wtorek, 22 kwietnia 2014

Rozdział???

Nowy rozdział pojawi się dziś wieczorem... jest już napisany więc jak tylko wrócę wieczorem do domu to zacznę ją wstawiać..... może będzie o 20:00 lub 20:30 
za opóźnienie przepraszam.... święta itd... 
Mrs.Horan

sobota, 19 kwietnia 2014

Wesołych świąt!!!

Kochani czego mogę wam życzyć..... nie mam pojęcia... 

Wesołych świąt, szczęścia, zdrowia, aby wszystko układało się po waszej myśli.... 
cóż to bardzo oklepany tekst.... wszyscy tak mówią... 
więc.... 
Cóż życzę wam tego czego sami byście sobie życzyli... żeby spełniły się wasze marzenia, co do idoli jaki życia prywatnego.... no i żebyście zostali oblani wodą w śmigusa dyngusa :)

przepraszam to strasznie denne życzenia, ale nie mam dziś zbyt dobrego dnia, szczerze to jest fatalny.... no ale nic.... 

Wesołych Świąt Wielkiejnocy Kochani!!!

ps. co do kolejnej części.... jestem w małym dołku psychicznym.... mam nadzieje że szybko mi przejdzie... mam już pomysły co do części... ale nie mogę się zabrać za kolejną... przepraszam.... 
mam nadzieję że te święta dla was będą bardzo udane czego wam bardzo życzę :* 
Mrs.Horan

niedziela, 13 kwietnia 2014

Strong cz.32



                            część dedykuję  Natalia loveyoruSmile ~~~~dziękuję ci <3 

         "Nie szukaj kogoś z kim możesz być, lecz kogoś bez kogo nie możesz żyć.."
 miłego czytania i komentowania :*
[A] A ty?- pytam pewniej i znowu patrzę, prosto w jego oczka
[H] Co ja?- pyta lekko marszcząc brwi, a na jego ustach widnieje szeroki uśmiech
[A] Jak to było z tobą…- wyjaśniam, a chłopak lekko poważnieje i zaczyna mówić…. 
                                                            *****
[H] Ja… cóż… można powiedzieć, że było zupełnie inaczej niż u ciebie..- wzdycha
[A] Jak to?- pytam, lekko marszcząc czoło
[H] Ja..- zaczyna, a jego palce, delikatnie muskają moje plecy, od góry do dołu i tak w kółko
[H] Mój sposób na zapomnienie o tobie, był zupełnie inny…- spojrzał na mnie, jakby obawiał się mojej reakcji, na to co chce mi powiedzieć
[H] Kobiety… wiele kobiet…. Nie mówię, że od początku…. ale po jakiś 2 miesiącach bez ciebie, zacząłem wariować, na początku alkohol, całe morze whiskey i tequili… bójki, z jakimikolwiek kolesiami, którzy tylko weszli mi w drogę… kilka razy szarpałem się nawet z Liamem, który starał się mnie odwieść do domu…. chciałem o tobie zapomnieć, więc co wieczór znajdowałem sobie inną dziewczynę… ale zawsze było inaczej, niż bym chciał.. nigdy nie były podobne do ciebie, więc jak tylko skończyliśmy… no wiesz…- wzruszył ramionami, a ja byłam w lekkim szoku… ale nie odezwałam się ani słowem
[H] Nie miały prawa, zostać ze mną do rana… nie chciałem tego… chciałem się budzić tylko przy tobie, a nie przy jakiejś przypadkowej dziewczynie, którą zaciągnąłem do łóżka, żeby zapomnieć- skończył patrząc w moje oczy. Nie mogłam znieść jego wzroku, więc położyłam się inaczej, tym razem na poduszce, obok niego
----Harry…...
Po co ja to wszystko powiedziałem?? Po jaką cholerę! Widziałem to w jej oczach… rozczarowanie, zawód, smutek. Odsunęła się, zabrała moją rękę i położyła się na poduszce tuż obok. Na jej twarzy, nie było już uśmiechu, tak jak chwilę temu.
[H] Skarbie..- podniosłem się i pochyliłem nad nią, zmuszając ją do tego, żeby na mnie spojrzała
[A] Co mam ci powiedzieć? Wiesz, co nas różniło przez ten czas? Ty robiłeś wszystko, żeby zapomnieć, a ja wszystko, żeby tylko o tobie pamiętać.. nie zapomnieć, jak to jest być blisko ciebie. Mimo tego, że wmawiałam sobie, że jestem wściekła, zawsze przypominałam sobie choćby najnormalniejszą czynność, którą robiliśmy razem…- wzdycha i widzę, że w kącikach jej oczu gromadzą się łzy
[H] Nie płacz, proszę cię..- wyszeptałem
[A] Nie… powiedz mi, czy… znasz je? Pamiętasz? Mijasz na ulicy i udajesz, że nic między wami nie było?– chciała pytać dalej, więc jej przerwałem
[H] Nie, nie, nie… ledwie wiedziałem jak mają na imię. Zazwyczaj byłem pijany, połowy nie pamiętam… Jesteś wściekła, prawda?- zapytałem
[A] Nie wiem…- wzruszyła ramionami, była bezradna.
[H] Proszę cię. Wiem spieprzyłem…. nie chcę popsuć i tego… dzisiejszej nocy… czegoś na co czekałem, trzy pieprzone lata.- mówię z nadzieją. Ashley uniosła rękę i położyła ją, na moim policzku, lekko pocierając kciukiem
[A] Ja też, nie chcę niczego psuć, tęskniłam za tym- przyznała, a jeden z kącików jej ust, nieznacznie się uniósł
[H] Zapomnijmy o tym… - proponuję
[A] Chcę spróbować iść dalej… posklejać to wszystko… ale to nie jest łatwe… nie zawsze…- przerywa
[H] Kocham cię- mówię, patrząc jej prosto w oczy
[A] Ja ciebie też- uśmiechnęła się… wreszcie znowu się uśmiechnęła. To zupełnie tak, jakby w tunelu pojawiło się jakieś światełko, płomyk, cień… nadziei. Zbliżyłem się do niej i delikatnie ją pocałowałem. Ashley przyciągnęła mnie jeszcze bliżej siebie i wplotła swoje palce w moje włosy.
[H] Uwielbiam, kiedy to robisz- szepczę w jej usta, na co szeroko się uśmiecha i celowo zabiera ręce
[H] Ej- upominam ją i ponownie wkładam jedną jej dłoń, w swoje włosy, na co dziewczyna się śmieje, więc ponownie się pochylam i robię malinkę na jej szyi, po czym kładę głowę na jej ramię, staram się nie leżeć na niej całym ciężarem… cóż do lekkich nie należę
[A] Rozmawiałam z Dianą- odzywa się, bawiąc się moimi włosami
[H] Tak?- pytam w niedowierzaniu… niby kiedy
[A] Tak, razem poszłyśmy na lunch, jest całkiem miła – przyznaje i wiem, że się uśmiecha
[H] O czym rozmawiałyście?- pytam ponownie, tym razem spoglądając na nią
[A] Ja mówiłam o sobie, ona o sobie, mam nawet jej numer telefonu- powiedziała zadowolona
[H] Chyba nie chcesz, się z nią przyjaźnić?- spoglądam na nią, na co lekko poważnieje
[A] Nie wiem.. rozmawiałyśmy pierwszy raz… nawet jeśli, to co? Jest fajna- kładę się na poduszce, a Ashley ponownie kładzie się na moim ramieniu
[H] Jest moją pracownicą- przypominam jej
[A] Wiem, ale to nie znaczy, że nie mogę się z nią zapoznać  
[H] Co jeśli cię wykorzysta? Powiesz jej więcej niż powinnaś, a ona to wykorzysta, przeciwko nam?- pytam
[A] Niby, co?- podnosi się na ramieniu i spogląda na mnie.
[H] Nie wiem- wzruszam ramionami i zaczynam bawić się, naszymi dłońmi splatając je ze sobą
[A] Jesteś przewrażliwiony, polubiłam ją- przyznaje i kładzie się z powrotem
[H] Jak chcesz ale pamiętaj że ostrzegałem- upomniałem ją, a ona lekko kiwnęła głową
[H] Śpij już, pewnie jesteś zmęczona- szepczę i całuję ją w czoło
[A] A ty?- zapytała
[H] Jest 2:25 w nocy… poczekam, aż zaśniesz i też się zdrzemnę- powiedziałem, więc Ashley wtuliła się we mnie, jeszcze bardziej, a ja podciągnąłem, nieco wyżej kołdrę, okrywając jej ramiona.
[A] Kocham cię, dobranoc- wyszeptała i złożyła pocałunek na moim ramieniu
[H] Ja ciebie też, śpij dobrze- powiedziałem, a dziewczyna po chwili, zaczęła odpływać…..

*****
Obudził mnie budzik, ustawiony w moim telefonie. 6:30.. Matko…. tak bardzo nie chcę wstawać. Jestem niewyspany, zmęczony, a w dodatku Ashley śpi wtulona we mnie i jest mi tutaj, gdzie jestem naprawdę dobrze. Z chęcią zostałbym z nią na śniadanie jak i na obiad, ale nie mogę. Postanowiłem dać sobie jeszcze chwilkę, więc ponownie zamknąłem oczy
[A] Nie wstajesz?- usłyszałem, tuż przy moim uchu
[H] Nie śpisz?- zapytałem, lekko otwierając powieki. Ashley wciąż leżała w tej samej pozycji co wcześniej, jej oczy były zamknięte, a ona przez cały czas, była do mnie przytulona.
[A] Cóż… już nie, twój budzik.- zaśmiała się cicho
[H] Przepraszam- wyszeptałem i zabrałem włosy z jej twarzy, wkładając je za jej ucho
[A] Dobrze, że się obudziłam- powiedziała otwierając oczy i przyglądając mi się z uśmiechem
[H] Dlaczego? Mogłabyś jeszcze pospać, na pewno jesteś niewyspana- uśmiechnąłem się do niej
[A] Co z tego. Jeśli bym się nie obudziła, całkiem prawdopodobne, że zobaczyłabym cię dopiero późno wieczorem.. albo jutro- pocałowała mnie w policzek, po czym schowała twarz w zagłębieniu mojej szyi
----Ashley…...
Tak bardzo nie chcę, żeby wychodził. Wiem, że ma sporo zajęć, po wyjściu ze szpitala. Firma i jeszcze ta akcja…
[A] Nie mógłbyś zostać dłużej?- wyszeptałam, bojąc się nawet, spojrzeć mu w twarz
[H] Nie bardzo… mam mnóstwo pracy- westchnął, tak jak myślałam, nic z tego
[H] Ale myślę, że godzina nie zrobi, żadnej różnicy- zaśmiał się, na co od razu podniosłam głowę
[A] Naprawdę?- zapytałam spoglądając na niego z uśmiechem
[H] Tak… jestem w firmie dzisiaj sam. Niall jeździ z chłopakami i śledzi nasz cel, więc mam większe luzy- wyjaśnił, a ja bez żadnego zastanowienia, złączyłam nasze usta w długim i namiętnym pocałunku. Harry przytrzymał mnie dłużej, jak najbardziej, chcąc zatrzymać mnie przy swoich ustach
[H] A to za co?- wyszeptał
[A] Za wszystko Harry, tak bardzo cię kocham..- wyszeptałam, patrząc mu prosto w oczy
[H] Ja ciebie też, nawet bardziej- uśmiechnął się
[A] Nie możliwe- zaśmiałam się
[H] Możliwe, bo jesteś wszystkim tym, co mam-  dotknął mojego policzka i lekko się zamyślił
[A] Kiedy jesteś blisko, nie mam koszmarów- przyznałam, wyrywając go z zamyśleń
[H] Tak myślisz? –zapytał z lekkim uśmiechem
[A] Tak, ale nie chcę o tym mówić- skończyłam temat, lekko podnosząc się na łóżku
[H] Dobrze, wiec co ty na wspólną kąpiel i śniadanie? Lisa jeszcze trochę pośpi- zaproponował
[A] Jasne, ale ja idę sama pod prysznic- zaśmiałam się
[H] Dlaczego?- udawał oburzonego
[A] Bo jeśli tak zrobimy, to coś czuję, że szybko z pod niego nie wyjdziemy- zaśmiałam się i chciałam wstać, jednak Harry był szybszy i ponownie położył mnie na poduszkach, pochylając się nade mną
[H] Proszę- wyszeptał, a jego dłoń zjechała na moje udo i podążała coraz wyżej po zewnętrzne stronie, składał drobne pocałunki na mojej szyi, starając się mnie skusić
[A] Nie ma mowy.- zaczęłam się śmiać i lekko odpychać go od siebie
[H] Dlaczego?- zapytał spoglądając na mnie
[A] Bo Lisa może w każdej chwili wstać, spaliłabym się ze wstydu, gdyby tu weszła- przyznałam
[H] Ona ma 2,5 roku, nie ma pojęcia, co to seks- zaśmiał się Harry
[A] Tak, tylko by zapytała „co tatuś robił nad mamusią”, daj spokój- powiedziałam, na co Harry wybuchł śmiechem i odpuścił kładąc się obok. Podczas, kiedy Harry się ze mnie nabijał, wstałam z łóżka i jak najszybciej znalazłam swoją bieliznę i szybko ją założyłam, po czym wsunęłam na siebie koszulę Harrego i zapięłam ją na kilka guzików.
[H] Jakby co, to się stąd nie ruszam. Zawsze mogę pomóc.- zaśmiał się, na co zmierzyłam go wzrokiem i wyciągnęłam z szuflady, czysty zestaw bielizny i podążyłam do łazienki
[A] Zboczeniec- prychnęłam, tak żeby mnie usłyszał, na co znowu zaczął się śmiać i zamknęłam za sobą drzwi, do łazienki. Najlepszy poranek w moim życiu. Przynajmniej od kilku ostatnich lat. Zdjęłam swoje rzeczy i weszłam pod prysznic, odkręcając wodę i pozwalając by spływała po moim ciele…
Kiedy już się umyłam, ubrałam czystą bieliznę i ponownie założyłam koszulę Harrego. Umyłam zęby, a włosy związałam w kucyka i wróciłam do sypialni. Harry nie był już, w łóżku tylko stał przy oknie, wpatrując się w przestrzeń. Podeszłam do niego i przytuliłam się do jego pleców
[H] O już?- zapytał i niemal od razu, odwrócił się do mnie przodem
[A] Uhm- przytaknęłam
[H] Jak się czujesz?- przytulił mnie, ale wciąż patrzeliśmy sobie w oczy
[A] Dobrze, a ty?- zapytałam
[H] Też- przytaknął
[A] Nie nosisz już opatrunku, wszystko ok.?- zapytałam
[H] Tak, już nic nie boli. Jutro pojadę na kontrolę do doktora.- zapewnił mnie
[A] Ok.
[H] Pójdę pod prysznic i bierzemy się za śniadanie, tak?- uśmiechnął się, wiec przytaknęłam i puściłam go. Chłopak wyjął czystką koszulkę i bokserki, po czym wszedł do łazienki. Westchnęłam, zadowolona z tego, co dzieje się między nami. Postanowiłam sprawdzić czy Lisa jeszcze śpi, więc ostrożnie zajrzałam do jej pokoju. Mała wciąż spała, wtulona w swojego misia, więc jak najciszej przymknęłam drzwi i zeszłam do kuchni. Wstawiłam wodę na herbatę i zaczęłam robić naleśniki. Uznałam, że to najlepszy pomysł.
[H] Ślicznie wyglądasz- usłyszałam, więc szybko się odwróciłam. Tuż za mną stał Harry.
[A] Dzięki, ty też niczego sobie.- zaśmiałam się, na co Harry przyciągnął mnie do siebie i zachłannie pocałował.
[H] Co robimy na śniadanko??- zapytał, tuż przy moich ustach
[A] Naleśniki, mogą być?- zapytałam i wróciłam do mieszania ciasta. Chłopak stanął za mną i objął mnie w pasie, przysuwając do swojej klatki piersiowej
[H] Uwielbiam je… zwłaszcza kiedy ty je robisz- przyznał
[A] Dzięki- zaśmiałam się. Kiedy nasze naleśniki były już gotowe, Harry poszedł po małą, bo właśnie się obudziła, co było słychać przez płacz. Najwyraźniej weszła do sypialni, a nas tam nie było. Po chwili Harry wszedł do kuchni z Lisą na rękach
[H] Jesteśmy- oznajmił Harry i podał mi małą
[A] Jemy śniadanko? Chcesz naleśnika?- zapytałam, a mała pokiwała główką i wytarła swoje zapłakane oczka
[A] No to siadaj, tutaj- posadziłam ją na krzesło i przygotowałam jej małą porcję naleśników. Dałam jej mały widelec i obydwoje obserwowaliśmy jak mała próbuje się uporać, z nałożeniem niewielkiej porcji na widelec. Po zjedzonym śniadaniu, odstawiliśmy wszystkie naczynia do zmywarki, a Lisa poszła oglądać bajki
[H] Wiesz, że już muszę jechać?- zapytał, kiedy zamknęłam urządzenie
[A] Domyślam się- powiedziałam niechętnie i zarzuciłam mu ręce na szyje.
[H] I tak zostałem dłużej- przypomina, przejeżdżając palcem po mojej malince na szyi, na co lekko się uśmiecha
[A] Wiem, dziękuję- złożyłam mały całus na jego ustach i lekko się uśmiechnęłam
[H] Postaram się wrócić szybciej.- powiedział, żeby jakoś mnie pocieszyć
[A] Ok. będę czekać- przytaknęłam
[H] Nie musisz…

[A] Ale chcę- przerwałam mu, puszczając go
[H] No dobra- zawahał się chwilę, ale wyszedł z kuchni i poszedł na górę, by po chwili wrócić, w pełni ubrany z jakimiś dokumentami w ręce i kluczami od samochodu
[H] Mieliśmy wybrać, jakiś dla ciebie- przypomniał sobie Harry, o jednym z samochodów  
[A] Nie ważne, zrobimy to kiedy indziej i tak nigdzie się nie wybieram- zapewniłam go
[H] Idę do pracy, dasz buziaka?- zapytał Lisę, na co ta pokiwała zadowolona głową i szybko dała mu całusa w usta, po czym wróciła do oglądania bajek
[A] Lecę- pocałował mnie w policzek i dodał- pa- po czym wziął płaszcz i zszedł schodami do garażu, skąd już po chwili wyjechał, swoim samochodem na ulicę.
-----Harry…....
Do południa zajmowałem się firmą i sprawami związanymi z hotelami, w mieście. Pojechałem do jednego z nich i sprawdziłem, jak kręci się interes i czy wszystko jest w porządku, chociaż nie musiałem, bo od tego mam ludzi. Wszystko wskazuje na to, że hotel cieszy się dużym powodzeniem i przychodzi do niego mnóstwo klientów. Teraz siedzę w biurze. Przebrałem się w wygodniejsze ubranie i czekałem na Zayna, który miał przyjechać tutaj, a potem musimy zmienić chłopaków, którzy śledzą cel. Usłyszałem dźwięk telefonu, więc odszedłem od okna, podchodząc do biurka i podnosząc słuchawkę
[D] Panie Styles, Pan Malik do pana- poinformowała mnie Diana
[H] Powiedz mu, że już idę- odłożyłem słuchawkę na miejsce i chwyciłem kluczyki oraz płaszcz, wychodząc z  pomieszczenia
[Z] Siemka- przywitał się Zayn
[H] Cześć- podałem mu rękę

[Z] Możemy iść?- zapytał, więc kiwnąłem głową i weszliśmy do windy
[H] Gadałeś z chłopakami?- pytam
[Z] Ta, cel jest w swoim biurowcu. Jedziemy tam i przejmujemy- informuje
[H] Ok. a jak tam w barze?- pytam, żeby zmienić temat
[Z] A dobrze. Rano jestem ja, potem Louis i Liam. Nie jest łatwo, bo wieczorem jest sporo ludzi. – śmieje się i wychodzimy z windy, kierując się do jego samochodu, którym dzisiaj jedziemy.
[H] A co z salonem tatuażu- pytam, kiedy ruszamy z miejsca
[Z] Wiesz, jak mam pusty bar, a z rana przeważnie tak jest, to lecę na dwie godzinki do salonu i tak w kółko. Mam klientów, którzy robią tatuaże na zamówienie, więc mam z nimi odpowiednie terminy. Jakoś daje radę, a co u ciebie?- pyta, uważnie wpatrując się w drogę
[H] Świetnie- uśmiecham się, na samo wspomnienie tej nocy.
[H] W sumie, to nie może być lepiej- dodaję, a chłopak kiwa głową z szerokim uśmiechem
[Z] Tak, też myślałem- mówi przez śmiech
[H] Co?- pytam, ale zaraz potem również się uśmiecham
[Z] Ty już stary, dobrze wiesz, co- szturcha mnie na co obydwoje wybuchamy śmiechem
[H] Nie, no tak serio, jest naprawdę dobrze- wyjaśniam
[Z] A jak tam Lisa?- pyta spoglądając na mnie
[H] Dobrze, staram się jakoś pogodzić z myślą, że mam dziecko, że nie jesteśmy już w związku sami ale, że wiesz… jest ktoś, jeszcze o kogo musimy zadbać i tak dalej… ciężko się do tego przyzwyczaić.- mówię na co mulat, kiwa głową
[Z] No tak..- wzdycha
[H] Wiesz, dawniej pewnie, wieczorem wybrałbym się do baru, albo na jakąś imprezę. Dzisiaj wolę wrócić do domu, do Ashley.- wyjaśniam
[Z] Rozumiem, w sumie gdybym był na twoim miejscu… nie wiem, co bym zrobił, ale prawdopodobnie bym stchórzył. – mówi
[H] Wiesz, kiedy otworzyła mi drzwi… wtedy, jak po nią pojechałem, przez chwilę pomyślałem „Nie ma mowy, że ją zostawię” ale, kiedy okazało się, że mam córkę… też przez chwilę pojawiła się myśl „Spadaj stąd, dopóki możesz, to nie życie, dla ciebie” dobrze, że sam siebie nie posłuchałem, bo jestem pewny, że bym żałował. –wyjaśniam, kiedy dojeżdżamy na miejsce. Chwilę rozmawiamy z chłopakami, choć ja i Louis, nadal nie zamieniliśmy ani słowa, od tamtego incydentu z Ashley, w jego domu, po czym chłopacy wracają do swoich zajęć, a my zostajemy pod biurowcem…..
    ~~~~~~
Tak mijają kolejne dni. Rano praca w firmie, potem razem z Zaynem jedziemy zmienić chłopaków. W domu zazwyczaj jestem bardzo późno… zawsze czeka na mnie Ashley. Nie jest w stanie, sama zasnąć, co rozumiem ze względu na te pieprzone koszmary. Cieszę się, że chociaż przy mnie, może normalnie spać, chociaż nie ukrywam, że przez to wszystko była bardzo zmęczona. Codziennie na mnie czeka, razem kładziemy się spać, wstaje razem ze mną, żeby chociaż chwilę pobyć razem… chwilę pogadać. Kiedy wychodzę, Ashley nie wraca do łóżka. Wie, że nie zaśnie, więc mówi, że to bez sensu. Byłem u doktora Williama, zbadał mnie i powiedział, że wszystko zmierza w dobrym kierunku. Rana znacznie się zabliźniła, co oznacza, że nie będzie z nią już, żadnego kłopotu. Gdzie teraz jestem?? W łóżku… leżę, po ciężkim dniu, razem z Ashley, która właśnie usiłuje zasnąć, wtulona we mnie. Jest 01:30 w nocy. Jutro czeka mnie wyjątkowo ciężki dzień…. Dzień akcji….. 




należą wam się przeprosiny... za tydzień bez części.. wiem że czekaliście czemu dowodzą komentarze... PRZEPRASZAM... nie dałam rady wstawić jej w środę...szczerze to skończyłam ją pisać dopiero dzisiaj....co z kolejną częścią... cóż nie mam pojęcia kiedy się pojawi... jestem w szkole zawodowej więc cały ten tydzień mam zawalony... będę wychodzić z domu o 7:30 a wracać o 18:30... i tak każdego dnia aż do piątku lub soboty... będę zmęczona więc nie wiem czy będę cokolwiek pisać...postaram się choć trochę każdego dnia.... ale nie wiem jak to wyjdzie :( cóż czekam na wasze komentarze... mam nadzieję że jesteście i napiszecie coś pod rozdziałem :) czekam z niecierpliwością.... kocham was bardzo <3 
Mrs.Horan 

niedziela, 6 kwietnia 2014

Strong cz.31....+18



                   *UWAGA! Rozdział zawiera sceny erotyczne itd.... 
    Dobra musiałam to napisać.. tak mnie korciło... ok no to jest ta część zboczuchy... nie wiem czy  można ją nazwać +18... scena jest taka sobie... Pisałam coś takiego pierwszy raz w swoim życiu więc  przepraszam wiem że jest do niczego.... 
jeśli ktoś chce pominąć to TA scena zaczyna się od ***** 

 
Kiedy odłożyła słuchawkę, szeroko się uśmiechnęła i pokiwała głową, że szef pozwolił jej wyjść.
[A] Więc chodźmy- uśmiechnęłam się i wzięłam Lisę za rękę. Diana ubrała swój płaszcz i razem weszłyśmy do windy…
                                                                   ****
Razem zdecydowałyśmy, że pójdziemy do najbliższej knajpki i zamówimy sobie kawę i jakiś drobny lunch.
[A] Od dawna pracujesz z Harrym i Niallem?- zapytałam, kiedy czekałyśmy na zamówienie
[D] Rok.. znalazłam ogłoszenie na posadę sekretarki, więc zgłosiłam się i na szczęście, mi się udało… byłam naprawdę na krawędzi. Pan Styles i Pan Horan uratowali mi wtedy życie..- powiedziała
[A] Cieszę się… Harry bardzo Panią chwali- uśmiechnęłam się do niej
[L] Mamo.. a pojedziemy jeszcze do taty??- zapytała Lisa, siedząc obok mnie
[A] Nie skarbie, niestety tatuś ma sporo pracy- uśmiechnęłam się do niej lekko, a Diana przyglądała nam się z zadowoleniem
[D] Nie nazywa się Pani Styles….- zaczyna w końcu
[A] Nie…- przerywam jej- nie jesteśmy małżeństwem- dodaję nieco poważniej.
[D] Przepraszam… nie powinnam, to nie moja sprawa- jest zakłopotana i spuszcza wzrok, na swoje ręce
[A] Daj spokój… znaczy… niech się Pani nie przejmuje..- pocieszam ją
[D] Może mi Pani mówić po imieniu- odzywa się, zauważając moją pomyłkę
[A] Dobrze, ale jeśli będziesz mówić po imieniu mnie- uśmiecham się
[D] Nie wiem czy powinnam..- zaczyna, ale przerywa nam kelner, który przyniósł nasze zamówienia. Życzy nam smacznego i odchodzi
[A] Dlaczego?- pytam, kiedy zaczynam jeść. Lisa jest zajęta swoją małą porcją, spaghetti tak jak chciała… ubóstwia to danie.
[D] Jest Pani związana z moim szefem… nie chcę, żeby Pani pomyślała, że chcę to jakoś wykorzystać..- wyjaśnia biorąc trochę sałatki do ust
[A] Nie pomyślę tak… naprawdę, możesz mi mówić po imieniu, a ja będę tak mówić tobie, co ty na to?- pytam
[D] No dobrze- przytakuje
[A] Więc może mogłybyśmy się trochę lepiej poznać Diana?- pytam, a ona kiwa głową
[D] Co chce Pa.. znaczy co chcesz, wiedzieć?- poprawia się z uśmiechem
[A] Nie wiem… wszystko- zachęcam ją, a dziewczyna zaczyna mi o sobie opowiadać. Ma 20 lat, pochodzi z Holandii, przeniosła się do Londynu ze swoim chłopakiem, który okazał się niezłym chamem, więc Diana została na lodzie. Właśnie wtedy dowiedziała się o posadzie sekretarki, w firmie chłopaków i na szczęście ją przyjęli. Znalazła mieszkanie i cieszy się życiem. Nie myliłam się, Diana okazała się bardzo miłą i sympatyczną osobą.
[D] A ty??- zapytała kończąc jeść.
[A] Ymm… Byłam z Harrym, kiedy miałam 18 lat. Nie miał jeszcze firmy. Był zwykłym chłopakiem. Naprawdę oszalałam na jego punkcie. Zaczęliśmy się spotykać, potem zamieszkaliśmy razem… wszystko było nawet dobrze, biorąc pod uwagę jego charakter… niestety później się zepsuło.. a ja uciekłam, byłam już w ciąży, a Harry o tym nie wiedział… po 3 latach mnie znalazł.. jak tylko się dowiedział o Lisie. Zabrał nas ze sobą… próbujemy wszystko odbudować.- opowiedziałam
[D] Wow… nie było łatwo, co?- pyta trochę zasmucona, całą historią Diana  
[A] Nie było… myślę, że już jest coraz lepiej- uśmiecham się i dopijam kawę.
[D] Chyba muszę już wracać… minęła już godzina, a ja mam jeszcze mnóstwo pracy- powiedziała przerażona, spoglądając na zegarek na swojej prawej ręce
[A] No tak. To chodźmy, ja też muszę iść pod firmę, bo zostawiłam tam samochód- wyjaśniłam, więc zapłaciłyśmy za lunch i wyszłyśmy z knajpki. Lisa grzecznie szła obok mnie, a ja z Dianą rozmawiałyśmy na temat pogody w Londynie. Kiedy doszyłyśmy pod firmę, udało mi się wymienić numerami z dziewczyną, po czym się pożegnałyśmy. Ona wróciła do firmy, a ja wsadziłam Lisę do samochodu i wróciłyśmy do domu. Dziewczynka była zmęczona, bo podczas jazdy zasnęła. Wstała dziś dość wcześnie rano, potem bawiła się z Niallem i spacer ze mną i Dianą… dzień kompletnie ją wykończył. Kiedy wjechaliśmy do garażu, wyjęłam Lisę ostrożnie z fotelika i zaniosłam ją do jej pokoiku. Położyłam ją na łóżku i jak najdelikatniej zdjęłam jej kurteczkę i buciki, przykrywając ją kocykiem. Wyszłam z jej pokoju i wróciłam do salonu. Rozebrałam się i  odwiesiłam nasze kurtki, na wieszak w korytarzu, po czym poszłam do kuchni i nalałam sobie soku. Cieszę się, że poznałam się z Dianą. Może kiedy lepiej się
zdjęcie które spodobało się Ashley...
poznamy, wreszcie będę miała tutaj jakąś znajomą. Usiadłam na kanapie w salonie i chwilę się odprężyłam. Nie wiem jak długo tak siedziałam. W pewnym momencie wstałam i wdrapałam się na górę. Weszłam do sypialni i podeszłam do szafy, szeroko ją otwierając. Spojrzałam na najniższą półkę i znalazłam tam niewielkie pudełko, które musiałam otworzyć. Po prostu zżerała mnie ciekawość. Usiadłam na łóżku, po turecku i zaczęłam oglądać zdjęcia, które znajdowały się w środku. Były tam przede wszystkim nasze zdjęcia. Dużo moich, kilka chłopaków na jakiś imprezach. Najbardziej podobało mi się zdjęcie moje i Harrego, podczas wspólnego wypadu do klubu, który obydwoje uwielbialiśmy. Tęsknię za tamtym czasami. Było zupełnie inaczej… My byliśmy inni. Bez zobowiązań.. potrafiliśmy cały dzień, przesiedzieć na jednej ławce w parku, po prostu rozmawiając, o wszystkim i o niczym… Harry wtedy był, tym typowym Bad Boyem, ale wciąż potrafił ze mną normalnie porozmawiać..bez docinek.. Z zamyśleń wyrwał mnie głos Lisy
[L] Mamuś- zajrzała, do pokoju trzymając klamkę
[A] Jestem, już się obudziłaś?- zapytałam, a mała wdrapała się na łóżko i szybko do mnie przytuliła.
[L] Tak- wyszeptała
[A] Jesteś głodna?- zapytałam, a mała zaprzeczyła
[L] Nie, mamusiu to ty i tatuś?- zapytała wskazując na kolejne zdjęcie
[A] Tak- zaśmiałam się, sadzając ją na moich kolanach
[L] Ładne- powiedziała trzymając je w rączce
[A] Naprawdę?- pytam, a mała przytakuje
[A] Chcesz je wziąć?- pytam, a Lisa kiwa głową
[L] Mogę?- zapytała z nadzieją
[A] Jasne, chodź włożymy je w ramkę i postawimy przy twoim łóżku, dobrze?- razem wstałyśmy i wyszłyśmy do jej pokoju. Znalazłam jakąś ramkę i włożyłam tam nasze zdjęcie. Podałam je Lisie, a ona pocałowała je i postawiła na szafce

[L] Kocham was- powiedziała i przytuliła mnie
[A] My ciebie też skarbie… bardzo- uśmiechnęłam się i pocałowałam ją w czółko. Razem zeszłyśmy do salonu i włączyłyśmy bajki. Lisa potem się bawiła, a ja postanowiłam przygotować dla nas kolację. Dziś postawiłam na potrawkę z kurczaka. Kiedy razem zjadłyśmy, wykąpałam Lisę i wróciłyśmy do jej pokoju, żeby przeczytać bajkę.
[L] Mamo, a tata da mi buziacka na dobranoc?- zapytała, kiedy dawałam jej całusa na dobranoc
[A] Dzisiaj skarbie tatuś wróci bardzo późno. Śpij już- szepnęłam i zgasiłam światło, po czym odłożyłam książkę na półkę i wyszłam z pokoju, zamykając za sobą drzwi. Wzięłam szybki prysznic i ubrałam kolejną, koszulkę Harrego. Wróciłam do sypialni schowałam wszystkie zdjęcia oprócz tego które mi się podobało i położyłam się spać…
Kolejny koszmar przerwał mój sen. Nie mam już siły… wciąż to samo. Wstałam z łóżka i usiadłam na parapecie. Pozwoliłam moim łzom, powoli spływać po moich policzkach. Niech to się w końcu skończy. Starałam się jakoś uspokoić, ale nie było to łatwe. Siedziałam w oknie już jakieś 1,5 godziny. Nie mogę, zasnąć jest już 23:30, a Harrego wciąż nie ma. Nie zasnę. Wiem to, że nie zmrużę oka, dopóki on nie wróci. Znowu powrócą koszmary, a tylko przy nim, to nie jest możliwe. Siedziałam na parapecie i wpatrywałam się w niebo. Było dziś piękne. Brak jakiegokolwiek zachmurzenia, co pozwoliło pokazać się dziś gwiazdom….
----Harry….
Brak korków. Wreszcie wracam do domu. Cel w końcu zaszył się w willi, więc ja razem z Zaynem mogliśmy odjechać. W radiu leci, jakaś smętna piosenka, której strasznie nie lubię, ale nie mam ochoty teraz zmieniać stacji, jestem zmęczony, więc cieszę się, że właśnie wjechałem na odpowiednią ulicę. Ostatni zakręt i właśnie wjeżdżam na posesję, a potem od razu, do garażu. Zatrzasnąłem drzwiczki od samochodu i włączyłem alarm, na cały dom, po czym udałem się po schodach, prowadzących do korytarza w domu. Zdjąłem kurtkę i buty, od razu udając się na górę. Nie jestem głodny. Razem z Zaynem zjedliśmy kilka zapiekanek i pizzę. Wreszcie zobaczę Ashley. Obiecałem, że nie będę jej budził, więc delikatnie naciskam na klamkę i wchodzę do pokoju. Mój wzrok od razu pada na łóżko, jednak nie ma tam mojej małej księżniczki. Pościel jest pomięta, więc rozglądam się po sypialni… jest… siedzi na parapecie i wpatruje się w niebo. Jej oczy są przymknięte, ale mimo wszystko nie pozwala, opaść powiekom. Podchodzę do niej, jak najciszej, po czym dotykam jej ramienia.
---Ashley…
Poczułam dotyk na swojej ręce, więc wystraszona, od razu zerwałam się z parapetu i stanęłam na podłodze.
[H] To tylko ja. Spokojnie –powiedział z uśmiechem. W pokoju było ciemno, a jego twarz oświetlał tylko księżyc.
[A] Harry… wiesz jak mnie wystraszyłeś? Nigdy więcej tego nie rób- powiedziałam, zdenerwowana i od razu się do niego przytuliłam
[H] Przepraszam, nie chciałem- pocałował mnie w czoło i przytulił jeszcze bardziej
[H] Dlaczego, nie śpisz. Miałaś nie czekać?- szepcze, a ja spoglądam na niego, lekko zakłopotana
[A] Nie było cię… więc… spałam, ale… znowu miałam ten sen..- mówiłam, co jakiś czas przerywając
[H] Więc usiadłaś i czekałaś na mnie?- zapytał, głaszcząc dłonią mój policzek
[A] Ta.. nie zasnęłabym drugi raz… sama- spuściłam wzrok i bawiłam się skrawkiem jego koszuli, jednak Harry nie pozwolił mi na to i od razu uniósł mój podbródek do góry, po czym lekko mnie pocałował.
[H] Przepraszam- powiedział, wciąż przy moich ustach
[A] Nic się nie stało, dobrze że już jesteś- powiedziałam, zaplatając dłonie na jego szyi 
 *****
[H] Chodź tu- Harry wziął mnie na ręce, a ja położyłam swoją głowę na jego ramieniu i pozwoliłam mu się zanieść do łóżka. Chłopak ułożył mnie, wygodnie na pościeli i położył się obok mnie.
[A] Dziękuję- wyszeptałam, a Harry znowu mnie pocałował. Jednak ten pocałunek był zdecydowanie dłuższy i bardziej namiętny, niż poprzedni. Podparł się na łokciu i uważnie mi się przyjrzał, wkładając moje włosy za ucho. Po raz kolejny, przybliżył się do mnie i zaczął całować. Położyłam dłoń na jego ramieniu i pozwoliłam mu na to, aby jego język wtargnął do moich ust i zaczął samodzielny taniec, razem z moim. Jego ręka zjechała nieco niżej, na brzuch, a tam jego kciuk zaczął zataczać małe kółka.
[A] Harry- oderwałam się od niego i spojrzałam w jego śliczne, zielone oczy
[H] Kochaj się ze mną- wyszeptał, widziałam tą nadzieję, z jaką wypowiadał te słowa. Chciał tego, a ja nie wiem, czy jestem na to gotowa
[A] Nie wiem, czy to dobry pomysł…- zaczęłam się jąkać
[H] Dlaczego? Przecież już to robiliśmy… kiedyś i to wiele razy… chyba nie muszę, przypominać, że za ścianą śpi tego owoc- szeptał, a jego usta błądziły po mojej szyi
[A] Właśnie.. kiedyś… nie jestem, już taka jak dawniej, zmieniłam się, po ciąży… moje ciało..- chciałam powiedzieć, więcej jednak Harry, położył palec na moich ustach, a potem lekko je cmoknął
[H] Wciąż jesteś piękna… idealna, jak wtedy- wyszeptał, lustrując moją twarz. Wciąż nie byłam pewna jego słów, jednak dałam ponieść się chwili i sama zaczęłam go całować. Harry uśmiechnął się przez pocałunek, a jego dłonie wróciły do wędrówki, po moim ciele. Jego dłoń ostrożnie, wsunęła się pod koszulkę, najwyraźniej nie chciał robić pochopnych ruchów.
----Harry….
Pocałunkami zacząłem zjeżdżać nieco niżej. Najpierw policzek, potem szczęka i
szyja, gdzie zostawiłem kilka malinek. Przeniosłem się za ucho, tam gdzie uwielbiała być całowana, a z jej ust wydostało się drobne westchnięcie. Jej dłonie, w końcu postanowiły się ruszyć, więc delikatnie dotknęła mojego brzucha i pojechała nimi nieco wyżej, na klatkę piersiową. Myślałem, że będzie chciała mnie odepchnąć, jednak ona, zaczęła ostrożnie odpinać guziki, mojej koszuli. Denerwowała się, widziałem to. Jej dłonie lekko się trzęsły, co nie ułatwiało jej, rozpięcia materiału
[H] Spokojnie, nie denerwuj się- wyszeptałem, spoglądając w jej oczy, po czym wróciłem do pocałunków. W miedzy czasie, Ashley udało się rozpiąć, do końca koszulę i zaczęła ją ze mnie ściągać. Cholera 1:0. Ja bez koszuli, ona w zupełności ubrana. Postanowiłem to szybko zmienić, więc podwinąłem jej koszulkę i podniosłem nieco jej drobne ciało, żeby ułatwić mi przeciągnięcie materiału przez jej głowę. Sprawę ułatwiło to, że była bez stanika. Ash spojrzała na mnie i przygryzła wargę.
Przyglądała się mojej reakcji, a ja muszę przyznać, że zacząłem pożerać ją wzrokiem. Nie myliłem się, wciąż wyglądała idealnie, a pozbyłem się dopiero koszulki. Zacząłem całować jej obojczyk i dekolt zjeżdżając, coraz niżej na brzuch, aż do granicy, którą stanowiły jej spodenki.
[A] H..harry- wydyszała, więc spojrzałem na nią, wracając twarzą, na tą samą wysokość co jej głowa. Dziewczyna lekko mnie odepchnęła. Cholera! Nie odpychaj mnie teraz. Nie kończ tego, bo już jest za późno… czuję to, tam niżej. Jednak to, co zrobiła pozytywnie mnie zdziwiło
----Ashley…
Popchnęłam Harrego, nieco mocniej sprawiając, że tym razem to on leżał na łóżku,  ja siedziałam na nim. Chłopak był w lekkim szoku, ale postanowiłam nie zwracać na to uwagi. Szybko tak, żeby nie zauważył tego, że robię się strasznie czerwona, zaczęłam go całować. Podobnie jak on, na mojej zostawiłam na jego szyi kilka malinek, a potem zjechałam na jego obojczyk i bardzo umięśnioną klatkę piersiową.
----Harry….
Ash była coraz niżej. W pewnym momencie zaczęła rozpinać mój pasek od spodni. O nie, nie, nie kochanie… nie dziś. Pociągnąłem ją za nadgarstki, powodując, że upadła ciałem na moją klatkę piersiową, co wykorzystałem i odwróciłem nas tak, że to ja znowu górowałem nad nią. W dość szybkim tempie, pozbyliśmy się swoich ubrań, które były zupełnie zbędne.
[A] Harry…- wydyszała, kiedy zupełnie dała się ponieść.- zrób to- dodała. Cholera, gdzie są spodnie….
---Ashley…
Po wypowiedzeniu moich słów, Harry natychmiast wstał. No chyba żartujesz… myślałam, że jednak się rozmyślił, jednak on podszedł do swoich spodni i jak najszybciej wyciągnął z nich portfel, a z niego małą, srebrną paczuszkę, po czym wrócił do mnie. rozerwał opakowanie zębami i nałożył prezerwatywę, po czym, ponownie się nade mną pochylił.
[H] Jesteś gotowa?- zapytał, więc od razu potwierdziłam jego słowa, a on ostrożnie we mnie wszedł.. Pochylił się nade mną i ponownie, zaczął mnie całować. Pierwsze uczucie było dziwne. Podobne do pierwszego razu.. do pierwszego razu, który również przeżyłam z nim. Potem znowu, było jak dawniej, był nieziemski. Zacisnęłam palce na zimne pościeli i starałam się, jak najbardziej pilnować, pamiętając, że obok śpi dziecko. Ostrożnie wychodził i wchodził, jednak jego ruchy z czasem stawały się szybsze i coraz mocniejsze. Doprowadzał mnie do kompletnego szaleństwa.
[A] H..Harry- nie byłam w stanie być cicho, a chłopak co jakiś czas, próbował mnie uciszyć pocałunkami.
---Harry….
Oddech Ashley kompletnie szalał, zupełnie jak mój. Czy tylko mnie wydaje się, że jest tutaj okropnie gorąco?  Zaplotłem nasze dłonie, na wysokości jej głowy, a ona oplotła
swoje nogi, wokół mojego ciała. Drobne kropelki potu pojawiały się na moim czole, a ja czułem, że dochodzimy do finału. Koniec był coraz bliżej.
[A] Już Harry..- wyszeptała, w końcu urywanym głosem, a po chwili doszła… kilka ostatnich pchnięć i zaraz po niej doszedłem ja. Cholera… oparłem swoją głowę, o jej ramie i powoli starałem się uspokoić, swój oddech. To nie było proste… wciąż byłem w niej, wiec ostrożnie się wysunąłem i opadłem na łóżko obok ukochanej. Mój najlepszy seks, przez ostatnie 3 lata. Tylko z nią, jest dla mnie tak jak powinno. Ashley odwróciła głowę w przeciwną stronę i powoli się uspokajała.
[H] To było…- zacząłem, ale brakowało mi słów, żeby jakoś to określić. Przygryzłem wargę, próbując odnaleźć odpowiednie słowa
[A] ..okropne?- Ashley, dokończyła za mnie. Co? Odwróciłem się w jej stronę i podparłem się na łokciu. Złapałem za jej podbródek i skierowałem go w moją stronę
[H] Co ty mówisz? To był najlepszy seks, jaki mogłem sobie wyobrazić..- przybliżyłem się do niej tak, że dotykaliśmy się nosami i spojrzałem jej w oczy
[H] Najlepszy… bo z tobą- wyszeptałem i pocałowałem ją w czoło
[A] Nie musisz udawać Harry…- powiedziała, przykrywając się kołdrą.
[H] Nie udaję… marzyłem o tym, odkąd mnie zostawiłaś..- zapewniłem ją i przyciągnąłem ją do siebie.
[H] Uśmiechnij się skarbie- powiedziałem, a Ashley wreszcie się zaśmiała i powiedziała
[A] Nic się nie zmieniłeś
[H] To chyba dobrze, nie? – unoszę brwi, a dziewczyna ponownie się uśmiecha i przyciąga mnie do siebie krótko całując
[A] Bardzo dobrze- szepcze, po czym układa głowę na moim ramieniu.
[H] Mogę cię o coś zapytać?- bawię się jej włosami, a ona kiwa tylko głową, że tak
---Ashley….
[H] Z iloma… znaczy… byłaś, z kimś przez te 3 lata?- pyta trochę zakłopotany. Nie dziwię się, że o to pyta. Też jestem ciekawa, tego o nim.
[A] Szczerze?- unoszę głowę i spoglądam w jego oczy, układając się tak, żeby móc cały czas na nie patrzeć. Chłopak kiwa głową, więc zaczynam
[A] Więc.. ja… próbowałam, zacząć od nowa… ja… z nikim nie spałam..- szepczę i natychmiast się rumienię. Matko… nie wiem dlaczego, ale strasznie mi wstyd
[H] Jak to?- pyta lekko unosząc się na łokciach, co sprawia, że ja też podnoszę się nieco na swojej ręce
[A] Nie byłam z nikim.... przez te 3 lata… na początku, był taki jeden… Mike, ale nie byłam w stanie z nim tego zrobić… przez cały czas. myślałam jak ty byś to zrobił… co byś powiedział… jak się zachował… to było silniejsze. ode mnie, więc odsunął się ode mnie mówiąc, że nigdy nie zastąpi miejsca chłopaka, którego nie jestem w stanie wymazać, ze swojej pamięci. – powiedziałam unikając jego wzroku, czułam jak uważnie mi się przygląda
[H] Naprawdę?- pyta, a ja kiwam twierdząco głową i nadal. nawet na niego nie patrzę. Chłopak ponownie, dzisiaj podnosi moją głowę i bez zastanowienia wpija się w moje usta. Całuje mnie tak. jakby chciał mi podziękować i przeprosić za to wszystko… za te lata bez jego bliskości. Kiedy w końcu spogląda mi w oczy, szeroko się uśmiecha
[H] To kompletny palant… nie wie, co stracił… ale już nie będzie miał okazji tego sprawdzić – mówi wciąż blisko mnie i ciągnie za sobą ponownie, kładąc się na poduszki
[A] A ty?- pytam pewniej i znowu patrzę, prosto w jego oczka
[H] Co ja?- pyta lekko marszcząc brwi, a na jego ustach widnieje szeroki uśmiech
[A] Jak to było z tobą…- wyjaśniam, a chłopak lekko poważnieje i zaczyna mówić….  




ok jejciu... już to przeczytaliście... no trudno... mam nadzieję że nie było tak źle jak myślę że było.. haha 
wiem że to było beznadziejne i zapewne nie takiej sceny się spodziewaliście... przykro mi :/ no cóż komentujcie... 
co do poprzedniej części... zastanawia mnie jedno.. czy ja mam jeszcze dla kogo pisać to opowiadanie??? coraz bardziej mam wrażenie że NIE...... 
cóż piszcie co myślicie o tej części... mam nadzieję że nie była najgorsza... 
czekam na komentarze , kolejna część może w środę :) 
Mrs.Horan