niedziela, 26 stycznia 2014

Strong cz.16



                 w poprzedniej części...
[Li] Harry, kamizelka kuloodporna- Liam wskazał na kanapę, gdzie ona leżała
[H] Nie ma na to czasu, jedziemy- powiedziałem i bez słowa wyszedłem z domu. Zaraz za mną wyszli chłopacy. Wsiedliśmy do wozu i pojechaliśmy uratować Ashley… moją kochaną Ashley…
                                                         *****
Wyjechaliśmy z mojej posesji i już po chwili wjechaliśmy na autostradę. Żaden z nas nie miał ochoty na rozmowę, więc każdy ślepo wpatrywał się w okno. Miałem czas, żeby opracować swój własny plan awaryjny. Po co się oszukiwać? Ta akcja nie będzie łatwa, choć mieliśmy już za sobą o wiele więcej niebezpiecznych akcji, ta była inna, wyjątkowa. Nigdy nie mieliśmy za zadania kogoś uratować. Zawsze zabijaliśmy i uciekaliśmy. Teraz musimy uratować osobę, w dodatku moją dziewczynę, więc to dodatkowy stres. Miałem swój plan, o którym chłopacy nie mogą wiedzieć. W razie gdyby plan Louisa nie wypalił, poddam się, zażądam wypuszczenia Ashley, w zamian za mnie. Billy się zgodzi, bo to w końcu o mnie mu chodzi, a kiedy chłopacy razem z Ashley odjadą, dam mu się zabić. Chłopacy i ona to moja jedyna rodzina, więc jestem gotowy za nich umrzeć. Kiedy spojrzałem na zegarek była 20:45, a na dworze zaczęło się ściemniać. Jechaliśmy już dobrą godzinę, co oznaczało, że jesteśmy coraz bliżej celu. W końcu odezwa się Louis
[Lou] Podjadę pod dom tak, żeby nas nie zauważył. Zostawimy samochód kawałek dalej i pójdziemy pieszo
[Z] Ok.- przytaknął Zayn
[Lou] Harry i Niall wchodzą drzwiami frontowymi, a ja, Zayn i Liam idziemy od tył i wejdziemy drugimi drzwiami. My szukamy na dole, a ty z Niallem lecicie na górę- tym razem, powiedział do mnie i zaczął mówić dalej- Jak obejdziemy cały parter i nie znajdziemy Ashley, ani Billa dołączymy do was, na górze- dokończył Louis i cały czas zerkał, na mnie
[H] Ok. –przytaknąłem i z powrotem spojrzałem w boczną szybę. Z minuty, na minutę byłem coraz bardziej zdenerwowany i zniecierpliwiony. Znowu zapadła cisza, którą wypełniał tylko warkot silnika. W końcu Louis zjechał na pobocze i samochód się zatrzymał.
[Lou] Dom jest za tym zakrętem- wskazał na drogę, a każdy z nas pokiwał głową. Na dworze było już dość ciemno, jedyne oświetlenie wydobywało się z samochodu. Noc była pogodna, więc księżyc przebijający się przez konary drzew, dodatkowo oświetlał nam drogę.
[H] Sprawdzamy magazynki- westchnąłem i wyjąłem swoją broń. Chłopacy zrobili to samo i poprawili kamizelki kuloodporne, które mieli pod bluzami.
[Li] Idziemy- powiedział cicho Liam i zaczęliśmy powoli, zbliżać się do niewielkiego budynku. Kiedy dość szybko doszliśmy pod dom była 22:20. Muszę przyznać, że od tamtej akcji, budynek nie zmienił się za wiele. Był tylko trochę zaniedbany. W całym domu paliło się światło, co oznacza, że Billy chce nas zmylić, bo gdyby światło paliło się tylko w jednym z pokoi, oczywiste było by to, że właśnie tam jest Ashley. Niedaleko stał czarny samochód, więc Billy tutaj jest. Przed wejściem się rozdzieliliśmy.
[H] Widzimy się w środku- wyszeptałem do Louisa, zanim poszedł w swoją stronę
[Lou] Powodzenia stary- szepnął i kiwnął do chłopaków. Ja z Niallem zostaliśmy na ganku, a reszta poszła za Louisem. Wyciągnąłem broń, tak jak i Niall i nacisnąłem
powoli klamkę. Drzwi nie były zakluczone, więc natychmiast ustąpiły. Weszliśmy do środka, a Niall cicho je przymknął. Dokładnie pamiętam miejsce gdzie Niall zastrzelił Georga , dokładnie tutaj w salonie… gdybym wiedział, że tamta akcja będzie miała takie skutki, nigdy bym się na to nie zgodził. Naprzeciwko nas pojawił się Zayn z Liamem i Louisem. Więc pokazałem im, że idziemy na górę i razem z Niallem zaczęliśmy wspinać się po schodach. Niall nadepnął na zły stopień i schodek zaczął skrzypieć.
[H] Ostrożniej- powiedziałem do Nialla, nie wydając przy tym, żadnego dźwięku. Odwróciłem się i zacząłem iść dalej. Na szczycie schodów wskazałem chłopakowi lewą stronę, a on kiwnął głową i poszedł w tamtą stronę. Podczas gdy Niall sprawdzał pokoje po lewej stronie, ja sprawdzałem po prawej. Obejrzałem każdy zakamarek i wszedłem do pierwszego pokoju. Niestety w środku nie było ani śladu, po Ashley. To samo było w kolejnych dwóch pokojach. Spojrzałem na Nialla, który zaglądał do kolejnego pokoju, ale u niego też nic, co pokazał kiwając przecząco głową. Podszedłem do kolejnych drzwi i ostrożnie je otworzyłem, wślizgując się do środka… jest… krzesło, a wokół, małe kałuże krwi…
---Ashley…
Billy wrócił do domu godzinę temu… słyszałam, że ktoś chodzi po piętrze, ale myślałam, że to właśnie on, do momentu, kiedy nie otworzyły się drzwi „mojego”
pokoju… Ktoś delikatnie je otworzył i wszedł do środka… Harry! Kiedy chłopak mnie zobaczył jego śliczne, zielone oczy stały się większe, był w szoku. Rozejrzał się po pokoju, sprawdzając czy jestem sama i podbiegł do mnie. Uklęknął przede mną na jedno kolano, a w jego oczach pojawiły się łzy. Położył pistolet na podłogę i delikatnie zerwał taśmę z moich ust.
[A] Harry..- powiedziałam od razu
[H] Cii.. spokojnie, już tutaj jestem, już nic ci nie zrobi- powiedział stając za mną. Chwilkę siłował się ze sznurami, aż nie wyciągnął swojego niewielkiego noża, przeciął sznury i stanął przede mną. Przykucnął i delikatnie mnie objął
[A] Tak się bałam..- wyszeptałam do niego, a on pocałował mnie w czoło i powiedział
[H] Zabieram cię stąd… chodź- wziął broń i chciał, żebym wstała. Jednak kiedy próbowałam to zrobić, ból brzucha bardzo się nasilił, przez co usiadłam z powrotem
[H] Skarbie, co się stało?- zapytał zszokowany i delikatnie dotknął mojego pobitego policzka. Zaczęłam płakać..
[A] Boli..- wskazałam na brzuch i natychmiast się za niego złapałam
[H] Zabiję sukinsyna- powiedział z zaciśniętymi zębami i dodał- Ash..- podniósł delikatnie mój podbródek tak, żebym na niego spojrzała, a kiedy to zrobiłam powiedział- skarbie złap mnie za szyję- pochylił się nade mną, a ja zrobiłam to o co mnie poprosił. Chłopak delikatnie podniósł mnie do góry i przytulił do siebie. Wtuliłam twarz w jego szyję i powiedziałam
[A] Dziękuję Harry- westchnęłam i zaciągnęłam się zapachem jego perfum. Jego ciepłe ciało, choć trochę ogrzewało to moje, zmarznięte i przemęczone. Harry przycisnął mnie do siebie jeszcze bardziej, czując jak się trzęsę i wyszedł na korytarz.
[H] Niall!- szepnął Harry, a blondyn już po chwili stał obok nas. Kiedy mnie zobaczył powiedział
[N] O matko- jejciu, czy ja wyglądam aż tak źle?
[H] Ona nie może sama iść Niall, zaniosę ją do samochodu, ale ty musisz mnie osłaniać. Trzymając ją na rękach, nie jestem w stanie strzelać.- powiedział do Nialla, a on odpowiedział
[N] Jasne- kiwnął głową i zaczęliśmy schodzić po schodach.
[A] Harry..- starałam się coś powiedzieć, choć nie było to łatwe przez opuchniętą i okaleczoną wargę.
[H] Słucham skarbie?- zachęcił mnie do wypowiedzi i zatrzymał się na schodach. Podniosłam głowę i oparłam swoje czoło o jego. Spojrzałam mu w oczy i brudną ręką przejechałam po jego policzku
[A] On tutaj jest… boję się- wyszeptałam, a Harry odpowiedział
[H] Ash.. wszystko będzie dobrze, słyszysz? Wrócimy do domu, razem.. tam czeka na nas Lisa… zobaczysz wszystko się ułoży, obiecuję, że wszystko będzie dobrze- uśmiechnął się słabo, a ja z powrotem położyłam głowę na jego ramieniu. Doszliśmy do końca schodów i spotkaliśmy Louisa i chłopaków
[Li] Ja pierdolę… co on jej zrobił- zaklął Liam wpatrując się w moje ciało
[H] Na górze nie zdążyliśmy sprawdzić wszystkich pokoi, Ashley nie może iść, więc niosę ją do samochodu, Niall musi mnie osłaniać, ale zaraz tutaj wrócimy- wyszeptał Harry najwyraźniej do Louisa. Co? On chce tutaj wrócić? Nie, nie pozwolę mu na to, nie chcę, żeby mu się coś stało. Jeszcze bardziej wtuliłam się w niego i wsłuchałam się w jego niespokojnie bijące serce.
[Lou] Dobra, to idźcie, my sprawdzimy górę do końca. Może go tutaj w ogóle nie ma?- zapytał Louis
[H] Ashley mówiła że jest, wiec szukajcie dalej, my z Niallem zaraz wracamy.- powiedział i zaczęliśmy iść. Niall otworzył przed nami drzwi, a ja poczułam chłód tej nocy.
[H] Niall daj jej swoją bluzę- poprosił Nialla, Harry. Chłopak najwidoczniej się zgodził, bo ściągnął ją z siebie i delikatnie mnie ją przykrył. Zapach tych perfum kompletnie różnił się od tych, których używał Harry, ale były równie ładne. Wyszliśmy na zewnątrz. Niall szedł zaraz za nami i rozglądał się dookoła. Kiedy odeszliśmy już od domu na kilka metrów Harry powiedział
[H] Niall wracaj
[N] Co? Zwariowałeś? Miałem cię osłaniać, więc właśnie to robię- prychnął blondyn. Harry się zatrzymał i odwrócił twarzą do Nialla
[H] Tutaj już nic się nie stanie. Chłopacy są we trójkę, idź i im pomóż.- powiedział już lekko wkurzony
[N] Harry przestań ok.? oni dają sobie radę, a ty jesteś tutaj sam!- syknął Niall
[H] Idź do cholery do środka i im pomóż ja zaraz przyjdę
[N] Jesteś pewny?- zapytał blondyn
[H] Tak, idź- powiedział i zaczął iść dalej. Spojrzałam przez ramię Harrego i zobaczyłam, że Niall odwraca się i idzie w stronę domku. Słyszę tylko cichy oddech Harrego i jego kroki po piaszczystej drodze… jednak w pewnym momencie… usłyszałam 2 strzały….
---Harry…
Dwa strzały… krzyk Nialla… odczułem straszny ból… w klatce piersiowej, coś jakby… nie umiem tego opisać… Ashley podskoczyła i zaczęła cicho łkać. Spojrzałem na nią, a w jej oczach widziałem strach, ból, rozpacz… zaczęła się strasznie trząść. Odwróciłem się i zobaczyłem Nialla. Leżał na ziemi i trzymał się za nogę…. Mój ból był nie do zniesienia, a ja jakbym zaczął odpływać….
----Niall….
Odwróciłem się z zamiarem powrotu do domku. Usłyszałem dźwięk strzału i straszny
ból w nodze. Spojrzałem na Harrego, który nagle się zatrzymał. Ashley patrzyła prosto na mnie, by po chwili spojrzeć prosto w oczy Harrego. Chłopak stał tak przez ułamek sekundy i odwrócił się w moją stronę… spojrzał na mnie, a jego szczęka natychmiast się zacisnęła. Wstałem i zacząłem do niego podchodzić… jedyna rzecz jaka mnie zdziwiła, było to, że padły dwa strzały, a ja dostałem tylko raz. Kiedy byłem coraz bliżej Harrego, padł trzeci strzała, a ja natychmiast rzuciłem się do przodu. Poczułem kulę tuż pod prawym żebrem. Dostałem drugi raz osłaniając Harrego, ale kula wbiła się w kamizelkę… Cholera! Dopiero teraz przypomniało mi się, że Harry nie miał jej na sobie. Spojrzałem mu w oczy… Harry zaczął ciężko oddychać. Kurwa! Dostał… jego oczy nagle się zmieniły… zaczęły jakby zachodzić mgłą… sam nie wiem, kiedy upadł na kolana.
[N] Harry!- krzyknąłem i usłyszałem, gdzieś za sobą cichy śmiech. I głosy Liama oraz Zayna. Harry chodź spuścił głowę, wciąż nie wypuszczał przerażonej Ashley ze swoich objęć.
[A] Harry, spójrz na mnie- powiedziała podnosząc jego głowę, na wysokość swojej twarzy.
[H] Nie dam mu tej satysfakcji- wysyczał prosto w jej twarz i zaczął wstawać.
----Harry…
Powiedziałem do przerażonej Ashley i podniosłem się z ziemi.
[N] Harry daj mi ją, zaniosę ją do samochodu- Niall zaoferował mi pomoc, ale ja jej nie chciałem, pokiwałem głową i powiedziałem
[H] Nie Niall, sam to zrobię… idź do chłopaków- zacząłem powoli iść w stronę samochodu, a Niall najwyraźniej zrozumiał i został tam gdzie stał.
[A] Harry, Harry proszę.. dam radę, puść mnie- Ashley płakała, starając się mnie zatrzymać
[H] Obiecałem- powiedziałem, starając się złapać oddech. Już widziałem samochód, nie ustąpię i zaniosę ją, tak jak mówiłem. Dziewczyna przytuliła mnie i już nic nie powiedziała, dopóki nie doszliśmy do samochodu.
[H] O..otwórz drzwi- powiedziałem, choć mowa stawała się dla mnie coraz trudniejsza.. nie mogłem złapać tchu. Dziewczyna oderwała się ode mnie i pociągnęła za drzwi, które lekko się otworzyły. Wsadziłem ją na tylne siedzenie i oparłem się o samochód. Usłyszałem strzały i krzyk Zayna.

[Z] To gnoju za to, że zbliżyłeś się do jego rodziny- po chwili kolejny strzał- a to za to, że postrzeliłeś moich kumpli. Już po wszystkim, Ashley jest w samochodzie, a Liam strzelił jeszcze dwa razy upewniając się, że Billy nie żyje. Robiło mi się coraz słabiej i zacząłem zjeżdżać z maski samochodu. Starałem się podciągnąć, ale nie bardzo mi to wychodziło.  Zauważyłem cztery sylwetki zbliżające się do samochodu. Zayn pomagał iść Niallowi, a Louis podbiegł do mnie łapiąc mnie za ramie.
[Lou] Ej, ej, ej Harry! – krzyknął, lekko klepiąc mnie po policzku.
[Lou] Stary, nie odpływaj!- dodał i powiedział do Liama. – pomóż mi wsadzić go obok Ashley- powiedział i zawiesił sobie moją rękę na swoją szyję. Liam szedł za mną i najwyraźniej tamował moją krew, która wypływała z dziury postrzałowej.
[Z] Ashley posuń się- powiedział Zayn, a Louis wsadził mnie do samochodu. Cała reszta zapakowała się do wozu i Louis z piskiem opon ruszył z miejsca. Oparłem się o Ashley, a ta natychmiast zaczęła płakać
[H] Ashley…- powiedziałem i musiałem na chwilkę przerwać- chciałem ci to powiedzieć wcześniej …a..ale nie wiedziałem jak…- kula w mojej klatce piersiowej skutecznie utrudniała mi mówienie i oddychanie, wiec nie do końca mi to wychodziło
[A] Harry proszę cię- zaczęła płakać i spojrzałam i w oczy- nic nie mów, nie męcz się proszę… wytrzymaj, słyszysz?- zapytała widząc, że powoli zamykam oczy…
[A] Harry, pamiętasz co powiedziałeś mi przez telefon? Harry spójrz na mnie- powiedziała przekręcając moją głowę do siebie
[A] Powiedziałeś „ Skarbie trzymaj się i nie daj temu chujowi się zranić.” Pamiętasz?- zapytała ponownie
[H] Tak- uśmiechnąłem się do niej
[A] Teraz ty się trzymaj, skarbie… nie daj mu tej satysfakcji, nie daj mu się zabić- łkała, delikatnie pocierając mój policzek
[H] Nie dam rady… przepraszam cię za to co zrobiłem… opiekuj się Lisą, jesteś dobrą mamą- złapałem ją za policzek, a ona przytrzymała moją dłoń, tak abym dalej ją trzymał
[A] Dasz radę, proszę cię- powiedziała i zaczęła płakać jeszcze bardziej… całowała moją rękę i łkała. Nie mam już siły… uratowałem ją to jest najważniejsze… zacząłem zamykać oczy…
[Li] Harry! Harry nie odpływaj, słyszysz? Nie zostawisz ich tak, chcesz się zmienić… pamiętasz co mówiłeś?- gadać do mnie zaczął Liam – pamiętasz to na siłowni?- zapytał, a ja kiwnąłem do niego, że pamiętam
[H] Ashley… nie dam rady.. wiem, że nie udało mi się dobrze poznać Lisy…- powiedziałem do Ashley, a ona zaprzeczała wycierając łzy- Powiedz jej coś o mnie… powiedz.. jej… że ją kocham, opowiadaj o mnie, ale o tych miłych chwilach, jakie spędziliśmy kiedyś…- chciałem się zaśmiać, ale jakoś mi to nie wyszło
[A] Sam jej to powiesz- powiedziała Ash..
[H] Proszę cię… to już koniec… Ash… ja….- zacząłem kaszleć, ale musiałem jej to powiedzieć…- ja… kocham… kocham cię Ash… nigdy nie przestałem- spojrzałem w jej oczy i wytarłem spływające łzy…
----Ashley…
Wytarł moje łzy i zamknął oczy.
[A] Harry?- zapytałam spokojnie, jednak on nie odpowiadał
[A] Harry!- krzyknęłam lekko nim potrząsając.
[Li] Harry!- Liam zaczął klepać go po policzku, ale Harry nawet nie reagował. Jego dłoń, która dotąd trzymała mój policzek, mnie puściła…. Nie mogłam przestać płakać… on nie może mi tego zrobić.. nie teraz!
[A] Harry proszę wróć… -zaczęłam, a moje łzy kapały na jego policzek. Schyliłam się i pocałowałam go w czoło
[A] Kocham cię.. wróć…- powtórzyłam cicho i złożyłam na jego ustach, delikatny pocałunek …tak bym chciała, żeby go odwzajemnił…
[Z] Louis szybciej! On umiera!- krzyknął Zayn, a Louis zaczął jechać jeszcze szybciej...
[Lou] Został nam jeszcze spory kawał drogi… -powiedział  
[A] Louis błagam cię zrób coś… on nie może umrzeć…- zaczęłam…
[N] Louis jest skrót….- zaczął mówić Niall, a we mnie obudziła się nadzieja….
[Lou] Jaki skrót?- zapytał Louis zerkając raz na niego, a raz na drogę
[N] Wyjedziemy dwie przecznice od szpitala, to skróci jazdę o ponad godzinę… Cholera dlaczego nie pomyślałem o tym wcześniej?- powiedział Niall i dodał.- tu nie Daleko powinien być zjazd, skręć tam- wskazał na ulicę
[Lou] Jesteś pewny?- zapytał Louis
[N] Na stówę- powiedział blondyn i zawiązał na nodze kawałek materiału…
Teraz liczył się tylko czas… w końcu dojechaliśmy do zjazdu i Louis skręcił na dość kamienistą drogę… 




wiem, wiem że jest krótka ale no niestety taka mi wyszła.... 
staram się trzymać w napięciu ale nie wiem czy mi wychodzi.... 
kolejna część pojawi się być może jutro ale nie obiecuję (są na to raczej małe szanse) więc być może będzie we wtorek :) 
nie wiem czy mam założyć Twittera? specjalnie dla bloga???
komentujcie część i pamiętajcie im większa ilość komentarzy tym większa szansa że część pojawi się szybciej ;) 
Mrs.Horan 

15 komentarzy:

  1. Hary musi z i na pewno go uratuja ;) czekam na nastepny ;)

    OdpowiedzUsuń
  2. Jej super ci wychodzi trzymanie w napięciu!!! Proszę nexxxt <3

    OdpowiedzUsuń
  3. Jej super ci wychodzi trzymanie w napięciu!!! Proszę nexxxt <3

    OdpowiedzUsuń
  4. Właśnie jestem w drodze do twojego domu, znajdę cię i zmuszę byś napisała kolejna część... ty mnie po prostu zabijasz, umrę młodo mając zawał przez ciebie... kocham Cię/Natalia

    OdpowiedzUsuń
  5. Nwm co napisać .. ^^ Wiesz chyba, że każdy rozdział jest cudowny <3 Już nie mogę doczekać się nexta :33 Jeju, to tak cholernie trzyma w napięciu xd ♡ Grrrr... :x

    OdpowiedzUsuń
  6. Fght genialny *.* ! Błagam next , next ;**

    OdpowiedzUsuń
  7. thrtdghfghnjhd ( rzygam tęczą) *____*
    Takie tu napięcie, że brak słów! B-O-S-K-I R-O-Z-D-Z-I-A-Ł!!!!
    POZDRAWIAM ;*

    OdpowiedzUsuń
  8. Po prostu brak mi słów :)
    Ciekawe czy Harry z tego wyjdzie

    OdpowiedzUsuń
  9. SUPER !!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!! <3 SUPER, EXTRA, PRZEPIĘKNY, Superowy, Magiczny, niebezpieczy ( ;ooo ) ROZDZIAŁ ! PISZ PISZ I PISZ <3

    OdpowiedzUsuń
  10. czy Harry przeżyje? proszę powiedz że tak! :'(

    OdpowiedzUsuń
  11. Imagin jest wspaniały nie wiem jak to wyrazić ale mam do ciebie pytanie bardzo wazne dla mnie dlatego jak mozesz napisz do mnie na google+ lub na GG ( 340550009 ) mam propozyc je i mam nadzieje ze napiszesz :)
    P.S jezęli nie masz GG napisz na meila ( fofija@wp.pl )

    OdpowiedzUsuń
  12. Extra!!!!!! ♡♡♡♡ ~Alissa

    OdpowiedzUsuń