wtorek, 5 listopada 2013

Przypadkowe spotkanie cz.69



Jak najszybciej, udałam się razem z Lou i ochroniarzem pod scenę, żeby zobaczyć ich wejście....
                                                                 ******
Kiedy rozbrzmiała muzyka wszystkie światła zgasły, by po chwili rozbłysły różnymi kolorami, a na scenie pojawili się oni, zaczynając śpiewać pierwsze słowa Best Song Ever… razem z Lou bawiliśmy się świetnie. Polubiłam ją, przez cały czas śpiewałyśmy i wygłupiałyśmy się do piosenek. Po Loved you first przyszła kolej na Little things. Niall zaczął mówić
[N] Hej kochani jak się bawicie??!!!!!- krzyknął, a tłum mu odpowiedział piskami i krzykami. Chłopak się uśmiechnął  i mówił dalej- My też bawimy się świetnie, uwielbiamy do was przyjeżdżać, jesteście świetnymi fanami!!!!- krzyczał, a fanki cały czas krzyczały. Jak tylko się trochę uspokoiły, blondyn mówił dalej- Przyjechaliśmy tutaj wczoraj, ale nie sami..- zaraz, zaraz o czym on gada? spytałam sama siebie- przyjechała z nami moja narzeczona- dodał i podszedł do brzegu sceny i powiedział wprost do mnie- Amy mogę cię prosić na scenę?- spytał mnie przez mikrofon. Nie wierzyłam, że to robi. Ochrona zaprowadziła mnie do schodków i już po chwili stałam obok Nialla.
[N] Kochani poznajcie Amandę Nilson, moją narzeczoną jest z nami i będzie z nami do końca trasy… traktujemy was z chłopakami jak część rodziny i razem postanowiliśmy, że powiem wam o nas… Ja i Amy pobierzemy się 7 sierpnia tego roku, ale to nie koniec- objął mnie w pasie i dodał- Kocham cię skarbie- spojrzał mi w oczy, a fanki zaczęły krzyczeć moje imię „Amy, Amy, Amy!!!!” do monologu Nialla dołączył się Liam
[L] Nie zapomnij powiedzieć jeszcze jednego- powiedział do blondyna i zwrócił się do tłumu fanów- Kochani ten oto Niall… dowiedział się 3 dni temu, że będzie tatą!!!! WOW!!!- krzyknął, a dziewczyny zaczęły piszczeć i bić nam brawo. Przytuliłam się do Nialla, a ten złożył na moich ustach krótki pocałunek po czym powiedział…
[N] Na naszej pierwszej, poważnej randce zaśpiewałem ci Little things… więc teraz specjalnie dla ciebie… nasza piosenka…
Zayn podszedł do nas i podał Niallowi gitarę. Liam odprowadził mnie do schodów, a dalej poszłam z ochroniarzem… Wróciłam na miejsce, gdzie czekała na mnie Lou. Rozbrzmiały pierwsze słowa piosenki…
Your hand fits in mine like it's made just for me
But bear this in mind it was meant to be.
And I'm joining up the dots with the freckles on your cheeks.
And it all makes sense to me….
w moich oczach pojawiły się łzy, kiedy Niall patrząc mi prosto w oczy zaczął śpiewać swoją solówkę… poczułam się tak jak wtedy….

You'll never love yourself half as much as I                              Nigdy nie będziesz kochać siebie, choć w
love you.                                                                                połowie tak mocno jak ja kocham ciebie
You'll never treat yourself right, darlin' but I                             Nigdy nie będziesz traktować siebie
want you to.                                                                           odpowiednio, kochanie
If I let you know, I'm here for you, maybe                               Ale chcę, by tak było
you'll love yourself,                                                                 Jeśli pokażę ci, że jestem tu dla ciebie
Like I love you. Ooh…                                                          Może pokochasz siebie, tak jak ja kocham
                                                                                              ciebie
Niall nie spuszczał ze mnie wzroku, a z moich oczu zaczęły lecieć wielkie łzy… nie mogłam się powstrzymać. Lou stała obok mnie, z wielkim uśmiechem spoglądając raz na mnie, a raz na chłopaka. Kiedy skończył swoją solówkę wyszeptałam „ Kocham cię” co on najwyraźniej zauważył, bo uśmiechnął się szeroko i powiedział cichutko „Ja ciebie też” . Jeszcze kilka piosenek i koncert dobiegł końca. Chłopacy pożegnali się z fanami i zeszli ze sceny. Jak tylko zobaczyłam Nialla od razu do niego podbiegłam i rzuciłam mu się na szyję. Podniósł mnie, a ja oplotłam nogi wokół jego bioder. Mocno się w niego wtuliłam i powiedziałam
[A] Dziękuję
[N] Ja nic takiego nie zrobiłem, to ja powinienem ci dziękować- odpowiedział, puścił mnie i razem weszliśmy do garderoby. W ostatniej chwili złapały nas fanki i prosiły Nialla o autograf. Chłopak z uśmiechem podpisał im karteczki i ruszyliśmy dalej. Kiedy opuściliśmy arenę Zayn i Liam poszli do hotelu, a my wróciliśmy do busa. Byłam
wykończona, chłopaki zresztą też.
[H] Ale jestem głodny- rzucił Harry
[Lo] Ja też- dodał Louis
[N] Weźcie mi nic nie mówcie- ostrzegł ich Niall i złapał się za brzuch
[A] No ja też bym coś przekąsiła- wtrąciłam się do rozmowy- więc co?- spytałam
[H] Zamówmy coś- rzucił Harry
[Lo] Okeeej, ale ja zamawiam- wszyscy przytaknęliśmy, a Louis znalazł odpowiedni numer i zadzwonił po wielką pizzę. Kiedy nam ją dostarczyli, dość szybko ją zjedliśmy i poszliśmy się położyć.
[H] Mam dość, idę spać- powiedział cicho Harry i odwrócił się w swoim łóżku. Po wspaniałym koncercie zasługiwali na chwilkę odpoczynku. Jutro rano jedziemy do Melbourne. Wcześnie rano Liam z Zaynem ,wrócili do busa i wyruszyliśmy w dalszą trasę. Zayn był największym śpiochem, więc położył się jeszcze spać. Przez pół dnia nic nie robiliśmy i były straszne nudy. W końcu mulata postanowił obudzić Louis.
[Lo] Stary wstawaj, śpisz już pół dnia!- krzyknął
[Z] Niee, jeszcze trochę
[Lo] Wstawaj idziemy grać, a ty jesteś w tym dobry –nalegał, aż w końcu namówił
chłopaka na wstanie z łóżka. Potem wszyscy poszli grać do pomieszczenia przeznaczonego do gier i spędziliśmy tam kilka godzin. Na noc kierowca zrobił sobie mały postój i rano chwilkę na niego czekaliśmy
[H] Zaraz ruszamy bez niego- powiedział w żartach Harry
[A] Uhm, a kto będzie prowadził mądralo?- spytałam
[H] Ja- odpowiedział chłopak i poszedł na przód samochodu. Ze śmiechem ruszyłam za nim.
[A] Nawet nie wiesz jak się to odpala- zaśmiałam się, kiedy usiadł za kierownicą
[H] Hahaha wiem tylko nie mam kluczyków- zaśmiał się Harry i obydwoje wybuchliśmy śmiechem. Kiedy się trochę uspokoiliśmy chłopak zapytał mnie jak się czuję. Pogadaliśmy chwilkę i poszliśmy do reszty chłopaków.  Tak minął mi miesiąc…. Przez cały czas świetnie się bawiłam. Spędzanie czasu z chłopakami było wspaniałe, a przede wszystkim cieszyło mnie to, że blisko był Niall. W końcu nadszedł dzień, w którym musiałam wrócić do Londynu na kontrolę….
Lot do Londynu miał być o 9 rano, więc wstałam dość wcześnie, żeby się jakoś przygotować. Zdziwiło mnie, że Niall wstał ze mną bo poprzedniego wieczoru mieli koncert.
[A] Niall wracaj do łóżka- powiedziałam, kiedy wszedł za mną do łazienki
[N] Nie ma mowy, jadę z tobą na lotnisko- powiedział przemywając twarz
[A] Ale jesteś wykończony, musisz odpocząć- powiedziałam stanowczo
[N] Jak wrócę to się jeszcze położę, będę tęsknił- dodał i objął mnie w pasie
[A] Wiem ja też, ale muszę jechać- odpowiedziałam cicho- to tylko 3 dni- dodałam i przytuliłam się do niego
[N] I tak, będę tęsknił- zapewnił mnie
[A] Muszę się uszykować, dasz mi chwilkę?- spytałam, a on kiwną głową i wyszedł z łazienki. Wzięłam prysznic i ubrałam przygotowane rzeczy (takie). Kiedy wyszłam z pomieszczenia, Niall już był ubrany i uszykowany do wyjazdu. Wzięłam torbę podróżną i pożegnałam się z chłopakami, którzy po chwili zasnęli z powrotem. Pojechaliśmy na lotnisko i czekaliśmy jeszcze jakieś 20 minut zanim zapowiedzieli mój lot.
[N] Szkoda, że nie mogę lecieć z tobą- Niall powiedział smutno, kiedy się żegnaliśmy
[A] Wrócę szybko, obiecuję, Kocham cię- pocieszam go
[N] Ja ciebie też- odpowiedział i złożył na moich ustach długi i delikatny pocałunek
[A] Do zobaczenia- powiedziałam i poszłam do odprawy….


część jest fatalna wiem...
kolejna jutro :D
cóż część 69 :) Hazza czuwa <3
fajnie by było gdybyście komentowali :D
Kocham was!!!
Mrs.Horan

poniedziałek, 4 listopada 2013

Przypadkowe spotkanie cz.68

Oparłam głowę o ramie Nialla, a on wciąż trzymał mnie za rękę. Sama nie wiem kiedy zasnęłam… Obudziły mnie straszne wstrząsy… nie wiedziałam co się dzieje… Usłyszałam tylko, że wpadliśmy w chmurę burzową…
                                                                  *****
[A] Niall co się dzieje?!!- obudziłam go lekko szturchając. Otworzył oczy i poprawił się w fotelu. Rozejrzał się dookoła i powiedział
[N] Spokojnie Amy to tylko turbulencje, zaraz wszystko będzie ok.- zapewnił mnie i przytulił mocno do siebie. Moje serce waliło jak oszalałe, a w oczach zbierały się łzy. Nie chcę, żeby coś się nam stało. Po jakiś 5 minutach, naprawdę silnych turbulencji pilotom udało się opanować sytuację i wylecieć z chmury. Odetchnęłam z ulgą, a Niall szepnął
[N] Już dobrze- potarł moje ramie, wciąż mocno mnie trzymając.
[Z] To było coś- powiedział do nas Zayn, który siedział za nami. Po pewnym czasie znowu udało mi się zasnąć. Obudziłam się pół godziny przed lądowaniem i od razu musiałam pobiec do łazienki. Mdłości… znowu, to cud, że nie zwymiotowałam podczas turbulencji i że teraz pomieszczenie było wolne. Po załatwieniu „tych” spraw wróciłam na miejsce.
[N] Lepiej?- spytał z troską Niall
[A] Tak, tak od razu lżej- zaśmiałam się, a Niall i chłopacy za mną też wybuchli cichym śmiechem.  Znowu musieliśmy zapiąć pasy. Samolot zaczął podchodzić do lądowania i już po chwili hamował na płycie lotniska. Na zewnątrz było już ciemno. Była 23:30, kiedy spojrzałam na zegarek na ręce Nialla. Nareszcie na ziemi, samolotem latałam już nie raz, ale nie czuję się w nich zbyt komfortowo. Na lotnisku, choć było już bardzo późno, czekało wielu fanów. Ochroniarze musieli zrobić nam przejście, bo nie moglibyśmy się sami przecisnąć przez tłum. Chłopcy byli w niebie, widziałam to
cieszyli się, że ludzie tak bardzo cieszą się na ich widok. Złapałam Nialla za rękę i powiedziałam
[A] Widzisz tych wszystkich ludzi?- zadałam retoryczne pytanie i kontynuowałam- Właśnie tak się cieszyłam, kiedy cię spotkałam-dokończyłam, a on się uśmiechnął i powiedział
[N] Ja od razu poczułem, że zmienisz moje życie- powiedział i poprawił niesforny kosmyk moich włosów. Uśmiechnęłam się do niego, a on powiedział z troską
[N] Kochanie teraz musimy przejść przez ten tłum, nie powinno być problemów, ale uważaj na brzuch dobrze?
[A] Dobrze- przytaknęłam i Niall pociągnął mnie za sobą. Przed nami szedł Liam i Zayn, potem szliśmy my, a za nami Louis i Harry. Szło z nami kilku ochroniarzy, którzy powstrzymywali tłum przed wejściem przez barierki. Co jakiś czas chłopacy się zatrzymywali i dawali sobie szybko zrobić zdjęcie. Było mi trochę głupio, ale w końcu
dotarliśmy do naszego wielkiego busa. W środku było przepięknie. Wszystko idealnie komponowało się w kolorach czerwieni i czerni. Wielka kanapa, kuchnia, łóżka.. wszystko było wspaniałe
[N] I jak się podoba?- spytał Niall siadając na wielkiej kanapie w kształcie podkowy.
[A] Jest…. Brak słów- powiedziałam ze zdumieniem, wciąż się wszystkiemu przyglądając. Jeden z ochroniarzy przyprowadził nam Kevina, a Louis od razu do niego podszedł
[Lo] No cześć stary- zaczął do niego gadać- jak tam lot? Co? Choć mam coś dla ciebie- głaskał go za uszami i poszedł z nim gdzieś dalej. Posiedzieliśmy trochę i poszliśmy się ogarnąć. Dobrze, że były dwie łazienki. Potem był mały problem, bo Kevin nie chciał wskoczyć na łóżko Louisa, ale w końcu się udało. Przyznam, że łóżka były wygodne, ale nie za duże przez co było nam trochę niewygodnie, jednak jakoś udało nam się ułożyć. Obudził mnie Louis. Odsłonił naszą zasłonkę i krzyknął
[Lo] Wstawać gołąbeczki, wy moje kochane!!! Mamy śniadanie!!!
[N] Louis!!- marudził Niall-
[Lo] Wstajesz, czy mamy cię wyciągnąć siłą?- spytał niby poważnie. Na te słowa Niall i
ja wstaliśmy i poszliśmy do „salonu” jeśli tak to można nazwać. Wszyscy siedzieli w bokserkach i podkoszulkach, co mnie trochę zawstydziło. No tak... na śniadanie była pizza. Czego ja się spodziewałam? Ale byłam głodna, więc zjadłam 3 kawałki, a resztę i 2 pozostałe zjedli chłopacy. Mieliśmy mały postój i po godzinie dojechaliśmy do hotelu. Liam i Zayn postanowili w nim nocować, a ja, Niall, Harry i Louis zostaliśmy w busie. O 14 wszyscy zaczęli się szykować na koncert choć mieliśmy jeszcze 4,5 godziny. Chłopacy wiedzieli, że zajmie mi to najwięcej czasu, więc jedna łazienka była tylko dla mnie, za co im podziękowałam. Wzięłam jedną walizkę i ruszyłam w stronę pomieszczenia, jednak zauważył mnie Harry
[H] Hej, hej co ty robisz?- spytał marszcząc brwi
[A] No, idę się uszykować, do łazienki…- powiedziałam robiąc dziwną minę, to chyba oczywiste, co chcę zrobić
[H] Nie, o to mi chodzi, zwariowałaś nie możesz dźwigać walizek, jesteś w ciąży, Niall by się wkurzył jakby to zobaczył, daj mi to zaniosę ci ją- wziął ode mnie bagaż i zaniósł mi do łazienki
[A] Możecie przestać traktować mnie jak dziecko?- spytałam, kiedy chciał wyjść
[H] Nie nie możemy, jesteś naszym oczkiem w głowie- powiedział Harry i wrócił do swoich przygotowań. Znalezienie odpowiedniego stroju trochę mi zajęło, ale w końcu udało mi się coś znaleźć. Wzięłam prysznic w małej kabinie prysznicowej i wysuszyłam włosy. Rozczesałam je, zrobiłam makijaż i ubrałam przygotowane ciuchy (takie) i wyszłam, zostawiając walizkę w łazience, żeby nie było afery, że dźwigam. Chłopacy byli już gotowi i czekali na mnie obok busa. Kiedy wyszłam z pojazdu usłyszałam gwizdy jak się domyśliłam był to Louis

[N] Kochanie ślicznie wyglądasz- powiedział uśmiechnięty Niall

[Z] No, no najładniejsza fanka jaką widziałem- dodał Zayn, a reszta mu przytaknęła. Od razu poczułam gorąco oblewające moje policzki, ale na szczęście podszedł do nas chłopak, który odwrócił uwagę chłopaków ode mnie.

[chł] Hej chłopaki, chodźcie Lou chce jeszcze z wami zrobić porządek – powiedział jak tylko podszedł bliżej

[L] Ok. już idziemy – powiedział Liam

[N] Właśnie Amy poznaj Josha, naszego najlepszego perkusistę, Josh to jest właśnie Amanda, moja narzeczona- uśmiechnęłam się do chłopaka, a on podał mi rękę i powiedział

[J] Miło mi cię wreszcie poznać, Niall nie gadał o niczym innym tylko o tobie, więc wreszcie poznałem tą „najlepszą na świecie dziewczynę”- uśmiechnął się, bo najwyraźniej zacytował Nialla sprzed kilku miesięcy. Zaczęliśmy się śmiać, a Josh po chwili dodał

[J] Słyszałem, o ciąży gratuluję- uśmiechnął się życzliwie i wszyscy poszliśmy za kulisy. Arena, na której miał się odbyć koncert była naprawdę ogromna. Mnóstwo świateł, instrumentów i ludzi, którzy się tym wszystkim zajmowali… to niesamowite. Za kulisami skierowaliśmy się do garderoby chłopaków, gdzie już czekała na nich stylistka

[Lou] No cześć chłopaki, co tam?- spytała jak nas tylko zobaczyła

[H] A nic, wielka ta arena- powiedział zdumiony Harry

[Lou] Ta… ogromna- przyznała dziewczyna- ale ja tu widzę kogoś nowego- dodała i podeszła do mnie, po czym spytała mnie- To ty jesteś TĄ Amandą prawda?- uśmiechała się do mnie, a ja zastanawiałam się „Matko, wszyscy mnie ty znają?” przytaknęłam głową, że tak

[A] Tak to ja- uśmiechnęłam się i dodałam- a ty pewnie jesteś Lou tak?

[Lou] Tak, tak to ja cieszę się, że jesteś z nami bo czasami ciężko jest ich ogarnąć samemu, mam nadzieję, że mi pomożesz- zaśmiała się

[A] Coś o tym wiem jasne, że ci pomogę- przytaknęłam. Wiedziałam, że chłopacy są czasami nie poważni. Lou brała na fotel każdego po kolei i układała im włosy, robiła makijaż, a potem dawała dodatki do stroju, a jak coś jej nie pasowało, to kazała im to zdjąć. Po godzinie chłopacy byli gotowi. Jeszcze tylko operatorzy musieli się przygotować. Zaczęto wpuszczać fanów, co dało się już usłyszeć. Chłopacy założyli jeszcze tylko słuchawki i wzięli mikrofony, po czym udali się pod scenę. Zanim Niall odszedł powiedział

[N] Buziak na zaczęte i już mnie nie ma- przysunęłam go do siebie i złożyłam na jego ustach długi i namiętny pocałunek.
[A] Może być?- spytałam zadziornie. Niall pokiwał głową i poszedł za resztą chłopaków. Jak najszybciej, udałam się razem z Lou i ochroniarzem pod scenę, żeby zobaczyć ich wejście....


Dużo zdjęć ale nie mogłam się powstrzymać... 
Kolejna część jutro :D
dziękuję wam za wszystkie komentarze jeśli będzie tak dalej będę bardzo szczęśliwa
Mrs.Horan 

niedziela, 3 listopada 2013

Przypadkowe spotkanie cz.67



O 23 wszyscy poszli do domu, a ja z Niallem od razu położyliśmy się do łóżka, jutro z samego rana, o godzinie 6 musimy ruszamy na lotnisko, bo lot mamy na 7:00. Nasz pierwszy przystanek to Australia…
                                                                 *******
Budzik zadzwonił równo o 5:00 szybko go wyłączyłam i zaczęłam budzić Nialla.
[A] Hej, Horanku pobudka, musimy wstawać- wyszeptałam mu do ucha. On objął mnie ręką w pasie i przyciągnął jeszcze bliżej do siebie. Zmarszczył czoło i nie otwierając oczy powiedział
[N] Jeszcze chwilkę, proszę zaraz wstanę, 5 minut…-
[A] Nie, musisz wstać, już za godzinę wyjeżdżamy na lotnisko- powiedziałam muskając jego policzek nosem.- idź weź prysznic, a ja zrobię śniadanko, takie jakie lubisz… co?- wyjęczałam, żeby jakoś go rozbudzić
[N] Naleśniki?- spytał cichutko
[A] Uhm, ale musisz wstać i uszykować się do wyjazdu- postawiłam warunek. W końcu, otworzył swoje śliczne oczka i zgodził się na moją propozycję. Wstaliśmy, ja poszłam do kuchni, a Niall do łazienki. Uszykowałam szybko kilka naleśników i dałam jeść Kevinowi. W końcu do kuchni wszedł ubrany już Niall. Kiedy podszedł bliżej dało się wyczuć jego perfumy, które uwielbiałam. Spojrzałam na niego i powiedziałam
[A] Siadaj przystojniaku, już gotowe- uśmiechnęłam się do niego, a on pocałował mnie czule i zajął miejsce przy stole.
[N] Dziękuję śliczna, na pewno są przepyszne, smacznego- odpłacił się komplementem i wziął pierwszy kęs ulubionego dania. Śniadanie zjadłam dość szybko, żeby zdążyć się przyszykować. Niall zajmował się psem i walizkami, a ja poszłam wziąć bardzo szybki prysznic. Zrobiłam makijaż i rozczesałam włosy, związując je potem w luźnego koka. Ubrałam wcześniej przygotowane rzeczy (takie) i wróciłam do Nialla. O 5:50 przyjechali pierwsi ludzie z ekipy i zabrali nasze bagaże i Kevina. Po chwili znowu rozległo się pukanie. Podeszłam do drzwi i je otworzyłam
[Z] No i jak? Gotowi?- spytał Zayn jak tylko się przywitaliśmy
[N] Jasne, możemy jechać- przytaknął Niall i razem wyszliśmy z mieszkania. Niall zamknął drzwi i wsiedliśmy do windy. Przed budynkiem czekał na nas czarny land rover. W środku siedział Joe, ten sam ochroniarz, co wtedy i Megi. Wsiadłam do wozu i przywitałam się z przyjaciółką. Przez całą drogę tuliła się do Zayna i rozmawiała z nim. Było mi głupio, bo przeszkadzałam im trochę, na pewno i szkoda, że Megi nie jedzie z nami. Poczułam się jakbym to wymusiła… jakbym wymusiła, mój wyjazd z nimi w trasę, zdałam sobie z tego sprawę. Miałam jeszcze czas.... żeby się wycofać. Razem z Joeyem wyszliśmy z samochodu i skierowaliśmy się w stronę budynku z wielkim napisem „LOTNISKO”. Nie obeszło się bez reporterów i dziennikarzy, jednak
chłopacy nie udzielili żadnego wywiadu. Podeszliśmy do reszty chłopaków, która już czekała wewnątrz.
[Lo] Hejka, gołąbeczki jak tam?- spytał Louis i przywitał się z każdym po kolei
[Z] A spoko, tylko jestem zmęczony, bo spałem 5 godzin i tak już będzie przez kilka najbliższych miesięcy. –westchnął Zayn, który wciąż obejmował Megi. Spuściłam wzrok spoglądając na splecione ręce moje i Nialla, wyszeptałam mu do ucha tak, żeby tylko on to usłyszał
[A] Muszę ci coś powiedzieć- chłopak spojrzał na mnie zdziwiony i pociągnął mnie na bok, kiedy byliśmy dość daleko od reszty
[N] Coś nie tak? Źle się czujesz?- spytał od razu
[A] Nie, wszystko ok. Niall ja…. Nie mogę jechać z wami w trasę- powiedziałam
[N] Co, ale jak to?- spytał. Postanowiłam powiedzieć mu prawdę
[A] Megi zostaje, a też bardzo kocha Zayna, czuję się jakbym moim zachowaniem wymusiła na was, to żebyście mnie zabrali ze sobą- spuściłam wzrok, nie mogąc spojrzeć mu w oczy, ale on od razu podniósł moją twarz tak, że spojrzałam w te jego hipnotyzujące tęczówki.
[N] Nawet tak nie myśl, jedziesz, bo ja tego chcę, to ja ci to zaproponowałem i nalegałem, to ja nie mogę normalnie funkcjonować, kiedy nie ma cię obok. Proszę cię jedź… zrób to dla mnie – mówił coraz ciszej
[A] Nie wiem czy powinnam…
[N] Tak, proszę cię jedź z nami… ze mną… proszę- w jego oczach widziałam strach i nadzieję. Spuściłam głowę i splotłam nasze dłonie.
[A] Pojadę… z tobą..- dodałam, a Niall od razu mnie przytulił i pocałował

[Lo] Dobra starczy, tego gołąbki- podszedł do nas Louis
[N] Louis, możesz przestać nas tak nazywać?- spytał Niall lekko poirytowany, na co Louis zaprzeczył i zaczął się śmiać. W pewnym momencie usłyszeliśmy głos kobiety mówiącej przez radiowęzeł… „Pasażerów lotu 105 do Sydney, prosimy o podejście do odprawy, bramka numer 5” spojrzałam w stronę Zayna i Megi. Obejmował ją i szeptał jej coś, na ucho po czym czule i długo ją pocałował. Niall widział, że na nich patrzę i szepnął
[N] Cieszę się, że jedziesz, nie wyobrażam sobie, pożegnania z tobą- objął mnie czule i podeszliśmy pożegnać się z Megi
[A] Nie jesteś na mnie zła, że jadę?- spytałam cicho, kiedy ją przytulałam
[M] Nie, no coś ty Amy, nawet tak nie myśl, cieszę się, bo wiem, że jak byś została to byś strasznie cierpiała, będę tęsknić
[A] Ja też, ale widzimy się za miesiąc, przyjadę na kontrolę- lekko się uśmiechnęłam i dotknęłam brzucha
[M] No tak, więc do zobaczenia- powiedziała i wypuściła mnie z objęć. Zayn ostatni raz ją pocałował i poszliśmy do odprawy. Po jakiś 10 minutach siedzieliśmy w samolocie. Ja siedziałam z Niallem, Zayn z Louisem, a Liam z Harrym. Przed nami siedział Joe i jeszcze jeden ochroniarz, którego nie znałam. Choć nie raz leciałam już samolotem, zawsze strasznie się stresuje podczas startu. Niall to widział i złapał mnie mocno za rękę. Samolot ruszył i po chwili, oderwał się od płyty lotniska. W końcu po 10 minutach mogliśmy odpiąć pasy…. Oparłam głowę o ramie Nialla, a on wciąż trzymał mnie za rękę. Sama nie wiem kiedy zasnęłam… Obudziły mnie straszne wstrząsy… nie wiedziałam co się dzieje… Usłyszałam tylko, że wpadliśmy w chmurę burzową…


No więc jest kolejna część...
ocenę zostawiam wam :D
czekam na komentarze które tak ciężko od was wyciągnąć.... komentujcie.... im więcej komentarzy tym większe wsparcie dla mnie...
kolejna część jutro 
Mrs.Horan 

sobota, 2 listopada 2013

Pytanie do czytelników!!!

Kochani mam do was pytanko....
kiedy już skończę opowiadanie pt. "Przypadkowe spotkanie" mam zacząć pisać nowe???
chcecie żebym zaczęła nową historię???
wypowiadajcie się w komentarzach bo jeśli się nie wypowiecie na ten temat to ja nie będę wiedziała co mam dalej robić...
więc KOMENTUJCIE możecie się wypowiedzieć tak czy nie i napisać z kim miało by być to opowiadanie...
Mrs.Horan