już nie śpisz?- usłyszałam za sobą kobiecy, zaspany głos
[A] Jakoś nie mogłam… zrobiłam nam śniadanie- wskazałam na dwa talerzyki z jajecznicą.
[M] Och, dziękuję- powiedziała zadowolona i usiadła obok mnie
[M] Dlaczego nie możesz spać?- spytała od razu
[A] Nie wiem, chyba ciężko przyzwyczaić się do spania samemu- zaśmiałam się sztucznie. Megi chyba postanowiła nie wypytywać dalej i zaczęła jeść śniadanie, co i ja zaczęłam robić. Po zjedzonym śniadaniu, Megi poleciała się ubrać, a ja wstawiłam brudne naczynia do zmywarki. Wyszłyśmy z domu o 8:40, bo do Nandos nie było stąd daleko. Szłyśmy rozmawiając i śmiejąc się z wszystkiego. Tęskniłam za naszymi rozmowami, jak kiedyś. Jak tylko weszliśmy do lokalu przywitał nas szef i jakaś inna kelnerka, której nie znałam. Najwidoczniej przyszła na moje miejsce. Byłam tam chyba z 4 godziny. Nawet pomagałam trochę w obsłudze, różnych klientów. W końcu wyszłam z Nandos i ruszyłam w stronę domu. Kiedy przechodziłam, w miejscu gdzie wpadłam na Nialla mimowolnie się uśmiechnęłam. Dokładnie pamiętam to miejsce… ten dzień. Weszłam w końcu do domu i rzucając klucze na stolik, obok kanapy zdjęłam buty. Słysząc, że w mojej torebce dzwoni telefon szybko wstałam z kanapy i podreptałam do korytarza, gdzie ją zostawiłam. Spojrzałam na ekran i szybko odebrałam
[A] Hej, kotku- uśmiechnęłam się od razu
[N] No hej, jak tam w Londynie, jak się czujesz?- zaczął pytać
[A] I dobrze i źle
[N] Co? Coś jest nie tak? Źle się czujesz?- od razu zaczął pytać
[A] Spokojnie, czuję się dobrze wręcz świetnie, mała kopie jeszcze bardziej jak cię nie ma, już widzę, że będzie słuchała tylko ciebie, a źle bo nie ma cię tu- zaśmiałam się
[N] Nie strasz mnie- westchnął i dodał- w takim razie u mnie jest bardzo źle, bo tęsknię jak cholera
[A] Doskonale cię rozumiem, a co robicie?- spytałam wracając na kanapę
[N] Teraz nic, siedzę z chłopakami w busie i gramy w gry- powiedział i usłyszałam głośne „Cześć”. Każdy z chłopaków krzyknął gdzieś obok Nialla. Pogadaliśmy jeszcze trochę i niestety musiał kończyć, bo muszą szykować się na kolejny koncert. Pooglądałam spokojnie telewizję, a wieczorem wyszłam po Megi, bo tak się umówiłyśmy. Tak mijał kolejny miesiąc. Często chodziłam do Nandos i na zakupu z Megi, by kupić nowe rzeczy dla mnie i naszej małej księżniczki. Niall dzwonił co najmniej dwa razy dziennie. Raz na skypa, a raz na telefon. Byłam w 7 miesiącu ciąży, brzuch stawał się coraz większy. Wstałam dziś dość wcześnie, jak codziennie i poszłam do kuchni. Zrobiłam śniadanie i po chwili przyszła Megi.
[M] Matko, nie rozpieszczaj mnie tak, codziennie śniadanka od miesiąca, bo się przyzwyczaję- zaśmiała się wchodząc do kuchni.
[A] No i Zayn będzie miał przechlapane, bo będzie musiał zrywać się wcześnie rano, żeby ci je zrobić jak wrócą z trasy.- zaśmiałam się razem z dziewczyną
[M] Idziesz dzisiaj ze mną do Nandos?- spytała biorąc kolejny kęs kanapki
[A] Jasne
[M] Szef cieszy się, że przychodzisz, pytał czy chcesz wrócić- poinformowała mnie Megi- oczywiście jak urodzisz- dodała po chwili
[A] Nie wiem, może kiedyś..
[M] Niall ci na to nie pozwoli, mnie Zayn też już kilka razy pytał, czy nie chciałabym odejść z pracy i czuję, że niedługo będę musiała to zrobić- westchnęła ciężko
[A] No tak, to i tak cud, że do tej pory nie wypytują cię o Zayna
[M] Było tak już kilka razy, a odkąd jestem z Zaynem mamy więcej klientów, oczekują, że może uda im się coś ze mnie wyciągnąć. – powiedziała
[A] No tak- westchnęłam. Zjadłyśmy i wyszłyśmy do Nandos. Megi zaczęła pracę, a ja przyjmowałam zamówienia, od niektórych klientów. Kilka fanek, bardzo chciało dotknąć mojego brzucha, więc się zgodziłam. Strasznie się cieszyły kiedy mała
kopnęła. Posiedziałam w Nandos do 15:00 i wróciłam do domu. Od razu poszłam do pokoju małej i poukładałam, zakupione kilka dni temu ubranka. Potem weszłam do naszej sypialni. Strasznie mi się nudziło, więc postanowiłam pooglądać zdjęcia w starym albumie Nialla. Był on na górnej półce w garderobie. Nie wiem dlaczego, Niall je tutaj trzymał. Nie mogłam sięgnąć, więc wzięłam krzesło i weszłam na nie sięgając to co chciałam wziąć. Niestety stało się coś dziwnego, a ja straciłam równowagę. W ułamku sekundy, po prostu się przewróciłam spadając na podłogę. Album również zleciał z hukiem. Od razu poczułam silny ból w okolicy brzucha…

 upss..... no cóż Amanda...
kolejna część pojawi się pewnie jutro :) postaram się dodać 
komentujcie :)
Mrs.Horan

sobota, 23 listopada 2013

Przypadkowe spotkanie cz.80



Oglądanie wszystkiego zajęło nam jakieś pół godziny. Kiedy w końcu skończyliśmy, Niall wstał i poszedł się ubrać. Podczas gdy ja, szukałam ubrań dla siebie, bo wciąż chodziłam w piżamie…
                                                                        ******  
Cały dzień spędziliśmy wszyscy razem. Oglądaliśmy filmy, graliśmy w gry, a przede wszystkim dobrze się razem bawiliśmy. Zayn tak jak mówił tak zrobił i wieczorem zabrał Megi na długą randkę. A my postanowiliśmy obejrzeć kolejny film, wkońcu zasnęłam na kanapie, wtulona w Nialla w połowie seansu. Kiedy obudziłam się rano spałam w naszej sypialni i co mnie zdziwiło byłam przebrana w koszulkę Nialla, oznaczało to, że w nocy mnie przebrał. Chłopaka nie było obok, więc wstałam i szybko się ubrałam (w to) i zeszłam na dół tak jak myślałam wszyscy krzątali się po salonie. Dziś wyjeżdżamy, więc jest mnóstwo roboty. Przy drzwiach stała już spora ilość walizek. Nigdzie nie widziałam Nialla, więc poszłam do kuchni. W pomieszczeniu była tylko Megi
[A] Gdzie jest Niall?- spytałam ziewając.
[M] Razem z Zaynem robią coś w pokoju dziecka, ale masz tam nie wchodzić- ostrzegłam mnie Megi i podstawiła mi pod nos kanapki z serem.
[A] Aha, no dobra- trochę się zdziwiłam, ale zdałam sobie sprawę, że właściwie to nie byłam jeszcze w tym pokoju. Jakoś nie było kiedy tego zrobić. Jadłam powoli kanapki, gdy Megi się odezwała
[M] Ale wczoraj było super. Nie zapomnę tego wieczoru na długo- zaśmiała się
[A] No właśnie, opowiadaj!- zachęciłam ją do dalszego opowiadania. Dziewczyna usiadła obok mnie i zaczęła mówić
[M] Pojechaliśmy do kina. Okazało się, że Zayn miał wszystko zaplanowane. Wykupił całą salę tak, że film oglądaliśmy tylko my we dwoje. Cała sala była pusta. Już wtedy było bardzo romantycznie. Co chwilkę jakieś słówka lub komplementy skierowane w moją stronę. Potem poszliśmy do jakiejś restauracji. Zajęliśmy piękny stolik i zamówiliśmy coś do jedzenia. Potem wręczył mi wielki bukiet róż i dał mi śliczną, bransoletkę z naszymi inicjałami.- Megi wyciągnęła w moją stronę rękę, a na nadgarstku błyszczała, śliczna srebrna bransoletka.- poprosił mnie, żebym jej nie zdejmowała, bo będzie mi przypominała jak bardzo mnie kocha i tęskni i żebym o nim nie zapomniała.
[A] Matko jakie to jest romantyczne…- westchnęłam z wielkim uśmiechem. Wtedy do kuchni wszedł Niall i Zayn
[Z] O hej Amy- powiedział mulat widząc, że trzymam rękę Megi, na której znajduje się bransoletka. Uśmiechnął się pod nosem, a ja odwzajemniłam uśmiech.
[N] Skarbie chodź, coś ci pokaże- Niall stanął w drzwiach i wyciągnął do mnie rękę. Zeskoczyłam z wysokiego krzesła i podałam dłoń chłopakowi.
[A] Co chcesz mi pokazać?- spytałam, kiedy szliśmy po schodach na górę.
[N] Zaraz zobaczysz.- zaśmiał się i pociągnął mnie w stronę drzwi, tuż obok naszej sypialni. Wiedziałam, że to pokoik dla dziecka. – właśnie z Zaynem się tym dziś zajmowaliśmy, mam nadzieję, że ci się spodoba. – westchnął i otworzył przede mną drzwi. To co zobaczyłam kompletnie mnie zatkało. Pokój był prześliczny. Wszystkie meble i łóżeczko było już ładnie ustawione.
[N] Resztę się zrobi jak już dowiemy się jaka będzie płeć dziecka- powiedział Niall. Był spięty, nie wiedział czy mi się podoba.
[A] Tu jest ślicznie Niall- zaśmiałam się i mocno go pocałowałam. Pobyliśmy tam jeszcze chwilkę i wróciliśmy do sypialni, żeby dokończyć pakowanie.  Po południu pojechaliśmy do mojej pani ginekolog, bo to już dziś wypadała kolejna wizyta i to dziś dowiemy się jakiej płci jest dziecko. Chłopaki i Megi byli tak samo ciekawi jak my, więc strasznie się niecierpliwili, kiedy wychodziliśmy z domu. Wsiedliśmy do samochodu i pojechaliśmy do szpitala. Pani ginekolog prowadząca moją ciążę przyjęła nas właściwie od razu.
[S] Witam ponownie- ucieszyła się na nasz widok.- proszę usiąść- wskazała na dwa krzesełka, naprzeciwko jej biurka. Zrobiła mi kolejne badania kontrolne. Z dzieckiem, było wszystko w porządku. Przyszedł  czas na USG. Położyłam się i już po chwili usłyszałam bicie serduszka mojego dziecka.
[S] Spójrzmy…- powiedziała i na chwilkę przerwała po czym dodała- Będą państwo mieli… córkę. –powiedziała szeroko się uśmiechając. Ja nie wiedziałam, co powiedzieć, podobnie jak Niall, który po chwili mocno mnie przytulił. Kiedy wyszliśmy z gabinetu Niall mnie podniósł i zaczął się kręcić w kółko.
[N] To będzie nasza mała księżniczka- zaśmiał się- mówiłem, że to będzie córka- dodał odstawiając mnie na podłogę.
[A] No tak faktycznie, udało ci się- zaśmiałam się razem z nim i ruszyliśmy w drogę powrotną do domu. Kiedy tylko znaleźliśmy się na parkingu przed willą, od razu wyszli do nas wszyscy domownicy.
[Lo] I jak?- spytał Louis
[L] Dziewczynka czy chłopiec?- wypytywał Liam. Niall się zaśmiał i krzyknął
[N] Chłopaki będę miał CÓRKĘ!!!- wszyscy zaczęliśmy się śmiać, a chłopacy zaczęli gratulować Niallowi. Megi podeszła do mnie i mocno mnie przytuliła. W końcu weszliśmy do domu.
[M] Ale wam zazdroszczę- westchnęła Megi, na co od razu zareagował Harry

[H] No to dalej, zabieraj Zayna do sypialni i już- słysząc to mulat klepną go w tył głowy, a Megi się zarumieniła.  Posiedzieliśmy i trochę sobie pogadaliśmy. Niestety przyszedł czas, żeby jechać na lotnisko. Kolejna podróż… trasa. Ciężko było nam się pożegnać z Megi, ale najgorzej było patrzeć jak cierpi ona i Zayn. Kiedy dolecieliśmy na miejsce, przez pierwszą noc wszyscy spaliśmy w hotelach. Pierwszy koncert, po powrocie był świetny. Fanki gratulowały Niallowi i mi co było bardzo przyjemne. Fajnie wiedzieć, że nie mają nic przeciwko naszemu związkowi i że cieszą się razem z nami. Na koncertach, minęły nam kolejne 3 miesiące. Mój brzuch był już dość duży. W końcu to już 6 miesiąc. Niedługo wracam do Londynu, a chłopacy zostaną w trasie. Wiem, że będzie mi ciężko się pożegnać z Niallem, tak jak i mu ze mną. Lubiłam, kiedy wieczorami kładliśmy się spać i zawsze blondyn, kładł głowę na moich nogach i głaskał mój brzuch, co jakiś czas ciesząc się, że mała zaczęła kopać. Niestety było mi trochę trudno i nie wygodnie w małym łóżku, podczas gdy, jechaliśmy busem do kolejnego miasta. Ciągłe podróże nie były już dla mnie komfortowe. Przyszedł dzień mojego powrotu do Londynu. Pożegnałam się z chłopakami i resztą ekipy, z którą zdążyłam się już zżyć. Pojechałam razem z Niallem na lotnisko. Kiedy weszliśmy do budynku, od razu zachciało mi się płakać, ale jakoś się powstrzymywałam. 
[N] Będę tęsknił za tobą i za małą- powiedział Niall, kiedy byliśmy już przy odprawie.
[A] Za 2,5 miesiąca trasa się kończy, więc będziesz przy porodzie, a to jest najważniejsze, ja też będę tęsknić – powiedziałam
[N] Nie wiem czy to dobry pomysł, żebyś leciała sama- zaczął się wahać
[A] Nie lecę sama, są jeszcze ochroniarze- wskazałam na dwóch silnych kolesi, jakiś kawałek za nami
[N] No tak, więc do zobaczenia za kilka miesięcy, tak?- powiedział z bólem
[A] Szybko zleci, musi- powiedziałam cicho
[N] Mamy jeszcze Internet i telefony. Wysyłaj mi co jakiś czas zdjęcia, jak wyglądasz i jak brzuszek rośnie ok.?- spytał
[A] Jasne, Kocham cię- powiedziałam i mocno go przytuliłam
[N] Ja ciebie też skarbie, do zobaczenia –pocałował mnie delikatnie w usta, po czym schylił się i cmoknął mój brzuch i powiedział do niego -ciebie też kocham, córeczko
[A] Pa- lekko się uśmiechnęłam, odsuwając się od niego powoli. W końcu byłam od niego za daleko i musiałam puścić jego dłoń. Spojrzałam na niego, ostatni raz i odeszłam z ochroniarzami do odprawy, nie ukrywając już moich łez…. 


część jest krótka ale to dlatego że dziś..... 1D DAY!!!!! nie mogę się doczekać 
komentujcie :D Będę wdzięczna :)
Kocham was :*
Mrs.Horan