środa, 2 kwietnia 2014

Strong cz.30



[A] Przepraszam… nie powinnam tam jechać- szepcze, tuż przy moim uchu
[H] Nie powinnaś- zgadzam się z nią, a ona ponownie szepcze
[A] Przepraszam… - nie jestem w stanie nic powiedzieć, zupełnie jakbym był w jakimś pieprzonym transie.
[A] Nie gniewaj się na mnie- mówi, ściskając mnie jeszcze bardziej, jednak ja mam już dość. Odsuwam ją od siebie i wychodzę z kuchni….
                                                    ****
----Ashley….
Siedzę na podłodze, w kuchni i kompletnie nie wiem, co mam zrobić. Harry jakieś 20 minut temu, poszedł do sypialni…. Nie wiem co się dzieje. Wiem, że jest zły, ale tak bardzo chciałabym, żeby przestał.. żeby znowu mnie przytulił, pocałował i szeroko się do mnie uśmiechnął. Chrzani się odkąd powiedziałam mu, że chcę odwiedzić ciotkę.. co ja gadam, od początku jest kompletnie do niczego. Nie potrafimy się ze sobą dogadać, a jak już jest dobrze, to tylko po to, żeby za chwilę wszystko mogło się spieprzyć. Przestałam płakać, to nie ma sensu. Ja nic nie zrobiłam, przecież to Louis nazwał mnie dziwką. Nie rozumiem Harrego i chcę to sobie z nim wyjaśnić. Wstałam z kafelek w kuchni i posprzątałam roztłuczoną szklankę. Lisa spała w salonie, więc podeszłam do niej i jak najostrożniej wzięłam ją na ręce. Weszłam po schodach i zaniosłam dziewczynkę do jej pokoiku kładąc, do łóżeczka. Wzięłam głęboki wdech i spokojnie weszłam do sypialni. Harry stał przy komodzie i szukał czegoś, w szufladzie. Najwyraźniej wyszedł właśnie z pod prysznica, bo jego włosy wciąż były mokre, a on stał w samych bokserkach.
[A] Możemy porozmawiać?- zapytałam nadal utrzymując, między nami dystans. Chłopak wyciągnął z szafy koszulkę i szybko ją na siebie naciągnął.
[H] Nie dzisiaj, jestem zmęczony- powiedział i zaczął podchodzić do łóżka. Ruszyłam w jego stronę i zatrzymałam go w połowie drogi.
[A] O co ci chodzi? Dlaczego jesteś zły?- zapytałam spoglądając w jego oczy. Harry był o wiele wyższy, więc przeniósł wzrok nad moją głowę. Nie miał zamiaru odpowiadać.
[A] Harry..- zaczęłam i złapałam go za rękę, więc chłopak od razu, ponownie na mnie spojrzał
[H] Jak mogłaś być tak głupia- powiedział w końcu
[A] Co?- zapytałam, nie wiedząc czy dobrze usłyszałam
[H] Wiesz, o co jestem wściekły?? Pojechałaś do niego! Zwariowałaś? Wiesz, co mogłoby się stać, gdybym tam nie przyjechał? Louis jest naprawdę spokojny, ale do czasu! Nie ma takich zasad jak ja! Jego są trochę inne! Myślisz, że by cię nie uderzył? Nie widziałaś, jaki był wściekły? Naprawdę jesteś taka naiwna, by sama wpieprzać się w takie sytuacje?!- zaczął na mnie krzyczeć, w między czasie wyrywając swoją dłoń z mojej
[A] Ale..- zaczęłam, jednak on znowu mi przerwał
[H] Po drugie.. teraz daje ci wybór …jestem mordercą, więc wybieraj czy chcesz ze mną być, czy nie?- mówi nieco spokojniej, a ja robię wielkie oczy. Cholera, to o to mu chodziło… nazwałam Louisa mordercą, więc to tak jakbym nazwała, tak jego…
[A] Co?- pytam marszcząc czoło
[H] Nie boisz się mnie? Przecież jestem zwykłym mordercą- mówi i chce mnie wyminąć, jednak nie pozwalam mu na to. Łapię go za ramię i zmuszam, żeby na mnie spojrzał
[A] Nie, nie boję się ciebie, chcę z tobą być, nie jesteś mordercą- odpowiadam spokojnie, na co Harry zaczyna się śmiać
[H] Czy ty się słyszysz? Żartujesz sobie ze mnie? Zaprzeczasz sama sobie!- krzyczy
[A] Nie.. dobrze, wiem co mówię- staram się zachować spokój
[H] Serio? W takim razie, ja nie wiem- wzrusza ramionami, wciąż wściekły
[A] Jesteś inny niż on.. jesteś dobry, miły.. to dla ciebie tylko praca, a on żyje tym cały czas, nie jesteś taki jak on… Louis jest podły i samolubny…
[H] Nie znasz go Ash, jest naprawdę spoko, tylko ty wyprowadzasz go z równowagi. Potrafi być, naprawdę w porządku. Nie żyje zleceniami. On się tym zajmuje. Planuje akcje. Od niego zależy, jak to wszystko się odbędzie. Ma inną pracę. Pracuje w policji…w barze. Więc nie wypowiadaj się na jego temat, bo go po prostu nie znasz.- broni go
[A] Nie możemy, tego zostawić? Nie lubimy się z Louisem, tak bywa jedni się lubią, drudzy nie i tyle… Nie bądź zły.. źle odebrałeś moje słowa. Byłam zła i działałam pod wpływem emocji, więc dajmy temu spokój.- starałam się go przekonać.
[H] To nie takie proste Ash- wzdycha
[A] To bardzo proste, dobrze wiesz, że nie myślałam, kiedy nazwalam go mordercą. Kocham cię Harry. Nie chcę się z tobą kłócić.. proszę- podchodzę jeszcze bliżej, a chłopak pozwala mi się objąć. Chowa twarz w moich włosach, ale nie obejmuje mnie w pasie. Jego dłonie, wciąż opadają po obu stronach jego ciała
[H] Wystraszyłem się, że on coś ci zrobi- powiedział w końcu.
[A] Mogę cię o coś spytać?- szepcze niepewnie, a Harry kiwa głową, wciąż nie odrywając twarzy od moich włosów
[A] Naprawdę myślisz, że mogłabym… że, kiedy zażartowałam na temat policji… myślisz, że byłabym zdolna do tego, żeby wydać was policji?- pytam cicho, a Harry podnosi głowę i spogląda na mnie, po czym kiwa przecząco głową
[H] Nie wierzę w to, że nas wydasz… jeśli mnie kochasz..- zaczyna jednak, od razu mu przerywam
[A] Kocham… a chłopaków bardzo polubiłam.. nie zrobię tego nigdy.. choćby nie wiem co, nie wydam was- zapewniam go
[H] Przepraszam cię za Louisa..- mówi, wciąż patrząc mi w oczy
[A] Nie musisz, rozumiem, że martwi się o was.. ale nigdy nie wybaczę, mu tego co powiedział… nie pozwolę się tak nazywać- mówię nieco pewniej
[A] Pójdę pod prysznic, mówiłeś że jesteś zmęczony..- uśmiecham się do niego lekko i całuję go w policzek. Podeszłam do szafy i wyjęłam z niej koszulkę Harrego. Spojrzałam na niego niepewnie, nie wiem czy mogę… chłopak uśmiechnął się niezauważalnie i usiadł na łóżku…
---Harry…
Ashley wzięła wszystko, co było jej potrzebne i weszła do łazienki. Miałem dość dzisiejszego dnia.. poranek był ok. ale odkąd pojechałem na spotkanie, wszystko się spieprzyło. Wygodnie ułożyłem się na miękkich poduszkach i odwróciłem się na bok. Muszę odpocząć. Jutro, zacząć wszystko od nowa. Nie wiem, jak Ashley to zrobiła, ale jestem trochę spokojniejszy. Wiem swoje, ale postanowiłem nie drążyć tematu. Nie powinienem, wyżywać się na niej.. przecież, powiedziała prawdę.. zabijam.. Prawie zasypiałem, kiedy do sypialni wróciła Ashley. Jak najciszej podeszła do łóżka i zgasiła lampę, stojącą obok łóżka. Delikatnie, wsunęła się pod kołdrę i przysunęła blisko mnie.
----Ashley…
Kiedy wróciłam, Harry chyba spał. Weszłam do łóżka i przysunęłam się do niego, jak najbliżej. Leżał odwrócony do mnie tyłem, więc złożyłam drobny pocałunek, na jego ramieniu i wyszeptałam
[A] Dobranoc Harry- położyłam się i starałam usnąć, jednak nie było to łatwe. Emocje z dzisiejszego dnia, powoli opuszczały moje ciało, jednak nie byłam w stanie zupełnie się uspokoić. Wierciłam się i próbowałam ułożyć wygodnie, co nie wychodziło mi najlepiej, już od jakieś godziny. Starałam się, nie obudzić Harrego jednak, wszystko
poszło na marne, kiedy odwrócił się i położył na plecy. Przysunął swoją rękę, do mojej i delikatnie ją ścisnął.
[A] Przepraszam- wyszeptałam
[H] Za co?- zapytał, cicho mrucząc
[A] Nie chciałam cię obudzić- spojrzałam na niego i w ciemności zauważyłam, że jego oczy są otwarte, a on mi się przygląda
[H] Nic się nie stało, właściwie to tylko drzemałem- przyznał
[A] Więc nie słyszałeś, kiedy wróciłam do sypialni?- zapytałam, a on kiwnął lekko głową i powiedział
[H] Słyszałem-  w tej chwili dziękowałam, że było ciemno, bo moje policzki oblał rumieniec.
[H] Chodź tu- powiedział i uniósł rękę, więc jak najszybciej wsunęłam się, pod nią i położyłam głowę, na jego klatce piersiowej. Ułożyłam się wygodnie, a Harry przykrył moje ramiona kołdrą.
[H] Spróbujmy zasnąć- wyszeptał i lekko pocałował mnie w czoło, na co lekko się uśmiechnęłam.
[A] Mogę cię, o coś spytać?- powiedziałam cicho, a chłopak tylko mrukną
[H] Uhm..
[A] Jesteś.. jesteś na mnie zły?- spytałam
[H] Nie… myślę, że już nie- westchnął zachrypniętym głosem. Zasypiał, więc odetchnęłam z ulgą i zamknęłam oczy, również próbując zasnąć. Byłam nieco spokojniejsza, chyba nie mogłam zasnąć, z tym poczuciem iż Harry jest na mnie zły, że leży obok, a ja nie mogę go przytulić. Teraz wsłuchana w jego spokojny oddech i bicie serca, w końcu usnęłam….

Kiedy tylko się obudziłam, spojrzałam na zegarek w telefonie. Po raz pierwszy od dawna, obudziłam się dopiero rano, a nie w środku nocy, nękana przez koszmary. 9:20, Harrego nie było obok. Leżałam wtulona w jego poduszkę, a na szafce, obok leżała niewielka karteczka. „Pojechałem do firmy, wziąłem ze sobą Lisę, stęskniła się za Niallem. Nie chciałem cię budzić. Zadzwoń jak wstaniesz. Całuję Harry. xx” odłożyłam karteczkę na szafkę i wygramoliłam się z kołdry. Westchnęłam i wstałam
podchodząc do okna. Na zewnątrz, wciąż było ponuro, jednak przestało padać, a na drogach zostały wielkie kałuże. Byłam zaskoczona, że Harry zabrał małą ze sobą, ale bardzo mnie to cieszyło. Wyjęłam z szafy, dość wygodne ubrania i poszłam do łazienki. Postanowiłam, wziąć odprężającą kąpiel, więc już po chwili, zanurzyłam się w cieplutkiej wodzie z pianą. Po 30 minutach siedzenia w wannie, stwierdziłam, że czas już wyjść, więc wstałam z wanny i owinęłam się ręcznikiem, dokładnie się wysuszyłam i szybko się ubrałam, (w to). Zrobiłam lekki makijaż, a włosy zaplotłam w luźnego warkocza. Zeszłam do kuchni i wypiłam tylko ciepłą herbatę. Nie miałam ochoty na żadne śniadanie. Wsiadłam w jeden z samochodów Harrego i pojechałam do jego firmy. Bardzo mnie zdziwiło to, że nie było zbyt wielkich korków, ale bardzo mnie to ucieszyło, bo po jakiś 30 minutach jazdy, byłam na miejscu. Weszłam na
recepcję, a sekretarka jak i kilka innych pracownic, zmierzyło mnie wzrokiem, od góry do dołu. Chyba im się nie spodobałam, bo zaczęły między sobą szeptać i patrzeć z obrzydzeniem. Nigdy tutaj nie byłam, więc rozejrzałam się po wielkim pomieszczeniu. Podeszłam do młodej kobiety za niewielką ladą i zapytałam

[A] Przepraszam, ja do Harrego..- dziewczyna spojrzała na mnie i zmarszczyła brwi
[S] Pan Styles jest zajęty. Nie kazał do siebie, nikogo wpuszczać. Proszę przyjść później, kiedy Pan będzie miał czas.- powiedziała formalnie
[A] Mogłaby pani, do niego zadzwonić i powiedzieć, że przyszła Ashley?- zapytałam ponownie
[S] Mówiłam już, że Pan Styles jest zajęty- powiedziała chyba trochę zła.
[A] Czyli nie zadzwoni Pani? Przepraszam, ale chyba takie są pani obowiązki- splotłam ręce na piersi, nie mając zamiaru się wycofać.
[H] Ashley?- usłyszałam głos, który w 100% należał do Harrego. Rozejrzałam się dookoła i zauważyłam go, stojącego niedaleko mnie. W ręce trzymał jakieś papiery. Był ubrany w białą, luźno zapiętą koszulę a na niej czarną marynarkę i czarne
spodnie, a jego włosy, były lekkim nieładzie. Uwielbiałam, kiedy się tak ubierał. Uśmiechnęłam się, kiedy zaczął do nas podchodzić.
[A] Hej kochanie- uśmiechnęłam się i spojrzałam na sekretarkę, która nie była zadowolona z tego, jak się do niego zwróciłam. Harry też był nieco zdziwiony.
[H] Miałaś zadzwonić- powiedział i pocałował mnie w policzek
[A] Wolałam przyjechać- uśmiechnęłam się do niego i dodałam- ale gdyby nie ty, to nawet bym się tutaj nie dostała, ta Pani nie chciała mnie wpuścić i zadzwonić do ciebie- Harry spojrzał na młodą kobietę i zmarszczył brwi
[H] Od kiedy to, nie przekazujesz mi, że ktoś do mnie przyszedł?- zapytał surowym tonem
[S] Mówił Pan, że..- zaczęła, ale Harry nie chciał słuchać, jej tłumaczenia
[H] Później pogadamy na ten temat, jeśli w ogóle tu zostaniesz, to pamiętaj, że Ashley masz wpuszczać bez, żadnego uzgadniania, rozumiesz?- zapytał, a dziewczyna kiwnęła głową i spuściła wzrok.
[A] Harry..- zrobiło mi się głupio. To przeze mnie, on na nią nakrzyczał, a teraz chce ją zwolnić.
[H] Później zawołam cię do biura- powiedział do dziewczyny i wziął mnie za rękę.
[H] Chodź- powiedział i razem ruszyliśmy do windy
[A] Nie musiałeś na nią tak warczeć, było mi głupio- powiedziałam, kiedy jechaliśmy na 3 piętro.
[H] Musiałem, powinna przekazać mi informację, że przyszłaś. –wyjaśnił mi, a kiedy winda się zatrzymała, wyszliśmy z niej na wielki korytarz, gdzie siedziała kolejna kobieta przy biurku. Tym razem ta wydawała się miła i przywitała mnie skinieniem głowy, a potem wróciła do swojej pracy. Nie byłam pewna, gdzie mam iść, więc ruszyłam w prawo. Harry natychmiast położył dłonie na moich biodrach i mnie zatrzymał
[H] W tą stronę- zaśmiał się i wskazał na wielkie drzwi, na końcu korytarza po drugiej stronie. Zaśmiałam się i ruszyłam za Harrym.
[A] Co jest, tam?- wskazałam na drzwi, gdzie chciałam iść na początku
[H] Gabinet Nialla- powiedział i otworzył, przede mną drzwi, do swojego pokoju. Był ogromny. Na środku, stało biurko, a niedaleko kanapa. Wszystko było w świetnie skomponowanych kolorach i mogę być pewna, że miło mu się, tu pracuje. Harry zamknął za sobą drzwi, zdjął moją kurtkę i odwiesił ją na wieszaku, położył papiery na biurku, po czym obszedł je dookoła i przysiadł na jego brzegu.
[H] Powiedziałaś do mnie kochanie- odezwał się, w końcu
[A] Tak.. przepraszam- zaśmiałam się nerwowo
[H] Dlaczego? To całkiem fajne, nigdy tak do mnie nie powiedziałaś- powiedział i wskazał, że mam podejść bliżej
[A] Więc mogę tak na ciebie mówić?- zapytałam stając przed nim
[H] Jasne- uśmiechnął się i chwycił mnie za ręce
[A] Gdzie Lisa?- zapytałam, cieszyłam się, że Harry jest w dobrym humorze
[H] U Nialla, pilnuje go, odkąd przyjechaliśmy- zaśmiał się
[A] Dlaczego mnie nie obudziłeś. Nie musiałbyś się nią tutaj zajmować. Pewnie masz dużo pracy. –powiedziałam, a Harry, przyciągnął mnie bliżej, tak, że stałam między jego nogami
[H] Tak słodko spałaś, a poza tym Lisa chciała odwiedzić Horana- powiedział, a ja zaplotłam dłonie na jego szyi. 
[A] Ta.. jest nim zachwycona- zaśmiałam się przybliżając, swoją twarz do Harrego. To, że chłopak siedział na biurku sprawiało, że byłam nieco wyższa. Harry przygryzł wargę, a jego dłonie zjechały na dół mojego kręgosłupa. W końcu, dotknęłam jego ust. Harry przejechał językiem, po mojej dolnej wardze, po czym wpił się w moje usta. Pocałunek był na początku, delikatny, ale z czasem stawał się coraz bardziej zachłanny i namiętny. Znowu pojawiło się to dziwne uczucie. Stado motyli, właśnie szalało w moim brzuchu, a ja nie byłam w stanie tego opanować. Kiedy Harry oderwał się od moich ust, na jego twarzy pojawił się szeroki uśmiech
[H] Przepraszam cię za wczoraj- powiedział cicho, wciąż trzymając mnie blisko siebie- to był fatalny dzień- dodał i kolejny raz, złożył na moich ustach, tym razem delikatny pocałunek.
[A] Na szczęście mamy go za sobą- uśmiechnęłam się, do niego delikatnie głaszcząc jego policzek
[H] Czym przyjechałaś?- zapytał
[A] Twoim samochodem, masz ich całkiem sporo- zaśmiałam się
[H] Nie ujeżdżaj każdym po kolei, wybierz sobie jeden. Będzie twój.- powiedział
[A] Jak to mój?- zapytałam marszcząc brwi
[H] Weźmiesz sobie go, po prostu- wyjaśnił
[A] Nie wiem, który- westchnęłam i mocno się do niego przytuliłam, kładąc głowę na jego ramieniu
[H] Jak wrócę, do domu to sobie wybierzesz ten, który ci się najbardziej podoba- powiedział głaszcząc mnie po plecach
[A] Masz śliczne biuro, wiesz?- zapytałam
[H] Nie ma być ładne, ma być odpowiednie do pracy- powiedział z uśmiechem
[A] Ohh… to w takim razie jedno i drugie- zaśmiałam się
[H] Ash, dziś wrócę do domu bardzo późno. Ostatnie spotkanie, mam o 14 tutaj, a potem jadę z Zaynem śledzić…- przerwałam mu
[A] Tak.. wiem, akcja- westchnęłam
[H] Właśnie- powiedział
[A] Zrobię sobie, z Lisą babski wieczór- zaśmiałam się
[H] Ta.. ona spać, a ty przed telewizor?- zapytał z uśmiechem
[A] Coś w tym rodzaju- przytaknęłam
[H] Nie czekaj na mnie- westchnął
[A] Ok. Harry te kobiety na dole… kim są?- zapytałam
[H] Często urządzają sobie tam pogaduchy przy kawce. Są tam dwie księgowe, babka od spraw firmy, zarządzania marketingiem, sprawdzania hoteli, pilnowania porządku itd.. Dlaczego pytasz?- spojrzał na mnie unosząc brwi
[A] Dziwnie się na mnie patrzyły, jakbym była, jakaś nienormalna, albo inna..- wyjaśniłam mu
[H] Daj spokój. One już takie są, czasami strasznie mnie wkurzają. Starają się podlizać, a wychodzi zupełnie na odwrót- powiedział z ironicznym uśmiechem
[A] Jesteś surowym szefem, Niall pewnie też- powiedziałam, bawiąc się jego włosami
[H] Wcale nie- zaprzeczył
[A] Nieee… ani trochę- prychnęłam, zanim zaczęłam, cicho chichotać
[H] Sekretarka podpadła mi już kilka razy, więc całkiem możliwe, że tym razem wyleci- powiedział
[A] A ta, która siedzi tutaj- wskazałam na drzwi. Mam na myśli dziewczynę, którą zobaczyłam, kiedy wyszłam z windy
[H] Diana? Ta… ona jest zupełnie inna. To sekretarka moja i Nialla. Pilnuje, aby wszyscy klienci trafili tam gdzie trzeba. Zawsze ciężko pracuje. Zajmuje się tym co jej powiemy. Wszystkie zadania, wykonuje na czas. Jestem z niej naprawdę zadowolony. Pracuje tu od roku, a codziennie się rumieni, kiedy tylko na nią spojrzę.- zaśmiał się
[A] Nie dziwię się jej. Jesteś strasznie…- musiałam znaleźć odpowiednie słowo, po czym dodałam- irytujący… potrafisz zawstydzić każdą kobietę.
[H] Tak uważasz? Ty się nie rumienisz…- powiedział zaczepnie
[A] Nie, pamiętasz jak było na początku? Strasznie się wstydziłam, kiedy na mnie patrzyłeś- przyznałam, na co chłopak się zaśmiał
[H] Dlaczego? Nie rozumiem..- zakpił ze mnie, chcąc się podroczyć
[A] Jestem brzydka, a ty byłeś i jesteś strasznym ciachem. Jesteś, też pewny siebie, a to peszyło mnie najbardziej- przyznałam
[H] Nie jesteś brzydka. Nigdy nie byłaś. Trafiłaś w mój gust. Byłaś taka słodka i niewinna.. niestety, potem nabrałaś pazura…- wciąż się  śmiał
[A] Nie prawda- uderzyłam go w ramie
[H] Prawda… zmieniłaś się, ale nie tak bardzo… i wiesz co ci zdradzę… tak naprawdę, wciąż się rumienisz..- wyszeptał mi na ucho. Mimowolnie przygryzłam dolną wargę, kiedy chłopak musnął, mój policzek swoimi ustami. Kiedy właśnie chciałam, coś powiedzieć, ktoś zapukał do drzwi i natychmiast wszedł
[L] Mama!- w drzwiach pojawiła się Lisa, a zaraz za nią Niall. Blondyn wszedł do gabinetu i zamknął za sobą drzwi
[N] Nie przeszkadzamy?- zapytał z tym swoim uśmieszkiem, a ja uwolniłam się z uścisku Harrego i wzięłam małą na ręce
[H] Doskonale wiedziałeś, że Ashley tutaj jest- ręka Harrego, wciąż leżała na moich plecach, a on zaśmiał się wskazując Nialla, na co ten się zaśmiał
[N] Cóż… Diana, coś tam powiedziała, że masz gościa- prychnął
[A] Obudziłam się rano, a ciebie nie było, zostawiłaś mnie dla wujka?- zapytałam Lisę udając obrażoną  
[L] Tęskniłam za nim- powiedziała poważnie
[A] Ohh.. no tak, bo przecież wujek jest fajniejszy, ode mnie nie?- zrobiłam smutną minkę, a Niall ponownie zachichotał
[L] Jesteście tak samo fajni- powiedziała i mocno mnie przytuliła, na co się zaśmiałam
[A] No dobrze, już dobrze… wieżę ci, bo mnie udusisz, skarbie
[L] Wujek Niall ma fajnie w swoim biuze- powiedziała zadowolona
[H] A co, on ma takiego fajnego, co?- zapytał Harry
[L] Sklaną ścianę- powiedziała poważnie, na co wszyscy wybuchliśmy śmiechem. Dziewczynka oczywiście miała, na myśli wielkie okno, z widokiem na krajobraz miasta, jak się domyśliłam.
[N] No właśnie, ja mam szklaną ścianę.- powiedział poważnie Niall. Był ubrany podobnie do Harrego. Tyle, że zamiast czarnych spodni miał niebieskie, a pod jego rozpiętą niebieską koszulą, znajdował się biały t-shirt.

[H] Mam te papiery Niall- powiedział Harry i sięgnął za siebie, gdzie leżała teczka, a na niej jakieś dokumenty.
[N] O no to świetnie. Zaraz mamy to spotkanie.- powiedział blondyn i podszedł dokładnie obejrzeć papiery.
[A] To my nie będziemy, już wam przeszkadzać. Pojedziemy do kawiarenki coś zjeść, a potem może pójdziemy do parku, co?- zapytałam Lisę
[L] Tak, tak- powiedziała zadowolona, z mojego pomysłu, a ja postawiłam ją na podłogę  
[N] Lisa jadła ze mną frytki- powiedział Niall spoglądając na nas.
[A] Oh no tak… dobra to my idziemy
[H] Kurteczkę małej będzie miała Diana. Tylko spytaj.- powiedział Harry i podszedł do mnie
[A] Zobaczymy się wieczorem… nie poprawka, jutro rano, tak?- zapytałam, a chłopak objął mnie w pasie i przytaknął
[H] Nie będę cię budzić, jak wrócę- westchnął
[A] Dobra, to idę- wyszeptałam, a Harry wpił się w moje usta, na co się uśmiechnęłam, oddając pocałunek.
[L] Całują się, całują!- krzyknęła zadowolona Lisa, na co obydwoje się zaśmialiśmy
[N] Nawet dziecko demoralizują- bąknął pod nosem Niall, szeroko się uśmiechając
[A] To pa- odsunęłam się od Harrego i podałam Lisie rękę, zabierając kurtkę i torebkę z wieszaka. Kiedy otworzyłam drzwi Harry, szepnął
[H] Ashley..- poczekał, aż się odwróciłam i dodał- zapomniałem… ślicznie wyglądasz- uśmiechnął się, więc odwzajemniłam to, a Lisa pomachała im na pożegnanie. Zamknęłam za nami drzwi i podeszłam, do biurka sekretarki Diany
[A] Przepraszam… Harry mówił… znaczy.. jest tutaj, kurteczka małej?- wskazałam na Lisę, a dziewczyna spojrzała na mnie, z uśmiechem i powiedziała
[D] Tak, Pan Styles kazał ją tutaj położyć- dziewczyna wstała zza biurka i podała mi ubranko małej.
[A] Dziękuję- uśmiechnęłam się i zaczęłam zakładać kurteczkę Lisie
[D] Przepraszam…- powiedziała nieśmiało, więc spojrzałam na nią z uśmiechem
[D]… To Pani jest Ashley, tak?- zapytała
Diana
[A] Tak, to ja- podałam jej rękę, a ona delikatnie ją uścisnęła- Ashley Mirand miło mi.. ty jesteś Diana, tak?- uśmiechnęłam się
[D] T..tak Diana Twisty sekretarka- powiedziała, była trochę nieśmiała
[A] Nie chcesz się urwać na lunch?- zapytałam, Diana wydawała się być miła, więc może mogłybyśmy się lepiej poznać. Oprócz Harrego i chłopaków, nie znam tutaj nikogo. Fajnie by było, gdybyśmy się polubiły.
[D] Nie wiem, czy mogę- powiedziała niepewnie i spojrzała na drzwi gabinetu Harrego.
[A] Jestem pewna, że się zgodzą, zapytaj- zachęciłam ja. Diana lekko się uśmiechnęła i wcisnęła guziczek kierujący połączenie do gabinetu chłopaka  
[D] Panie Styles, czy mogłabym wyjść na lunch?- zapytała cicho, a jej policzki nawet teraz, faktycznie lekko się zarumieniły. Kiedy odłożyła słuchawkę, szeroko się uśmiechnęła i pokiwała głową, że szef pozwolił jej wyjść.
[A] Więc chodźmy- uśmiechnęłam się i wzięłam Lisę za rękę. Diana ubrała swój płaszcz i razem weszłyśmy do windy….



jest kolejna :) mam nadzieję że wam się podobała :) jest nieco dłuższa niż zwykle... trochę się rozpisałam :) słodziutko.... do czasu :) przecież nie może być dobrze :) 
starałam się żeby wyszła dobra i mam nadzieję że mi się udało :) no ale ocenę zostawiam wam :) Diana.... cóż nie powiem nic na jej temat.. być może odegra jakąś rolę w opowiadaniu.. to jeszcze nie jest pewne :) może.... 
jeśli macie pytania to pytajcie :) w komentarzach albo na TT lub asku czy też wysyłajcie do mnie e-maile :) kontakty macie zapisane w zakładce "o mnie"
no nic kochani czekam na wasze komentarze i oceny oraz mam nadzieję że będzie ich jak najwięcej :) 
Kocham was! <3
Mrs.Horan 
 

14 komentarzy:

  1. Pierwsza ! XD wooW czytam to i sama się rumienie, jak Harry mówi coś słodkiego do Ashley xD :p Super rozdział! <3

    OdpowiedzUsuń
  2. no nie nie jestem pierwsza :(
    co do rozdziału jest fajny
    jestem ciekawa ja potoczy się lunch z Dianą
    czekam na następny
    Mela pozdrawia
    ♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥

    OdpowiedzUsuń
  3. świetna i nie mogę sie doczekać następnych :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Super rozdział :D
    Jestem bardzo ciekawa jaka okaże się Diana...
    Mam nadzieję, że nie będzie wredna xD
    Z niecierpliwością oczekuję następnej części :)
    Pozdrawiam ;*
    ♥♣♥♣♥♣♥♣♥♣♥♣♥♣♥♣♥♣♥♣♥♣♥♣♥♣♥♣♥♣♥♣♥

    OdpowiedzUsuń
  5. Juz myslalam ze sie nie doczekam ale warto bylo czekać rozdzial cudny :* dla mnie te pare dni bez rozdziału to jak wieczność

    OdpowiedzUsuń
  6. Zgadzam sie z poprzednim komentarzem
    Od teraz postaram sie sledzic twój blog
    Masz niesamowitą wenę twórczą
    Oby tak dalej. pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  7. Zajebiste czekam na next... kocham tego bloga hahahahaha :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Rozdzial cudowny czekam na next

    OdpowiedzUsuń
  9. Opowiadanie świetne
    Czekam na nastepne

    OdpowiedzUsuń
  10. Mam rzygać tęczą? xD (w dobrym znaczeniu ;)) Super <3 ~Alissa

    OdpowiedzUsuń