sobota, 18 stycznia 2014

Strong cz.12


             "Z życiem jest jak z pogodą. Czasem słońce, czasem deszcz."   

          w poprzedniej części...
Czuję żal, smutek, zawód i… złość. Spojrzałam na niego i nie wiele się zastanawiając, uderzyłam go w policzek, powodując, że chłopak pod wpływem uderzenia, odwrócił twarz w prawą stronę

[A] Nienawidzę cię…
****
[H] Czyżby- spojrzał mi w oczy, był wściekły, dlatego, że odważyłam się go uderzyć
[A] Tak, nienawidzę cię! Żałuję, że kiedykolwiek cię spotkałam. Gdyby nie ty byłabym szczęśliwa! Dlaczego musiałam cię spotkać?- krzyczałam, powoli go od siebie odsuwając  
[H] Gdyby nie ja nie miałabyś córki, którą tak bardzo kochasz!-  powiedział i próbował mnie złapać
[A] Być może. Ale być może spotkałabym kogoś, kto mnie pokocha, zaakceptuje taką jaka jestem.- powiedziałam
[H] Skąd pewność, że cie nie kocham?- zapytał
[A] Bo ty nie jesteś zdolny do miłości Harry. Nie potrafisz kochać, jesteś potworem, który chce, aby wszystko było tak jak sobie tego życzysz!- krzyknęłam. Harry nic nie powiedział, tylko oparł się o blat wysepki i spokojnie czekał. Już na mnie nie patrzył, teraz uważnie przyglądał się temu, co dzieje się za oknem.
---Harry…
Nie wiem dlaczego powiedziałem jej prawdę o zdradzie, po prostu strasznie mnie wkurzyła. Nie będzie mną rządzić, ani tym bardziej krzyczeć. Nie byłem w stanie spojrzeć jej w oczy. Była zrozpaczona, tym co jej powiedziałem. Co mam jej teraz powiedzieć… że ją kocham? Sam nie wiem, czy to czuję, a mam jej to powiedzieć? Czekałem, aż wyjdzie z kuchni. Chciałem zakończyć tą bezsensowną rozmowę i tak jak myślałem, po chwili zostałem w pomieszczeniu sam. Głowa zaczęła boleć jeszcze bardziej, od napływu myśli i awantury, która miała miejsce jeszcze chwilkę temu. Słyszałem jak Ashley mówi coś do Lisy i razem z nią poszła na górę do sypialni. Dobrze, niech się uspokoi i ochłonie, to może pogadamy. Przeczesałem włosy ręką i poszedłem do salonu. Na podłodze było mnóstwo zabawek małej, więc jakimś cudem je ominąłem i usiadłem na kanapie. Byłem wykończony, dosłownie wszystkim. Oparłem się o miękkie poduszki i zamknąłem oczy. Chwilka ciszy była cudowna. Zero jakiegokolwiek hałasu, pomógł mi powoli pozbywać się bólu. Co z Ashley? Nie wiem czy nadal ją kocham, gdyby wtedy nie uciekła bylibyśmy razem, prawdopodobnie aż do teraz. Ale tak długi czas, jaki się nie widzieliśmy wszystko zepsuł. Moją chwilę ciszy zniszczyły, kroki po schodach. Otworzyłem oczy i zobaczyłem Ashley, która niesie w ręce jedną walizkę.
[H] Co ty robisz?- zerwałem się z kanapy i podszedłem do schodów.
[A] Wyprowadzam się. Nie zniosę ciebie, twoich humorów,  tego domu ani chwili dłużej.- powiedziała spokojnie stawiając walizkę obok kanapy.
[H] Nigdzie nie pojedziesz, więc zanieś tą walizkę z powrotem na górę.
[A] Żartujesz? Nie jesteśmy razem Harry, ale zdradziłeś mnie! Powiedziałeś mi to prosto w oczy i myślisz, że tu zostanę?- zapytała podchodząc do mnie tak blisko, że niemal czułem na sobie jej oddech.
[H] Tak zostaniesz, jak powiedziałaś nie jesteśmy razem, więc mam prawo robić, co mi się podoba. Nie chodziło mi o ciebie, kiedy was tutaj ze sobą przywiozłem, tylko o Lisę. Zostajesz tutaj i koniec rozmowy.- nie powinienem tego mówić. Dobrze wiedziałem, że zależy mi na Ashley bardziej niż na dziecku, ale to był jedyny sposób, żeby w jakiś sposób ją tu zatrzymać.
[A] Nie Harry. Zabieram Lisę i wracam do siebie- powiedziała stanowczo, ani na chwilkę nie spuszczając ze mnie wzroku.
[H] Jeśli chcesz, możesz jechać, ale sama. Lisa zostaje ze mną.- powiedziałem przez zęby, chcąc pokazać jej, że ze mną nie wygra. Nie zostawi Lisy samej, więc zostanie, a właśnie o to mi chodzi.
[A] Ty nawet jej nie kochasz, a chcesz żebym ją z tobą zostawiła! Przestań!- była oburzona, odepchnęła mnie od siebie i spuściła wzrok.
[H] Albo zostawisz ją ze mną, albo zostaniecie razem, a ty będziesz dalej się nią opiekować. Wybieraj.- powiedziałem spokojnie.
[A] Dlaczego to robisz? Nie rozumiem Harry…
[H] Bo mi zależy Ashley- powiedziałem szczerze. Nie miałem siły tego ukrywać. Dziewczyna nagle podniosła wzrok i spojrzała mi prosto w oczy. Była zdziwiona, tym co właśnie usłyszała.
[A] Co?- zapytała
[H] Więcej tego nie powtórzę, więc daj już spokój- powiedziałem oschle i podszedłem do jej walizki. Wziąłem ją i poszedłem na górę. Ashley poszła za mną. Odstawiłem jej bagaż w garderobie i wróciłem do sypialni. Ona wciąż stała w progu sypialni, była smutna, a jej oczy nadal były przepełnione łzami.
[A] Najpierw mówisz mi, że przespałeś się z jakąś dziewczyną, a teraz twierdzisz, że ci zależy…. ja…. nie wieżę Harry… bardzo bym chciała, ale nie potrafię.- powiedziała i wyszła. Chciałem za nią wyjść, ale zadzwonił mój telefon. Dzwonił Niall, więc odebrałem
[N] Cześć stary- odezwał się, kiedy tylko odebrałem
[H] Hej- głęboko westchnąłem
[N] Masz kaca, chłopacy mi opowiadali o wszystkim, no muszę przyznać, że nieźle się zabawiłeś. – zaczął się śmiać
[H] Ta, czemu dzwonisz?- zapytałem
[N] Przyjedź do firmy, masz do podpisania papiery związane z nowym hotelem i chłopacy wspominali coś o akcji, więc weź dokumentację, to powiesz mi o co chodzi
[H] Aha, no dobra to będę za jakąś godzinę- powiedziałem
[N] No to na razie- powiedział Niall i się rozłączył.
Rzuciłem telefon na łóżko i znalazłem w garderobie jakieś ciuchy.
Wziąłem szybki prysznic i ubrałem się w przygotowane ubrania. Od czasu, kiedy tu jestem Ashley, nie wróciła do sypialni. Wyszedłem z pokoju  i poszedłem do Lisy. Tak jak myślałem właśnie tam była.
[H] Ashley- odezwałem się, kiedy zobaczyłem, że siedzi na podłodze obok bawiącej się Lisy.
[A] Tak?- zapytała nawet na mnie nie spoglądając
[H] Wychodzę, jadę do biura, przywieść ci coś?
[A] Nie dzięki-spojrzała na mnie i lekko się uśmiechnęła. Miałem już wyjść, kiedy podbiegła do mnie Lisa
[L] Tato?- zapytała niepewnie. Przykucnąłem obok niej i czekałem, aż coś powie
[L] Dlacego mama jest na mnie zła?- zapytała, łapiąc mnie za dłoń
[H] Mama nie jest na ciebie zła- powiedziałem cicho
[L] To na kogo?
[H] Na mnie Lisa, mamusia jest zła na mnie- odpowiedziałem jej
[L] Zlobiłeś coś złego?- choć Lisa miała 2,5 roku była bardzo dociekliwa
[H] Tak- kiedy, jej to powiedziałem dziewczynka podeszła do mnie jeszcze bliżej i wyszeptała mi na ucho
[L] Jak mama jest na mnie zła, to zawsze daje jej buziacka i juz nie jest zła- starała mówić się tak cicho, żeby Ashley tego nie usłyszała
[H] Naprawdę- lekko się uśmiechnąłem.- to nie podziała Lisa, muszę już iść- dodałem i wstałem
[L] Pa pa tato- powiedziała, kiedy wychodziłem z jej pokoju. Może nie jest tak źle jak myślałem. Zszedłem po schodach i poszedłem do pokoju, w którym była broń i dokumenty. Wziąłem te opisujące kolejną akcję i wyszedłem z domu. Jednak moje myśli wciąż krążyły, wokół Ashley i Lisy, którą chyba zaczynam lubić.
----Ashley…
Harry normalnie rozmawiał z Lisą, co mnie bardzo zdziwiło. Odkąd tutaj jesteśmy nigdy nie pozwolił jej się tak do siebie zbliżyć.
[L] Mamo, a pójdziemy na spacer?- zapytała, kiedy Harry wyszedł z domu.
[A] Tak za chwilkę się ubierzemy i pójdziemy na plac zabaw, dobrze?- zapytałam, a mała pokiwała głową po czym wróciła do zabawy. Wyszłam z jej pokoju i poszłam do sypialni. Musiałam się przebrać i poprawić makijaż, który przez płacz strasznie się rozmazał. Szczerze mówiąc nie miałam ochoty kompletnie na nic. Najchętniej położyłabym się do łóżka i zalała łzami. Jednak nie mogę tego zrobić. Jest Lisa i muszę się nią zająć. Na Harrego nie mam co liczyć. Kiedy wreszcie byłam gotowa, wróciłam do Lisy i szybko przebrałam ją w odpowiednie ubranka. Pogoda od rana znacznie się zmieniła. Teraz zrobiło się pochmurno i zbierało się na  deszcze, wiec nasz spacerek nie będzie zbyt długi. Zanim wyszłyśmy z domu wzięłam parasolkę i wreszcie wyszłyśmy, a ja zamknęłam drzwi na klucz. Do parku nie miałyśmy zbyt daleko, więc doszłyśmy tam dość szybko. Lisa od razu pobiegła do zjeżdżalni, a ja zajęłam miejsce na ławce. Nie wiem co mam teraz zrobić. Harry mnie zdradził i nie potrafię normalnie z nim rozmawiać. Dlaczego to musiało się stać dzisiaj, kiedy w końcu Harry zaczął coś robić. Zachowywał się inaczej w stosunku do mnie i do Lisy. Nienawidzę go i nie wybaczę po tym, co zrobił tego byłam pewna. Moje przemyślenia nagle przerwał deszcz, który nagle zaczął padać. Zawołałam do siebie Lisę
[A] Chodź skarbie, idziemy do domu.- powiedziałam i rozłożyłam parasol.
[L] Mamo, a może pójdziemy do taty?- zapytała, kiedy wzięłam ją na ręce.
[A] To nie jest dobry pomysł Lisa- powiedziałam szybko
[L] Dlacego?
[A] Tata ma dużo pracy- powiedziałam stanowczo. Lisa przytuliła się do mnie jeszcze bardziej i dodała
[L] Kocham tatusia- byłam w szoku, że to powiedziała. Kompletnie się tego nie spodziewałam. Więc postanowiłam, że nic więcej nie powiem. Rozpadało się na dobre, co oznaczało, że pewnie taka pogoda będzie przez resztę dnia. Kiedy wróciłyśmy do domu Harrego jeszcze nie było, co tak naprawdę mi pasowało. Przebrałam Lisę i pozwoliłam jej iść oglądać bajki podczas gdy ja gotowałam obiad. Dziś zdecydowałam, że zrobię kurczaka. Więc przygotowanie trochę mi zajęło. Kiedy obiad był już gotowy, zawołałam małą i razem usiadłyśmy do stołu. Lisa jak zwykle nie zjadła za wiele, ja z resztą też nie, bo nie miałam apetytu. Najchętniej wzięła bym teraz żyletkę i…. nie, nie zrobię tego, nie mam ani jednej,  Harry zabrał mi wszystkie…
[L] Mamo mogę iść się już bawić?- zapytała kiedy zjadła
[A] Tak, pewnie leć- uśmiechnęłam się do niej i zsadziłam z krzesła. Kiedy Lisa pobiegła do salonu, ja włożyłam naczynia do zmywarki i poszłam za nią. Podczas gdy mała się bawiła, ja włączyłam telewizor i oglądałam jakąś beznadziejną komedię…
Harry….
[H] Więc jedziemy na tą akcję w piątkę, bo w mniejszą ilość nie damy rady- wyjaśniłem Niallowi pokazując mu dokumenty

[N] No tak, widzę, więc co? Jutro wieczorem, tak?
[H] Jasne, bądź u mnie o 19:30, a o 20:00 zaczynamy akcję.
[N] No dobra to na razie- powiedział i podał mi rękę
[H] No hej- powiedziałem, a Niall wyszedł z mojego biura i pojechał do domu. Posiedziałem jeszcze chwilkę, bo nie miałem najmniejszej ochoty wracać do Ashley i Lisy. Dokładnie to przemyślałem, kiedy jechałem tutaj i to w ogóle nie ma sensu. Nigdy nic nie będzie między mną, a Ashley, bo to co było, już nigdy nie wróci. W końcu wstałem ze swojego wygodnego fotela i wyszedłem zamykając za sobą drzwi.
[H] Do widzenia Diana- powiedziałem mijając biurko naszej sekretarki
[D] Do widzenia Panie Styles- uśmiechnęła się delikatnie i wróciła do swoich zajęć. Wyszedłem z biurowca i wsiadłem do samochodu. W 20 minut byłem już pod domem. Jak tylko wszedłem do środka, od razu poszedłem na dół i schowałem dokumentację dotyczącą jutra. Ani Ashley ani Lisa nie mogą ich zobaczyć.
[A] Obiad czeka na ciebie w kuchni, musisz je tylko odgrzać – powiedziała niechętnie Ashley, kiedy wszedłem do salonu
[H] Ok. dzięki- powiedziałem i poszedłem zjeść przygotowany obiad. Muszę przyznać, że Ash kiedyś gotowała dobrze, a teraz gotuje jeszcze lepiej, co bardzo mi pasuje. Zjadłem i odstawiłem talerz do zmywarki. Dziewczyny wciąż siedziały w salonie, więc poszedłem tam i usiadłem obok Ashley.
[A] Będę spała na kanapie- odezwała się nagle
[H] Co?- zapytałem poważnie. Nie myślałem, że kiedykolwiek się na to zdecyduje
[A] Śpię tutaj, albo u Lisy, jeszcze nie wiem- westchnęła, wciąż ślepo wpatrzona w ekran plazmy wiszącej na ścianie
[H] Dlaczego?
[A] Harry, zdradziłeś mnie… chyba nie myślisz, że będę spać z tobą w jednym łóżku. Kiedyś dałeś mi wybór… albo twoje łóżko albo kanapa, więc wybieram kanapę.- powiedziała i w końcu na mnie spojrzała.
Ashley…
[H] Rób co chcesz, ale moim zdaniem to głupie- powiedział zdziwiony
[A] Nie to nie jest głupie Harry… właściwie to nie powinno mnie tu być, ale nie dałeś mi wyboru…
[H] Dałem ci wybór, a ty postanowiłaś, że zostajesz, więc teraz nie miej pretensji!- powiedział już lekko zły
[A] W tym problem, wiedziałeś że nie zostawię Lisy z tobą, dlatego kazałeś mi wybierać!- powiedziałam lekko unosząc głos
[H] Nie drzyj się na mnie, ok.!?- tym razem to on krzyknął, a Lisa nagle przestała się bawić.
[A] Masz rację, będzie lepie jak nie będziemy w ogóle rozmawiać.- powiedziałam i wstałam z kanapy.
[A] Chodź Lisa idziemy się wykąpać i spać- powiedziałam do dziewczynki, a ta podeszła do Harrego i powiedziała
[L] Dobranoc tatku- stanęła na paluszkach i dała mu całusa w policzek. Harry był lekko wyprowadzony z równowagi, ale trochę się rozluźnił i odpowiedział
[H] Dobranoc Lisa- lekko się uśmiechnął, a mała podeszła do mnie i dała mi rączkę. Razem poszłyśmy na górę i udałyśmy się do jej pokoju. Szybko ją wykąpałam i położyłam do łóżka.
[L] Dobranoc mamusiu- powiedziała i pocałowała mnie w policzek
[A] Dobranoc córeczko- powiedziałam i mocno ją do siebie przytuliłam. Po chwili dziewczynka już smacznie sobie spała, więc poszłam do sypialni Harrego. Chłopak leżał na łóżku, w samych bokserkach. Kiedy tylko przekroczyłam próg, podniósł się na łokciach co sprawiło, że jego mięśnie bardziej się napięły, przyglądał mi się uważnie i czekał na to co zrobię. Przemierzyłam cały pokój i weszłam do garderoby. Wyjęłam jakąś bluzkę i krótkie spodenki do spania, po czym wyszłam i weszłam do łazienki po swoją kosmetyczkę.
[H] Jak długo masz zamiar mnie tak unikać?- zapytał, kiedy miałam wyjść z sypialni i wrócić do pokoju Lisy. Spojrzałam na niego i otworzyłam drzwi, nic mu nie odpowiedziałam tylko jak najszybciej wyszłam i zamknęłam za sobą jego pokój. Weszłam do pokoju Lisy i udałam się do jej łazienki. Wzięłam szybki prysznic i cicho ułożyłam się obok córeczki. Objęłam ją delikatnie i przykryłam się kołdrą. Dość długo nie mogłam zasnąć, ale w końcu zmęczona tym wszystkim zasnęłam.  
----Harry…
Wyszła. Bez jakiegokolwiek słowa. Poczekałem z godzinę i postanowiłem sprawdzić czy faktycznie jest w pokoju Lisy. Wyszedłem z sypialni i otworzyłem drzwi obok. Ashley spała na łóżku Lisy, tuż obok niej. Jak najciszej podszedłem bliżej i odkryłem kołdrę. Założyłem jej ręce na swoją szyję i delikatnie podniosłem ją z łóżka…..


dodałam kolejną część chociaż nie wiem kiedy pojawi się kolejna.... 
wciąż wacham się nad zawieszeniem bloga..... 
tu nie chodzi o was tylko o mnie :/ jestem do niczego 
wiem że część jest krótka ale skomentujcie tą beznadziejną część... mówcie co sądzicie itd... 
niezależnie od tego jaką podejmę decyzję wiedzcie że bardzo was kocham <3 
ostateczną informację podam jutro lub w poniedziałek 
Mrs.Horan 

11 komentarzy:

  1. Ta część jest najlepsza *____* <3
    Proszę nie zawieszaj bloga! Świetnie piszesz a ja bardzo chcę wiedzieć co dalej :3
    Pozdrawiam ;*
    P. S. Jesteś NAJLEPSZA! *_________________* ;*

    OdpowiedzUsuń
  2. świetna jest część i nie piszę tego dlatego od tak ,tylko piszę bo tak sądzę na prawdę :) nie mogę się doczekać następnej i mam nadzieję ze nie zawiesisz bloga :)

    OdpowiedzUsuń
  3. BŁAGAM NIE ZAWIESZAJ BLOGA <3 Rozdział świetny i nie mogę się doczekać kolejnego <3

    OdpowiedzUsuń
  4. Rozumiem że ty tak myslisz ale piszesz tak ze tarzam sie po podłodze xd nic nie poradze ze tak działają na mnie twoje opowiadania

    OdpowiedzUsuń
  5. Przyznaję się bez bicia, że wcześniej nie czytałam tego, ale przypomniałaś mi i dzisiaj przeczytałam wszystko. JEZU TO WYWOŁUJE U MNIE TAKIE EMOCJE, ŻE... ZABIJE DLA NASTĘPNEJ CZĘŚĆI !!!!!! TO JEST NAPRAWDĘ WSPANIAŁE, KOCHAM CIĘ ♥♥♥♥ / Natalia

    OdpowiedzUsuń
  6. Aaa to jest cudowne wybij sb z głowy zawieszanie tego bloga JEST NAJLEPSZY *___* nie moge sie doczekac kolejnej części<3, prosze nie rób nam teego ( nie zzawieszaj go ) :c

    OdpowiedzUsuń
  7. Tooo jeest cuudownee *__* zapamiętaj too i pisz dalej *.*

    OdpowiedzUsuń
  8. Nie czytałam lepszego bloga a i jak byś sie nudziła to tu masz mojego bloga wprawdzie pisze go dla siebie ale jak będziesz chciała możesz przeczytac i skomętować miłego pisania i cztania :)

    OdpowiedzUsuń
  9. Super ♡♡ ~Alissa

    OdpowiedzUsuń