niedziela, 3 listopada 2013

Przypadkowe spotkanie cz.67



O 23 wszyscy poszli do domu, a ja z Niallem od razu położyliśmy się do łóżka, jutro z samego rana, o godzinie 6 musimy ruszamy na lotnisko, bo lot mamy na 7:00. Nasz pierwszy przystanek to Australia…
                                                                 *******
Budzik zadzwonił równo o 5:00 szybko go wyłączyłam i zaczęłam budzić Nialla.
[A] Hej, Horanku pobudka, musimy wstawać- wyszeptałam mu do ucha. On objął mnie ręką w pasie i przyciągnął jeszcze bliżej do siebie. Zmarszczył czoło i nie otwierając oczy powiedział
[N] Jeszcze chwilkę, proszę zaraz wstanę, 5 minut…-
[A] Nie, musisz wstać, już za godzinę wyjeżdżamy na lotnisko- powiedziałam muskając jego policzek nosem.- idź weź prysznic, a ja zrobię śniadanko, takie jakie lubisz… co?- wyjęczałam, żeby jakoś go rozbudzić
[N] Naleśniki?- spytał cichutko
[A] Uhm, ale musisz wstać i uszykować się do wyjazdu- postawiłam warunek. W końcu, otworzył swoje śliczne oczka i zgodził się na moją propozycję. Wstaliśmy, ja poszłam do kuchni, a Niall do łazienki. Uszykowałam szybko kilka naleśników i dałam jeść Kevinowi. W końcu do kuchni wszedł ubrany już Niall. Kiedy podszedł bliżej dało się wyczuć jego perfumy, które uwielbiałam. Spojrzałam na niego i powiedziałam
[A] Siadaj przystojniaku, już gotowe- uśmiechnęłam się do niego, a on pocałował mnie czule i zajął miejsce przy stole.
[N] Dziękuję śliczna, na pewno są przepyszne, smacznego- odpłacił się komplementem i wziął pierwszy kęs ulubionego dania. Śniadanie zjadłam dość szybko, żeby zdążyć się przyszykować. Niall zajmował się psem i walizkami, a ja poszłam wziąć bardzo szybki prysznic. Zrobiłam makijaż i rozczesałam włosy, związując je potem w luźnego koka. Ubrałam wcześniej przygotowane rzeczy (takie) i wróciłam do Nialla. O 5:50 przyjechali pierwsi ludzie z ekipy i zabrali nasze bagaże i Kevina. Po chwili znowu rozległo się pukanie. Podeszłam do drzwi i je otworzyłam
[Z] No i jak? Gotowi?- spytał Zayn jak tylko się przywitaliśmy
[N] Jasne, możemy jechać- przytaknął Niall i razem wyszliśmy z mieszkania. Niall zamknął drzwi i wsiedliśmy do windy. Przed budynkiem czekał na nas czarny land rover. W środku siedział Joe, ten sam ochroniarz, co wtedy i Megi. Wsiadłam do wozu i przywitałam się z przyjaciółką. Przez całą drogę tuliła się do Zayna i rozmawiała z nim. Było mi głupio, bo przeszkadzałam im trochę, na pewno i szkoda, że Megi nie jedzie z nami. Poczułam się jakbym to wymusiła… jakbym wymusiła, mój wyjazd z nimi w trasę, zdałam sobie z tego sprawę. Miałam jeszcze czas.... żeby się wycofać. Razem z Joeyem wyszliśmy z samochodu i skierowaliśmy się w stronę budynku z wielkim napisem „LOTNISKO”. Nie obeszło się bez reporterów i dziennikarzy, jednak
chłopacy nie udzielili żadnego wywiadu. Podeszliśmy do reszty chłopaków, która już czekała wewnątrz.
[Lo] Hejka, gołąbeczki jak tam?- spytał Louis i przywitał się z każdym po kolei
[Z] A spoko, tylko jestem zmęczony, bo spałem 5 godzin i tak już będzie przez kilka najbliższych miesięcy. –westchnął Zayn, który wciąż obejmował Megi. Spuściłam wzrok spoglądając na splecione ręce moje i Nialla, wyszeptałam mu do ucha tak, żeby tylko on to usłyszał
[A] Muszę ci coś powiedzieć- chłopak spojrzał na mnie zdziwiony i pociągnął mnie na bok, kiedy byliśmy dość daleko od reszty
[N] Coś nie tak? Źle się czujesz?- spytał od razu
[A] Nie, wszystko ok. Niall ja…. Nie mogę jechać z wami w trasę- powiedziałam
[N] Co, ale jak to?- spytał. Postanowiłam powiedzieć mu prawdę
[A] Megi zostaje, a też bardzo kocha Zayna, czuję się jakbym moim zachowaniem wymusiła na was, to żebyście mnie zabrali ze sobą- spuściłam wzrok, nie mogąc spojrzeć mu w oczy, ale on od razu podniósł moją twarz tak, że spojrzałam w te jego hipnotyzujące tęczówki.
[N] Nawet tak nie myśl, jedziesz, bo ja tego chcę, to ja ci to zaproponowałem i nalegałem, to ja nie mogę normalnie funkcjonować, kiedy nie ma cię obok. Proszę cię jedź… zrób to dla mnie – mówił coraz ciszej
[A] Nie wiem czy powinnam…
[N] Tak, proszę cię jedź z nami… ze mną… proszę- w jego oczach widziałam strach i nadzieję. Spuściłam głowę i splotłam nasze dłonie.
[A] Pojadę… z tobą..- dodałam, a Niall od razu mnie przytulił i pocałował

[Lo] Dobra starczy, tego gołąbki- podszedł do nas Louis
[N] Louis, możesz przestać nas tak nazywać?- spytał Niall lekko poirytowany, na co Louis zaprzeczył i zaczął się śmiać. W pewnym momencie usłyszeliśmy głos kobiety mówiącej przez radiowęzeł… „Pasażerów lotu 105 do Sydney, prosimy o podejście do odprawy, bramka numer 5” spojrzałam w stronę Zayna i Megi. Obejmował ją i szeptał jej coś, na ucho po czym czule i długo ją pocałował. Niall widział, że na nich patrzę i szepnął
[N] Cieszę się, że jedziesz, nie wyobrażam sobie, pożegnania z tobą- objął mnie czule i podeszliśmy pożegnać się z Megi
[A] Nie jesteś na mnie zła, że jadę?- spytałam cicho, kiedy ją przytulałam
[M] Nie, no coś ty Amy, nawet tak nie myśl, cieszę się, bo wiem, że jak byś została to byś strasznie cierpiała, będę tęsknić
[A] Ja też, ale widzimy się za miesiąc, przyjadę na kontrolę- lekko się uśmiechnęłam i dotknęłam brzucha
[M] No tak, więc do zobaczenia- powiedziała i wypuściła mnie z objęć. Zayn ostatni raz ją pocałował i poszliśmy do odprawy. Po jakiś 10 minutach siedzieliśmy w samolocie. Ja siedziałam z Niallem, Zayn z Louisem, a Liam z Harrym. Przed nami siedział Joe i jeszcze jeden ochroniarz, którego nie znałam. Choć nie raz leciałam już samolotem, zawsze strasznie się stresuje podczas startu. Niall to widział i złapał mnie mocno za rękę. Samolot ruszył i po chwili, oderwał się od płyty lotniska. W końcu po 10 minutach mogliśmy odpiąć pasy…. Oparłam głowę o ramie Nialla, a on wciąż trzymał mnie za rękę. Sama nie wiem kiedy zasnęłam… Obudziły mnie straszne wstrząsy… nie wiedziałam co się dzieje… Usłyszałam tylko, że wpadliśmy w chmurę burzową…


No więc jest kolejna część...
ocenę zostawiam wam :D
czekam na komentarze które tak ciężko od was wyciągnąć.... komentujcie.... im więcej komentarzy tym większe wsparcie dla mnie...
kolejna część jutro 
Mrs.Horan 

sobota, 2 listopada 2013

Pytanie do czytelników!!!

Kochani mam do was pytanko....
kiedy już skończę opowiadanie pt. "Przypadkowe spotkanie" mam zacząć pisać nowe???
chcecie żebym zaczęła nową historię???
wypowiadajcie się w komentarzach bo jeśli się nie wypowiecie na ten temat to ja nie będę wiedziała co mam dalej robić...
więc KOMENTUJCIE możecie się wypowiedzieć tak czy nie i napisać z kim miało by być to opowiadanie...
Mrs.Horan

Przypadkowe spotkanie cz.66



Wyznaczyliśmy dokładny termin następnej wizyty, a lekarka podała nam zdjęcia zrobione podczas USG i się z nami pożegnała. Wyszliśmy ze szpitala i wróciliśmy do domu…
                                                                        ******
Weszliśmy do mieszkania, Niall rzucił kluczyki na szafkę i powiedział
[N] No, to chyba zaczynamy pakowanie, co nie?
[A] Aaa, tak ale wiesz co, ja nie mam za dużo ciuchów u ciebie, więc ja pojadę spakować się do siebie- odpowiedziałam
[H] No faktycznie, ale to poczekaj ja się spakuje i pojedziemy razem do ciebie, pomogę ci- powiedział Niall i wyjął 6 wielkich walizek.
[A] Nie no, nie ma sensu ja pojadę, będzie szybciej- wzięłam swoją torbę z rzeczami i zaczęłam zbierać wszystkie swoje rzeczy z łazienki i sypialni. Zatrzymał mnie Niall
[N] Ej no zaczekaj, zdążymy pojechać do ciebie i wrócić tutaj, ty nie możesz dźwigać
[A] No ale… przecież to tylko ciążą –wzruszyłam ramionami
[N] Zaczekasz?- spytał robiąc przy tym dziecinną minkę
[A] Dobra, już dobra, tylko mogę ci chociaż pomoc?- spytałam lekko się uśmiechając
[N] Dobra więc, ja będę ci podawał ciuchy, a ty je pakujesz ok.?- wskazał na walizki i razem zaczęliśmy pakowanie. Po jakiejś 1,5 godzinie skończyliśmy i pojechaliśmy do mnie. Mi zajęło to nieco więcej czasu. Nie wiedziałam co zabrać, a co zostawić, w dodatku nie miałam za dużo ubrań, które nadają się na ich koncerty. W końcu udało nam się mnie spakować. Zabraliśmy 7 walizek i pojechaliśmy do Horanka.
[A] Niall, a co z Kevinem?- spytałam kiedy dawałam psu jeść.
[N] Jak to co, jedzie z nami- wzruszył ramionami
[A] Co? Jak to?- spytałam zaskoczona
[N] No tak, ekipa się nim zajmie, a jak będziemy jeździć busem, to będzie z nami- wyjaśnił mi. Rzuciłam mu się w ramiona, byłam szczęśliwa, że Kevin nie będzie musiał zostawać w Londynie, bo wiem, że by za nami tęsknił.
[A] A chłopacy nie będą mieli nic przeciwko temu?- spytałam jak tylko się od niego oderwałam
[N] Żartujesz? Uwielbiają tego psa, cieszą się, a Louis już zapowiedział, że pies śpi z nim, więc..- zrobił śmieszną minę i oboje zaczęliśmy się śmiać. Była 18:02kiedy rozległo się pukanie do drzwi. Nie spodziewaliśmy się gości. Otworzyłam drzwi, a za nimi stali wszyscy chłopacy i Megi
[Lo] No hej gołąbeczki jak tam, spakowani? Gdzie mój Kevinek?- spytał od razu pakując się do mieszkania, a zaraz za nim cała reszta
[A] Haha tak spakowania, a Kevin siedzi w salonie- powiedziałam ze śmiechem i przywitałam się z każdym po kolej. Zaraz dołączył do nas Niall i wszyscy wygodnie rozsiedli się w salonie.
[A] Napijecie się czegoś?- spytałam
[H] Wiesz z chęcią, ale nie możemy mieć jutro kaca-zaśmiał się Harry, a wszyscy włącznie ze mną wybuchli śmiechem
[A] Nie o to pytam, głupku- rzuciłam. Kiedy każdy powiedział mi co chce do picia poszłam razem z Megi do kuchni, bo ona uparła się, że mi pomoże. Wróciliśmy po chwili z sokami i drobnymi przekąskami. Usiadłam obok Nialla i znacznie na niego spojrzałam, on od razu wiedział o co mi chodzi i zaczął mówić
[N] No ludzie muszę wam coś powiedzieć, właściwie to musimy- wskazał na mnie i kontynuował – no więc, byliśmy dzisiaj z Amy u lekarza, na kontroli i musieliśmy się upewnić czy Amy miała rację…- przerwał na chwilkę
[M] No i…- spytała zniecierpliwiona Megi
[N] Oj no i będę ojcem!!!- wykrzyczał Niall, a cała reszta zaczęła kompletnie świrować. Zaczęli nam gratulować, a Louis i Liam od razu zaczęli składać propozycje, że to oni będą chrzestnymi.
[Lo] No gratuluję stary, ale wiesz- puścił do Nialla oczko- ja jestem chrzestnym, no nie?- zapewnił go Louis
[L] No chyba żartujesz, ty? Gratuluje Niall, ale wiesz ja jestem odpowiedzialniejszy od Louisa, więc…- zaśmiał się Liam i razem z Tomlinsonem zaczęli się ganiać po pokoju i przepychać w żartach, a
KOCHAM TO ZDJĘCIE <3

my mieliśmy z tego niezły ubaw.
[M] Gratuluję kochana- powiedziała Megi i przytuliła mnie- tak się cieszę, nie myślałam, że będziesz pierwsza i nie z nim. – zaśmiała się, a Zayn się z nią zgodził i dodał
[Z] Serio, stary nie myślałem, że chajtniesz się pierwszy- szturchnął Nialla i zaczęli się śmiać. Przez resztę wieczoru dużo gadaliśmy i śmialiśmy się z Louisa i Liama, którzy wciąż się sprzeczali. Chłopacy dużo mówili o trasie, a ja chciałam jak najwięcej nagadać się z Megi, bo niestety ona z nami na razie nie jedzie. O 23 wszyscy poszli do domu, a ja z Niallem od razu położyliśmy się do łóżka, jutro z samego rana, o godzinie 6 musimy ruszamy na lotnisko, bo lot mamy na 7:00. Nasz pierwszy przystanek to Australia…


część dość krótka ale cóż... 
nie wiem co mam zrobić żeby przekonać was do komentowania... staram się a wy nie komentujecie.... dziękuję tym którzy komentują i zostawiają po sobie jakiś ślad pod każdą częścią <3
nawet nie wiem ile osób czyta opowiadanie.... to przykre...
kolejna część chyba jutro... za chwilkę pojawi się do was pytanie ale w osobnym poście.. tutaj jest pytanie -----> tu
Mrs.Horan 

piątek, 1 listopada 2013

Przypadkowe spotkanie cz.65



----------------------------Perspektywa Amandy----------------------
Resztę dnia spędziliśmy w domu, a wieczorem poszliśmy na długi spacer z Kevinem. Po powrocie padłam ze zmęczenia. Jutro czeka mnie wizyta u lekarza i pakowanie, bo już po jutrze ruszam z chłopakami w trasę…
                                                                            *****
Wstałam dość wcześnie rano, bo znowu miałam mdłości. Tym razem nie musiałam niczego ukrywać przed Niallem. Jak wstawałam niechcący go obudziłam
[N] Co jest?- spytał zaspany, lekko otwierając, oczy
[A] Nic, śpij dalej- powiedziałam szybko i pobiegłam do łazienki. Po chwili usłyszałam kroki. Niall wszedł do łazienki i przykucnął obok mnie, poprawiając moje włosy, tak aby mi nie przeszkadzały. Było mi głupio, robić to przy nim, ale nie mogłam tego powstrzymać. Udało mi się tylko powiedzieć
[A] Wyjdź, Niall
[N] Dlaczego?- spytał
[A] Nie chcę, żebyś mnie taką widział, to krępujące- wyjaśniłam
[N] Skarbie, bierzemy ślub, będziemy sobie przysięgać „w zdrowiu i chorobie” ja mogę przestrzegać tej przysięgi już teraz, a zresztą jesteś w ciąży, to normalne- skończył mówić i najwyraźniej nie zamierzał wyjść. Mdłości w końcu minęły i wstałam z podłogi, a zaraz za mną blondynek, który cały czas siedział obok podtrzymując jedną ręką moje włosy, a drugą delikatnie głaskał mnie po plecach. Podeszłam do umywalki i dokładnie wypłukałam usta, umyłam zęby i umyłam twarz.
[N] Dasz buziaka?- spytał Niall, stając pomiędzy mną, a umywalką i opierając się o nią. Jego minka przypominała twarzyczkę małego dziecka, które o coś prosi. Położył dłonie na moich biodrach i przyciągnął mnie do siebie. Spojrzałam mu w oczy i złożyłam na jego malinowych ustach długi i głęboki pocałunek.
[A] Obudziłam cię, przepraszam- wyszeptałam
[N] Nic się nie stało, wcale nie jest tak wcześnie- spojrzał na zegarek i dodał- jest 9 więc i tak zaraz byśmy wstawali, bo na 11 masz wizytę u lekarza.
[A] Tak- przytaknęłam i spuściłam wzrok na nasze złączone już dłonie.
[N] Co jest?- spytał widząc moją nagłą zmianę nastroju. Nie odpowiedziałam mu i dalej przyglądałam się naszym dłoniom.
[N] Hej- powiedział i uniósł swoją prawą dłoń razem z moją, po czym uniósł mój podbródek tak, abym na niego spojrzała
[N] Dlaczego nagle posmutniałaś- przeze mnie, on też już był smutny
[A] Głupio mi, przeze mnie musimy teraz jechać do lekarza, bo chciałam ciągle pracować i pracować…
[N] Hej, hej, hej –przerwał mi i zaczął mnie pocieszać- nie gadajmy o tym, to już za nami, a do lekarza musimy jechać bo jesteś w ciąży, a lekarz musi to potwierdzić i takie tam.- przytuliłam się do jego nagiego torsu, musiałam to zrobić, potrzebowałam jego bliskości. Chłopak jeszcze bardziej mnie do siebie przycisnął, a już po chwili nie czułam pod stopami podłoża. Niall wziął mnie na ręce, a ja oplotłam jego biodra nogami. Zaniósł mnie do kuchni i posadził na blacie. Stojąc między moimi nogami, spytał
[N] Więc co chcecie na śniadanie?- spytał, lekko się uśmiechając
[A] Chyba mamy ochotę na… jajecznicę- powiedziałam z coraz szerszym uśmiechem.
[N] Już się robi- powiedział i odsunął się podchodząc do lodówki i wyjmując z niej jajka. Kiedy już zrobił danie, rozłożył dwa talerze obok siebie i nałożył na nie gotowe śniadanie. Chciałam zejść i usiąść na krześle, ale Niall to zauważył i powiedział
[N] Nie, siedź tam jeszcze chwilkę- wskazał na blat a ja posłusznie z powrotem wskoczyłam na miejsce. Położył na stół pieczywo i nalał w szklanki soku, stawiając wszystko w odpowiednim miejscu. Wreszcie podszedł do mnie. Znowu wziął mnie na ręce i posadził na krzesło. Uśmiechnęłam się do niego i podziękowałam całusem w policzek. Chłopak usiadł obok mnie i co jakiś czas karmiliśmy się nawzajem. Po zjedzonym śniadaniu poszłam do łazienki, żeby wziąć prysznic i ubrałam (to). Kiedy wyszłam Niall był już gotowy do wyjścia. Chłopak otworzył drzwi i przepuścił mnie w progu. Zaczekałam na niego obok windy, bo musiał zakluczyć drzwi. Razem zjechaliśmy na parking i ruszyliśmy w stronę samochodu. Drogę udało nam się przejechać w miarę spokojnie, małe korki i brak reporterów, bardzo mi to pomogło. Podjechaliśmy pod szpital i skierowaliśmy się w stronę recepcji.
[A] Dzień dobry- zaczęłam, kiedy podeszliśmy do recepcjonistki- nazywam się Amanda Nilson, przyszłam na wizytę kontrolną do doktora John’a Smitha.- kobieta coś sprawdziła i powiedziała uprzejmie
[R] Doktor już czeka-uśmiechnęła się i wskazała na gabinet. Wzięłam Nialla za rękę, nie wiem czemu, ale strasznie się denerwowałam, chłopak najwyraźniej to widział, bo ścisnął moją dłoń, jeszcze bardziej, delikatnie pocierając kciukiem jej wnętrze. Zapukaliśmy do drzwi i już po chwili mogliśmy wejść. Doktor od razu wstał ze swojego fotela i jak tylko podeszliśmy do biurka, uścisnął nam dłoń na powitanie po czym pokazał nam gestem ręki, żebyśmy zajęli dwa fotele po jego przeciwnej stronie. Usiedliśmy wciąż trzymając się za ręce, a lekarz zaczął pierwszy
[D] Więc tak, pani Amando, jak się pani czuje?- zadał pierwsze pytanie
[A] Dobrze, naprawdę dobrze, dużo wypoczywałam i spałam
[D] Doskonale- uśmiechnął się do mnie i zwrócił się do Nialla- Pan to potwierdza?
[N] Oczywiście, że tak sam tego dopilnowałem- zapewnił go chłopak
[D] Zauważyła pani ostatnio jakieś dziwne odczucia lub zmiany- spytał
[A] Wie pan co, od jakiegoś czasu mam mdłości i zawroty głowy, ale zrobiłam test ciążowy, który wyszedł pozytywnie, po za tym nie mam żadnych innych dolegliwości- odpowiedziałam szczerze
[D] Umh…- przytaknął i zapisał coś na kartce, po czym dodał- zrobimy teraz, pani podstawowe badanie kontrolne i sprawdzimy czy pani podejrzenia, co do ciąży się potwierdzą, dobrze?- spytał doktor
[A] Oczywiście- przytaknęłam i wszyscy wstaliśmy
[D] Więc teraz pójdziemy na badania, na których sprawdzimy czy wstrząśnienie mózgu ustąpiło, a potem odwiedzimy panią ginekolog, przy drugim badaniu będzie mógł być obecny Pan Horan, jeśli chce, oczywiście- wyjaśnił nam wszystko Doktor Smith
Poszłam z lekarzem, a Niall został na korytarzu. Zanim zniknęliśmy za rogiem odwróciłam się i uśmiechnęłam do mojego kochanego blondyna. Lekarz zrobił mi odpowiednie badania i po jakiś 30 minutach mogłam znowu zobaczyć Nialla.
[N] I jak? Wszystko dobrze?- spytał zaniepokojony, jak tylko do niego podeszłam
[A] Tak, wszystko już jest w porządku- uśmiechnęłam się i lekko go pocałowałam, wiedziałam, że to go uspokoi
[N] Gdzie lekarz?- spytał
[A] Za chwilkę wróci, musiał coś zrobić –wyjaśniłam mu i objęłam go w pasie, chowając twarz w zagłębieniu, między szyją, a ramieniem. Po 5 minutach przyszedł Pan Smith. Razem podążyliśmy długim korytarzem na odpowiedni oddział. Zatrzymaliśmy się przed drzwiami, na których wisiała tabliczka „Susan Lini- ginekolog”. Doktor delikatnie zapukał i otworzył drzwi. Przywitał się z nią, a my zajęliśmy miejsca na wygodnych krzesełkach. Doktor przedstawił nas sobie i wyszedł. Kobieta miała może 35 lat i była przepiękna. Spojrzała w dokumenty, które doktor Smith jej dał, kiedy weszliśmy i zaczęła mówić
[S] Więc tak…. Moje nazwisko już znacie, będę lekarzem prowadzącym pani ciąży, aż do rozwiązania i porodu.- uśmiechnęła się
[S] Na początek, zadam pani kilka pytań, dobrze?- spytała, uprzejmie
[A] Oczywiście- przytaknęłam i odwzajemniłam uśmiech
[S] Nie będzie się pani krępowała przy chłopaku?- spytała wskazując na Nialla. Spojrzałam na niego i jeszcze bardziej ścisnęłam jego dłoń, uśmiechając się do niego.
[A] Nie to mój narzeczony, nie mam nic do ukrycia
[S] No więc, dobrze- uśmiechnęła się i zaczęła zadawać pytania, które faktycznie były trochę krępujące. Wypytywała między innymi o moją ostatnią miesiączkę i seks. Później kazała mi się położyć na łóżku i włączyła urządzenie. Niall stanął, po mojej lewej stronie i przyglądał się, co robi pani doktor.
[S] Teraz zrobimy USG i wtedy potwierdzę, twoje podejrzenia. Po raz pierwszy zobaczycie swoje dziecko, które na razie go niestety, nie przypomina.- uśmiechnęła się do mnie, po czym nałożyła trochę zimnego żelu na mój brzuch i zaczęła po nim jeździć małym urządzeniem. Spojrzała na monitor i chwilkę nic nie mówiła. Niall coraz bardziej ściskał moją dłoń, był zdenerwowany, z resztą tak jak ja. Lekarka wcisnęła kilka przycisków i na jej twarzy pojawił się delikatny uśmiech. Przekierowała monitor
tak, że razem z Niallem zobaczyliśmy ciemny ekran, a na nim malutką plamkę. Po czym usłyszeliśmy głos kobiety
[S] Tak, jest pani w ciąży, a ta mała kropeczka, to wasze dziecko- uśmiechnęła się szeroko, a ja na chwilkę przestałam mrugać. W moich oczach pojawiły się łzy, które od razu wypłynęły, mocząc moje policzki. Usłyszałam cichy śmiech blondyna. W końcu na niego spojrzałam. On… miał łzy w oczach, ale śmiał się. Pochylił się nad łóżkiem i przytulił mnie z całej siły uważając, żeby nie rozmazać żelu, który wciąż był na moim ciele.
[A] Niall, to prawda- wyszeptałam i na chwilkę zamknęłam oczy. Chłopak mnie puścił, a pani doktor podała mi kawałek papierowego ręcznika, żebym mogła wytrzeć brzuch. Wróciliśmy na swoje miejsca, przy biurku, a ona westchnęła.
[S] Więc tak, teraz mamy maj, w takim razie termin porodu typuję na... luty. Dokładną datę podam państwu za kilka miesięcy.
[A] Ale mogę, teraz wyjechać?- spytałam przypominając sobie o jutrzejszej trasie
[S] Oczywiście, że tak tylko, że za miesiąc przyjdzie pani na kontrolę, dobrze?- spytała
[A] Pewnie- uśmiechnęłam się. Wyznaczyliśmy dokładny termin następnej wizyty, a lekarka podała nam zdjęcia zrobione podczas USG i się z nami pożegnała. Wyszliśmy ze szpitala i wróciliśmy do domu...



trochę się rozpisałam no ale cóż... kolejna może jutro już krótsza :D
podoba wam się czy nie??? mi trochę tak :)
widziałam teledysk do Story of my life!!!!!! ryczę....
jak przeczytaliście część to komentujcie będę wdzięczna :D
Mrs.Horan