wtorek, 7 stycznia 2014

Strong cz.9



Stałam tak jeszcze chwile kompletnie zaskoczona, tym co przed chwilą zrobił Harry. Nie spodziewałam się tego. Raz jest chamem, a raz zachowuje się tak jak dawniej… już sama nie wiem czego mogę się po nim spodziewać. W końcu ruszyłam z miejsca i razem z Lisą wróciłyśmy do domu…
                                                              *****
Kiedy tylko weszłyśmy do domu, od razu skierowałyśmy się do kuchni, bo obie byłyśmy głodne.
[A]  Co jemy?- zapytałam sadzając Lisę na blacie, dziewczynka tylko wzruszyła ramionami i lekko się uśmiechnęła. W końcu zdecydowałam, że zjemy kanapki z serem. Wyciągnęłam z lodówki wszystko co było mi potrzebne i zaczęłam przygotowywać jedzenie. Kiedy skończyłam, usiadłam wygodnie na krześle w kuchni, a obok posadziłam Lisę. Nasze przepyszne kanapki zniknęły dość szybko, bo muszę przyznać, że sama byłam głodna, a mała nie zjadła za wiele. Odstawiłam talerzyk na blat wysepki i poszłyśmy na górę. Lisa zaczęła ziewać, więc postanowiłam, że pozwolę jej się wcześniej zdrzemnąć. Położyłyśmy się na jej łóżku, a ja od razu ją do siebie przytuliłam i ucałowałam w czółko.
[A] Śpij skarbie- powiedziałam cicho i poleżałam obok niej jeszcze chwilkę. Kiedy zobaczyłam, że Lisa zasnęła cicho wstałam i przykryłam ją kocykiem. Przymknęłam drzwi jej pokoju i poszłam do sypialni Harrego. Postanowiłam, że wreszcie się rozpakuję. Weszłam do wielkiej garderoby i zaczęłam wyjmować wszystkie rzeczy jakie znajdowały się w mojej walizce i układałam je na wolnych półkach. Połowa garderoby, była zajęta przez rzeczy Harrego, a połowa przez moje. Kiedy skończyłam się rozpakowywać walizki umieściłam na najwyższej półce w pomieszczeniu, gdzie znajdowały się również walizki Harrego. Wzięłam swoją kosmetyczkę i zaniosłam ją do łazienki. Chciałam wyjąć z niej moje niektóre rzeczy i przypadkowo natknęłam się na żyletkę. Wyciągnęłam ją i zaczęłam się jej przyglądać, powoli obracając ją w dłoni. Jeszcze niedawno zadawałam nią sobie ból, jednak teraz nie wiem czy zrobiłabym to ponownie. Przyłożyłam ostrze do nadgarstka, chwilkę się zastanawiając czy przeciągnąć je po skórze czy nie. Przycisnęłam je lekko i właśnie miałam zadać sobie drobny ból, kiedy usłyszałam głos dobiegający z salonu. Szybko odłożyłam żyletkę i włożyłam ją z powrotem do kosmetyczki. Na nadgarstku pojawił się drobny ślad, ale nie do końca przecięłam sobie skórę, więc miałam nadzieję, że Harry tego nie zauważy. Wyszłam z sypialni i zeszłam na dół z kąt dobiegał głos. W salonie nikogo nie było, więc poszłam do kuchni. Tak jak myślałam Harry wrócił z pracy i teraz stał przy blacie popijając sok.
[A] Hej, już jesteś- powiedziałam cicho, tym samym powodując, że lekko odwrócił głowę i na mnie spojrzał
[H]  Tak, skończyliśmy dzisiaj wcześniej- wzruszył ramionami i wziął kolejny łyk soku
[A] Więc prowadzisz firmę razem z Niallem- stwierdziłam, siadając na blacie wysepki, dokładnie naprzeciwko Harrego
[H] Tak- odpowiedział krótko
[A] Dużo się zmieniło odkąd się rozstaliśmy- westchnęłam, a on spojrzał na mnie z lekkim rozbawieniem
[H] Tak… już nie pracuję w barze jak wtedy- zaśmiał się, był rozluźniony po raz pierwszy odkąd tu jestem
[A] A reszta, czym się zajmują?- zapytałam lekko zakłopotana
[H] Nie wydaje mi się, że musisz to wiedzieć, po co ci to?- był podejrzliwy
[A] Pytam tak po prostu Harry- powiedziałam szybko, lekko się zawstydzając, sama nie wiem dlaczego, ale kiedy tak się na mnie gapił, chcąc coś wyczytać w moich oczach lub ruchach, od razu spuszczałam wzrok
[H] Co chcesz wiedzieć dokładnie?- zapytał nalewając soku do drugiej szklanki, którą mi po chwili podał, spojrzałam na niego zdziwiona jego dzisiejszym zachowaniem. Najpierw ta sytuacja na ulicy, a teraz tak po prostu ze mną rozmawia.
[A] Nie wiem, czym się zajmują i tak dalej- wzruszyłam ramionami
[H] Ok. Zayn ma salon tatuażu i jest współwłaścicielem baru gdzie jest DJ-em, Louis jest barmanem w tym samym barze i pracuje w policji, to właśnie on pomógł mi cię znaleźć, Liam zajmuje się właściwie tym, co wtedy kiedy go znałaś, lubi posurfować, wciąż bierze udział w walkach i to on jest współwłaścicielem baru z Zaynem na spółkę, czym zajmuje się Niall już wiesz. – skończył i nadal mi się przyglądał
[A] Dalej gra w nogę?- zapytałam
[H] Niall zawsze gra, tylko od czasu, kiedy byliśmy razem, więcej baluje, a mniej grywa na gitarze- przyznał Harry
[A] A ty? –zapytałam, spuszczając wzrok na swoje dłonie, bawiąc się szklanką i delikatnie ją ruszając, co sprawiało, że sok zaczął się kołysać
[H] Ja?
[A] Tak, co się zmieniło od wtedy… jak sobie radziłeś, co robiłeś, co zmieniłeś w życiu…- mówiłam cicho, nie byłam pewna czy to dobry pomysł tak go wypytywać
[H] Jak się rozstaliśmy…- zaczął, ale przerwał na chwilkę zastanawiając się nad tym, co chciał powiedzieć, najwyraźniej zmienił zdanie, bo powiedział zupełnie co innego- Kilka miesięcy po rozstaniu poznałem Zayna i Louisa, w piątkę zaczęliśmy brać coraz więcej akcji i zarobiłem na ten dom, rok temu założyłem firmę razem z Niallem, to wszystko…- skończył dopijając sok znajdujący się w jego szklance.
[A] Wciąż robisz zdjęcia?- zapytałam odważając się na niego spojrzeć, jego zielone oczy były łagodne i spokojne, wydawały się być jeszcze jaśniejsze niż zwykle, a jego dołeczki jeszcze bardziej wyraźne
[H] Tak, chociaż teraz nie mam za bardzo kogo fotografować...- przestał na chwilkę mówić, przypomniał mi, że kiedyś to właśnie mnie robił najwięcej zdjęć, które potem wywoływał i umieszczał w specjalnym albumie. Dla wszystkich był tym „złym Bad
Boyem”  wszyscy się go bali i chyba wciąż tak jest, dla mnie był łagodny, miły, dobry zabawny i wesoły… - nie mam na to czasu, choć mam tutaj swoją własną ciemnie- dokończył przerywając moje myśli.
[A] Naprawdę ?-zapytałam zaciekawiona
[H] Tak jest na piętrze, te ostatnie drzwi po prawo- uśmiechnął się, co i ja zrobiłam. Po raz pierwszy, od tego czasu, kiedy znowu z nim mieszkam, widzę jego szczery uśmiech i słyszę ten cichy chichot.
[H] Ja już powiedziałem, teraz twoja kolej- powiedział spokojnie
[A] Na co kolej?- zapytałam marszcząc czoło
[H] Co działo się u ciebie- odpowiedział
[A] Wyjechałam na drugi koniec Londynu, do ciotki..- chciałam mówić dalej, ale Harry zapytał
[H] Do tej, z którą gadałaś wczoraj?
[A] Tak, zaopiekowała się mną razem z wujkiem. Mieszkałam u nich dopóki…- przerwałam na chwilkę, żeby wziąć głębszy oddech- dopóki nie urodziłam, potem chciałam mieszkać sama razem z Lisą, więc ciocia pomogła mi znaleźć pracę i mieszkanie. Kiedy to się udało, ciocia przyjeżdżała popilnować Lisy, a ja szłam do pracy i było tak, aż do teraz. –skończyłam mówić, a on nic nie odpowiedział
[H] Ona wszystko popsuła- odezwał się w końcu. Nie powiedział wprost, ale wiedziałam, że chodzi mu o Lisę.
[A] Nie prawda Harry, to właśnie ona pomogła mi stanąć na nogi, to dzięki niej dalej się trzymam. Jest jedyną osobą, która mi została. Pomijając ciotkę i wujka. –powiedziałam patrząc na podłogę. Kiedy podniosłam wzrok, Harry mi się uważnie przyglądał i po chwili powiedział
[H] Teraz jestem jeszcze ja.- odstawił szklankę na blat i podszedł do mnie.
[A] No tak, ty- westchnęłam zeskakując z blatu. Nie mogłam pozwolić, żeby podszedł zbyt blisko, jeszcze nie teraz. Nie chcę się na nim znowu zawieść. Harry był trochę zaskoczony, kiedy położyłam dłoń na jego klatce zapobiegając tym samym, żeby się zbliżył. Harry złapał moją dłoń i delikatnie od siebie odsunął. Niestety spojrzał na mój nadgarstek, gdzie jeszcze chwilę temu chciałam zrobić płytkie rozcięcie. Jego wzrok zatrzymał się tam, na dłużej by potem, spoczął na mojej twarzy, kiedy spojrzał w moje oczy już nie widziałam w nich tej jasnej zieleni, co chwilkę temu, teraz stawały się coraz ciemniejsze. Odsunął się ode mnie i puścił moją dłoń, w miejscu, w którym nasza skóra przez ten moment się stykała, poczułam dziwny chłód spowodowany tym, że jego ciepłe palce puściły moją dłoń. Nagle ruszył z miejsca i wyszedł szybko z kuchni. Postanowiłam iść za nim. W salonie zaczął biec i w dość szybkim tempie znalazł się na piętrze. Wbiegłam tam za nim i od razu udałam się do sypialni. Harrego tam nie było, ale usłyszałam hałas dobiegający z łazienki. Ruszyłam w tamtym kierunku i już po chwili zobaczyłam jak Harry pochyla się nad umywalką, gdzie wsypał wszystkie moje kosmetyki i rzeczy znajdujące się w kosmetyczce.
[A] Co ty robisz!?- zaczęłam krzyczeć, próbując odepchnąć go od moich prywatnych rzeczy
[H] Szukam tego pieprzonego badziewia!!- wrzasnął, wyrywając mi się. Zaczęłam płakać, nie wiedziałam o co mu chodzi. Ponowiłam próbę odepchnięcia go, ale za każdym razem mi się nie udawało, był za silny. Harry w końcu przestał. Odwrócił się w moją stronę i przycisnął mnie do ściany obok umywalki. Podniósł na wysokość moich oczu niewielki przedmiot, a ja przez łzy, które zamazywały mój obraz, dopiero po chwili spostrzegłam co to takiego. Harry trzymał w dłoni żyletki. Wszystkie 3 jakie miałam w kosmetyczce.
[H] Tego szukałem!- wysyczał przez zęby. Podniosłam dłoń i otarłam swoje łzy, choć nie było to łatwe, bo Harry przyciskał mnie do ściany całym ciałem.
[H] Masz to gdzieś jeszcze?- zapytał
[A] N..Nie- powiedziałam, wciąż łkając
[H] Jeśli kupisz nowe i tak ci je zabiorę, rozumiesz? Nigdy więcej tego nie zrobisz, nigdy więcej się nie potniesz, jasne?! – wrzasnął, powodując, że lekko zadrżałam
[A] Tak- powiedziałam cicho i odwróciłam twarz w prawą stronę. Czekałam aż się uspokoi, chłopak w końcu lekko się odsunął i opuścił dłoń, w której trzymał żyletki. Odwrócił się i wyszedł zostawiając mnie samą. Kiedy tylko usłyszałam, że wyszedł z sypialni zamknęłam się w łazience. Podeszłam do umywalki i zaczęłam wkładać moje kosmetyki, z powrotem do kosmetyczki. Kiedy w końcu wszystko do niej schowałam, spojrzałam w lustro. Wyglądałam jak potwór, łzy całkiem rozmyły mój makijaż, a tusz spływał ciemnymi strużkami po moich policzkach. Odkręciłam zimną wodę i obmyłam nią twarz, powodując, że poczułam się choć trochę lepiej. Związałam włosy w luźnego koka i wyszłam z pomieszczenia. Zajrzałam do pokoju Lisy, dziewczynka wciąż smacznie sobie spała. Wzięłam głęboki oddech i zaczęłam schodzić na dół. Kiedy byłam już w salonie, od razu zauważyłam Harrego, stał przy szklanych drzwiach tarasu i podpierał się o ścianę.
[A] Harry…- zaczęłam, a on nawet nie drgnął –przepraszam- dodałam i chciałam wrócić na górę, jednak on w końcu się odezwał… 


przepraszam że musieliście czekać :/ nie mogłam wcześniej wstawić części jeszcze raz przepraszam i mam nadzieję że część się podoba, wprowadziłam trochę milszych chwili ale tylko na chwilkę :) 
mam nadzieję że skomentujecie :) 
Mrs.Horan 

sobota, 4 stycznia 2014

Strong cz.8



Wzięłam swoją koszulkę, a nie koszulkę Harrego, w której spałam do tej pory i weszłam pod prysznic, który choć trochę ukoił moje nerwy. Kiedy wyszłam z pod prysznica i umyłam zęby, od razu się przebrałam i poszłam spać…
                                                                    ***
Harry…
Kiedy chłopacy poszli do domu, była gdzieś 24:00, więc od razu pogasiłem wszędzie światła i poszedłem na górę. Najpierw zajrzałem do pokoju Lisy, żeby sprawdzić czy nie ma u niej Ashley. Nie było jej tam, więc zamknąłem drzwi i skierowałem się w stronę sypialni. Kiedy wszedłem do środka, w półmroku, który panował w pokoju, przez księżyc, który tak zawzięcie wkradał się do środka poprzez zasłonięte rolety, zauważyłem postać śpiącej dziewczyny. Moja koszulka, w której przeważnie spała leżała teraz na fotelu, w końcu pokoju, co pozwoliło mi stwierdzić, że dziewczyna wciąż jest na mnie zła za akcję, która miała miejsce wieczorem w kuchni. Wszedłem do łazienki i wziąłem ciepły prysznic. Umyłem zęby i wróciłem do sypialni podchodząc do łóżka. Muszę przyznać, że wypity z chłopakami alkohol dawał mi już znaki, lekko szumiąc mi w głowie. Odgarnąłem kołdrę i cicho się położyłem, nie chcąc budzić Ashley. Oplotłem ją ramionami i delikatnie do siebie przycisnąłem. Odgarnąłem jej niesforne włosy z mojej poduszki i dość szybko zasnąłem…
Rano obudziły mnie promienie słońca, które wpadały do pokoju przez uchylone okno. Zakląłem w myśli „Kto je do cholery otworzył!!”. Szukałem dłonią drugiego ciała, które powinno leżeć obok mnie. Jednak nie znalazłem nic oprócz poduszek i kołdry. Ashley najwyraźniej już wstała i to ona uchyliła to przeklęte okno. Poprawiłem sobie poduszkę i wtuliłem w nią twarz, próbując zasnąć z powrotem. Niestety moje próby poszły na marne, kiedy do pokoju weszła Ashley.
[H] Jezu! Czy w tym domu nie można nawet spokojnie pospać!!- wrzasnąłem spoglądając na nią. Stanęła w miejscu i uważnie mi się przyglądała, najwyraźniej zszokowana moją reakcją
[A] Przepraszam, ja chciałam tylko…- chciała mi wyjaśnić, po co przyszła do sypialni, ale zmieniła zdanie i dodała- Jest już 11:05, myślałam, że już się obudziłeś.- odważyła się spojrzeć mi w oczy, by po chwili spuścić wzrok na podłogę.
[H] Spałbym jeszcze, gdybyś nie otworzyła okna.- powiedziałem, wciąż wściekły
[A] Nie zawsze w Londynie jest taka pogoda, chciałam żeby wleciało trochę świeżego powietrza- wytłumaczyła i ruszyła w stronę garderoby, gdzie stały wciąż nie wypakowane walizki z jej rzeczami. Wygrzebałem się z kołdry, w którą byłem zawinięty i w samych bokserkach poszedłem za nią. Stanąłem w progu i przyglądałem się jej, jak czegoś szuka.
[H] Dlaczego się nie wypakujesz?- zapytałem
[A] Nie mam kiedy tego zrobić Harry, cały dzień opiekuję się naszą córką, a ty nie pozwoliłeś jej tu wchodzić, przez co nie chce przekroczyć progu tego pokoju, nawet jak cię nie ma w domu. – rosnąca w niej złość dała mi znać, kiedy wyciągnęła z walizki swoją bluzę i trzasnęła zamykając wieko od walizki. Wstała na równe nogi i wymijając mnie, wyszła lekko ocierając się o mnie swoim ramieniem. Trzasnęła drzwiami sypialni i już jej nie było. Uniosłem lekko brwi i podążyłem do łazienki,  żeby doprowadzić się do porządku. Włożyłem na siebie białą koszulkę i czarne dżinsy. Zszedłem na dół i poszedłem do kuchni. Ashley karmiła Lisę i nawet na chwilkę na mnie nie spojrzała. Zamiast niej odezwała się Lisa
[L] Ceść tato- uśmiechnęła się i wzięła do buzi kolejną łyżeczkę jogurtu
[H] Cześć- rzuciłem, spoglądając na nią przez chwilkę. Wyciągnąłem z lodówki sok i nalałem sobie pełną szklankę. Usiadłem naprzeciwko dziewczyn i wypiłem napój jednym łyczkiem. Chyba mam lekkiego kaca, w sumie się nie dziwię, bo wypiliśmy dość dużą ilość piw, a potem sięgnęliśmy po Jack-a Daniels-a. Wstałem ponownie i zrobiłem sobie tosty. Przez ten czas Ashley skończyła dawać jeść Lisie i poszły razem na górę, żeby ubrać małą. W spokoju mogłem zjeść śniadanie tak jak dawniej. Nikt mi nie przeszkadzał i nie rozpraszał. Włożyłem brudne naczynia do zmywarki i poszedłem do salonu. Ashley właśnie schodziła ze schodów z Lisą na rękach.
[A] Idziemy na spacer.- powiedziała krótko i ruszyła w stronę korytarza. Wstałem z kanapy i poszedłem za nią. Posadziła małą na niewielkim stołku i zakładała jej małe conversy.(Ashley była ubrana tak)
[L] Tatusiu chces iść z nami?- zapytała Lisa zupełnie mnie tym zaskakując
[H] Nie- powiedziałem i spojrzałem na Ashley, która właśnie wstała i zaczęła zakładać swoje buty.
[A] Tata nigdy nie pójdzie z nami na spacer- odcięła się mówiąc do Lisy.
[H] Mylisz się! Po prostu właśnie, za chwilkę wychodzę do pracy- powiedziałem lekko unosząc głos
[A] Rób co chcesz- powiedziała, szybko na mnie spoglądając, kiedy pomagała Lisie schodzić ze stołka. Wzięła ją za rękę i otworzyła drzwi. Już po chwili zostałem sam. Westchnąłem ciężko i wspiąłem się po schodach, żeby przygotować się do wyjścia. Zabrałem okulary przeciwsłoneczne i stojąc przy lustrze, przeczesałem włosy ręką, kilka razy, żeby jakoś się ułożyły po czym zszedłem na dół. Włożyłem na nogi swoje trampki i wrzuciłem do kieszeni portfel i klucze. Zamknąłem drzwi kierując się do garażu po samochód. Dziś nie planujemy, żadnej akcji, więc jadę do firmy zająć się normalnymi sprawami. Odpaliłem silnik i już po chwili włączyłem się w ruch uliczny…
Ashley…
Byłam na niego wściekła za wczoraj i za ten jego dzisiejszy wybuch rano. Co on sobie wyobraża? Zaczynam się zastanawiać czy nie popełniłam błędu pozwalając mu nas do siebie zabrać. Może powinnam wrócić do siebie, nawet mu o tym nie mówiąc.. a kiedy wróciłby do domu nas by już tam nie było? Co z tego, jakby i tak przyjechał po nas z powrotem. Parsknęłam na tę myśl i odszukałam wzrokiem bawiącą się na placu zabaw Lisę. Dość szybko znalazła sobie jakieś inne dzieci do zabawy i teraz biegała z nimi w koło huśtawek. Po dość długim czasie, zabawy Lisa do mnie podbiegła i zapytała
[L] Mamusiu pójdziemy na lody?
[A] Jasne, chodź idziemy- wstałam z ławki i wzięłam córeczkę za rączkę. Razem spacerowaliśmy po parku, dopóki nie doszliśmy do budki z lodami. Podeszłyśmy do niej, a ja kupiłam jedną gałkę lodów śmietankowych dla Lisy i 2 gałki o smaku truskawkowym dla mnie. Kiedy dostałyśmy nasze porcje usiadłyśmy na jednej z pobliskich ławek i zajadałyśmy się przysmakiem.
[L] Szkoda, że nie ma z nami tatusia- stwierdziła Lisa
[A] Tak, szkoda- uśmiechnęłam się słabo i schowałam kosmyk jej włosów za ucho.
[L] Kochas tatę?- zapytała zaciekawiona, a ja nie wiedziałam co mam jej odpowiedzieć. Czekała aż się odezwę, więc w końcu przytaknęłam głową na znak, że go kocham.
[L] Ja tes go kocham i ciebie tes mamusiu- powiedziała z uśmiechem lekko się do mnie przytulając. Kiedy zjadłyśmy nasze lody, wytarłam jej klejące się rączki i buzię, po czym zaczęłyśmy iść dalej. Niedaleko przede mną zobaczyłam znaną mi sylwetkę. Ciemne okulary zasłaniały jego oczy, a włosy idealnie układały się na głowie. Biała koszulka  komponowała się z jego skórą i ujawniała niewielki kawałek tatuażu.  Niestety żeby zawrócić niezauważalnie, było już za późno. Harry nas zauważył i przyspieszył nieco kroku.
[H] Co wy tutaj robicie?- zapytał, kiedy tylko podszedł do nas bliżej
[A] Byłyśmy w parku i na lodach, a ty?- powiedziałam niechętnie mrużąc oczy przez oślepiające dzisiaj słońce
[H] Byłem coś zjeść, wracam do pracy zaraz dołączy do mnie Niall, bo jeszcze płaci za swój obiad.- powiedział spoglądając na Lisę
[A] Aha- rzuciłam cicho nie wiedząc co mam teraz zrobić. Czułam się dziwnie. Niedaleko za nim zauważyłam blondyna, który właśnie wyszedł z restauracji. Od razu zaczął iść w naszym kierunki. Teraz czułam się jeszcze bardziej niepewna. Harry nie spuszczał ze mnie wzroku, dopóki nie doszedł do nas Niall
[N] Cześć- powiedział niechętnie, pochylił się i podał rękę Lisie. Dziewczynka trochę się zdziwiła, ale w końcu podała mu swoją małą rączkę. Niall w końcu wyprostował się i powiedział
[N] Harry musimy lecieć- powiedział do chłopaka, i wyminął mnie powoli, idąc dalej. Harry wciąż stał przede mną, więc zdziwiłam się kiedy zbliżył się jeszcze bliżej i wyszeptał mi na ucho
[H] Pięknie wyglądasz i nie złość się już na mnie- lekko przygryzł płatek mojego ucha, na co zadrżałam.  Odsunął się ode mnie z łobuzerskim uśmiechem, puścił do mnie oczko i poszedł do Nialla. Stałam tak jeszcze chwile kompletnie zaskoczona, tym co przed chwilą zrobił Harry. Nie spodziewałam się tego. Raz jest chamem, a raz zachowuje się tak jak dawniej… już sama nie wiem czego mogę się po nim spodziewać. W końcu ruszyłam z miejsca i razem z Lisą wróciłyśmy do domu…


jest kolejna część :D przepraszam za opóźnienia ale tak wyszło dlatego teraz nie podam dokładnego terminu dodania kolejnej części...
nie wiem czy słyszałyście ale babcia Louisa.... Nie żyje.... [*] tak bardzo mi przykro...
no nic lubię wasze komentarze :) i nie piszcie że są głupie bo to nie prawda :) 
czekam na komentarze i pod tą częścią :D 
Mrs.Horan 

środa, 1 stycznia 2014

Strong cz.7



[M] W takim razie przepraszam za stracony czas- powiedział grzecznie. Uścisnąłem mu dłoń i wyszedłem, wsiadając do samochodu. Odpaliłem silnik i wróciłem do domu…
                                                                  ****
Kiedy wszedłem do domu, Lisa bawiła się czymś w salonie
[H] Gdzie mama?- zapytałem, kucając obok kocyka małej
[L] W kuchni, robi kolacje- powiedziała z uśmiechem. Wyprostowałem się i poszedłem we wskazane przez dziewczynkę miejsce. Stanąłem w progu i przez chwilkę się jej przyglądałem. Właśnie próbowała jakiś sos i prawie się poparzyła. Była śliczna tak jak wtedy, nie wie, że jej wtedy szukałem, ale ona jakby się rozpłynęła, kiedy wybiegła z klubu. Nie znałem wtedy Louisa, więc nie miałem do kogo się zwrócić z prośbą, odnalezienia jej, a teraz jest w mojej kuchni i gotuje coś na kolację. Już mi nie zależy… kiedyś była dla mnie najważniejsza, a teraz to się zmieniło.
[H] Co robisz?- zapytałem, zwracając tym samym jej uwagę, na siebie
[A] Spaghetti, mała je uwielbia… zrobiłam więcej, więc jeśli chcesz to zaraz będzie gotowe.- powiedziała odwracając wzrok z powrotem na garnek.
[H] Wiesz, że zaraz tu przyjadą moi przyjaciele- powiedziałem, wchodząc dalej.
[A] Wiem, dlatego robię kolację wcześniej niż zwykle, nie położę małej głodnej- powiedziała, odstawiając sos i gasząc płomień.- jak akcja?- dodała
[H] Dobrze, nawet bardzo, ale nie pytaj mnie o to- zdjąłem marynarkę i krawat po czym, wyciągnąłem broń i położyłem ją na najwyższej półce w kuchni.
[A] Nie schowasz jej?- zapytała, nakładając makaron na trzy talerze.
[H] Schowam, ale później- odpowiedziałem, rozpinając koszulę na całej długości. Zdjąłem kamizelkę kuloodporną i założyłem koszulę z powrotem.  Ashley na mnie spojrzała, a jej wzrok zatrzymał się na klatce piersiowej.
[A] Co ci się stało?- zapytała, natychmiast podchodząc do mnie i położyła dłoń na moim brzuchu w miejscu blizny. Zmarszczyła czoło i uważnie się jej przyglądała
[H] Cóż… rok temu zapomniałem założyć kamizelkę i oberwałem, na szczęście nic mi nie jest- powiedziałem oschle, zdejmując jej dłoń z mojego ciała i usiadłem przy stole. Dobrze, że nie widziała kolejnej blizny na ręce i ramieniu, bo nie dałaby mi spokoju. Postawiła przede mną talerz z pysznym daniem i zawołała Lisę, która natychmiast przybiegła do kuchni. Ashley posadziła ją obok siebie, po czym dała niewielki widelec i małą miseczkę ze spaghetti. Przyglądałem im się uważnie, co jakiś czas uśmiechając się, kiedy widziałem jak mała siłuje się, ze zbyt długim dla niej makaronem. Ashley co jakiś czas, jej pomagała i odcinała swoimi sztućcami ciągnącą się porcję, a wtedy Lisa się uśmiechała i szybko wkładała widelec do ust. Kiedy skończyłem jeść, wstawiłem talerz do zmywarki i nalałem sobie soku, zajmując moje poprzednie miejsce. Chwilę ciszy przerwał nam dzwonek do drzwi. Wstałem i poszedłem otworzyć.
[H] Cześć- powiedziałem, wpuszczając czwórkę kumpli do środka.
[Z] No hej i jak tam?- zapytał Zayn
[H] No nie wziąłem tej akcji, chodziło o kobietę- wyjaśniłem mu, kiedy szliśmy do salonu.
[N] No czyli odpada- westchnął Niall i chciał coś dodać, jednak kiedy zobaczył coś za moimi plecami zamilkł. Nie wiedziałem o co mu chodzi, więc odwróciłem się i zobaczyłem Ashley, która stała niepewnie i trzymała Lisę na rękach.
[Lo] Ops- zaśmiał się Louis
[H] To jest właśnie Ashley i moja córka Lisa- westchnąłem, a dziewczyna podeszła bliżej.
[H] Ashley to jest Zayn i Louis- wskazałem na mulata i wysokiego szatyna- Nialla i
Liama chyba kojarzysz- stwierdziłem
[A] Tak- uśmiechnęła się powoli
[L] Jesteście kolegami, taty?- zapytała, śmiało Lisa, co mnie lekko podenerwowało
[Z] Tak- powiedział krótko Zayn i poszedł do kuchni. Ashley spojrzała na mnie, najwidoczniej myśląc, że coś zrobię, ale myliła się.
[H] Idź już na górę.- powiedziałem krótko i kiwnąłem chłopakom, żeby szli za mną do kuchni.
Ashley…
Kiedy reszta kumpli Harrego weszła do kuchni on poszedł za nimi. Uśmiechnęłam się sztucznie do Lisy i podążyłam w stronę schodów. Weszłam szybko na górę i poszłam razem z córeczką do jej pokoju.
[L] Mamusiu, a co bedziemy telas robić?- zapytała mnie siadając na podłodze.
[A] A co byś chciała?- przykucnęłam obok niej
[L] Moze uczeszemy moją lale, a potem położymy spać misia Leosia co?- zapytała
[A] Leosia?- zapytałam niepewnie
[L] Tak, to ten misiu od ciebie- zaśmiała się
[A] Aha no tak, to teraz daj mi swoją laleczkę i zaraz ją ładnie uczeszemy- usiadłam
obok niej opierając się plecami o jej łóżko. Kiedy dziewczynka przyniosła mi lalkę i zabawkowy grzebyk, zaczęłam delikatnie czesać sztuczne włosy.
[A] Jaką fryzurkę jej zrobimy?- zapytałam Lisę
[L] Zlup jej warkoczyka- zaśmiała się, zaczęłam, więc przeplatać drobne kosmyki włosów. Po chwili lalka była już uczesana.
[L] To telaz połozymy spać misia dobze?
[A] Pewnie, połóż go tutaj i przykryj kołderką - wskazałam na łóżko i wstałam, żeby posadzić na nim Lisę. Dziewczynka położyła misia i przykryła go fragmentem swojej kołdry.
[A] To teraz chodź, szybko się wykąpiemy, a jak wrócimy to położysz się razem z misiem, ja przeczytam wam bajeczkę i ładnie sobie uśniecie, dobrze?
[L] Tak- szepnęła i zeszła z łóżka. Pobiegła do łazienki i czekała tam na mnie, aż napuszczę jej wody do wanny. Wzięłam z półki jej ulubiony szampon i ręcznik z wieszaka. Kiedy wanna była już wystarczająco pełna zakręciłam wodę i wsadziłam Lisę do środka. Razem bawiłyśmy się i chlapałyśmy, więc kiedy w końcu wyciągnęłam ją z wanny miałam mokrą, całą koszulkę. Wróciłyśmy do pokoju, a ja założyłam jej ulubioną piżamkę w serduszka. Dziewczynka grzecznie położyła się do łóżka i przytuliła do siebie misia. Wzięłam jedną z książek i zaczęłam czytać jej śpiącą królewnę. Mała była zmęczona po całym dniu, więc praktycznie od razu zasnęła. Kiedy chciałam zgasić lampę przy łóżku, Lisa powiedziała
[L] Kocham cię mamusiu- pocałowałam ją w czółko i posiedziałam przy niej jeszcze trochę, dopóki całkiem nie zasnęła. Zgasiłam światło i wyszłam z jej pokoju. Kiedy przechodziłam obok schodów usłyszałam głośne krzyki.
[H] Ej no!! To nie fair! Oni nie umieją grać!- Harry był nie zadowolony z porażki jaką odnosiła jego ulubiona drużyna piłkarska.
[N] Haha tego już nie nadrobią- zaśmiał się Niall, o ile dobrze kojarzę. Postanowiłam się odważyć i zaszłam na dół. Jak tylko zeszłam z ostatniego stopnia 5 par oczu skierowało się w moją stronę. Harry od razu spoważniał jak i cała reszta
[A] Przepraszam, że wam przeszkadzam ja tylko… tylko… chciałam się czegoś napić- powiedziałam cicho
[Lo] No to siadaj i napij się z nami piwa- powiedział poważnie Louis i postawił butelkę na stoliku
[A] Nie, dzięki ja tylko…- chciałam odmówić, ale wtrącił się Harry
[H] Jeśli Lisa już śpi to siadaj, lubisz czasami obejrzeć mecz.- trochę się zdziwiłam, najpierw kazał mi iść na górę, a teraz mam z nimi siedzieć? Uśmiechnęłam się lekko i powoli podeszłam do fotela cicho na nim siadając. Mulat, o ile dobrze pamiętam to Zayn, otworzył butelkę i mi ją podał.
[Z] Trzymaj- powiedział i z powrotem spojrzał na ekran wielkiej plazmy. Wzięłam niewielkiego łyka piwa i również spojrzałam na telewizor. Wynik wynosił 3:1 i najwyraźniej przegrywała ulubiona drużyna chłopaków, bo nie byli zadowoleni. Kilka razy przyłapałam Harrego na tym jak mi się przygląda, ale postanowiłam udawać, że mnie to nie rusza.  Sączyłam to piwo przez połowę meczu. Nie miałam na nie ochoty, rzadko piję i nie ciągnie mnie do tego. Gdyby nie Harry być może, nigdy bym nie wypiła, bo to właśnie on kiedyś nakłonił mnie do spróbowania alkoholu. Co jakiś czas starałam się spojrzeć, na któregoś z chłopaków. Na ich ciałach też było mnóstwo tatuaży z wyjątkiem Nialla. Muszę przyznać, że byli naprawdę przystojni, choć nie zamierzałam się z nimi zaprzyjaźnić, tak jak i oni ze mną. Ciszę, którą wypełniał tylko głos komentatora, przerwał mój telefon, który nagle zaczął dzwonić. Przeprosiłam wszystkich i wyszłam do kuchni. Spojrzałam na wyświetlacz i nie byłam zadowolona z tego co zobaczyłam. Właśnie dzwoniła do mnie ciocia Claudia. Na pewno dzisiaj przyjechała do mnie rano, a mnie nie było, więc szybko odebrałam telefon
[A] Cześć ciociu- powiedziałam cicho
[C] Ashley, gdzie ty jesteś, tak się bałam, że coś się stało. Byłam u ciebie rano, żeby zająć się Lisą, a drzwi były zamknięte, gdzie jesteś?- powiedziała, była przejęta, słyszałam to w jej głosie
[A] Ciociu ja… nie wiem jak mam ci to powiedzieć..- zaczęłam
[C] Mów, proszę cię bo strasznie się martwię- poprosiła mnie i zamilkła, czekając na moją odpowiedź
[A] Po twoim wyjściu, przyjechał do nas Harry… i… ja jestem u niego razem z Lisą- powiedziałam niepewnie
[C] Jak to? TEN Harry? O matko, porwał was?- zaczęła panikować
[A] Nie ciociu wszystko jest w porządku, ja się zgodziłam tutaj przyjechać, zamieszkałam tutaj ciociu, Lisa potrzebuje ojca, on dowiedział się o tym, że ma dziecko i przyjechał po nas, to dobry człowiek- starałam się go wytłumaczyć, choć w zasadzie nie wiem dlaczego. Nie jest dobry i dobrze o tym wiem.
[C] Kochanie, on cię zdradził. Nie widzieliście się ponad 2 lata. To nie jest dobry pomysł- zamartwiała się
[A] Ciociu jeśli będzie coś nie tak, to po prostu wrócę…- odwróciłam się i w drzwiach zobaczyłam Harrego…
Harry…..
Do Ashley ktoś zadzwonił, więc postanowiłem sprawdzić kto to i poszedłem za nią. Była w kuchni i usłyszałem rozmowę. Stanąłem w progu i uważnie słuchałem
[A]… Lisa potrzebuje ojca, on dowiedział się o tym, że ma dziecko i przyjechał po nas, to dobry człowiek- powiedziała do rozmówcy. „Dobry człowiek” no nie spodziewałem się, że to powie. Pogadała jeszcze chwilkę i nagle się odwróciła. Kiedy tylko zobaczyła mnie w progu, natychmiast pożegnała się i zapewniła, że będzie dzwonić, po czym się rozłączyła. Spojrzała na mnie przerażona i zapytała
[A] Długo tutaj stoisz?
[H] Nie, tylko chwile, kto dzwonił?- zapytałem, podchodząc nieco bliżej
[A] Ty mi nie mówisz kto do ciebie dzwoni, więc ja nie muszę mówić tobie- zaczęła pyskować
[H] Ty gadałaś o mnie, więc mam prawo wiedzieć z kim!- krzyknąłem
[A] Ty też gadałeś z kimś o mnie! –zaczęła krzyczeć. Puściły mi nerwy i podszedłem do niej jeszcze bliżej, chcąc wyciągnąć telefon z tylnej kieszonki jej spodni.
[A] Zostaw! Co robisz?- zapytała z wielkim oburzeniem
[H] Albo mówisz mi kto dzwonił, albo sam to sprawdzę!!- wrzasnąłem na nią. Dziewczyna zmrużyła oczy i wysyczała
[A] Nie będziesz mnie kontrolował!!
[H] Mówisz czy mam to sprawdzić?- zapytałem spokojnie
[A] To była moja ciocia, zadowolony!!!- krzyknęła mi prosto w twarz i wyszła z kuchni, po drodze mijając Louisa i Liama
[Lo] A tej co odbiło?- zapytał, Louis śmiejąc się z jej zachowania
[H] Nie ważne, wkurza mnie i tyle- westchnąłem i podałem im kolejne opakowanie z piwem. Razem wróciliśmy do salonu i dokończyliśmy oglądać mecz.
Ashley…
Co za cham!!! Jak on śmie mnie tak kontrolować? Pobiegłam do pokoju i od razu weszłam do łazienki. Wzięłam swoją koszulkę, a nie koszulkę Harrego, w której spałam do tej pory i weszłam pod prysznic, który choć trochę ukoił moje nerwy. Kiedy wyszłam z pod prysznica i umyłam zęby, od razu się przebrałam i poszłam spać….



no i jest kolejna część, a zarazem pierwsza w nowym 2014 roku!!!
więc jak? podobała wam się część? było coś nie tak? co sądzicie na temat chłopaków i Harrego? Harry przesadza? wyrażajcie swoje zdanie na temat części i piszcie dłuższe komentarze, a ja każdy przeczytam z radością :) 
czekam i myślę że kolejna część pojawi się jutro lub w piątek 
Mrs.Horan