poniedziałek, 13 stycznia 2014

Strong cz.10



Wzięłam głęboki oddech i zaczęłam schodzić na dół. Kiedy byłam już w salonie, od razu zauważyłam Harrego, stał przy szklanych drzwiach tarasu i podpierał się o ścianę.
[A] Harry…- zaczęłam, a on nawet nie drgnął –przepraszam- dodałam i chciałam wrócić na górę, jednak on w końcu się odezwał…
[H] Zaczekaj- powiedział i odwrócił się w moją stronę
[A] Harry ja nie cięłam się dzisiaj, ja tylko… ja już nie będę obiecuję- powiedziałam
[H] Od kiedy to robisz?- zapytał
[A] Zaczęłam po porodzie, chciałam jakoś odreagować to wszystko- westchnęłam ciężko, łamiącym się głosem
[H] Nie powinnaś tego robić, nie rozumiem… to nie ma sensu, przecież robiłaś sobie krzywdę, jak mogłaś, tak po prostu się okaleczać?- Harry wydawał się być bezradny, a ja nie umiałam mu tego wszystkiego wytłumaczyć, zbyt dużo czasu minęło od kąt nie jesteśmy razem.
[A] Harry nie potrafię ci odpowiedzieć, nie teraz. Może kiedyś się odważę, ale nie teraz. –spojrzałam na niego, a on westchnął i zaczął chodzić po pokoju.
[A] Harry, co zamierzasz zrobić dalej? Co z nami? Z Lisą? Masz zamiar ją w końcu zaakceptować? –zaczęłam go wypytywać, bo miałam dość tej niepewności
[H] Nie wiem. Na razie nie umiem, tak po prostu… to trudne, nigdy nie opiekowałem się dzieckiem dłużej, niż kilka godzin. Myślisz, że tak nagle się zmienię? Nie umiem się nią opiekować, nie jestem typem faceta, który będzie najlepszym tatą.- z każdym wypowiedzianym słowem, mówił coraz głośniej
[A] Przecież, możesz się tego nauczyć, to nie jest trudne, wystarczy że będziesz tego chciał i..- chciałam coś dodać, ale Harry się wkurzył i zaczął wrzeszczeć
[H] Ale nie chcę, rozumiesz??! Nie chcę! Nie próbuj mnie zmienić na siłę, bo ci się to nie uda!
[A] Nie chcę cię zmieniać… chcę tylko, żebyś był tym kim powinieneś być- powiedziałam i odważyłam się spojrzeć w jego rozgniewane oczy
[H] Skończmy ten temat, wychodzę, idę do baru chłopaków.- powiedział i wyszedł, trzaskając przy tym drzwiami. W całym domu nastała cisza. Wsłuchiwałam się w nią, zastanawiając się nad dzisiejszymi wydarzeniami. Nie umiem już zrozumieć, o co mu chodzi, wiem że w środku jest dobry, ale na zewnątrz wciąż jest tym draniem, co wtedy. Poszłam do kuchni i zjadłam kolacje. Wątpię, że Lisa jeszcze się dzisiaj przebudzi, więc poszłam do jej pokoiku i przebrałam ją w piżamkę. Ostrożnie położyłam ją do łóżeczka i wyszłam gasząc światło. Nie miałam pojęcia, gdzie jest Harry, powiedział, że idzie do baru, ale czy nadal tam jest? Poszłam do kuchni i przygotowałam sobie herbatę. Wróciłam do sypialni i zajęłam miejsce na parapecie. Wszędzie było już ciemno. Co jakiś czas, ktoś przechodził ulicą. Przez cały czas rozmyślałam, co będzie dalej, jaki sens ma bycie tutaj, skoro jesteśmy tu nie potrzebne? Nie byłam już w stanie udawać, że sobie radzę i że jestem twarda. Byłam sama, więc spokojnie mogłam pozwolić moim łzom, swobodnie spływać po moich policzkach. W dłoniach trzymałam kubek z gorącą cieczą, która skutecznie ogrzewała moje ręce. Kiedy spojrzałam na wyświetlacz telefonu była 23:20, a Harrego wciąż nie było w domu, co sprawiło, że zaczęłam się o niego martwić. Nie powinno mnie obchodzić gdzie jest i co robi, ale nic na to nie poradzę, że jest dla mnie ważny. Wstałam z parapetu i poszłam do łazienki. Zdjęłam swoje ubrania i weszłam pod ciepły prysznic, który rozluźnił moje obolałe mięśnie, po kilkugodzinnym siedzeniu w tej samej pozycji. Wyszłam z kabiny i owinęłam ciało w mięciutki ręcznik. Zabrałam z sypialni luźną koszulkę i krótkie szorty, po czym dokładnie się wytarłam i założyłam na siebie przygotowane ubranie. Poszłam jeszcze sprawdzić czy Lisa śpi i sama położyłam się do dużego i wygodnego łóżka. Zaśnięcie nie było łatwe, bo w moich myślach ciągle krążył Harry. Jednak w końcu mi się to udało…


Harry….
Siedziałem przy barze, popijając kolejnego mocnego drinka, Louis co chwilkę podchodził i lał mi nowe, albo stawiał shota.

[Lou] Harry jesteś pewny, że chcesz kolejnego?- zapytał, kiedy obsłużył resztę klientów i wrócił do mnie.
[H] Tak, lej i nie gadaj- powiedziałem, odstawiając na blat pusty kieliszek.
[Lou] Co się stało, że tak pijesz?- zapytał napełniając kieliszki cieczą
[H] Miałem małe starcie z Ashley, chce żebym zajmował się Lisą, a ja nie mam na to najmniejszej ochoty- powiedziałem, rozglądając się dookoła.
[Lou] Aha, masz racje nie prosiłeś się o dzieciaka, więc niech teraz ci go nie wciska na siłę- poparł mnie Louis i podszedł do kolesia obok. Zayn w tej chwili puszczał niezłe kawałki i chyba zrobił sobie małą przerwę, bo na jego miejscu stanął Liam. Widziałem jak Zayn zatrzymuje się i gada chwilkę z jakimiś chłopakami, aż dochodzi do mnie i siada na wysokim stołku obok mnie.
[Z] No cześć, nie wiedziałem, że przyjdziesz- zagadał lekko mnie szturchając. Louis dołączył do nas i podał Zaynowi butelkę z piwem.
[H] Ja też nie wiedziałem, że przyjdę, ale tak wyszło- zaśmiałem się, witając się z nim
[Lou] Harry ma problem z Ashley- wyjaśnił mu, a mulat od razu powiedział do mnie
[Z] Eh Harry i po co ci to było? Trzeba było je zostawić, jak tylko dowiedziałeś się, że to, że masz dziecko to prawda. Daj na luz i zabaw się dzisiaj, z jakąś przypadkową panienką, takich masz tutaj dużo- szturchnął mnie i zaczął się śmiać.
[H] A Nialla nie ma?- zapytałem, kiedy zorientowałem się, że jeszcze dzisiaj wieczorem go tutaj nie widziałem
[Z] Nie dzisiaj nie przyjdzie- powiedział Zayn popijając piwo. Wypiłem ostatni kieliszek, a Louis nalał mi nową kolejkę i poszedł znowu do jakiś dwóch gości.

Zayn skończył pić piwo i poszedł do Liama, by razem mogli stworzyć jeszcze lepsze bity. Miałem chwilkę spokoju, więc znowu wypiłem swojego shota. Trochę się zdziwiłem, kiedy usłyszałem obok siebie kobiecy głos
[V] Hej, przystojniaku- powiedziała i usiadła na miejscu Zayna
[H] Hej- uśmiechnąłem się, lekko odwracając się w jej kierunku
[V] Jestem Victoria, a ty?- zapytała szeroko się uśmiechając
[H] Harry – rzuciłem krótko
[V] Miło mi- uśmiechnęła się zalotnie i zbliżyła się do mnie
[H] Napijesz się? Ja stawiam- powiedziałem
[V] Jasne, Peach Lady– podała mi nazwę drinka, a ja zawołałem Louisa
[H] Louis zrób, Peach Lady dla tej pani- powiedziałem, jak tylko szatyn podszedł do nas
Peach Lady
[Lou] Jasne- uśmiechnął się i puścił mi oczko, na znak, że mam się za nią brać, bo jest niezła. Spojrzałem na nią i dokładnie się jej przyjrzałem. Miała czarne i długie włosy, które teraz były luźno puszczone na ramiona. Czerwona sukienka, z dużym dekoltem była bardzo krótka, a jej czarne wysokie szpilki idealnie pasowały do reszty stroju. Jak tylko Louis zrobił drinka, postawił go przed nią i wrócił do pracy. Dziewczyna upiła spory łyk swojego trunku i zapytała
[V] Zatańczymy?- uniosła lekko jedną brew i przejechała dłonią po moim udzie, lekko je ściskając. Nic nie powiedziałem, tylko wstałem i pociągnąłem ją na parkiet. Poszliśmy na sam środek sali, a ja od razu ją do siebie przyciągnąłem. Trzeba przyznać, że była strasznie seksowna i zadziorna. Zaczęliśmy tańczyć, jeśli wogóle można to tak nazwać. Przez cały czas, jeździłem dłońmi po całym jej ciele, co najwyraźniej jej się podobało, kiedy się do mnie uśmiechała i przygryzała dolną wargę. W końcu byliśmy wykończeni i postanowiliśmy wrócić na nasze miejsca. Teraz Louisowi pomagał Liam, bo zrobił się duży ruch i sam nie był w stanie obsłużyć wszystkich, podchodzących do baru. Victoria skończyła swojego drinka i zamówiliśmy dla niej kolejny, a ja wziąłem sobie piwo.

[V] Masz dziewczynę?- zapytała, kiedy odsunęła od swoich ust słomkę przez, którą piła trunek
[H] To skomplikowane- powiedziałem krótko
[V] Aha, rozumiem trudna sprawa- zaśmiała się i oparła się plecami o bar, przez cały czas patrząc na mnie.
[H] I nie ważna- dodałem, chcąc zmienić temat
[V] Racja- zaśmiała się i przysunęła do mnie jeszcze bliżej, swoją dłoń położyła na mojej szyi i przyciągnęła mnie do siebie.
[V] W takim razie jest bardzo głupia, że wypuszcza z rąk takie ciacho, jak ty- wyszeptała mi do ucha, delikatnie przygryzając jego płatek
[H] A ty, masz kogoś- zapytałem, w momencie kiedy wstałem i jeszcze bardziej przycisnąłem ją do siebie.
[V] Nie… nie  interesuje mnie stały związek, chcę się wyszaleć- wyszeptała wprost w moje usta.
[H] To tak jak ja- powiedziałem i pocałowałem jej pełne i czerwone usta. Uśmiechnęła się nie odrywając ode mnie i wplotła swoją rękę w moje włosy. Nasze języki tańczyły ze sobą dziki taniec i gdyby nie to, że oboje musieliśmy złapać trochę świeżego powietrza, nadal byśmy się całowali.
[V] Możemy gdzieś pójść?- zapytała, patrząc w moje oczy. Obydwoje mieliśmy ciężki oddech, więc bez zastanowienia wyciągnąłem portfel i zawołałem Liama.
[H] Stary ile płacę?- zapytałem, gdy tylko chłopak stanął przy barze przed nami
[L] Jakoś to uregulujemy stary, leć- powiedział i przybił mi piątkę. Uśmiechnąłem się do niego, spoglądając ukradkiem na Victorię. Wziąłem swój płaszcz i złapałem dziewczynę za rękę.
[H] Chodź- uśmiechnąłem się i razem wyszliśmy z baru chłopaków.
[V] Masz tutaj swój samochód?- zapytała
[H] Tak, ale nie prowadzę po pijaku, tutaj niedaleko jest hotel, możemy iść- wskazałem przed nas ręką i razem ruszyliśmy w kierunku wysokiego budynku, niedaleko baru…
****Liam…
Widziałem jak Harry razem z tą dziewczyną wychodzi z baru i poszedłem powiedzieć o tym Lou.
[L] Hej Louis!- powiedziałem nieco głośniej i pochyliłem się tak, żeby powiedzieć mu to na ucho. Nie chciałem, żeby klienci to słyszeli
[L] Wygląda na to, że Harry nieźle się teraz bawi- wyszeptałem
[Lo] Skąd wiesz, gdzie on jest?- zapytał, lekko się odsuwając
[L] Właśnie wyszedł z tą laską, o ile wiem to do hotelu- zaśmiałem się, a Louis zrobił to samo co ja. Wziąłem szklankę i zacząłem ją wycierać.
[Lo] Bardzo dobrze, niech się zabawi i zapomni. Ta cała Ashley do niego nie pasuje, zbyt spokojna, grzeczna i poukładana. –zaśmiał się Louis i poszedł do kolejnego klienta, który już ledwo trzymał się na nogach, a ja wziąłem piwo i poszedłem je zanieść Zaynowi…


wiem że przepraszałam wczoraj ale zrobię to jeszcze raz 
PRZEPRASZAM Was bardzo!!!
część powinna pojawić się już dawno ale nie miałam jak tego zrobić. dziękuję za cierpliwość i mam nadzieję że część wam się  podobała? 
komentujcie co sądzicie o tym co się dzieje w części i zachowanie Harrego.... 
jak myślicie prześpi się z Victorią?? 
:) czekam 
Mrs.Horan

8 komentarzy:

  1. Tak sobie pomyślalan, ze Harry pojdzie z Victoria do hotelu, ale w ostatnim momencie pomysli o Ashley i nie bedzie umial jej tego zrobic ;) czekam na nastepny ;)

    OdpowiedzUsuń
  2. Prosze o kolejne <3 a roździal swietny jak zawsze *__* jestem ciekawa co sie bedzie dzialo XD

    OdpowiedzUsuń
  3. Cudownn *.* Mam jeszcze tylko jedno pytanie ^^ Kiedy będzie next ?! :D

    OdpowiedzUsuń
  4. Super nie moge sie doczekać jestem teraz w londynie ale będę czytać i pisać swojego bloga
    Ps.Myśle że Harry sie z nią przespi tak juz jest w tym opowiadaniu

    OdpowiedzUsuń
  5. Myślę,że się z nią prześpi.Świetny:)

    OdpowiedzUsuń
  6. Fajnie :) ~Alissa

    OdpowiedzUsuń